Bleach 262
Haineko in love story czyli na ile diabeł straszny.
Podczas akcji dziesiątego oddziału, Haineko odnalazła w pojedynkę miecz będący celem likwidacji. Nie mogła jednak wykonać zadania, gdyż z miejsca się w nim zadurzyła. W tajemnicy znalazła mu kryjówkę i odwiedzała go przynosząc mu leki i pożywienie. Próbowała także wstawić się za nim u Shinigamich, jednak nic z tego nie wyszło. W końcu Narunosuke, bo tak owy miecz miał na imię, utracił nad sobą kontrolę, atakując Haineko i obecną przy tym Matsumoto. Haineko nie miała wyboru, musiała dokończyć swe pierwotne zadanie.
Odcinek o Haineko. Do tego o jej zakochaniu. Łał. Po prostu łał. Tak właśnie pomyślałem sobie na samym początku. Gdy jednak odcinek ten dobiegł już końca, musiałem stwierdzić, że… nie myliłem się. Wiecie, to trochę tak, jakby biec z garścią kasztanów na czołg. Z góry wiadomo, że będzie lipa. Dlaczego więc Pierroci się do tego posunęli? Odpowiedź jest oczywista. A dlaczego nie? Przecież bywało gorzej. Ano bywało i to nawet dużo gorzej. I chyba tylko to ratuje w jakikolwiek sposób ten odcinek. Nie jest taki najgorszy. Prawdę mówiąc, nie jest nawet tak zły, jak spodziewałem się, że będzie. Nie męczy aż tak bardzo. I nie drażni. Ale wciąż pozostaje niesamowicie… niepotrzebny. Historia jest głupkowata i schematyczna wręcz do bólu. Już od pierwszego momentu spotkania Haineko i tego całego Narunosuke można przewidzieć jak dokładnie potoczy się cały epek. Okej, jeśli ktoś pokładałby w nim nadzieję to pewnie by tego nie przewidział, wymyślając co bardziej ciekawe scenariusze, ale wystarczy wyobrazić sobie jak twórcy jadą po najmniejszej linii oporu, co zdarza się nader często przecież, i proszę bardzo, wiemy już wszystko. Haineko się zakochuje, pielęgnuje, gość powoli wariuje aż wreszcie mu odbija. We wszystko musi wmieszać się Matsumoto i koniec końców Haineko kończy żywot wybranka swego serca. Ach, wzruszyłem się. Wzruszyłem wręcz na wskroś. No więc dobra, wiemy już, że fabuła, jeśli można użyć tu słowa „fabuła”, jest nudna, przewidywalna i nieciekawa. Wiemy też, że główne skrzypce gra tu Haineko, której akompaniuje jakiś poobijany niedojda – statysta, więc na postacie też nie ma w ogóle co liczyć. Muszę jednak przyznać, że Haineko w pewnym stopniu pozytywnie mnie zaskoczyła. Pierwszy raz oglądało mi się ją dość przyjemnie. Wypadła całkiem sympatycznie. Pewnie to dlatego, że wreszcie mogła pokazać coś poza byciem irytującą wszystkich dookoła suką czy też równie męczącą, przekwaszoną laleczką. W nowej roli moim zdaniem dużo lepiej się odnalazła. Innym plusem jest wybijająca się na krótką chwilę ponad poziom grafika, dokładniej w finale, gdy Naru… ten gość z walniętym imieniem, już sobie pofiksował. Apropo, przyznać muszę, że podobały mi się wrzaski tego typa. Jego seiyu może i nie miał zbyt wiele do zagrania, ale gardło musiał sobie zedrzeć całkiem nieźle. Ostatnim plusikiem jest kontynuacja Goldena o Sasakibe, tym razem włączająca do akcji stary, dobry motyw z szyjącym Ishidą. Ale i tak nie ma to jak sukienki dla Kona. Klasyka. Tak więc kończąc, wystawiam epkowi ocenę 2/5. Może nie był najgorszy, jak już wspomniałem, ale niestety do chociażby dostatecznego poziomu także trochę mu brakuje. Ale hej, i tak jest milion razy lepszy niż odcinek poprzedni. To już coś.
















05 kwietnia, 2010 o 17:25:57
to trochę tak, jakby biec z garścią kasztanów na czołg
[Odpowiedz]
05 kwietnia, 2010 o 17:26:26
hm? czemu nie ma znaku cytowania..?
[Odpowiedz]
05 kwietnia, 2010 o 18:52:27
Pozwól, że zacznę jak Ty: Łał. Po prostu łał. No nie spodziewałam sie! Ja widziałam że przyzwoicie ciągnąłeś mangę, ale anime? No no no, nareszcie, Dino, nareszcie. Już myślałam, że sie nie doczekam.
Ale co do samego anime, moze to już przereklamowane, ale wrócę do reakcji mojej siostry…w życiu nie dałaby nawet jedynki! xD Po streszczeniu mi tego odcinka przez nią(w bardzo zabawny sposób), uważam, że Twoja ocena jest zawyżona, ale niech juz będzie ;]
I Barnik! To samo chciałam zacytować xD Po prostu ten tekst mnie rozwalił xD Brawo, Dino, brawo! Chyle po raz milionowy czoła!
[Odpowiedz]
05 kwietnia, 2010 o 19:34:26
Niektórzy zarzucali mi, że zbyt hardkorowo jadę po tym szajsie, inny znowu mają za złe, że jestem zbyt delikatny. Wszystkim nie dogodzisz, w każdym raze prawdą jest, że widziałem już trochę sporo gorszych epków niż ten.
[Odpowiedz]
05 kwietnia, 2010 o 19:42:01
Mwhahaha właśnie w sposób w jaki jedziesz po odcinkach, jest wspaniały, Dino. Gdy trzeba przywalić z grubej rury, robisz to. Co jest niezwykłe. A takimi komentarzami jak moje, nie powinieneś sie przejmować, tak tylko powiedziałam, co sądziłam :] A skoro mówisz, że widziałeś gorszę, to niech Bóg da Ci siłę by przetrwać kolejne!
Ale trzeba przyznać, że ostatnim zdaniem połechtałam Twoje ego, jak zwykle z resztą, więc sie ciesz! ;]
[Odpowiedz]
06 kwietnia, 2010 o 13:50:15
Na szczęście niedługo powrót do mangi, to chyba jedyna dobra rzecz o tych fillerach – tj. fakt, że zaraz się skończą :>
Ale tak się zastanawiam, bo wchodzę tu i wchodzę i nie mogę doczekać się Waszych Pierwszych Wrażeń. Sama obejrzałam już trochę pierwszych odcinków różnych serii i jestem strasznie ciekawa Waszych opinii, no i tego, jakie serie będziecie opisywać
[Odpowiedz]
06 kwietnia, 2010 o 14:00:44
Od siebie mogę rzec jedynie że nie będę opisywał ani wrażeniował niczego.
[Odpowiedz]
06 kwietnia, 2010 o 14:12:25
Więc ani Ty, ani Kazio niczego nie napiszecie… Trochę szkoda, no ale co zrobić. Chociaż ja nie tracę nadziei, bo a nuż trafi się jakaś straaasznie super seria, która wszystkich zwali z nóg i zmienisz zdanie
[Odpowiedz]
06 kwietnia, 2010 o 14:31:06
Akurat ja nie zmienię, z prostego względu – nie oglądam nic z nowego sezonu. Kilka tytułów mnie wprawdzie zainteresowało, czego dałem wyraz w zapowiedziach, ale raczej poczekam aż się pokończą i obejrzę sobie już w całości. Takie oglądanie z tygodnia na tydzień jest nie dość że czasochłonne i trochę męczące, to jeszcze mi się tylko zamieszanie od tego robi bo nie wiem w co ręce wsadzić. Jak już gdzieś wcześniej pisałem, z opisywaniem nowych tytułów czekam na lato, bo wtedy ma podobno być druga seria Sengoku Basara, na którą już ostrzę swe dinorzaurze pazury : ] A jako że opisałem całą piewszą serię, winieniem kontynuować, gdyż anime jest imo przednie.
[Odpowiedz]
06 kwietnia, 2010 o 14:41:34
No to pozostaje czekać do lata :> Nawiasem mówiąc, ciekawe, co wymyślą w drugiej serii Sengoku Basary, skoro pokonali już w pierwszej głównego złego i w ogóle. Żeby tylko nie robili nic na siłę, bo jeszcze zepsują oO
[Odpowiedz]