Bleach – rozdział 390

390. „Beyond the Death Understanding”
Po uwolnieniu swego bankai, Hitsugaya przystąpił do ataku. Gdy Aizen odskoczył unikając jego Hyoryu Senbi, momentalnie znalazł się w potrzasku pomiędzy ogromnymi Tenkenem i Tengumaru. Niestety, również i ten atak na nic się nie zdał. Aizen zniszczył oba miecze, a następnie ruszył na Komamurę. Kapitan siódmego oddziału uwolnił błyskawicznie swoje bankai, jednak Aizen z dziecinną łatwością zniszczył jego miecz i odciął lewą dłoń, oczywiście przy tym przenosząc obrażenia także na samego Komamurę. Gdy kapitan otrzymał kolejny cios, za plecami jego przeciwnika pojawili się Rose i Love, obaj atakując uwolnionymi shikaiami. Nie zrobiło to jednak najmniejszego wrażenia na Aizenie. Wszystkiemu temu przyglądał się Gin. Był zdziwiony tym, że Shinigami starają się unikać jedynie mocy miecza Aizena. Gin dobrze wie, że tak naprawdę to nie Kyoka Suigetsu jest najmocniejszym punktem jego kapitana. To sam Aizen jest potężny. Bardzo, bardzo potężny.
Serio Wam mówię, bardzo, bardzo. A nawet bardziej. I chyba wiedzieliśmy to już od dawna więc po ki grzyb nam to teraz nagle przypominać, poświęcając na to cały rozdział. Po ki grzyb Gin pieje peany, jakim cudem Komamura w ogóle się jeszcze rusza, i jak do jasnej ciasnej odpala bankai, które przecież rozwalił Tousen. I dlaczego po tym jak Aizen niszczy Tenkena i Tengumaru, po chwili kolejno Komamura i Love atakują ponownie, używając mocy swych mieczy? Jeden odpala bankai, drugi shikai, i nic sobie nie robią z tego, że przed chwilą ich broń została rozwalona. Chciałoby się rzec, że syf. Ale się nie rzeknie. A na pewno nie rzeknę tego ja. Bo oczywiście doskonale zdaję sobie sprawę ze wszystkich minusów, które wymieniłem, ale mimo to rozdział mi się podobał. Właściwie poirytowała mnie jedynie sprawa tych mieczy, bo do gadki Gina nie mam absolutnie nic, a do prezentowania potęgi Aizena jeszcze mniej. Ba, wręcz przeciwnie, podoba mi się to. Nie po to Aizen jest moim najulubieńszym złym, żebym jeszcze miał narzekać na to, że se rzeźni. Nie, mi się to podoba. Podoba mi się to, że jest tak potężny, tak przesadzony, tak do szpiku kości zły i że tak wymiata wszystkich wokół. Patrzenie jak kolejne dobre postacie są przez niego wdeptywane w ziemię to dla mnie czysta przyjemność. Zwłaszcza, gdy robi to w sposób taki… taki… taki aizenowaty. Strasznie mi się podobało jak rozsadził od środka ogromne miecze kapitanów siódmego oddziału, jak zrezał bankai Komamury i jak potem sieknął w boczek pana liska (choć padły tam proporcje, kiedyś bowiem Komamura był dużo większy od Aizena, tu stali obok siebie jak równy z równym). Uwielbiam też ten mały panel z przedostatniej strony, przedstawiający przerażonego Rose, przyciąganego przez Aizena, który złapał jego shikai. Podoba mi się też przez cały czas Kyouraku. Bardzom ciekaw, cóż on planuje. Fajnie w każdym razie, że przynajmniej on jeden nie rzuca się z motyką na Księżyc jak kretyn, tylko wyraźnie chce powiedzieć coś więcej. Pozostaje poczekać by zobaczyć co. A w odwodzie są jeszcze przecież Shinji, Lisa, Soifon i Oomaeda. No dobra, ten ostatni właściwie się nie liczy. A, no i Ichigo, oczywiście. Swoją drogą, to czemu oni jeszcze nie zaatakowali? Mieli walczyć wszyscy, a walczy póki co czterech. Ech, Tite, bądź konsekwentny. No nic, może jeszcze… kiedyś… Póki co mamy za to Gina. Wolałbym wprawdzie zobaczyć go w akcji, ale samo to, że się pojawił, to miła rzecz. Dobrze widzieć, że Tite o nim nie zapomniał. Za to zdecydowanie zapomniał już o Yamamoto. Śmiem twierdzić, że kapitan dowódca zmarł ze starości i leży gdzieś w gruzach. Ot, zagadka braku jego osoby w walce rozwiązana. Teraz czas wrócić do samej walki. Oby w kolejnym rozdziale zdarzyło się coś więcej. Coś dużego. Fajnego. Mocnego. I niech kurde ktoś dobry w kalendarz kopnie! To dam 5/5 i nawet więcej. A na razie 4/5. O.
Na koniec jeszcze ogłoszenie parafialne. A nawet trzy.
Po pierwsze, pewnie zauważyliście nową okładeczkę do opisu. Made by, ponownie, Barnik. Dzięki Ci, ponownie, wielkie : ]
Po drugie, jakby ktoś nie zauważył, wyszedł u nas już trzeci tom Bleacha. Ja już mam, Wam też polecam się zaopatrzyć. Kawał świetnej mangi.
Po trzecie zaś, mamy już okładeczkę 43 tomu, który ma się ukazać w Japonii dnia 4 lutego. Na okładce widnieje Barragan w swojej uwolnionej formie, a sam tomik nosi tytuł „Kingdom of Hollows”. Okładka poniżej, niestety póki co jedynie w takiej miniaturce. Nie wiem jak Wam, ale mi się bardzo podoba : ]






01 lutego, 2010 o 18:35:55
chapter niezły jednak mógłby być lepszy, cóż zaczynając od gin’a to tak jak dino wolałbym zobaczyć go walczącego (np. z dziadzią yamą) aniżeli komentującego oczywiste rzeczy, jeśli chodzi o walkę z aizen’em to nareszcie walka zrobiła się trochę dynamiczniejsza ( chociaż tęsknię za walką typu ichi vs grimmjow czy też zaraki vs nnoitora) ta ciągła gadanina już trochę męczyła, dostaliśmy kolejny pokaz mocy hitsu – jak zawsze efektowne ataki aż miło patrzeć. Za to duży plus jak dla mnie mają koma i love nareszcie jakiś atak w grupie co prawda można było się spodziewać że to nie będzie w stanie drasnąć aizena ale przynajmniej mieli jakiś pomysł. No i ciekawe co z komą czy w końcu ktoś dobry będzie wąchał kwiatki od spodu, szczerze wątpie pewnie unohana go poskłada i jeszcze będzie w stanie walczyć – przy tym strona z przecinającym miecz tenken’a aizenem wyszła epicko. Jeśli chodzi o resztę kapitanów to dziwię się że nie walczą bankaiami (wyjątek stanowi kyoraku bo ukitake coś tam wspominał żeby nie używał bankaia), skoro aizen bez żadnych problemów rozwala ich na shikai to na co czekać (wiem że bankai’owi musi towarzyszyć epicka drama itp.) no ale trochę nie logiczne nie walczyć na full powera z takim badassem jakim jest aizen. No i reszta kapitanów jakoś długo coś leci na Aizena. Cóż jak dla mnie chap na 4. A no i ta nowa okładka wyszła świetnie, fajnie że postacie są narysowane tą kreską z początków mangi.
[Odpowiedz]
02 lutego, 2010 o 00:09:54
Nie chce cie poprawiac poniewaz nie jestem jakims znawca mang/anime, ale z tego co widzialem to narysowany byl niszczony tylko tenken a nie maczuga love(?) co za tym idzie mogl on miec nadal cala a przeciez jak zobaczysz na uderzenie tenken, to jest taki spirtual 2 miecz jakby wiekszy ktory uderza obok oryginalu zawsze, tym razem jakos nie byl narysowany jak przezroczysty ale napewno nie byl to ten prawdziwy miecz, widac to w walce z tousenem jak on (to) wyglada.
[Odpowiedz]
02 lutego, 2010 o 11:21:40
Chapter jest według mnie super 5/5 (słabe to 5 ale zawsze) przedewszystkim za monolog Gina – tak tak shinigami zapomnieli że Aizen nie jest takim evil koxem dlatego że ma suigetsu – jest poprostu cholernie silny. Postanowił ruszyć wreszcie tyłek i już rozwalił Lova i Rose (tylko czemu byli bez masek?). Tak jak wszyscy chcieliśmy wreszcie dobzi giną. Ja osobiście czekam na jakąś walke z Ginem (Ichigo vs Gin – to by było cudne).
Co do tomu 43 to okładka jest jak zwykle mega – styl Tite nie ma sobie róznych i tylko chyba 41? Heart nie zabardzo mi przypadła do gustu (sam nie wiem czemu) A co do okładek to jesczze za miesiac czy dwa zrobi się kolejną, to nie problem L-:
[Odpowiedz]
02 lutego, 2010 o 12:54:04
No właśnie, czemu byli bez masek. I bez bankai, co więcej.
Chcesz załapać etat okładkowca? xD
Co do okładek tomików to mi jakoś nie do końca przypasiła chyba tylko ta z Allonem. I to nie dlatego że źle wyglądała, po prostu Tite mógł walnąć jakąś zdecydowanie ważniejszą postać niż on na cover. No i druga okładka z Inoue moim zdaniem niepotrzebna. Ale ja jestem inółehejterem więc stąd takie moje zdanie ^^
[Odpowiedz]
02 lutego, 2010 o 19:47:02
S, w sumie sam nie wiem, jak to jest z tym mieczem Komamury w shikai. Bo jednak po pierwsze, gdy miecz w formie shikai czy bankai zostanie zniszczony, to tak jakby sam w sobie też został zniszczony. Po drugie, miecz w shikai u Komamury to właściwie to samo co w bankai, tyle że jest tylko ręka, która go prowadzi, a nie całe ciało samuraia. Więc skoro po zniszczeniu w bankai, gdzie Komamura też ma swój miecz w łapie, miecz zostaje zniszczony, to tak na chłopski rozum w shikai powinno być tak samo.
Co do miecza Love’a, to chyba masz rację, wcześniej jakoś źle spojrzałem i wyciągnąłem złe wnioski. Jednak z drugiej strony, skoro nie został zniszczony, to gdzie jest w momencie, gdy Aizen niszczy miecz Komamury. Miecza Love’a tam nie ma. Najprostszą odpowiedzią jest, że rówież został zniszczony. W końcu to trochę dziwne, że z dwóch mieczy, które na niego naparły, Aizen rozwalił tylko jeden. Gdy więc po chwili Love znowu jak gdyby nigdy nic atakuje shikaiem, wygląda to odrobinkę niezrozumiale, moim zdaniem.
[Odpowiedz]
02 lutego, 2010 o 21:25:11
Hmm no nie popatrzylem na to z tej strony , moze dlatego ze nie doszukuje sie w mandze w ktorej postacie lataja, strzelaja itp logiki, poniewaz imo to juz jest nielogiczne ^^. Chocoiaz masz racje. Wydaje mi sie tez ze ten miecz w shikai jest bardziej zalezny od sily komamury tylko jakby z wieksza masa, a gdy macha ten samuraj to wiadomo wiekszy power imo(pochodzacy od ciala samuraja).
Od niedawna odwiedzam strone regularnie i (nie mialem okazji jeszcze o to zapytac)wydaje mi sie ze gdzies czytalem o tym ze samuraj zostal przebity na wylot, przez muche ^^ ale ja tam tego nie widze, jak sie przygladalem to jakby wgniecenie wg mnie moze byc tak ze to slabiej widac poniewaz jest czarno-biale.. a na kolejnej stronie tylko z przodu sa jakby strzepy ubrania z tylu od boku nic nie widac, nie wiem czy sie myle. Wiadomo gdyby bylo na wylot to naprawde powinien nie zyc.
Nie wiem tez czy tylko mi sie to nie podobalo ze tousen zatrzymal miecz jedna chuda reka od tak… (wiem ze hollow daje duzego powera) wkoncu zawsze wydawalo mi sie ze pod wzgledem sily to wlasnie komamura powinien byc w czolowce, a wyszlo na to ze zostal chlopcem do bicia… niejest to moze moja ulubiona postac ale imo fajna.
[Odpowiedz]
02 lutego, 2010 o 23:15:13
Mi to od początku wyglądało, jakby Tousen przebił samuraia Komamury. Z drugiej strony, nawet gdyby tak nie było, to i tak na pewno wyrwał mu w cielsku spore dziursko. Na jedno więc wychodzi, tak czy siak powinno być i po samuraiu i po Komamurze. Zwłaszcza teraz, gdy jeszcze na dodatek obaj stracili dłonie a sam Komamura jeszcze dodatkowo oberwał. Lisek, tak samo jak Hiyori, powinien już nie żyć. Ale Tite za miętki jest na to, niestety.
Co do tego zatrzymania miecza bankai Komamury jedną ręką przez Tousena, to dla mnie akurat niczego złego w tym nie było. Komamura może się pochwalić sporą siłą fizyczną, ale nie trzeba być kupą mięśni, by taką siłę przewyższyć. Wystarczy spojrzeć na takiego Dragon Balla. Frizer wyglądał na chuderlaka (no, przynajmniej w pierwszej i ostatniej formie) bez wielkiej siły w mięśniach, a był potężnym kosmicznym tyranem. Albo Luffy z One Piece’a, który też na siłacza nie wygląda, a pierze największych koksów. Mi to się bardzo podoba, zdecydowanie bardziej niż gdyby rzeczywista siła zależała jedynie od fizyczności postaci.
Co do logiki to masz oczywiście rację, ciężko o jakieś wielkie roztrząsanie pod tym względem takich fantastycznych opowiastek jak choćby Bleach, gdzie postacie fruwają, czarują itp. Niemniej każdy twór, nawet jeśli w świecie rzeczywistym wydający się nielogicznym, sam w sobie powinien się jakąś swoją własną logiką imo kierować. Np. dla nas jakaś walka Shinigamich i Hollowów to bajka, ale w samej tej bajce wszystko dostało swoją własną logikę, kieruje się swoimi zasadami, coś bierze się z czegoś. No cóż, przynajmniej kiedyś tak było. Teraz niestety Bleach już dawno zboczył z tej ścieżki. A szkoda.
[Odpowiedz]
02 lutego, 2010 o 23:44:58
Ze komamura ten 1 cios od muchy przezyl to jeszcze przetrawilem, ale z ta hiyori to rzeczywiscie masakra, nawet pomimo tego ze proboje sobie tlumaczyc to tym ze hachi (czyt koles od barier) tam cos robi przy niej to i tak ona powinna odrazu po ciosie umrzec ^^.
Oczywiscie sie zgadzam z toba i juz wczesniej myslalem tak samo, tylko ze akurat ja spodziewalem sie najwyrazniej walki typu ze ciezko bedzie mu trafic bo bedzie powolny ale jak juz trzasnie to koniec(mucha zwinną jest), najwyrazniej wg kubo tousen byl duzo silniejszy niz przypuszczalem i tak juz musi byc. (chociaz przed resem ladnie mu pokiereszowal reke.)
Tu sie z toba oczywiscie tez zgadzam, moze zle to sformuowalem wczesniej, poprostu latwiej mi jakies absurdy przez to przelknac jak mysle w ten sposob o bleachu.
Okej ja koncze spam, napewno jeszcze bedzie okazja przy kolejnym chapterze ^^
[Odpowiedz]
03 lutego, 2010 o 09:12:25
Etat? haha no może i bym złapał. Robię te okładki bo poprostu uwielbiam Bleacha
[Odpowiedz]