fripSide – only my railgun
Witam wszystkich w nowym projekcie Anime-Chronicle. Jak sami widzicie, będzie to kącik muzyczny, w którym zamierzam z większą lub mniejszą (lepiej jednak z większą : )) częstotliwością przybliżać wam najświeższe single i soundtracki pochodzące z opisywanych przez nas anime, choć oczywiście nie tylko. W czasach posuchy pozwolę sobie sięgnąć po jakieś starsze, ale wciąż dobre utwory.
Na pierwszy ogień wrzucamy…

…ostatni singiel zespołu fripSide – only my railgun. Tak się składa, iż zupełnym przypadkiem jest to opening do opisywanego przeze mnie To Aru Kagaku no Railgun… : ) No dobra, może to i nie przypadek, ale prawdą będzie fakt, że jest to definitywnie najczęściej słuchany przeze mnie utwór jeśli mowa o tegosezonowych opach i endach.
Na początku dwa słowa o samym wykonawcy. Co prawda daleki jestem od przepisywania czy wręcz przeklejania na żywca tekstów z innego źródła, ale zdaję sobie sprawę że zapewne istnieją osoby, które chciałyby poczytać nieco więcej o omawianej grupie. Dla nich jest odpowiedni link przekierowujący do Wikipedii, ja zaś napiszę po prostu kilka słów od siebie.
Z grupą fripSide po raz pierwszy spotkałem się przy okazji oglądania Koihime†Musou. Ich lekkie, melodyjne brzmienia od razu wpadły mi w ucho. Trzeba wam bowiem wiedzieć, iż wychowywałem się na synth popie z lat 80-tych i 90-tych, a potem w moim życiu pojawił się okres bardzo mocnej fascynacji ówczesną (podkreślam: ówczesną, dzisiejsza prawie kompletnie do mnie nie trafia) muzyką techno. Obecnie nie jestem zanadto wybredny i nie ma gatunku muzycznego którym bym pogardził czy grupy której nienawidziłbym z całego serca. Słucham po prostu wszystkiego co mi się podoba, ale nie mam zamiaru ukrywać, iż skrycie chyba wciąż faworyzuję proste, taneczne rytmy. Zaś poznana przeze mnie część twórczości grupy fripSide dokładnie taka jest. To w większości dosyć szybkie, energetyzujące utwory opierające się głównie na elektronice, ale podlane sporą ilością niesyntetycznych brzmień (gitara elektryczna czy klasyczna, piano). Jest to rozwiązanie całkiem niezłe, gdyż po ich piosenki mogą sięgnąć także ludzie, którzy dostają gęsiej skórki słysząc wyłącznie zdehumanizowaną elektronikę. Styl fripSide bez problemu daje się rozpoznać po charakterystycznym wokalu obecnej wokalistki. To bardzo miły dla ucha głosik, którym pani potrafi wyciągać dosyć wysokie nuty i ciekawie go modulować.
Co na talerzu?
1. only my railgun 4:17
2. late in autumn 6:09
3. only my railgun -instrumental- 4:17
4. late in autumn -instrumental- 6:09
Jak to w przypadku japońskich singli zazwyczaj bywa, dostajemy dwa utwory plus dwie wersje karaoke. Clue programu jest oczywiście piosenka tytułowa, użyta w openingu do Railguna. Jak już pisałem powyżej, to dosyć szybki utwór z bardzo wpadającym w ucho, melodyjnym refrenem. Wystarczą dwa przesłuchania, żeby człowiek zaczął nucić go sobie pod nosem. Track drugi (tak zwany coupling) jest spokojniejszy, bardziej stonowany. Charakteryzuje go dosyć mocny beat, ale pod względem melodycznym wydał mi się raczej słabszy. Nieco brakuje także wypasionych aranży, które mamy okazję słyszeć w „jedynce”. Tym niemniej nie jest to utwór na początku którego palce same szukają przycisku „skip” (lub „stop”) – niezły coupling do bardzo dobrego utworu tytułowego. Zatem ogólnie mówiąc, singiel zdecydowanie wypada pozytywnie. Zachęcam wszystkich lubiących lekkie taneczne klimaty do zapoznania się z nim, jeśli jeszcze tego nie zrobili.
Do płyty audio dodawany jest krążek DVD z promocyjnym klipem (tak zwanym promotional video, w skrócie PV), który macie okazję obejrzeć sobie powyżej. Natomiast jeśli chodzi o wersję openingową i animację do niej, odsyłam was do opisu drugiego odcinka Railguna, przy którym umieściłem odpowiednie linki.




07 grudnia, 2009 o 23:42:24
Utwór łatwo wpada w ucho – to prawda. Ociera się o EBM/inną muzykę elektroniczno – taneczną. Aczkolwiek początek przypomina mi Celldweller/Klayton. A wokal – idealny. Jeden z lepszych utworów użyty w op/ed.
[Odpowiedz]
08 grudnia, 2009 o 14:51:16
Jest to najlepiej sprzedający się singiel w sezonie jesiennym, którego tytułowy utwór został wykorzystany w anime. (już 4 tygodnie jest w TOP30 Oriconu – prawie 100ty.s sprzedanych egzemplarzy)
Jeżeli chodzi o same piosenki to bardziej podoba mi się ta druga, „Only My Railgun” jest dla mnie chaotyczne i zbyt szybkie… ale pomimo tego jest to dobry utwór. „Late in Autumn” jest nieco spokojniejsze, ale ma dobry basik i przyjemny rytm.
[Odpowiedz]
08 grudnia, 2009 o 19:55:29
Tenchi mnie cały czas kusi żeby se Railguna obejrzeć bo fajne postacie i krecha ale Index był totalnie nie jadalny dla mnie. Coś strace w tej serii jak tamtą sobie oleje? (a moze Index tylko na początku jest taki dziadowski?)
[Odpowiedz]
08 grudnia, 2009 o 20:14:03
Właśnie mnie się Index na początku bardzo podobał, póki nie pokazał swoich prawdziwych kolorów. Jak na razie nie stracisz kompletnie nic, spinoff jest absolutny. Będziesz co prawda musiał nieco lepiej poznać świat i Misakę; poza tym od czasu do czasu pojawia się Touma, którego już będziesz kojarzył. I to jak na razie są jedyne elementy wspólne obu serii. Według mnie spokojnie możesz Railguna oglądać.
[Odpowiedz]