VN:F [1.9.5_1105]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 4.6/5 (36 głosów)

FullMetal Alchemist: Brotherhood 40

3 lut 15:32:03
Kategoria: FullMetal Alchemist: Brotherhood | Napisane przez Dino

FullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: Brotherhood

Spojrzenie w przeszłość. Tam, gdzie to wszystko się zaczęło.

FullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: Brotherhood

Olivier przybyła do Centrali, gdzie przypadkiem spotkała Mustanga. Po krótkiej rozmowie z nim, trafiła wreszcie przed oblicze tego, który ją wezwał. Kinga Bradleya. Przyznała mu się do zabicia Ravena, jednak przy tym przedstawiła ciekawe stanowisko. Zgłosiła swą chęć zastąpienia go w projekcie, o którym to w swej głupocie jej opowiedział. Tymczasem Mustang spotkał się z Rizą. Pani porucznik udało się, zważając na Pride’a, przekazać pułkownikowi zaszyfrowaną wiadomość. Mustang wie już, że Selim Bradley jest Homunculusem. Nie bacząc na wydarzenia mające miejsce na powierzchni, Ojciec oddał się wspomnieniom. Wiele lat temu młodzieniec, niewolnik bez imienia, poznał dziwne stworzenie. Zostało ono stworzone dzięki jego krwi. Stworzenie nadało człowiekowi imię, nazywając go Van Hohenheimem, a następnie uczyniło z niego swego ucznia, przedstawiając się jako Homunculus. Hohenheim rósł w wiedzę i doświadczenie, osiągając coraz więcej w dziedzinie alchemii, aż wreszcie miał wziąć udział, jako protegowany Homunculusa, w projekcie uczynienia króla Xerxes nieśmiertelnym. Homunculus zgodził się mu pomóc, zdradzając w jaki sposób może sobie zapewnić życie wieczne. Całe państwo przez lata otaczane było wielkim kręgiem transmutacyjnym, aż wreszcie przygotowania zostały ukończone. Okazało się jednak, że Homunculus oszukał króla. W rzeczywistości, zabijając wszystkich mieszkańców Xerxes, dał nieśmiertelność Hohenheimowi, samemu przyjmując bliźniacze jemu ciało. Stał się tym, który teraz znany jest jako Ojciec. Z powrotem w teraźniejszości, Hohenheim spotkał się z Izumi i Sigiem. Gdy Izumi dostała kolejnego ataku, Hohenheim w przedziwny sposób jej pomógł. Następnie przedstawił się, jako Kamień Filozoficzny w ludzkiej postaci.

Może to w dużej mierze dlatego, że nie znałem jeszcze tych wydarzeń z mangi, ale nie zmienia to faktu, że ten odcinek zrobił na mnie ogromne wrażenie. I nie mówię tu jedynie o części z Hohenheimem, ale też o tym, co było przed tym. Rozmowa Olivier i Bradleya jest świetna, a pani generał raz jeszcze podkreśliła swą klasę. Jeszcze bardziej podobało mi się jednak spotkanie Rizy i Roya. Świetny był ten szyfr z użyciem imion, a scena gdy Mustang doszedł prawdy, zwłaszcza jego reakcja, stoi na równie dobrym, bardzo dobrym, poziomie. Najlepsze jednak, i tu chyba nikogo nie zaskoczę, jest to co dostajemy później. Już od dawien dawna zachodziłem w głowę, jakąż też historię obmyśliła Pani Arakawa dla Hohenheima. To, co zobaczyłem, przerosło moje oczekiwania. O ile oczywiście w ogóle jakiekolwiek miałem, ponieważ sam nie potrafiłem wpaść na żaden pomysł, jak może to ostatecznie wyglądać. W każdym razie przedstawiona tu przeszłość Vana i Ojca zwaliła mnie z nóg. Już od pierwszej chwili, gdy nagle dziwna czarna kulka zaczęła nawijać do młodego chłopaka, przyssałem się oczami do monitora i puścić nie miałem zamiaru. Gdy w końcu retrospekcja dobiegła końca, poczułem, że teraz wreszcie zrozumiałem osobę Hohenheima. Powiem bowiem szczerze, że wcześniej, niczego o nim nie widząc, jego postępowanie było dla mnie tyleż zagadkowe, co czasem nawet niepojęte. Teraz jednak wszystko nabrało sensu, a on sam niewyobrażalnie zyskał w moich oczach (nie to, żebym wcześniej go nie lubił, co to to nie). Do tego sam Ojciec okazał się nawet ciekawszą postacią, niż wydawał się być do tej pory (chociaż, mówiąc szczerze, dużo bardziej spodobał mi się jako czarna kulka). Teraz bowiem wreszcie, tak na dobrą sprawę, poznaliśmy go lepiej jako postać. A wszystko wieńczą ostatnie w tym epizodzie słowa Hohenheima, po których aż ciary przechodzą. Dodatkowo, choć to żadnym zaskoczeniem nie jest, strona techniczna stoi oczywiście na mistrzowskim poziomie. Zwłaszcza bardzo dobre wrażenie robi na mnie operowanie muzyką, która również w tym epizodzie spisuje się na medal. A już cała scena transmutacji Xerxes to istne cudeńko. Jest piękna, jest potężna, jest absolutnie epicka i wbija w ziemię po szyję. Właściwie jest tylko jedna rzecz, która mi się w tym epizodzie nie podoba. Mianowicie, ten okropny głos, który wypowiada tytuł serii, gdy pojawia się pierwszy eyecatch, ten z Hohenheimem. Brzmi strasznie, ale nie jest to coś, co mogłoby wpłynąć na ocenę tego epizodu. Są bowiem takie serie, które powalają treścią. Są takie, które powalają wykonaniem. I są takie jak FullMetal Alchemist: Brotherhood, które łączą i jedno i drugie, i na mniej niż 5/5 ocenić się ich po prostu nie da.

FullMetal Alchemist: Brotherhood 40, 4.6 out of 5 based on 36 ratings

3 odpowiedzi dla “FullMetal Alchemist: Brotherhood 40” RSS icon

  1. moim zdaniem najlepszy ep od walki w siedzibie Homunculusów kiedy to transmutowany został Lin.
    Nie żeby poprzednie odcinki były złe, wręcz przeciwnie były świetne, ale ten jest po prostu cudny.

    [Odpowiedz]

  2. odcinek fantastyczny, w zasadzie dino oddał w tekście całą co tu dużo mówić zajebistość tego epka, scenę gdy oko pochłania całe xerxes epicka, a co do van hohenhaima mi także do tego odcinka był obojętny, od tak po prostu był i coś tam kombinował ale dzięki temu odcinkowi (i 42 w sumie) staje się dla mnie 1 z ciekawszych postaci (obok roy’a i lina/greeda no i pani armstrong)

    [Odpowiedz]

  3. Arcymistrzostwo, do którego FMA B już nas przyzwyczaiło od pierwszych odcinków – tyle ode mnie.

    [Odpowiedz]

Skomentuj

Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.