Nyan Koi! 11
Wreszcie, wyszła na jaw moja zbrodnia. To znaczy wyszła na jaw zbrodnia, mój udział w niej pozostał znany tylko wybrańcom. Tak czy inaczej, ludzie dowiedzieli się o zniszczonym posągu kota przed świątynią, a ja podjąłem męską decyzję i postanowiłem ufundować jego odbudowę. Do tego potrzeba oczywiście pieniędzy, zgłosiłem się więc do pracy dorywczej. Na poczcie. Wiecie, co to oznacza?
Chizuru. Jak kobieta bez odrobiny zmysłu orientacji w terenie ma mnie przyuczać do zawodu listonosza?! Jak zwykle, muszę polegać tylko na sobie. Nie pomaga mi w tym Sumiyoshi. Zamiast dać mi odpocząć po ciężkiej pracy, siłą wyciąga mnie do kina na jakiś bzdurny film o kotach. Jakbym nie miał ich dosyć na co dzień.
Nie mając wiele do gadania, poszedłem z nią na ten film. To znaczy najpierw poszliśmy na spacer, na zakupy, do kawiarni… Kto normalny pije kawę na świeżym powietrzu ZIMĄ?! Pewnie, podkopmy moje i tak ledwo zipiące zdrowie. Może gdybym był kotem i miał dziewięć żyć…
Chwila.
Moment.
Był kotem.
…
Kocie uszy. No pięknie. Mam przemiauczane.
















24 grudnia, 2009 o 23:27:58
Scena sprzed lustra była genialna
[Odpowiedz]
25 grudnia, 2009 o 11:45:12
Kocie uszka!
No dobra, nawet ja (:P) się lekko uśmiałam przy tej scenie :]
[Odpowiedz]