FullMetal Alchemist: Simple People
Krótka historyjka o włosach i kolczykach plus mały bonusik od prowadzącego.
Tak jak obiecałem, na zakończenie nadrabiania odcinków serii, mała niespodzianka. Wprawdzie drugi special do Brotherhooda pojawił się już dość spory czas temu, niemniej myślę, że warto poświęcić mu tutaj trochę miejsca. Zwłaszcza, że już pierwsza OVA, o niewidomym alchemiku, okazała się stać na naprawdę wysokim poziomie. A jak jest z drugą?
No cóż, nie mamy tutaj dramatycznej historii jak poprzednio, a właściwie to w ogóle nie mamy jakiejś konkretnej nowej historii. Zamiast tego przenosimy się w przeszłość i spotykamy Eda, Ala, Winry i Rizę niedługo po tym, jak Elriki wyruszyły w swoją podróż. W podróży tej Ed dość szybko uszkodził sobie protezę ręki, toteż musiał udać się do Winry na naprawę. Brzmi jak wyrok? Niekoniecznie. Bracia wpadli na genialny pomysł zakupienia Winry kolczyków co by ją ugłaskać. Pomysł zrealizowali i ku ich wielkiej uldze rzeczywiście się on powiódł. I to nie raz. A to z powodu walki, którą musiał stoczyć Ed, a która to nawiasem mówiąc naprawdę dobrze się prezentuje. Kawałek fajnej akcji, zwieńczony koniecznością kolejnego remontu edowego chwytaka. Tak więc krótka historyjka pokazuje nam, jak Winry dorobiła się swojej bogatej kolekcji żelastwa w uszach. I przyznać muszę, że ogląda się to z wielką przyjemnością. Tym większą nawet, że na tym nie koniec ciekawostek. Dowiadujemy się także, dlaczego w ogóle Winry postanowiła się zakolczykować. Był to wpływ Rizy, którą młoda Rockbellówna spotkała gdy ta przybyła wraz z Mustangiem do Elriców. Czego by nie mówić, Winry wie na kim się wzorować. O właśnie, apropo. W końcu przechodzimy do części z Rizą. Niestety, dużo, dużo krótszej części. Prawdę mówiąc mocno się na tym zawiodłem. Ale, ale, spokojnie, nie ma się co łamać. Czekam sobie na część z Rizą, owa wreszcie nadeszła, i co widzę? Pani porucznik z rozpuszczonymi włosami. Aaaaaah… Aż się rozmarzyłem. Nie, żeby w swojej zwykłej fryzurze Riza wyglądała źle, co to to nie. Wręcz przeciwnie! Wygląda wspaniale. Jednakże nie miałbym nic przeciwko, gdyby czasem ponosiła się tak jak w tym specialu. Tak więc nawet jeśli nie spodobała mi się krótka forma części poświęconej Rizie, to niezwykle bogatą treść chłonąłem z ogromną przyjemnością. A treścią, poza wspomnianymi włosami, jest odbicie piłeczki w drugą stronę. Dowiadujemy się bowiem, że to w wyniku spotkania z Winry Riza postanowiła włosy zapuścić. I naprawdę bardzo przyjemnie wyszło to związanie obu postaci. Podsumowując więc, moim zdaniem „Prości Ludzie” jak najbardziej trzymają dobry poziom ustanowiony przez „Niewidomego Alchemika”, toteż ocenę również dam im taką samą. Poza tym strasznie spodobał mi się utwór towarzyszący napisom końcowym. Mam nadzieję, że trafi na następnego osta z muzyką z serii.
Okej, danie główne za nami, a teraz czas na lekki deser. Co Wy na to, żebyśmy rzucili okiem na Brotherhoodowe 4-Komy? Nie, nie, nie zrozumcie mnie źle. Nie mam zamiaru ich opisywać jak odcinki czy OAVki, aż tak mnie jeszcze nie przewiało. Chcę jedynie przyjrzeć im się ogólnie, czyli sprawdzić, czym to się w ogóle je. No właśnie, cóż to w ogóle jest? Bo przecież nie każdy wiedzieć to musi. Otóż są to króciutkie speciale, dołączane do płyt DVD i Blu-ray FMA. Każdy z nich trwa ok. 2-3 minuty i składają się one z kilku króciutkich, komediowych scenek. Szczególnie powinny one przypaść do gustu czytaczom mangi, gdyż są to animowane odpowiedniki tych króciutkich historyjek, dorzucanych przez Pania Arakawę na koniec tomików o Stalowym i spółce. Kreska jest taka jak tam, humor jest taki jak tam a i same historyjki, na ile udało mi się zauważyć, czasem się powtarzają z tymi mangowymi. Jednym słowem, bardzo miłe rzeczy. Nawet mimo to, że sam oglądałem owe 4-Komy bez tłumaczenia, dobrze się przy tym bawiłem. Myślę, że to naprawdę fajna rzecz dla każdego fana FMA i zachęcam wszystkich do sprawdzenia tego na własnej skórze. A już zdecydowanie polecam obejrzeć odcinek trzeci. Mówię Wam, scena z piosenką Mustanga to po prostu must see. Coś pięknego. Dla mnie jak do tej pory absolutny numer jeden. Numer dwa to natomiast scena w autobusie z Bradleyem w roli głównej. Również genialna. A, no i muszę też wspomnieć o jednej jeszcze rzeczy, która bardzo mi się w tych 4-Komach spodobała. Otóż króciuteńkim napisom końcowym towarzyszy nasze ulubione krówsko! Tak właśnie, TA krowa. Może i tylko stoi, ale to wystarczy, żeby widz się uśmiechnął. Wiem po sobie.






















07 marca, 2010 o 17:32:34
gdzie można dorwać te 4-Komy? Tam gdzie oglądam alchemika czyli na animecrazy są wszystkie odcinki zarówno serii tv jak i ova ale nic takiego nie widziałem.
[Odpowiedz]
07 marca, 2010 o 17:39:21
Jak chcesz online, to sprawdź na jutubie. Nie wiem, czy są tam wszystkie, ale 2-3 odcinki wczoraj tak na szybko znalazłem. Z tym że żaden z nich nie był tłumaczony (poza jednym, z tym że z napisami hiszpańskimi). Sam zassałem ripa z blureja, ale też bez żadndnego tłumaczenia.
[Odpowiedz]
07 marca, 2010 o 17:49:55
Dzięki, poczekam w takim razie aż będą z ang subami. Tak swoją drogą to kiedyś już rzuciło mi się w oczy że można natrafić na bardzo dużo anime z hiszpańskimi subami, nie raz szukałem jakiegoś anime i znajdywałem z hiszpańskimi napisami, a angielskimi nie mogłem, raz nawet ściągałem samurai champloo po hiszpańsku a napisy polskie do tego osobno dopasowywałem. Wyszło to tragicznie, postacie mówią po japońsku, białe suby po hiszpańsku, a na tym wszystkim polskie na żółto. Nie wiem czy u nich piractwo anime takie popularne czy jak.
[Odpowiedz]
07 marca, 2010 o 17:56:33
Jak na całym świecie, patrząc na to, ile jest subów angielskich. Btw, miałem podobnie z Yaibą. Jedynym co udało mi się znaleźć, poza ripem z RTL7, była wersja z hiszpańskimi subami, do tego nie szło jej już nawet zassać. A jak wreszcie znalazłem porządną wersję z ang subami, która w pełni mnie zadowalała, okazało się że to raptem kilka epków. Ech, chyba sobie zrobię powtórkę z Yaiby jednocześnie robiąc powtórkę z RTLa.
[Odpowiedz]
07 marca, 2010 o 17:58:42
P.S.
Przeca Samurai Champloo wydane w Polsce na DVD. Po co ściągać, jak można kupić? No chyba że to było przed wydaniem, wtedy rozumiem. Podobnie zassałem Hellsinga i Geassa na długo zanim u nas wyszły. Teraz trza obie serie zakupić ^^
[Odpowiedz]
07 marca, 2010 o 18:57:30
z samurajem to było przed wydaniem na DVD, że Geass był wydany u nas nawet nie wiedziałem. A Hellsing jeśli idzie o ten od Gonzo to nie jest on wart zakupu moim zdaniem. Co innego Ultimate, to już inna liga, ale jakoś nie chce mi się czekać na to aż wydanie Polskie więc oglądam online. Swoją drogą ciekawie z tym prawem w Polsce, jeżeli oglądam zaraz po wydaniu anime a przed zlicencjonowaniem go w Polsce to nie popełniam przestępstwa. Czyli jeżeli okradnę twórców zanim Polska w ogóle się zorientuje że jest coś takiego jak anime to jest wszystko w porządku. Inaczej mówiąc jeżeli szybko coś ukradnę to jest to ok, a jeżeli będę się ociągał to popełniam przestępstwo- to taka moja pokrętna logika.
Przy okazji Hellsinga przypomniało mi się o genialnym amv na yt zrobionym przez Arcziego. Why so serious II, kupa śmiechu i dużo klipów z Hellsinga, serdecznie wszystkim polecam.
[Odpowiedz]
07 marca, 2010 o 19:10:54
Podłączam się. Zdecydowanie warto sprawdzić „Why So Serious?”. Obie części. Ksiądz proboszcz już się zbliża… xD
Ja tam nie mam dylematów związnych z tym, co jest legalne, a co nie. Co z tego, że tytuł nie jest wydany w Polsce? Ściągając go też jestem be. Z tymże to robię, z braku laku. Mam jedną, prostą zasadę, jeśli chodzi zarówno o mangi i anime. Nigdy nie ściągam tytułu, jeśli jest wydany w Polsce. Wolę go kupić, a jak kruchą z kasę, to zwyczajnie trza zaczekać i kupić później. A jeżeli zostaje wydany gdy już go ściągnąłem, także go kupuję. Może trochę to pokrzywione, ale co poradzić, jakoś działa.
[Odpowiedz]
07 marca, 2010 o 19:40:20
4-Komy wielbię. I kiedyś nawet w jakimś komentarzu znalazłam tłumaczenie kilku scenek, ale jakoś nie mogę zlokalizować.
W piosence Roya było z pewnością coś o „łamaczu niewieścich serc” oraz (tu cytat niedokładny, bo z bardzo dziurawej pamięci): „Dzień w dzień staję przed lustrem, by ćwiczyć moją Pstryk-pozę. I wtedy dusza moja płonie, PŁONIE!”- tutaj już Hughes nie zdzierżył… ^^
Scenę z Bradleyem również wielbię. To jego bezradne: „Przepraszam. Naprawdę mi przykro” i na samym końcu: „- Czy coś się stało, panie generale? – Już nigdy nie pojadę pociągiem.”
Rozwaliło mnie jeszcze w części piątej to Royowe „Yo, Hagane-no. Tasuketeee…”
[Odpowiedz]
07 marca, 2010 o 19:43:06
Hej, Dino? A ja mam pytanko takie- gdy oglądasz Fullmetala, to z (khym!) tłumaczeniem na YT?
[Odpowiedz]
07 marca, 2010 o 19:45:47
Akuray tekst piosenki Roya też czytałem. O tym, jaki jest super, płomienie, że będzie fuhrerem, spódniczki. Jednym słowem – mega ^^
Zasysam Eclipse. Nigdy nie oglądam anime online.
[Odpowiedz]
07 marca, 2010 o 19:51:08
O mamo, uff… Bo już się autentycznie bałam, że oglądasz oficjalnie po polsku na YT. Czy też po polskiemu, bo to tłumaczenie jest straszne. Ostatnie epy chyba nie są takie okropne, ale te wcześniejsze. Ałaj.
[Odpowiedz]
11 marca, 2010 o 13:06:52
@Dino
Za pozwoleniem, moje trzy grosze. Polskie wydania anime na DVD IMHO absolutnie nie zasługują na to, żebym wydawał na nie swoje pieniądze. Smutna prawda, ale fanowskie suby biją je na głowę pod każdym możliwym względem.
[Odpowiedz]
11 marca, 2010 o 21:44:28
To już sprawa indywidualna. Ja tam chociażby ze wspomnianego tu Champloo jestem zadowolony. Choć przyznam, że rzeczywiście, mogłoby być lepiej i to sporo. Ale cóż, fajnie że w ogóle coś się kręci i myślę że będzie coraz lepiej.
[Odpowiedz]