To Aru Kagaku no Railgun 17
Praca w Anti-Skills wcale nie jest łatwa…
…zwłaszcza dla Tessou-san, którą zdążyliśmy poznać przy okazji rozróby z dużym niemowlaczkiem (to ta w okularkach). Trochę w tym jej winy – najpierw była tak zapracowana w szkole, że przegapiła właściwy czas wyjścia na pociąg. Zaowocowało to sporym spóźnieniem się na spotkanie z Yomikawą, swoja partnerką. Potem przez zbytnią pobłażliwość w stosunku do przestępcy stała się jego zakładnikiem, a następnie dała się namówić (choć nie powinna była) Misace i Saten na granie na automatach. Na szczęście dzień kończy się ożywczą kąpielą, a następnie popijawą z Yomikawą i Komoe-sensei. Zaraz, zaraz – na szczęście? Woda w kąpieli jest gorąca jak diabli, a Komoe to bardzo twardy zawodnik, któremu niełatwo dotrzymać pola…
Kolejny dzień i znowu to samo. Praca nie idzie tak jak powinna, wieczór nie daje odprężenia.
Następny dzionek przynosi ze sobą zaległą pacę w szkole, która już dawno powinna być zrobiona. Yomikawa zwalnia Tessou ze służby polecając jej skończyć wszystkie niedociągnięte sprawy. Po pracy Tessou, tknięta pytaniem Yomikawy (czy ma jakieś hobby) udaje się do salonu gier. Tutaj ożywia się nieco przed swoją ulubioną bijatyką, ale nie udaje jej się rozegrać nawet jednej rundy. Telefon od Komoe-sensei bezlitośnie informuje, że Yomikawa ma jakaś kłopoty. Po dotarciu na miejsce okazuje się, że te straszliwe kłopoty to urwany z przepicia film.
Kolejny obleśnie moralizujący odcinek, mówiący nam że (jak to śpiewa w jednej piosence Lady Pank Janusz Panasewicz) „przecież trzeba kochać coś by żyć”. Znajdźcie sobie hobby, a łatwiej wam będzie znosić trudy dnia codziennego.
Do niewątpliwie miłych akcentów tego epizodu należała powtórka z satenowych spodni trzy-czwarte. A do jeszcze milszych akcentów należało, uwaga, uwaga, fanfary i confetti – pojawienie się Index we własnej osobie! Tak jest! Wszyscy wygłodniali fani tej przesłodkiej loli-zakonnicy wreszcie doczekali się na swoją minutkę szczęśliwości. Cieszyć się powinni także miłośnicy Himegami, gdyż i ona pojawiła się na krótką chwilkę. Ale niestety odniosłem wrażenie, iż cały ten fanserwisowy blichtr miał za zadanie ukryć przeciętność kolejnego już średniawego odcinka.













01 lutego, 2010 o 10:45:34
A czego się po Railgunie spodziewałeś? Bo ja właśnie tego. Każdy kolejny „moralizatorski” odcinek mi się podobał. Całkiem prawdopodobne, że te wszystkie postaci są teraz przedstawiane, żeby przygotować nas przed większą walką(??), w której wszystkie będą brały udział.
Ja osobiście Indexa (dziewczynki) nie znosiłem. Ale ja w ogóle jestem antyloli ;]
[Odpowiedz]
01 lutego, 2010 o 15:02:40
O tak błagałem o Index i dostałem. Teraz błagam daj mi ktoś 1000000 euro (a nuż się uda
).
[Odpowiedz]
01 lutego, 2010 o 20:09:23
@Noli
Czego się spodziewałem? Chyba czegoś takiego co pokazały nam dwa pierwsze odcinki. Na takie moralizowanie mi pod nosem to ja jestem zwyczajnie za stary i nie dziwota, że mnie to wkurza.
[Odpowiedz]
02 lutego, 2010 o 10:15:17
Jak większość z was na gildii
Ja się ciesze jeszcze tym co mam i mi dają.
[Odpowiedz]
11 lutego, 2010 o 21:46:14
Index był tragiczny, Railgun na początku dobry a teraz tez kiepski, a jak na ironię jednym z niewielu ciekawszych momentów było pojawienie się zakonnicy. Chyba wszystko co zaczyna się na „To aru…” jest skazane na porażke. A szkoda bo pierwsze epki były naprawde sympatyczne.
[Odpowiedz]