Shikabane Hime: Kuro Special
Dino & GAINAX epic fail…
Pewna kobieta, notorycznie bita przez swojego partnera, postanowiła wreszcie mu się postawić. Chwyciła za nóż i zabiła go. Wyrzuty sumienia nie pozwoliły jej jednak odnaleźć spokoju, zrozpaczona kobieta rzuciła się z dachu budynku. Jednakże nawet śmierć nie dała jej ukojenia. Kobieta umarła, lecz stała się Shikabane. Do miejsca, gdzie była przetrzymywana przez kapłanów, wezwano Tagamiego Keiseia, gdyż okazało się że miał on z nią wcześniej kontakt, a co za tym idzie istnieje między nimi więź dzięki czemu Keisei mógłby zostać jego zakontraktowanym kapłanem. Keisei nie chciał jednak połączyć się z nią kontraktem, a w jego miejsce zgłosił się Isaki Shuuji, zdradzając, że także i on znał już wcześniej tę kobietę. Tak oto Ruo Minai stała się jego Shikabane Hime. Jednakże zadania, które wyznaczył jej szorstki Isaki, nie były dla niej łatwe, a ona sama nie czuła wcale więzi ze swym kapłanem. Ze względu na to, Mibu Sadahiro i Toooka Akira dostali zadanie sprawdzenia Minai. Akira przypuściła na nią atak, raniąc ją i spostrzegając, że jej rany nie leczą się. To oznaczało, że nie jest Shikabane Hime, a zwykłą Shikabane, którą należy zlikwidować. Nagle jednak, gdy zjawił się Isaki, rana na ciele Minai zagoiła się. Akira odstąpiła od wykonania zadania. Za to Minai dostała nowe, od swego kapłana. Okazało się jednak, że okłamał ją, by pomogła mu zabić jego brata. Zdradził jej całą prawdę, o tym że nie poznali się wcześniej, i o tym że była mu potrzebna do wykonania jego planu. Pozwolił jej odejść, gdzie tylko zechce. Wtedy jednak Minai poczuła wreszcie więź między sobą a Isakim. Postanowiła, że jej wyborem będzie pozostanie u jego boku jako Shikabane Hime. Sadahiro dowiedział się prawdy o przeszłości tej dwójki. Rzeczywiście poznali się oni już wcześniej, w dzieciństwie, jednak było to tak dawno, że oboje o tym zapomnieli.
Wspominałem niedawno, w opisie do „Niewidomego Alchemika”, że wrzucę mocno spóźniony opis. Otóż i on. Cóż, „mocno” to chyba jednak zbyt małe słowo. Powodem tego spóźnienia jest, co tu kryć, to że zupełnie o tym specialu zapomniałem. To znaczy, nie o jego ukazaniu się, bo zaopatrzyłem się w niego gdy tylko mogłem, czyli jakoś na przełomie września i października. Później jednak o nim zapomniałem, gdyż zatonął gdzieś w odmętach mojego dysku i obrósł w pajęczyny, których nie powstydziłaby się nawet sama Ungolianta. I to jest pierwsza część epic failu ze wstępu, moja część. Sorki za to, teraz jednak zostawmy już ten temat i przejdźmy, wreszcie i koniec końców, do sedna, czyli do samego odcinka. I tu jego druga część epic failu, choć tak po prawdzie to nie do końca. Mamy tu bowiem całkiem niezły odcinek, który rzucił dużo światła na postacie Minai i Isakiego, które w serii dość szybko pożegnały się z życiem (o ile można o tym mówić w przypadku Shikabane Hime). I ogólnie przedstawienie ich historii wyszło naprawdę dobrze, ciekawie się to oglądało ale… ale tu właśnie pojawia się kwestia tego faila. Pamiętacie, jak skończył się ostatni odcinek Kuro? No właśnie, skończył się w chwili, gdy właściwie miał zacząć się finał serii. Pamiętacie, czym miał wtedy być, w mniemaniu wszystkich, zapowiedziany już wtedy specjalny odcinek trzynasty serii, mający pojawić się na ostatnim DVD? No właśnie, miał być owym uciętym zakończeniem. I na to się wszyscy nastawiliśmy. Chcieliśmy wreszcie zobaczyć rzeczywisty koniec tej historii, ostateczne starcie, finał z prawdziwego zdarzenia. A tu pupa. Nie ma finału, nie ma kontynuacji. Wręcz przeciwnie, jest przeniesienie się w przeszłość. I choć wyszło ono dobrze, to zdecydowanie nie jest tym, czego chcieli widzowie. Mieliśmy nadzieje na dobre zakończenie serii, a nie dostaliśmy żadnego. Oto epic fail GAINAXu. A wierzcie mi, nie chcę być wobec tego studia złośliwy. Niektórzy użytkownicy AC z dłuższym stażem wiedzą, że jestem wręcz fanboyem GAINAXu, więc ostatnią rzeczą, jaką chciałbym zrobić, byłoby czepianie się tego studia na siłę. Niestety, tutaj żadnego „na siłę” nie ma. Fajnie, naprawdę fajnie, GAINAXie, że dałeś nam tego speciala, ale to nie o to chodziło. Po stokroć lepiej byłoby, gdybyś dał nam porządne zakończenie. Wielka szkoda, że tak się nie stało i że Shikabane Hime ostatecznie musi pozostać zakończone w środku akcji. Niemniej special sam w sobie wyszedł dobrze, niech więc ma te 3/5 (za zawód jaki wywołał po prostu nie potrafię dać mu więcej). Raz jeszcze sorki za tak długie spóźnienie. Tyle dobrego, że wobec tego co odwalili GAINAXowcy, moje przewinienie znaczy niewiele. Chociaż właściwie wolałbym żeby było odwrotnie.
















29 listopada, 2009 o 20:30:18
Co tu dużo pisać – Fail i tyle.
[Odpowiedz]
29 listopada, 2009 o 20:32:19
Ale i tak nie taki fail jak sądziłem po Twoim sprawozdaniu. Żeś mi rzeknął, że to podsumowanie serii. To by dopiero był fail : ]
[Odpowiedz]
29 listopada, 2009 o 20:41:19
W sieci, po skończeniu Kuro, w kilku miejsca znalazłem, że to OVA ma być zakończeniem. Dlatego bardzo się zdziwiłem jak odpaliłem tego epa i okazało się, że jednak nim nie jest.
[Odpowiedz]
29 listopada, 2009 o 20:57:01
No tak jak napisałem, praktycznie wszyscy byliśmy pewni że ten special będzie zakończeniem. Gdyby z góry nam powiedzieli, że nim nie będzie, to potem nie byłoby takiego zawodu. Bardzo mnie ciekawi, czy GAINAX rozważa jakąś kontynuację tej serii. W końcu są wszelkie do tego podstawy i myślę że warto byłoby to zrobić.
[Odpowiedz]
29 listopada, 2009 o 21:00:58
Nawet jeśli, to ja już nie jestem zainteresowany.
[Odpowiedz]
29 listopada, 2009 o 21:23:34
Oj nie marudź, nie mów że jednak nie chciałbyś zobaczyć co się stało po zakończeniu 12 epka. Ja bym z pewnością chciał. Może Shikabane Hime nie należy do moich ulubionych serii, ale jednak koniec był tak ucięty, że naprawdę jest to irytujące i chociażby dla świętego spokoju chciałbym zobaczyć resztę.
[Odpowiedz]
29 listopada, 2009 o 21:37:08
a ja wciąż nie rozumiem co nimi kierowało żeby tą serię wogóle zrobić xD
[Odpowiedz]
29 listopada, 2009 o 22:00:56
Hm? Przecież w opisie do ostatniego epka wychwalałeś tą serię pod niebiosa, skąd ta zmiana?
[Odpowiedz]
29 listopada, 2009 o 22:10:34
tak wychwalałem przyznaje się. Miała kilka dobrych stron ale wszystko sie zaczęło potem sypać. Ponadto nie znałem wtedy jeszcze FLCL. Mamy tu flcl – no czad poprostu i potem patrze na shikabane i w porównaniu do flcl strasznie to blado wypada. To chyba jedyny przypadek gdy tak ze skrajności w skrajność wpadłem ^^
[Odpowiedz]
29 listopada, 2009 o 22:17:17
Ja pamiętam moja reakcje na tego specjala gdy suby wyszły. Po pierwszych dwóch minutach przeskoczyłem do połowy odcinka, i gdy tylko zrozumiałem że zakończenia tu nie uświadczę odcinek poleciał prosto do kosza. Po prostu special godny serialu. A jaki serial takie zakończenie. Czyli w dużym skrócie bardzo kiepskie, zdecydowanie najsłabsze z dzieci gainaxu. Najlepiej spuścić na całą serie zasłonę milczenia i jak najprędzej o niej zapomnieć ; )
[Odpowiedz]
29 listopada, 2009 o 22:18:36
A jak jeszcze Gurren Lagana obejrzałem to zacząłem tą serie traktować trochę z pogardą, moze nieco głupio się wyrażam, miało to fajne fragmenty na początku (odcinki jak była ta shikabane co jej kapłana dresy zamordowały – naprawde mi się wtedy podobało) ale jakby porównać do innych gainaxowych tworów – wynik oczywisty
[Odpowiedz]
29 listopada, 2009 o 22:34:47
Mam trochę podobne podejście. Niby Shikabane nie jest złą serią, uważam ją za średnią pozycję, ale jednak nie pasuje mi ta seria do Gainaxu. Takie tytuły jak Evangelion, Gurren Lagann, Kare Kano, FLCL, Nadia, Wingsy, to tytuły, które zrobiły na mnie naprawdę ogromne wrażenie. Do tego dochodzi jeszcze, także kipiący Gainaxem, Gunbuster i Diebuster, i, może nie jakiś bardzo rewelacyjny ale jednak dość wyjątkowy, Orochuban Ebichu, i mamy grupę mocnych, charakterystycznych tyłułów, a dla mnie osobiście w większości naprawdę świetnych, w porównaniu z którymi Shikabane Hime wypade dość blado. Ot taki szaraczek pośród swoich wielkich braci i sióstr. Mam nadzieję że kolejna seria Gainaxu będzie w ich typowym stylu. Niech będzie dużo i mocno, niech będzie oryginalnie, niech będzie zwariowanie, niech będzie po prostu dobra.
[Odpowiedz]
29 listopada, 2009 o 22:44:49
No dokładnie, wiesz mnie dobija jak mogłem się kiedyś tym tak podniecać ;/
Swoją drogą…. matko to GAINAX zrbił aż tyle serii? Widziałem dotąd shikabane, eve, flcl i lagana. Którą byś polecił z tych pozostałych na pierwszy ogień?
[Odpowiedz]
29 listopada, 2009 o 23:08:14
To jest epicki zestaw
[Odpowiedz]
29 listopada, 2009 o 23:28:09
Coś mi chyba kiedyś wspominałeś ale nie mówiłeś wtedy że to GAINAX L-:
[Odpowiedz]
29 listopada, 2009 o 23:34:37
Aż tyle? Wierz mi, to co ja widziałem to jedynie mała część ich dorobku i sam mam zamiar poznawać coraz więcej i więcej. Uwielbiam to studio i chce jak najmocniej zgłębić jego dokonania ^^
Co bym polecil? Cóż, to zależy. Mówisz, że podobają Ci się NGE, FLCL i Gurren Lagann, w takim razie może „Top wo Nerae!”. Ogólnie cykl składa się z dwóch serii, starszej „Gunbaster” i nowszej „Diebuster„. Ta pierwsza ma swoje lata więc i wykonanie nie jest takie jak w czasach dzisiejszych, ale jest całkiem niezła. Za to druga już pod zględem wykonania przypomina właśnie FLCL czy Gurrena. Jest też podobnie epicka. Tyle że żeby ją obejrzeć po prostu trzeba najpierw obejrzeć pierwszą bo inaczej traci się jakieś 80% zabawy ^^ I od razu powiem, że do tej starszej serii nie ma się co zrażać, bo jest naprawdę fajna i również technicznie dobra, no chyba że masz jakiś fetysz typu „musi być nowe i błyszczeć” ^^ Ogólnie obie serie są spod znaku mechów, walki z potworami z kosmosu, młodocianych pilotek w obcisłych kombinezonach… no wesoło jest ^^
Jeśli jednak miałbym po prostu polecić to, co i mi samemu najbardziej się podoba, to bez chwili zastanowienia walnę „Kare Kano„. Z repertuaru GAINAXu to moja trzecia ulubiona seria, po NGE i Gurrenie. Świetna, bardzo pozytywna historia. Jest to seria i miłości pewnej bardzo oryginalnej parki. I tak jak sam jakoś nie jestem fanem romansów, tak tą serię uwielbiam. Naprawdę polecam, myślę że nikt się na niej nie zawiedzie.
„Nadia – The Secret of Blue Water” to ciekawa pozycja. Kolejny klasyk Gainaxu, zrobiony przez ekipę, która robiła NGE. Ma bardzo fajną fabułę. Rewolucja przemysłowa, główni bohaterowie trafiają na pokład Nautiliusa, okrętu kapitana Nemo (tak, tego Nautiliusa tego kapitana Nemo), którego załoga walczy z Neoaltantami, którzy chcą opanować świat (of course!). Brzmi może trochę infantylnie ale ogląda się świetnie. No ale po prawdzie muszę nadmienić że serie jest trochę nierówna bo jest trochę bardzo średnich odcinków, jest też czasem tak że nagle niepotrzebnie zmienia się klimat. Ale jedno wiem na pewno – kiedy seria jest dobra, to jest cholernie dobra. Wszystkie akcje na Nautilusie i bitwy z Neoatlantami to coś pięknego ^^
Polecę jeszcze, i to bardzo gorąco, „The Wings of Honneamise„. To już absolutny klasyk od GAINAXowców. Jest to film pełnometrażowy i jest to steampunk. Główny motyw filmu, to chęć podróży w kosmos w świecie, który technologicznie jest trochę na poziomie naszej rewolucji przemysłowej. Czyli to trochę tak, jakby jaskiniowcy chcieli sobie podłączyć satelitę. Ale jednak główny bohater dąży do swojego celu wraz z całą ekipą i obserwowanie tego to naprawdę wielka przyjemność. Powiedziałbym że ten film to podobny must see jak taki „Akira” czy „Ghost In The Shell” ^^
Ogólnie, jeśli chcesz poznać lepiej repertuar GAINAXu, polecam Ci pobrać i przesłuchać poświęcony mu odcinek ZSYPu. To taka audycja (którą osobiście ubóstwiam ^^) prowadzona przez Panów Yanka i Soniaka, traktująca o M&A. Drugi jej odcinek był właśnie o Gainaxie i sam wiele tytułów obejrzałem właśnie dzięki niej ^^ Tu masz linka do tego odcinka – http://anime.com.pl/ZSYP_(11.01.2009),download,show,317.html
Możesz też sobie zassać odcinek Onsen Podcastu, także poświęcony GAINAXowi. Też warto posłuchać, aczkolwiek tu już jest bardziej ogólnie, nie ma tylu konkretów co w ZSYPie. Tutaj link – http://onsen-podcast.blogspot.com/
[Odpowiedz]
06 grudnia, 2009 o 00:31:24
Wróciłem po tygodniu, ja piernicze jak przystało na senpaja xD Obym znalazł wolną chwilę i odrazu zacznę to przyswajać. Romans od gainaxu? no ciekaw jestem jak to wyjdzie : D
[Odpowiedz]