VN:F [1.7.2_963]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 4.4/5 (35 głosów)
FullMetal Alchemist: Brotherhood 43
2 mar 19:17:23
Kategoria: FullMetal Alchemist: Brotherhood | Napisane przez Dino

FullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: Brotherhood

Pożegnań czas. Odchodzi May, odchodzi Envy.

FullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: Brotherhood

Żołnierze z Briggs bez najmniejszego problemu pokonali armię Drachmy. Tym samym jednak pomogli Kimbleyowi w wykonaniu jego zadania. Al i pozostali zatrzymali się w slumsach zamieszkałych przez Ishvarczyków. Tam wreszcie mogli się trochę rozluźnić, jednak jedynie do czasu. Wkrótce, gdy większość ekipy przebywała poza osadą, dołączył do nich Zampano, prowadzący nieznajomego Ishvarczyka. Ten z miejsca odkrył przed wszystkimi swoją prawdziwą tożsamość. Był to Envy. Okazało się jednak, że Zampano nie zdradził wcale swoich towarzyszy, a zamiast tego oszukał Envy’ego. Udało się go zgodnie z planem zaciągnąć w pułapkę. Dzięki umiejętnościom May Chang możliwe było utrzymanie Homunulusa na dystans, jednak zaowocowało to także rozwścieczeniem go. Envy przyjął swoją prawdziwą postać, jednak wciąż nie mógł się opędzić od ataków May, a także Zampano, aż wreszcie został powalony przez Scara. Mimo to zdołał pochwycić swym językiem Marcoh. Doktorowi udało się jednak zniszczyć jego Kamień Filozoficzny i tak Envy został pokonany. Pozostała po nim jedynie jego prawdziwa forma, będąca małym… Pokemonem-robakiem? Czymkolwiek by nie był, takiego właśnie Envy’ego przekazał w ręce May Scar, radząc jej by wróciła z nim do Xing i uratowała swój klan. May nie chciała opuszczać przyjaciół w potrzebie, jednak wszyscy zgodzili się ze Scarem. Nadszedł więc czas rozstania. May i Xiao May odeszły, a Scar i Marcoh odłączyli się od reszty grupy. Tymczasem w Dublith Bido natknął się na żołnierzy z Centrali. Mając nadzieję na ponowne spotkanie z Greedem, niepostrzeżenie przyłączył się do nich w drodze powrotnej do Bradleya. W Centrali miało właśnie miejsce spotkanie rodzinne Olivier i Alexa. Następnie oczom pani generał ukazano armię stworzoną przy pomocy Kamieni Filozoficznych. Również Al i Winry zobaczyli coś, a raczej kogoś, niespodziewanego. Po dotarciu do Lior spotkali Hohenheima.

Dobra, to było mocne! Wiedziałem, że wybuchnie, ale kurcze! Domyślałem się, że zdrada Zampano to pic na wodę, ale kurcze! Wiedziałem o planach Homonculusów, ale… no, sami wiecie. W każdym razie odcinek jest mocny. I mocno się zaczyna. Wprawdzie zaskoczyło mnie trochę rozwiązanie walki z Drachmą, ale przyznać muszę, że plan Kimbleya był naprawdę pierwszorzędny. Najlepsze zaczyna się jednak później. Strasznie, ale to strasznie podoba mi się rozmowa Rizy i Bradleya. Naprawdę świetna scena. A równie świetna była scena walki z Envym. Dopóki się nie przemienił, było dobrze. Gdy już to zrobił, zrobiło się wręcz bosko! Sam moment jego transformacji wygląda genialnie, a cała późniejsza akcja zwala z nóg. Jak już pisałem, sama walka jest bardzo fajna, ale trzeba też wspomnieć o jej oprawie. Grafika prezentuje się fenomenalnie. Animacja stoi na bardzo, bardzo wysokim poziomie, a do tego wszystko jest też świetnie podkreślone muzyką. Naprawdę super scena. Aż wreszcie nadchodzi jej zakończenie. Szczerze? Szkoda mi Envy’ego. Wiem, że to straszny drań i menda, ale miał swój urok. Właściwie, to nie Ojciec czy Pride, ale właśnie Envy był moim ulubionym czarnym charakterem tej serii. I również pierwszego anime FMA. A tutaj zostaje z niego tylko nędzna larwa? Ładują go do słoika? Dają głupawy głosik, serię żartów i jego samego jako prezent? Jakoś nie do końca mi to pasuje. Chciałbym, żeby Envy został pokonany jakoś… inaczej. Mam teraz tylko nadzieję, że uda mu się zwiać ze słoika i jakoś odzyska swoją moc i postać. Do tego muszę też przyznać, że całe to jego pokonanie wyszło tak z niczego. Tak nagle. I okazało się tak proste. No cóż, jak by nie było, sama walka naprawdę prezentuje się świetnie. A to jeszcze nie koniec. Dalej mamy jeszcze bowiem dwie ciekawe sceny z panią generał. Najpierw jej spotkanie z Alexem, na które czekałem już od jakiegoś czasu, a później kolejny wielki moment tego epizodu. Tak się zastanawiałem, jak też ma wyglądać ta armia Homunculusów. Wygląda bardzo fajnie. Równie fajnie wygląda wielkie oczysko Olivier, gdy ową armię zobaczyła. Zgadzam się z panią, pani generał. Robi się coraz ciekawiej. Nawet mimo tego, że nie podoba mi się los Envy’ego. I nawet mimo to, wystawiam temu odcinkowi maksymalną notę.

P.S.
To dziecko było straszne!

4 odpowiedzi dla “FullMetal Alchemist: Brotherhood 43” RSS icon

  1. odc. zajefajny, co prawda był dosyć dawno i już się co nie co zapomniało ale coś tam się jeszcze pamięta, a co do odc. szkoda że ta ekipa z drachmy czy jak tam się nazywał ten kraj tak szybko padła, co do tych „wyprodukowanych” żołnierzy to scena z ich pokazaniem wyszła klimatycznie, no a na koniec o walce z envy’m, sposób w jaki go załatwili wyszedł nieźle (w końcu marcoh coś pokazał) choć tak jak zauważył dino jakoś łatwo, fajnie wyszło to zgranie się całej ekipy, najlepsza jak zwykle była transformacja envy’ego – zawsze jak pokazuje tą postać przechodzą mnie ciary, i jeszcze ta muzyka w tle. W ogóle pani Arakawa wymyśliła genialnych „złych” – ich wygląd, moce, nawiązanie do 7 grzechów, chyba póki co lepszych nie wymyślono (poza johan’em z monster’a ale on jak dla mnie jest poza konkurencją), a i bym zapomniał rozwalił mnie scar nie przyznający się od yokiego

    [Odpowiedz]

  2. Johan? Johan?! Do dziś przechodzą mnie ciary na sam dźwięk tego imienia. Zgadzam się, Johan to się nazywa zło z najwyższej półki. Ale ja mam jakiegoś dziwnego crusha do Aizena. Tak, wiem, to zły z shouneno-bijatyki. Ale co poradzę.

    Scar świetnie wypadł z tej komicznej scence. Tylko tło tej scenki mi się nie podobało. Jak pisałem, szkoda mi tego co zrobili z Envym.

    [Odpowiedz]

  3. Kurczę muszę skończyć oglądać w końcu Monstera, przerwałem na wakacje przed sesją gdzieś na 13 odcinku i do tej pory nie mogę się z powrotem do niego zabrać. Jeśli idzie o czarne charaktery w anime to jak dla mnie jak na razie prym wiedzie Griffith z Berserka, a za nim jest Light z Death nota.

    [Odpowiedz]

  4. Miałem podobnie. Przerwałem Monstera po jakichś… hmm… 20-30 epkach i to na parę miechów. Ale wierz mi, warto wrócić, seria jest świetna.

    [Odpowiedz]

Skomentuj

Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.

Jeśli chcesz mieć swój własny awatar na stronie, zarejestruj się w portalu Gravatar.