VN:F [1.9.5_1105]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 4.6/5 (41 głosów)

FullMetal Alchemist: Brotherhood 45

5 mar 13:46:01
Kategoria: FullMetal Alchemist: Brotherhood | Napisane przez Dino

FullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: Brotherhood

Włamywacz, dom szaleńców, gospodyni zabijaka i wyjątkowo ciekawe zjednoczenie sił.

FullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: BrotherhoodFullMetal Alchemist: Brotherhood

Greed, którego nawiedzały wspomnienia jego poprzednika, wpadł w złości do domu Wratha. Tam właśnie rozgorzał ich kolejny pojedynek, ostatecznie jednak nierozstrzygnięty, gdyż Greed zbiegł z miejsca walki. Równocześnie miał miejsce inny spór, dokładniej rzecz biorąc pomiędzy Olivier i Alexem. Pani generał przybyła do swego domu rodzinnego, by prosić ojca o ustanowienie jej głową rodu. Ten zaproponował, by Olivier walczyła o tę pozycję z Alexem. Olivier zwyciężyła, a jej rodzice i siostra wyjechali w podróż do Xing. W tym samym kierunku zmierzała May Chang, gdy jednak dotarła do Youswell i spotkała się z przyjaznością mieszkańców, Envy chytrze namówił ją by ruszyła do Centrali. Tymczasem Ed, Darius i Heinkel próbowali odszukać Ala, jednak miejsce, do którego poprowadził grupę Ed, okazało się nietrafionym. Nagle jednak przybył tam wycieńczony Lin, który odzyskał chwilowo kontrolę nad swym ciałem. Nim został zdominowany przez Greeda, zdążył powiedzieć Edowi o Dniu, którego wyczekuje Ojciec. Gdy Greed ponownie przejął władzę nad ciałem księcia, Ed chciał by Homunculus się do niego przyłączył. Ostatecznie zostali wprawdzie towarzyszami, z tym że to Ed trafił pod komendę Greeda. Tymczasem wiadomość o Dniu potajemnie wędrowała wśród sprzymierzeńców, docierając min. do Izumi, Briggs, Grummana a także Mustanga i jego dawnej drużyny.

Towarzyszu odcinku, wymiatacie! Wymiatacie i to od samiuśkiego początku, którym to jest kolejne starcie na linii Greed – Bradley. Walka jest po prostu obłędna. Animatorzy naprawdę się popisali składając ją do kupy. W sumie, wszystkie walki tej dwójki są przygotowywane z wielkim zaangażowaniem. Wcześniej przecież mieliśmy już pojedynek Greeda z Wrathem, który również prezentował się bosko, no i poniekąd jeszcze jeden, tyle że z udziałem Lina jeszcze przed przemianą. I on także stał na bardzo wysokim poziomie. Co by nie mówić, ta para, a właściwie to trójkącik, jest wręcz stworzona do walki ze sobą. Mam nadzieję, że ich walka doczeka się jeszcze decydującego rozstrzygnięcia. Ale, ale, zostańmy przy teraźniejszości. A więc jak już mówiłem, walka Greeda i Wratha to istne cudeńko, jednak ciężko mi określić tym mianem kolejną część odcinka. Dom rodu Armstrongów. Cała scena była dość zabawna, tak jak oczekiwałem, a i starcie Olivier i Alexa było całkiem ciekawym pomysłem. Jednak, cóż, wszystko to było jakieś dziwnie. Nagłe wakacje, równie nagła decyzja o przyszłości rodziny, nawet walka. Oczywiście jest tak ze względu na to, że w końcu to Armstrongowie, niemniej o ile w każdym innym momencie scena byłaby genialna, o tyle w tak poważnej sytuacji jadło mi się ją jakoś nie do końca strawnie. Nie żeby była zła, jasne że nie, po prostu troszku nie wpasowała się moim zdaniem w okoliczności. Niemniej zaraz po tym kawałku znowu zrobiło się bardziej klimatycznie, a to za sprawą Envy’ego. Tak jak miałem nadzieję, odejście do Xing nie okazało się takie proste i oczywiste. Tak jak miałem nadzieję, Envy wciąż nie powiedział ostatniego słowa. Przyznam szczerze, chcę, żeby udało mu się odzyskać utracone postać i moc. Apropo zmiany postaci i mocy, na scenę ponownie wytoczył, w sumie to wtoczył się, Greed. Znaczy Lin. Znaczy Gredlin. Znaczy, tego, wiadomo. Powiedzcie mi, jak nie uwielbiać tego gościa? Zresztą co tam jednego, obu. I Lin i Greed to moim zdaniem świetne postacie, a razem tworzą genialną mieszankę wybuchową. Bardzo podoba mi się, że Greed połączył siły z Edziem. Podobnie bardzo podobała mi się końcówka odcinka ze wspomnianą wcześniej wędrującą wiadomością. Miło było popatrzeć na te wszystkie postacie, zwłaszcza jeśli ostatnio mniej występowały. Lub nawet wcale (jej dla Havoca!). No i na dodatek twórcy dali nam mały prezent w postaci bardzo fajnych obrazeczków w endingu. No i ten Mustang na końcu z właściwą sobie klasą unicestwiający karteczkę z informacją. Coś pięknego. Pisałem niedawno o odliczaniu do eksplozji. Cóż, tykanie jest coraz głośniejsze. Póki co wytykało kolejną piątkę. Zresztą jakże by inaczej? Z taką słodziutką Rizą i to tak niecodziennie ubraną? Musi być piątka!

FullMetal Alchemist: Brotherhood 45, 4.6 out of 5 based on 41 ratings

3 odpowiedzi dla “FullMetal Alchemist: Brotherhood 45” RSS icon

  1. Greed wymiata, a Major dostaje baty xD jeden z odcinków które bardziej mi się podobały xD

    [Odpowiedz]

  2. Mimo, że uwielbiam w FMA wszystkie postacie włącznie z Elricami to Lin jest chyba moją ulubioną postacią w FMA:B stąd ten odcinek sprawił mi niekłamaną przyjemność. Mam wrażenie, że za każdym razem kiedy się pojawia to kradnie odcinek.
    Mi tam się scena z Amstrongami średnio podobała, owszem była zabawna, miała na celu pokazanie z jak ekscentryczną rodzinką mamy do czynienia ale trochę nie podoba mi się, że Olivier na każdym kroku tak tępi brata. Trochę to takie irytujące że kreują go na takiego leszcza w porównaniu z siostrą.
    Dino nie zwalniasz tempa, jeszcze tylko jeden i jesteś na bieżąco.

    [Odpowiedz]

  3. To tępienie zaskakuje najbardziej w porównaniu z pierwszą serią, gdzie Armstrong nie miał sobie równych ^^

    [Odpowiedz]

Skomentuj

Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.