VN:F [1.9.5_1105]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 3.3/5 (19 głosów)

Bleach 249

19 gru 22:03:08
Kategoria: Bleach | Napisane przez Dino

snapshot20091219205357snapshot20091219205444snapshot20091219205507

Świeżość! Świeżość widzę!

snapshot20091219205536snapshot20091219205629snapshot20091219205656snapshot20091219205719snapshot20091219205840snapshot20091219205934snapshot20091219210045snapshot20091219210111snapshot20091219210315

Walki Kenpachiego i Yoruichi wciąż trwały, podczas gdy Yamamoto i spółka pozostawali w ognistej pułapce Ryujin Jakki. W końcu Hitsugaya wpadł na pewien pomysł, który ma pomóc im się uwolnić. Tymczasem na Ziemi, do Inoue leczącej właśnie Muramasę, przybyli Ishida i Chad, by niezwłocznie podjąć walkę z wrogiem. Osłabiony Muramasa nie dawał sobie rady z dwoma przeciwnikami, jednak z pomocą przyszedł mu Senbonzakura, który wziął na siebie Ishidę. Wtedy Muramasa dzięki swym sztuczkom zdołał powalić Chada. W końcu wściekły na Inoue, która próbowała przedstawić jego rys psychologiczny, zaczął emanować potężną energią. W ataku przeszkodziła mu jednak Rukia, która przybyła z Soul Society. Muramasa w obliczu przewagi liczebnej swych wrogów napuścił na nich własnoręcznie przyzwane stadko Hollowów, a sam ruszył dalej do swego celu. Mimo że Ishida bardzo dobrze radził sobie w walce z Senbonzakurą, a Rukia i Chad bez problemów eliminowali Hollowy, nie udało im się powstrzymać Muramasy. Zdołał dotrzeć na miejsce spoczynku swego mistrza, i uwolnić go spod działania pieczęci. Nagle na miejsce akcji przybył Ichigo, ale było już za późno. Kouga się przebudził.

Muszę przyznać, że odcinek wydał mi się zaskakująco przyjemny. Po pierwsze, jest bardzo odświeżający. Miałem już serdecznie dość nudnych jak flaki z olejem, w większości, walk Shinigamich z Zanpakutou. A tutaj proszę, pałeczkę przejęli nagle Ishida i Chad, i od razu zrobiło się ciekawiej. Niestety, twórcy chyba obrazili się za coś na Chada, bo szybko postanowili go wyeliminować z gry, przynajmniej na razie. Szkoda, ale jednak nie jest tak źle, bo wprawdzie Chada było mało, ale za to Ishida… Ishida rulez all! Bardzo mi się podobało, jaką rolę dostał w tym odcinku. Nie był żadną zapchajdziurą, czego się spodziewałem, ale za to dostał walkę z Senbonzakurą, który wcześniej był przecież przeciwnikiem samego Ichigo. Dostał tą walkę i walczył świetnie. Zamiatał sobie mieczem Byakui jak chciał, rozwalił mu machę i pokazał kilka ciekawych sztuczek. Takiej akcji chcę więcej! A do tego przyznać muszę, i to z zadziwieniem niemałym, że Inoue mnie w ogóle nie irytowała. Szok. Dobra, uleczyła tego Muramasę, ale nad tym spastwiłem się już przy poprzednim odcinku, więc już to zostawmy. Poza tym jednak, nie była wcale wkurzająca. Nie mogło oczywiście zabraknąć odrobiny słynnego na cały świat „Kurosaki-kun!” ale na szczęście zostało to ograniczone do minimum. Sam nie wiem, może to przez obcowanie z takimi postaciami jak Tobiume, Haineko czy, aż strach się bać, Suzumebachi, Inoue wydaje mi się mniej irytująca. Bo dopiero te postacie, które wymieniłem, dopiero one są naprawdę irytujące. Co jeszcze z plusów? Hie, hie, hie. Stali czytelnicy tych moich wypocin, a wiem że takowi są, zapewne byli pewni, że się nie powstrzymam. I rzeczywiście, powstrzymywać się nie będę. A więc… erghem, khem, próba mikrofonu, miii, miii… Rukia wróciła!!! Hell yeah! Teraz to mogą mi nawet pokazywać płaczącego krwią Muramasę (co zresztą w tym odcinku pokazali), a i tak mam na co patrzeć. Nie ma to jak być fanatykiem, przynajmniej ma się jakieś przyjemności w życiu. No ale skończmy z przyjemnościami, przejdźmy do ich opozycji. A więc co było do kitu… Hollowy, to na pewno. Po pierwsze, wyglądały okropnie. No ale praktyka rysowania ich na odwal się stosowana jest już od bardzo dawna i nie można tego zwalać nijak na filler, ani ten, ani żaden inny. Naprawdę fajne Hollowy mogliśmy oglądać tylko w początkach Bleacha, gdy były jeszcze prawdziwymi przeciwnikami dla Ichigo i reszty i gdy coś rzeczywiście znaczyły. Teraz dostajemy tylko jednokolorowe, nudne do bólu stwory z okropnie głupimi i bez pomysłu nakreślonymi maskami. Tyle w tym inwencji twórczej, ile w hitach disco polo. To po pierwsze, po drugie zaś… dlaczego jakieś niedorobione Hollowy? Przecież takich Pustych, Rukia czy Ishida powinni wykończyć bez problemu w sekundę. I to dosłownie – w sekundę. Jak już, to można się było pokusić o jakichś mega wielkich Pustych, to przynajmniej robiłoby jako takie wrażenie. Albo może nawet Menosa Grande? Przynajmniej widok byłby przyjemny. A więc akcja z Pustymi na pewno na minus. Tym bardziej, że nie mam pojęcia, jakim cudem niby Muramasa może sobie przyzywać Hollowy, ale jako że nawet sami bohaterowie byli tym zaskoczeni, liczę na jakieś wyjaśnienie w przyszłości, więc na razie to odpuszczę. Idźmy więc dalej, prosto do bankai Senbonzakury. W pewnym momencie Senbonzakura błyskawicznie uwolnił swoje bankai, które zamiast wyrosnąć w dwa rzędy wielkich ostrzy, wyrosło w kilka wielkich ostrzy, które otoczyły swego stwórcę niczym płatki tulipana, tworząc tym samym wokół niego tarczę. Jak to zobaczyłem, autentycznie jęknąłem. Nie wiem sam czy z rozpaczy czy z bólu, ale mam już serdecznie dość niszczenia przez ten filler postaci Byakui. Co chwila muszą wykombinować jakiś idiotyzm związany albo z nim albo z jego mieczem. Mendy. No ale nic, to byłoby chyba wszystko co mam do tego odcinka. Ogólnie mi się podobał, więc ocenię go na 3/5. Jeśli taki poziom się utrzyma, to będzie już dobrze.

Bleach 249, 3.3 out of 5 based on 19 ratings

Skomentuj

Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.