Baka to Test to Shoukanjuu 04
W szkole takiej jak ta, znalezienie czegoś do wszamanka nie jest prostym zadaniem.
W związku z ostatnimi wydarzeniami, Akihisa wciąż przymiera głodem. Główną różnicą jest to, że zamiast żywić się połówkami czy też ćwiartkami porcji makaronu z zupek chińskich, teraz musi się zadowalać 1/67 ich częścią. No, właściwie to 1/64 więc tak najgorzej jeszcze nie jest. Okazało się to jednak idealną okazją dla Minami, na poczęstowanie Akihisy drugim śniadaniem, gdyż przez „przypadek” przygotowała sobie za dużo jedzenia. Niestety, dziewczyna dopiero teraz spostrzegła, że zapomniała zabrać je z domu. W tej samej chwili zjawiła się wprawdzie jej młodsza siostra, Hazuki, która przyniosła Minami zostawione przez nią pakunki, jednak wciąż nie mogła się ona przemóc by wprost wyznać Akihisie swoje intencje. Całkiem inaczej sprawy miały się z Mizuki, która również przygotowała posiłek dla Akihisy. Chłopak oczywiście skorzystał z jej propozycji wspólnego śniadania, jednak jak się okazało przyrządzone przez nią jedzenie niezbyt nadawało się do spożycia. A był to dopiero początek dramatycznych zmagań Akihisy z głodem. Przez cały czas mijał się z Minami, poszukując jej w towarzystwie Hazuki, a wreszcie stracił nawet szansę najedzenia się na koszt Toshimitsu. Wreszcie, gdy dzień chylił się ku końcowi, udało mu się koniec końców zostać poczęstowanym przez Minami. I nazwanym głupkiem. A jakże.
Pozwólcie, że najpierw zwrócę się bezpośrednio do panów. Chłopaki, pamiętajcie czego nauczył nas ten odcinek. Gdy w Waszych portfelach gnieździ się więcej nietoperzy niż pieniędzy, lepiej odłóżcie wyjście do kina z dziewczyną na później, ponieważ możecie skazać się na podobny los, na jaki skazał się biedak Akihisa. Nie wiem jak Wam, ale mi niezbyt uśmiechałoby się dzielenie makaronu na okruszki. Do tego nawet Wasze wymarzone dziewczę może się okazać kulinarną niezdarą, delikatnie mówiąc, a i wiele innych zbiegów okoliczności może spędzić Wam sen z powiek. Sytuacja może się stać tak dramatyczna, że nawet chęć pomocy ze strony mniejszości seksualnych nie pomoże. Powiedzmy sobie szczerze, jedzenia rzecz ważna. Dobrze więc mieć kogoś takiego jak Minami, kto doskonale to rozumie. A skoro już przy Minami jesteśmy, to stwierdzić muszę, iż może i trochę podświadomie, ale kibicowałem jej przez cały odcinek. Choć w sumie nie wiem, czy osiągnięcie jej upragnionego celu aby na pewno byłoby dla niej dobre. Bądźmy szczerzy, Akihisa to dość specyficzny gość. W każdym razie, wracając do Minami, wyrosła ona na moją ulubioną żeńską postać tej serii. Choć w sumie nie ma się co dziwić, konkurencji wielkiej nie ma. Okej, Shouko jest fajna, ale już Mizuki to kompletnie nie mój typ postaci. Różowe moe nie są i nigdy nie były dla mnie zbyt ciekawe, choć akurat Mizuki muszę oddać że jest dużo fajniejsza niż większość bohaterek tego typu. Przede wwszystkim jest całkiem sympatyczna i potrafi czasem pokazać charakterek. Jest jeszcze Miharu, i przy niej chcę się zatrzymać i stwierdzić, że jest to chyba jedyna jak do tej pory postać tej serii, której nie lubię. Jest straszliwie irytująca i pojawia się zawsze w najmniej odpowiednim momencie. Wracając już jednak do samego odcinka, stoi on dokładnie na takim samym poziomie jak poprzednie. Kawałek naprawdę fajnej komedii, pełnej zabawnych sytuacji i dialogów. Np. tekst Yuujiego o słynności głupoty Akihisy mnie zniszczył, a dobity zostałem agonią prawie całej męskiej części obsady, po spróbowaniu kulinarnego eksperymentu Mizuki. Poza tym wreszcie dowiedzieliśmy się, kim tak właściwie są ci goście w kapturach. Intrygowali mnie oni już od pierwszego odcinka i muszę teraz przyznać, że mają w sobie sporo pasji. Nie pozostaje mi więc już nic innego, jak tylko po raz kolejny wystawić tej serii maksymalną notę. Może i nie jest to anime z najwyższej półki, ale komedia z tego przednia. O ile ktoś lubi głupkowaty humor, rzecz jasna.
















14 lutego, 2010 o 16:21:39
Co do głodu Akiego to śmiesznie to ukażą w 6.ep’ku : )
Seria jest zdecydowanie zajebista i idzie się uśmiać : )
[Odpowiedz]
14 lutego, 2010 o 18:43:32
Świetne są ujęcia, gdy parodiowany jest shounen przez robienie rysów bohaterów bardziej „męskimi”. Uwielbiam te momenty.
Baka… to naprawdę duża niespodzianka tego sezonu, którą z odcinka na odcinek ogląda się coraz lepiej.
[Odpowiedz]
14 lutego, 2010 o 19:17:44
Dokładnie : D Jak na przykład wtedy gdy Aki powąchał jedzenie Himeji i niemal został wciągnięty z zaświaty.
Za bardzo nie ma co komentować, bo opisywanie każdego gagu mija się z celem, tym bardziej że śmieję przy tej serii co chwilę. Na prawdę największe pozytywne zaskoczenie sezonu.
[Odpowiedz]
14 lutego, 2010 o 20:33:13
Dino ja mam pytanie zacząłem oglądać pierwszy i zawiesiłem sie, kiedy wywołali te głupawe walczące stworki x/ warto dalej oglądać czy będzie tego typu rzeczy więcej?
[Odpowiedz]
14 lutego, 2010 o 20:46:52
Jeśli te stworki Ci przeszkadzają to nie łam się, dzisiaj obejrzałem do szóstego odcinka i naprawdę mało ich jest, przynajmniej jak na razie. W drugim jest kolejna bitwa z nimi, ale uwierz mi, kij ze stworkami, to co jednocześnie robią bohaterowie warte jest obejrzenia : ] A już wręcz trzeba zobaczyć mega hyper ultra STÓŁ! xD No i jak mówiłem, stworków jest stosunkowo mało, za to cała reszta to przednia zabawa. Ja polecam spróbować. Jeśli Ci się dwa odcinki nie spodobają, to może obczaj jeszcze trzeci, bo od niego jest tych stworków i walk nimi już dużo mniej. Chociaż to może być cisza przed burzą, bo na pewno jakieś batalie jeszcze nas czekają ^^
[Odpowiedz]
14 lutego, 2010 o 20:53:20
Hm no dobra w sumie mogę spróbować przebrnąć. Ahh gdzie jesteś trzecia serio School Rumble…
[Odpowiedz]
14 lutego, 2010 o 22:21:48
Trzecia seria School Rumble? Nawet mi nic nie mów. Wnerwiłem się jak nie wiem, jak się dowiedziałem, że zamiast zrobić trzecią serię, twórcy olali fanów i walnęli samo zakończenie jako OAV. Nawet go nie obejrzałem i nie wiem, czy kiedykolwiek obejrzę. Mam focha. Tylko mi kurde Harimy szkoda, uwielbiałem tego gościa. A pamiętam, że początkowo nie chciałem wierzyć w to info. Akurat nie miałem dostępu do neta bo byłem na wakacjach, kiedy Obik mi o tym doniósł, więc nawet nie mogłem sprawdzić dokładnie o co biega. Syf jeden wielki. Może kiedyś mangę sobie przeczytam, tylko niezbyt lubię czytać mang na kompie, więc nie wiem czy się w końcu do tego zbiorę.
[Odpowiedz]
14 lutego, 2010 o 22:25:47
No i nadrobiłem do 4. I podoba mi sie L-: Na początku te walki nieco psuły mi seans ale dalej tylko lepiej. Najlepsze momenty były jak Akiego pali inkwizycja/Ku-klux-klan a przy śniadaniu z Mizuki sprezentował wodospad krwi. A z tym stołem wcześniej to rzeczywiście miazga ^^
Jednego tylko nie rozumiem… czemu taki genialny ending nie jest openem?
[Odpowiedz]
14 lutego, 2010 o 22:28:42
Ano, ending jest super, ale opening też jest bardzo fajny, więc ja akurat nie narzekam ^^ A Stół to dla mnie będzie już chyba legenda xD
Fajnie, że jednak Ci podeszło, bo szkoda taką miłą serię w kąt rzucić : ]
[Odpowiedz]
14 lutego, 2010 o 22:36:19
No ba dobra seria, zapełnie sobie nią pustke towarzyską xD Ale nie no daj spokój Dino open to masakra, połoa moich szarych komórek umarła jak słuchałem tej muzyki. Ending za to trafił do mojego panteonu obok drugich op i ed Gintamy i pierwszego op Bleacha i op Durarary (no i jeszcze paru)
[Odpowiedz]
14 lutego, 2010 o 22:56:04
Ja uważam że opening doskonale pasuje do tej serii. Pioseneczka może i prosta, ale tutaj wręcz idealna. Co do endingu to owszem, jest bardzo fajny, ale jednak nie zakręcił mną aż tak jak Tobą ^^ Do „panteonu” moich ulubionych to mu z pewnością daleko. Jest sporo endingów, które podobają mi się dużo, dużo bardziej. Jak choćby edy do Soul Huntera, Monstera czy Gurren Laganna, żeby wymienić tylko kilka. A już co dopiero mój ukochany ending, „The Real Folk Blues”, z Cowboya Bebopa. No czy to nie jest czysty geniusz? : ]
[Odpowiedz]
14 lutego, 2010 o 23:15:37
W ogóle Cowboy ma świetny OST.
Co do School Rumble – też nie mogłem przeboleć. A jeszcze bardziej nie przebolałem tego, że manga też się kończy w kuciowy sposób.
Jeszcze end z baka również nie przypadł mi do gustu tak jak płyta z opem i dodatkową piosenką.
Co do odcinku. A wydawałoby się, że Himeji jest dobra we wszystkim
Bardzo mi do gustu przypadł Baka. Nawet bohaterowie chociaż wg standardów tworzeni to mają jakieś swoje wyjatkowe cechy. No może oprócz tej tsundere(Minami), która jest na całej lini przewidywalna.
W ogóle mistrzem parodii jest Gintama. Nic nie zmieni mojej opinii. Gintama jest mistrzem absurdu z genialnymi dialogami i czasem wręcz porywającymi wątkami (arc).
[Odpowiedz]
14 lutego, 2010 o 23:34:20
Ha! Gintama! Dwoma słowami – czysty geniusz ^^ Najlepsza komedia anime jaką znam, najlepsza parodia jaką znam i jeden z najlepszych tytułów, jakie znam ^^ A sam Gintoki to mój absolutny mistrz. Gdyby żył naprawdę, błagałbym go na kolana, żeby wziął mnie na ucznia xD
Co do muzyki do Bebopa absolutnie się zgadzam. Kawał genialnej muzyki i chyba najbardziej dopieszczonej, jaką słyszałem w anime. Do tego i ending i opening, zwłaszcza opening, to moje ulubione ed i op ze wszystkich jakie znam. I wątpię, żebym poznał kiedyś lepsze.
[Odpowiedz]
14 lutego, 2010 o 23:46:52
Nie ma to jak pisać komentarz przez pół godziny po jednym zdaniu, wysłać a potem przeczytać jeszcze raz. ^^. Dziwie się, że cokolwiek zrozumiałeś
? Gintoki na pewno by Cię nie trenował a kazał Ci kupować słodycze. Popatrz na Shinpachiego. Pewnie już zapomniałeś, ale Shinpachi właśnie chciał aby Sakata go trenował. Ale dość o Gintamie w temacie o Baka 
Co do opa do CB to jedna z niewielu piosenek, która nie schodzi z mojego odtwarzacza jak zaczyna brakować miejsca ;D
Dino. Chciałbyś być Yorozuyą
Ciekaw jestem, czy to anime dokądś zmierza
[Odpowiedz]
14 lutego, 2010 o 23:56:45
Sekunde mnie nie ma i omija mnie gorąca dyskusja ^^ Bebop fakt ost genialne, mnie jednak bardziej przypadł opening zarówno graficznie i muzycznie, nawet nie wiecie ile ja sie oszukałem tego po necie x/
The Real folks blues mi pasował bardziej w ostatnim odcinku jak Spike wystartował swordfishem a potem robil rozwałkę w syndykacie L-: Nie można oczywiście zapomnieć też o Tank, Piano Black, Too good too bad, want it al black, green bird no i oczywiście BLUE.
Gintama najlepszą komedią? HELL RIGHT, przy każdym odcinku można sie prawie polać ze śmiechu ^^ To jest to co nazywamy niedoścignionym wzorem
[Odpowiedz]
14 lutego, 2010 o 23:58:01
W sumie racja, ale tak czy siak, mógłbym podpatrzeć warsztat mistrza. Bo nie chodziło mi tu o trenowanie w walce, a w sposobie bycia xD Ale rzeczywiście, kończmy o Gintamie ^^
Czy Baka dokądś zmierza? Podejrzewam że po pierwsze do przeniesienia się ekipy do klasy A i po drugie do związania się Akihisy z Mizuki bądź Minami ^^
[Odpowiedz]
15 lutego, 2010 o 00:01:14
Barnik, zapomniałeś o „Rain”. W obu wersjach : ] Plus wszystkie utwory śpiewane przez Steve’a Conte. Teraz tylko wcisnąć play i jesteśmy w muzycznym raju ^^
[Odpowiedz]
15 lutego, 2010 o 16:15:09
Oż crap, Rain zapomniałem. genialny też, nigdy nie zapomnę tej katedry przy której był utwór ^^
[Odpowiedz]
15 lutego, 2010 o 16:16:48
Ale sound do Baccano jest też w dobrym guście skoro już mówimy o tych klimatach – ostatnio go dopadłem i się odkleić od niego nie mogę
[Odpowiedz]