Bleach – rozdział 386

386. „The Bestial”
Tousen uwolnił swoje resurreccion. Oczom Komamury ukazało się… coś dziwnego (nie będę tego roztrząsał w streszczeniu, poczekajmy do opinii… choć nie mogę się powstrzymać…). Tousen, w swej nowej, muszej formie, wreszcie odzyskał wzrok (nic dziwnego, z takimi oczami… Nie! Jeszcze tylko chwila cierpliwości!). W końcu, gdy skończył już napawać się swym wzrokiem, przeszedł do ataku. Komamura natomiast oddał się wspomnieniom. Przypominał sobie, jaki wcześniej był Tousen i jak postępował. I jak sam postanowił zostać jego przyjacielem. Teraz, ten sam Tousen, choć całkiem inny, atakował jego bankai. Tousen wykorzystał słabość bankai Komamury, polegającą na przenoszeniu swych ran na właściciela. Wyrąbał swym atakiem wielką dziurę w ciele samuraia, tym samym powalając ciężko rannego Komamurę. Tousen pochylił się nad ciałem kapitana siódmego oddziału, chcąc zakończyć walkę, jednak nie zdążył tego zrobić. Jego głowa została przeszyta od tyłu mieczem Hisagiego, który następnie uwolnił swe shikai. Tousen zobaczył jeszcze w myślach twarz swej przyjaciółki, jednak nie mógł sobie przypomnieć, kim była. W końcu ogarnął go całkowity mrok.
Wiem, że to często słyszane zdanie ale… naprawdę nie mam pojęcia, od czego zacząć. No dobra, może więc niech na pierwszy ogień pójdzie rzecz chyba najbardziej oczywista, a potem, po wyżyciu się, zajmiemy się resztą. A więc… OMG!!! Resurreccion Tousena!!! OMG!!! Jak on wygląda!!! OMG WTF!!!! Śmiać się czy płakać!!!!!!111!!!oneone!!eleven!!11 Tak, skoro to mamy za sobą, możemy przejść do konkretów. Ale zostaniemy jeszcze przy tym nieszczęsnym resurreccion, tylko tym razem na spokojnie. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem Tousena w jego nowej formie, rzeczywiście przez głowę przemknęły mi wszelkie „łatdefaki” i tym podobne, jak te wyżej. I nadal, mimo że zdążyłem się już z tym jego wyglądem oswoić, wygląda mi on ekstremalnie wręcz dziwnie. Wiele rzeczy widziałem w życiu, wiele rzeczy widziałem w mandze i anime, wiele w samym Bleachu, ale resurreccion Tousena absolutnie przebija wszystko. Wygląda dziwnie, wygląda brzydko, wygląda głupio. I, śmiem twierdzić, wygląda tak jak powinno. Chyba. Zdziwieni? Już wyjaśniam. Jak by nie było, Tousen przyjął formę Hollowa. Czym są Hollowy? Potworami, mówiąc najprościej. A skoro są potworami, to wydaje mi się, że wręcz powinny wyglądać i brzydko, i nawet dziwnie. A czasem nawet głupio. Głupio dla nas, ludzi, bo jako ludziom, ciężko nam jest pojąć standardy wizualne takich właśnie potworów. Idąc tym tokiem rozumowania, jeżeli w ogóle jest dla kogokolwiek poza mną zrozumiały, Tousen rzeczywiście wygląda, tak jak wyglądać powinien w formie Hollowa. Oczywiście, zgadzam się, mógłby wyglądać jednocześnie jakoś tak „fajniej” ale cóż, wszystkiego mieć nie można. Tak więc owszem, wygląda dziwnie, nawet bardzo dziwnie, i sam wolałbym żeby wyglądał lepiej, ale ostatecznie muszę stwierdzić, że jego wygląd jest sensowny. No i nawiązuje do jego miecza (czyli Gin zmieni się w Lisa?). Teraz, zamiast na jego wyglądzie, skupmy się na samym Tousenie. Po pierwsze, spore wrażenie zrobiła na mnie kwestia, którą wypowiedział do Komamury. Chodzi mi o „Jesteś brzydszy niż się spodziewałem”. Fajna kwestia, biedny Komamura i… kompletny bezsens. Tousen właśnie pierwszy raz w życiu, a latek ma sporawo, cokolwiek zobaczył. Jakim więc cudem Komamura mógł mu się wydać brzydki? Tousen, jako niewidomy, który nagle odzyskał wzrok, nie ma pojęcia, co wygląda pięknie a co brzydko. Oczywiście, mógł nazwać Komamurę brzydkim tylko dlatego, że chciał go obrazić, ale wciąż mało w tym sensu. A podobny bezsens pojawi się jeszcze raz, ale to za chwilę. Zostając jeszcze przy Tousenie, muszę przyznać, że całkiem fajny był ten atak, którym pokonał bankai Komamury i w efekcie także samego Komamurę. No i tak docieramy wreszcie do drugiej, obok wyglądu Tousena-muchy, największej kontrowersji tego rozdziału. Tousen, kapitan Gotei 13, dodatkowo przypakowany przez Aizena, zhollowifikowany, z odpalonym resurreccion, zostaje zabity przez porucznika, który na dodatek powinien już nie żyć. Który nawet będąc w pełni sił nie powinien mieć najmniejszych szans na ranienie, a co dopiero pokonanie, kogoś tak wykoksanego jak Tousen. A tu, stało się, Hisagi przebija głowę Tousena na wylot. Można to sobie tłumaczyć, że to tylko dzięki efektowi zaskoczenia, ale moim zdaniem to wciąż nie tłumaczy Tousena. Zwłaszcza teraz, gdy wreszcie, po tak długim czasie robienia z siebie kompletnego kretyna, zaczął przejawiać jakieś zdolności logicznego myślenia i gdy wreszcie pokazał swoją prawdziwą moc, tak desperacko budowaną przez ostanie kilka rozdziałów. Wszelkie nadzieje na wyjście tej postaci na prostą legły w gruzach. Tousen był lamą, jest lamą i lamą pozostanie. Tyle, że już jedynie jako wspomnienie. No chyba, że mimo wszystko przeżyje. Możliwym jest w końcu że jego regeneracja przerasta nawet tą Ulquiorry, i mimo przebitej głowy będzie w stanie się uleczyć. Tak czy siak, jest debilem i cieniakiem. I może lepiej, żeby padł. Na koniec został mi jednak jeszcze do wspomnienia miły akcent, w postaci ostatniej strony. To zanurzanie się ponownie w ciemność naszej muszej lamy, to podkreślenie jego upadku, poprzez ukazanie jak zapomniał nawet o swojej przyjaciółce, z której powodu robił przecież to wszystko. Naprawdę, naprawdę fajnie to wypadło. Tylko, i tutaj pojawia się wspomniany wcześniej drugi błąd, jakim cudem Tousen widzi w myślach jej twarz? Niewyraźnie, ale jednak widzi. A przecież gdy ją znał, był niewidomy. No cóż, jakby nie było, na kolejną dawkę Bleacha musimy sobie trochę poczekać, ponieważ z powodu świąt czeka nas tygodniowa przerwa. Damn you święta! Damn you! Póki co zostajemy więc z tym rozdziałem, któremu daję ocenę 3/5. Myślę, że sobie zasłużył.





21 grudnia, 2009 o 21:45:46
Dino – cholernie się zgadzam, miałęm dokładnie taką samą reakcję gdy to zobaczyłęm. Mucha wyglądała bardziej durnowato niż niektóre najgłupsze hollowy jakie widziałem w Bleachu. Kaname wspiął się na wyżyny durnoty, co udowadniają całkowicie ostatnie rozdziały. Zapomniał nawet w czym tkwi jego siła, za bardzo się podniecił, że widzi i przez to nawet ledwo żywy Hisagi go załatwił jak leszcza. Niby fajniej by było gdyby to jakoś lepiej wyglądało ale jak powiedział Dino, tak powinno być. Mam nadzieje że forma Aizena będzie mega wygladać.
Szkoda, że trzeba czekać dłużej na następny chap.
Gin – nie używaj tej mocy. Naprawdę …
[Odpowiedz]
21 grudnia, 2009 o 22:51:56
cóż mi akurat ress tousena nie przypadł do gustu, pewnie dlatego że wyobrażałem sobie nie wiadomo co, dla mnie wygląda strasznie pokracznie jak jakiś nieudany eksperyment, czułem się mocno zawiedziony, i sposób w jaki umarł (?), nie mam nic do hisagiego (mój ulubiony porucznik) ale ciągle nie mogę zrozumieć jak dał radę załatwić tousen, nie przeszkadza mi sposób w jaki go załatwił ale raczej do to że był w kiepskim stanie ( dźgnięcie przez byłego kapitana i lanie od allona) i nawet nie powinien mieć sił by dojść do tousena, ogólnie ostatnio odnoszę wrażenie że w bleach’u z niewiadomych przyczyn „źli” okazują się być poteżni do momentu uwolnienia swych mocy po czym padają jak jakieś randomy od 1 strzała a ludziska z ss nawet jakby im zostały same głowy to i tak by przeżyli, no i na jakimś forum wyczytałem że kubo w jakimś wywiadzie powiedział że ten arc zakończy się latem zobaczymy ile jest w tym prawdy
[Odpowiedz]
21 grudnia, 2009 o 23:09:16
Podobno ten arc ma się zakończyć w połowie roku, potem ma nastąpić jakiś krótki arc a po nim kolejny długi. No ale poczekamy, zobaczymy.
Barnik, spokojnie, nawet jeśli Gin użyje tej mocy, to nie tak od razu. Aizen także. Obaj przede wszystkim muszą pokazać najpierw swoje bankaie. I to interesuje mnie dużo, dużo bardziej niż formy Hollowów. Tym bardziej po tym czymś, co pokazał Tousen. Miał świetne bankai, po prostu genialne, a oddał je za bycie jakąś pokraczną, jak to się doskonale wyraził Szulinio, muchą. A potem za bardzo się podjarał i stracił orientacją. Debil.
[Odpowiedz]
22 grudnia, 2009 o 00:46:46
Dla mnie śmierć Tousena jak najbardziej prawidłowa
Nie wyobrażałem sobie innej sytuacji która miałaby rozwiązać ten watek
Co do tych co nie wiedza jak Hisagi zdołał zabić „muchę” to nie miejcie przez 100+ ( ile on tam żył ) wzroku i nagle odzyskajcie
Każdy by się podniecił XD
[Odpowiedz]
22 grudnia, 2009 o 19:22:47
„A potem za bardzo się podjarał i stracił orientację. Debil.” Instant Death xD
Oj mam nadzieje. Mnie w diabły interesują ich bankaje. Ma być jeszcze coś po tym arc’u? O kurde no ja bym chyba w chisterię wpadł, gdyby mi się tu nagle bleach skończył.
[Odpowiedz]
22 grudnia, 2009 o 22:13:31
No cóż, mnie w każdym razie bardzo interesują bankaie ^^ Ujawnienie każdego kolejnego jest dla mnie mega ważnym wydarzeniem w Bleachu ^^ Ale także nie chciałbym, a w życiu, żeby Bleach się wkrótce skończył. Bo jak tu egzystować, bez tego cotygodniowego wyczekiwania na kolejny rozdział? ^^
[Odpowiedz]
23 grudnia, 2009 o 16:51:53
mówiąc że „w diabły mnie interesuje” miałem na myśli, że bardzo mnie interesuje ^^ który normalny fan bleacha miałby gdzieś ban kai gina i aizena : D
[Odpowiedz]
24 grudnia, 2009 o 17:31:53
Forma ress Tousena- koszmar, strasznie kiczowata, człowiek-mucha a raczej świerszcz. O ile po założeniu swej maski wyglądał kozacko to po ressie całkowicie go spartolili. Wolę nie myśleć co będzie jeżeli to samo zrobią z Ginem.
Myślę że mimo wszystko Hisagi nie dał rady zabić tousena i jakimś cudem on przeżył i będzie nas nękał jeszcze kilka chapterów. Nie mam nic przeciw temu żeby Hisagi zabił Tousena ale wolałbym aby zrobił to przy pomocy swojego bankai.
A tak swoją drogą to Yamamoto powinien zrobić z Hisagiego kapitana drugiego oddziału bo objawił się on nam jako największy master assasin w całym Bleachu
Fajnie by było gdyby Komamura umarł po tym co zrobił mu Tousen, ale marne na to szanse patrząc na to co stało się z Hiorii i dalej żyje.
[Odpowiedz]
24 grudnia, 2009 o 19:33:19
Co do kapitanowości, to spełnił on, prawie, jeden z warunków zostania kapitanem. Zabił w walce poprzedniego kapitana (jak Kenpachi). Ale to tylko część sukcesu, bo żeby dało mu to stanowisko kapitana, musiałby to zrobić na oczach iluśtam set, nie pamiętam dokładnie, członków oddziału. No ale tu są kapitanowie i porucznicy, może by stykło ^^
Hisagi i bankai. Hm, wolałbym, żeby już żaden porucznik, i niżej, nie miał bankai. Zrobiłoby się zbyt sztampowate. No, chyba że Tite planuje zrobić z Hisagiego kapitana, wtedy proszę bardzo. Na pewno muszę jednak przyznać, że jeżeli którykolwiek jeszcze z poruczników miałby miec bankai, to tylko Hisagi. Nie jest moim ulubionym, ale jest najwłaściwszy.
[Odpowiedz]
24 grudnia, 2009 o 19:59:47
jak najbardziej właściwy kandydat, Ichigo oczywiście też ale w końcu on jeszcze żyje ^^
sirpeter błagam nie wspominaj
[Odpowiedz]
24 grudnia, 2009 o 21:18:30
Ichigo żyje? Lol. Nie mówię o tym, że dwa razy został zabity przez Ulqa, no bo jednak go Inoue ożywiła (choć za drugim razem pośrednio) ale czyżbyś Barnik zapomniał, że podczas treningu u Urahary, kapelusznik odciął Ichigo jego łańcuch życia? Jest to równoznaczne ze śmiercią. Nie wiem jak na to patrzy Tite, ale tak technicznie, to Ichigo jest teraz bardziej Shinigamim, niż człowiekiem. Teraz jego ludzkie ciało jest dla niego bardziej zastępcze, tak jak to było choćby z Rukią. Ichigo jest więc, imo, pełnoprawnym Shinigamim, a słowo „zastępczy” w jego tytule jest raczej umowne, odnoszące się do jego funkcji.
A tak w ogóle co do kapitanowania Ichigo to oto moja super hyper mega duper wizja:
1. Yamamoto ginie z ręki Aizena.
2. Po zakończeniu wojny i pokonaniu Aizena Ukitake zostaje kapitanem 1 oddziału.
3. Ichigo przejmuje po Ukitake stanowisko kapitana 13 oddziału.
4. Rukia z szeregowej Shinigami trzynastki, zostaje jej porucznikiem.
5. Ichigo i Rukia żyją długo i szczęśliwie.
Normalnie mega hepiend ^^
[Odpowiedz]
24 grudnia, 2009 o 22:00:10
Haha, same here.
Już chyba kilka miesięcy temu naszła mnie wizja gdy zaczęły się walki w FK, że Aizen zabije Yamamoto, a Ukitake zostanie kapitanem pierwszego oddziału, ale pierwszy o tym napisałeś. Ale z drugiej strony obstawiałem śmierć Tousena z ręki Aizena i nic mi z tego mi nie wyszło.
Ze swojej strony jeszcze dorzucę że spodziewam się śmierci jednego z vizardów (Love, Kensei albo Rose) i będziemy mieli powrót trzech kapitanów do SS. Najpewniej Hirako i Kensej wrócą jako kapitanowie swoich starych oddziałów. Wg mnie Ichigo nie zostanie kapitanem 13 oddziału bo musiałby przenieść się na stałe do SS, a po za tym jest za mało doświadczony i zbyt narwany.
Fajnie by było gdyby na stronę Aizena przeszedł Maurii, a do 12 oddziału wrócił Urahara, kapitanem 13 może być Yoruichi.
Gdyby Hisagi miał zostać kapitanem nie widzę problemu, zdał by test jak Urahara i po sprawie
W mojej wizji jednak mimo iż pasuje jak ulał na kapitana raczej zostaje porucznikiem i służy pod Kenseiem. . Z tym kapitanowaniem w jego wypadku żartowałem, bo Soifon niby dowodzi jednostką ninja, a porządne skrytobójstwo zobaczyliśmy dopiero w wykonaniu Hisagiego. Chciałbym aby Hisagi miał bankai, ale na tym koniec jeśli chodzi o poruczników.
[Odpowiedz]
25 grudnia, 2009 o 00:09:59
Jeśli chodzi o możliwość zostania kapitanem w wypadku Hisagiego, to żeby w ogóle mógł podejść do testu na to stanowisko, najpierw musiałby pokazać bankai. Póki tego nie zrobi, nie ma w ogóle o czym mówić. Bez bankai może zostać kapitanem tylko zabijając innego kapitana (co, w pewnym sensie, już prawdopodobnie zrobił w tym rozdziale).
Nie wiem czego brakuje Ichigo jeśli chodzi o doświadczenie. Dobra, nie jest może jakimś szkolonym liderem, ale myślę że szybko wczuł by się w rolę. Do papierkowej roboty mógłby mieć na początku pomocnika (przecież aktualnie wszystko w 13 oddziale i tak robią Kiyone i Sentarou, bo Ukitake ciągle chory) i wszystkiego się uczyć. A uczniem jest dobrym, jeśli chodzi o główkowanie, co pokazał przy okazji testów w szkole, gdzie wypadł świetnie, a także podczas wszelkich treningów. No a jeśli chodzi o kwestię zdolności bojowych, to chyba nawet nie ma o czym gadać. Ichigo ma o wiele większe doświadczenie w walce niż większość Shinigamich, w tym wszelkich oficerów itp. Ma też moc, która ustępuje jedynie kilku kapitanom, a gdyby liczyć jeszcze moc „rogatą”, to krąg silniejszych od niego jeszcze bardziej się zacieśnia. Problemem jest, jak mówisz, jego przywiązanie do świata żywych, gdzie ma rodzinę, przyjaciół i swoje życie. Ale w Soul Society mogłoby mu jednak być lepiej. W świecie żywych musi łączyć normalne życie z życiem jako Shinigami, co pewnie nie będzie miało zbyt dobrych skutków. Ciągłe odrywanie się od nauki, potem pracy, i w ogóle od życia, nie byłoby pewnie zbyt pomocne. W Soul Society byłby z góry ustawiony i nie musiałby przejmować się takimi rzeczami, a wciąż mógłby przecież odwiedzać bliskich na Ziemi. Zresztą, nic nie wyklucza tego, że Ichigo ostatecznie zginie, np. pokonując Aizena ale odnosząc przy tym śmiertelne rany. Wtedy miałby już pewne miejsce w Soul Society ^^ No a na dodatek, Ichigo, jako że ma przecięty łańcuch, cały czas jest właściwie martwy, więc tak jakby przynależy chyba bardziej do Soul Society, przynajmniej technicznie.
Ewentualnie, gdyby został jednak na Ziemi, to równie dobrze Rukia mogłaby zostać u niego jako opiekunka Karakury i na to samo by wyszło. Bo mi w tych domysłach nie tyle chodzi o kapitanowanie Ichigo, co o ich pozostanie razem : ]
[Odpowiedz]
25 grudnia, 2009 o 14:54:17
Cholera zostawić was samych na kilka h i odrazu nie nadążam za dyskusją. xD
No niby przeciął jego łańcuch ale przecież Ichi nie uzywa gigai tylko normalnych bebechów z krwi i kości. Ja tam go uznaje za żywego – jeszcze. Co do mega hiper wywalistych wizji to ja myślałem że Ichigo obejmie dowództwo któregoś oddziału a Rukia będzie jego porucznikiem – tu się zgadzamy wszyscy.
Aizen niech pod koniec ginie ale cały czas Gina pomijają w tym wszystkim co jest wręcz podejrzane (to nie jest mania jakby co) i nawet jeśli herbaciany team przestałby istnieć to Gin mógłby zwiać lub coś w tym stylu. Mamy przed sobą w końcu kolejne arc’e arc’i (nie wiem jak to napisać).
Pozostaje też ważna kwestia czy vizardów wcielą spowrotem do gotei 13. Rada 46 to tylko wspomnienie a jeśli dziadek padnie to nie będzie większych przeciwności (może soi-fon) za ich powrotem do ss. Urahara jest zbytnim kozakiem samym w sobie żeby chciało mu się wracać i dalej by prowadził sklep. Ja bym szczerze mówiąc tak wolał – Ichi’ego w haori a obok Rukia z insygniami porucznika + cała reszta przetrzebionych kozaków z ss + vizardzi na swoich dawnych stanowiskach – moc, uhahaha L-:<
[Odpowiedz]
25 grudnia, 2009 o 16:59:24
Pytanie tylko, czy sami Vizardzo chcieliby po tym wszystkim wracać do Gotei. Co do Urahary, także myślę, że, jeśli przeżyje, pozostanie w swoim sklepie. Tak było najlepiej ^^
Co do Soifon to by się nie sprzeciwiła. Yoruichi by jej miło zamruczała i Soifon kupiona ^^
[Odpowiedz]
25 grudnia, 2009 o 17:40:57
Możesz mieć rację, ale to głównie 46 im nabruździło w życiorysie. Zawsze jakaś szansa jest. A co do Urahary to on i jego sklep to jeden z fundamentów z pierwszego sezonu, nie mogli by go spowrotem do ss sprowadzić tak poprostu ^^
[Odpowiedz]