Hanamaru Youchien 03
Oppai, oppai! czyli tak, dzisiaj będzie pompowanie balonów.
Ach ten Tsucchi, jak on mógł. Wskazywać na różnicę wieku? Że niby Anzu jest przedszkolakiem? Cóż za tanie wykręty. W dodatku na scenę wkracza Yamamoto-sensei, która – zupełnie niechcący – stosuje na Tsuchidzie zabójczą technikę piersiastego zgniatacza. Obleśnie błoga mina Tsuchidy potraktowanego w tenże sposób nie pozostawia nikomu zbytnich wątpliwości: miłosny trójkąt Anzu, Yamamoto i Tsuchidy stał się faktem. Anzu, korzystając ze światłego doradztwa Hiiragi, przystępuje do boju o względy Tsucchiego. Na dobry początek trzeba zadbać o polepszenie parametrów swoich, ekhm, walorów wizualnych. Taaak, pompowane baloniki umieszczone w odpowiednim miejscu to doskonały pomysł… albo i nie. To może przez żołądek do serca, jak głosi staropolskie porzekadło. Niestety, po drodze do żołądka są jeszcze usta, a w wypadku specjałów upichconych przez Anzu samo ich włożenie doń może być poważnym wyzwaniem. Tymczasem Tsuchida przystępuje do ofensywy i próbuje wyciągnąć Yamamoto na wspólny wypad do wesołego miasteczka. Próbuje i… dostaje kosza. Biedaczysko, nie wiedział wtedy jeszcze, że jego zamiary były oczywiste nawet dla jego podopiecznych, ale nie dla obiektu jego westchnień. Albowiem, jak potem doniósł wywiad (czytaj: koleżanki z pracy) Yamamoto-sensei jest prawdziwym łamaczem męskich serc – i co gorsza, w swej dziecinnej niewinności, zupełnie tego faktu nieświadomym.
Zasadniczo sympatyczny odcinek, poświęcony na ustawienie miłosnego trójkąta między Anzu, Yamamoto a Tsuchidą. Komediowe wstawki z Anzu tradycyjnie zabawne, ponadto przedstawiony dzień z życia Yamamoto która okazuje się być osobą cudownie „orbitalną”, nie zauważającą wpływu swojej osoby na otoczenie (szczególnie męską jego część), w szczególności oczywistych prób zalotów jej kolegi z pracy. Cóż, wygląda na to że jej troskliwy tatuś – pomimo że na odległość ale wciąż dzielnie monitorujący czy czasem jakiś zły wilk nie kręci wokół jej córeczki – może spać spokojnie (wilki może się i kręcą, ale też i zdychają… z głodu). Z ciekawostek: czujne oko na tym obrazku z pewnością dojrzy pewne dwie znajome postacie : ) Mamy też kolejny, nowy ending – w porządku, ale bez wodotrysków jak poprzednio.






















27 stycznia, 2010 o 21:07:48
Hii-chan jest maj łajfu. Yamamoto też fajna, ale indeed orbitalna jak diabli. Byłem też ciekaw czy ktoś poza mną dostrzeże owe postacie. Kadru mi się nie chciało trzaskać, ale na wszelki wypadek zapisałem sobie czas sceny – 20:09, o.
[Odpowiedz]
27 stycznia, 2010 o 21:53:18
Kadr zabójczy. A samo Anime sympatyczne jak cholera. Nie da się nie polubić tej zgrai.
[Odpowiedz]
27 stycznia, 2010 o 21:55:18
Boskie jest to anime
A Hii-chan jest moją córką ;( Ja takom kcem córke mieć.
Super kjutne i w ogóle, w ogóle… muszę popracować nad swoim słownikiem.
[Odpowiedz]
27 stycznia, 2010 o 22:07:32
To teraz tylko czekamy kiedy Anzu zacznie mieć samobójcze myśli i psychodeliczne wizje , Hiiragi stworzy Adama, A Yamamoto okaże się demonem w ludzkiej skórze… i w anime zacznie płynąć kreeeeew!
[Odpowiedz]