


Miłość to piękna rzecz. Niestety, nie zawsze wszystko kończy się tak jakbyśmy tego chcieli.
Groźną szefową akademika w którym mieszkają Misaka i Kuroko zdążyliśmy już poznać. Żelazna, twarda kobieta stojąca na straży porządku, która surowo karze wszystkich nawet leciutko łamiących regulamin. A przynajmniej takie wrażenie sprawia na pierwszy rzut oka. Jakież jest zatem zdziwienie Kuroko, gdy pewnego dnia śledząc ją wraz z Misaką odkrywa, iż ta straszna matrona ma tak naprawdę gołębie serce i pracuje jako wolontariuszka w domu dziecka. (Nota bene, opuszczone dzieci są w tym universum nazywane Child Errors – dosyć wstrząsające.) Kuroko z miejsca nabiera szacunku i podziwu dla tej miłej pani, bezwiednie zaczynając dodawać przyrostek „sama”, gdy o niej mówi (co nie ucieka uwadze Misaki). Na miejscu dziewczyny spotykają Saten i Uiharu, a chwilę potem odkrywają, iż szefowa akademika podkochuje się w jednym z pracowników domu dziecka, niejakim Daigo. W głowie Kuroko rodzi się szatański plan wyswatania tej dwójki.
Po powrocie do akademika szefowej zostaje złożona uprzejma propozycja dopomożenia w zdobyciu ukochanego, która zostaje przez nią przyjęta.
Na drugi dzień cała ekipa melduje się na miejscu akcji. Plan Kuroko jest prosty: należy pod pozorem wolontariatu stwarzać szefowej i Daigo jak największą ilość sytuacji, w których będą mogli być sam na sam i lepiej się poznawać. Punkt pierwszy to wspólne pieczenie tortu…
Całkiem sympatyczny i ładny odcinek. Nawet moralizatorstwo nie bolało już tak bardzo, biorąc pod uwagę lekko dołującą końcówkę. Morałów tym razem było kilka, jak choćby początkowy o zbyt pochopnym osądzaniu swoich bliźnich. Ale dla mnie najistotniejszym jest ten z samego końca: im bardziej coś się zmienia, tym bardziej pozostaje takie samo.
Przy okazji chciałbym wspomnieć, iż niedawno pojawił się dołączony do wydania DVD pierwszy odcinek specjalny – Motto Marutto Railgun (czyli More Complete Railgun). Początkowo nosiłem się z zamiarem pełnoprawnego opisu, ale podczas oglądania jednak z niego zrezygnowałem. Dlaczego? Otóż special ten to w większości znane nam już poszczególne sceny z dotychczasowych odcinków z nagraną od nowa ścieżką dźwiękową. Stwierdziłem że nie opłaca się pokazywać po raz drugi tych samych kadrów, a i z opisem byłby problem – fabuły jako takiej nie ma, zaś opisywanie kolejnych gagów uważam za bezsensowne. Postanowiłem więc tylko odnotować fakt jego pojawienia się przy okazji opisywanie kolejnego odcinka i zachęcić wszystkich miłośników Misaki i spółki do zapoznania się z nim.
3 odpowiedzi dla “To Aru Kagaku no Railgun 18” 
Skomentuj
Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.
Jeśli chcesz mieć swój własny awatar na stronie, zarejestruj się w portalu Gravatar.









10 lutego, 2010 o 10:59:54
W dodatku special kiepski. Tak słabego speciala nie widziałem już dawno. Miłym aspektem było nawiązanie do innych anime ;D (np. Shany), ale ogólnie gagi mało śmieszne.
?
Co do samego odcinku zaczynam się martwić. Czy to rzeczywiście już takie będzie do końca
[Odpowiedz]
10 lutego, 2010 o 14:55:33
To aru kagaku no railgun?
Bardziej jak To aru kagaku no filler. Już wolałem nawet przegadane To aru majutsu no index niż dziadowskie fillery o postaciach nic właściwie nieznaczących.
[Odpowiedz]
11 lutego, 2010 o 23:35:10
No trudno to anime wogóle nie ma fabuły ale po ostatnich failach ten naprawde zrobił na mnie dobre wrażenie. 4/5
[Odpowiedz]