Bleach 265
Grupol na zakończenie. Zakończenie koszmaru.
Zaczynamy od wspólnej walki wszystkich Zanpakutou z jakimś bliżej nieokreślonym przeciwnikiem, by po chwili przenieść się o dzień do tyłu. Kazeshini był właśnie w trakcie eliminowania kolejnego zbuntowanego miecza, gdy ten nagle sam z siebie, przy wielkich cierpieniach, powrócił do formy miecza. Zanpakutou najwidoczniej dobrze wiedzieli, co się kroi, i obmyślili plan mający na celu pozbyć się tajemniczego przeciwnika, mającego zdolność wchłaniania i przyswajania sobie reiatsu innych. Następnego dnia cała grupa odnalazła swój cel po czym przeszła do ofensywy. Początkowo wyglądało na to, że uda się go dość łatwo pokonać, głównie dzięki zdolnościom Ruri’iro Kujaku, jednak przemieniający się w mgłę stwór dawał swym napastnikom coraz bardziej sie we znaki. Na szczęście jedynie do momentu, gdy na plac boju wkroczyli Renji, Rukia, Hisagi, Kira i Matsumoto. Jako, że wszystkie zmaterializowane Zanpakutou zaczęły tracić energię pozwalającą im pozostawać w formach wyzwolonych przez Muramasę, powróciły do form mieczy, a te, których właścicieli nie było akurat na miejscu, oddały resztki swoich sił Renijemu, który za pomocą swego bankai rozbił wroga w pył. W ten sposób wszystkie zbuntowane miecze zostały wyeliminowane, a wszystkie zmaterializowane Zanpakutou powróciły wreszcie do form mieczy.
Nie… Nie wierzę… Tak naprawdę? Tak serio, serio? To koniec? To wreszcie, nareszcie, koniec?!
O TAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAK!!!
Nareszcie! Nareszcie koniec tego syfu! Koniec zapychacza! Koniec! Koniec!! KONIEC!!! Aż ciężko w to uwierzyć! Ciągnęło się to guano przez bite osiem miesięcy. Osiem. To się nazywa horror! Ale na szczęście już dość. Dość na jakiś czas, dopóki nie oberwiemy między oczy kolejną dawką idiotycznych wymysłów naszych kochanych scenarzystów, ale póki co trzeba się cieszyć, że wracamy do mangi. Można rzec, że Bleach wraca po ośmiu miesiącach przerwy w emisji. Bo, bądźmy szczerzy, tego co oglądaliśmy przez tych osiem miechów Bleachem nazywać się nie godzi. Bleach będzie teraz. A zaczniemy od wyczekiwanej już od daaaaawna, bardzo daaaaawna walki Ichigo i Ulquiorry, która… eee… Okej, zapędziłem się trochę. Ja tu już takie podekscytowane gadu gadu a przecież mam jeszcze ten jeden odcinek do opisania. Ech, nie ma rady, jak trzeba to trzeba.
A więc co tu dużo gadać, scenariusz tego epka jest najprostszy jaki tylko mógł być i chwała za to, przynajmniej nie męczyli nas zanadto dziwnymi pomysłami. Co oczywiście nie znaczy, że nie męczyli nas w ogóle. Męczyli. Nie raz i nie dwa narzekałem na dizajn przeciwników naszych bohaterów ale ludzie, to wielkie, rogate coś, po prostu zniszczyło system. Aż żal było patrzeć, jak cała gromada Zanpakutou naszych ulubionych postaci dostaje po tyłkach od czegoś takiego. Na szczęście Shinigamce poradziły sobie lepiej, piekąc przy tym dwie pieczenie na jednym ogniu. Nie tylko pozbyli się niedorobionego stwora ale też pozbyli się gromady denerwujących, w większości, pokemonów biegających im pod nogami. Teraz wreszcie mogą odetchnąć w spokoju. I my także. Zero Haineko, Tobiume i całej reszty. Zero Suzumebachi. Normalnie zejdę ze szczęścia. A nie mogę. Nie po to czekałem osiem miechów na walkę Ichigo i Ulquiorry, żeby w ostatniej chwili jej nie doczekać. Ale znowu wybiegam myślami w przyszłość, a trzeba jeszcze zakończyć rozwodzenie się nad tym epkiem. A więc wszystko skończył epicki atak Renjiego w bankai. Okej, okej, całe to przekazywanie mocy było okropnie wręcz tandetne, ale przyznam szczerze, sam atak wyglądał fajnie. A już najfajniejsze jest to, że to właśnie Renji dostał rolę gwiazdy wieczoru. Jasne, przeciwnik był kijowy a i sytuacja niezbyt przednia, ale mimo wszystko miło popatrzeć jak czerwono włosy ratuje dzień bez pomocy kapitanów czy main hiroła. Chętnie zobaczyłbym coś takiego w akcji mangowej. Cóż, może moje nadzieje się jeszcze spełnią. Póki co mamy ile mamy a mamy odcinek zasługujący na… 2/5. I wystarczy. I tak oto właśnie kończy się filler o Zanpakutou. A teraz…
A teraz czekamy już tylko na następny epek! Powrót do mangi, walka z Uqiem, walka z Espadami, porządna akcja, mnóstwo zaskoczeń i jedno wielkie show. Wprawdzie tam też nie obędzie się bez kilku zgrzytów, większych bądź mniejszych, ale nawet nie ma co porównywać. Mówię Wam, nieumangowieni fani oglądający jedynie anime, walka Ichigo i Ulquiorry powbija Was w fotele. Zresztą umangowionych fanów pewnie także. Cóż, mnie na pewno. Oczywiście pod warunkiem, że twórcy anime staną na wysokości zadania. Miejmy nadzieję, że tak będzie. Trzymajmy więc kciuki, żeby wszystko poszło jak najlepiej. Kurde, ale fajnie, pierwszy raz od ośmiu miesięcy naprawdę czekam na nowy odcinek Bleacha. Bardzo przyjemne uczucie, prawda?
















08 kwietnia, 2010 o 19:07:06
Przyjemne jak cholera jasna! EMPEROR BE PRAISED!
[Odpowiedz]
08 kwietnia, 2010 o 19:09:13
Jakim cudem Kazeshini jeszcze żyje? O ile dobrze pamiętam rozwalił go Ichigo zanim jeszcze skończyła się historia Muramasy, dalej przestałem oglądać. Czy pozostał jeszcze w tym anime jeszcze jakiś sens i logika?
[Odpowiedz]
08 kwietnia, 2010 o 19:26:14
„tym anime”? bluźnisz sirpeter ^^ to coś i Bleach to dwie totalnie rózne serie
[Odpowiedz]
08 kwietnia, 2010 o 19:43:27
Sirpeter, w międzyczasie Kazeshini zdążył jeszcze mieć odcinek, w którym grał głównę rolę opiekując się niemowlakiem (don’t ask) a Ty teraz się dziwisz że sobie walczy xD
A sens i logika w fillerze padła w okolicach… pierwszego epka xD Najlepsze jest to, że po walce z Muramasą wszystkie Zanpakutou wróciły do form mieczy ale dopiero teraz, w tym ostatnim epku… wróciły do form mieczy xD No ludzie, co za geniusz xD
[Odpowiedz]
08 kwietnia, 2010 o 20:13:28
przepraszam Bleacha
Niestety problem polega na tym że mimo iż wiem że to nie ten „Bleach” to ten filler tak bardzo zniszczył mi psychikę przez te 8 miesięcy, że chyba do końca pozostaną mi w pamięci te przykre chwile spędzone przy tym fillerze i będę to kojarzył ze zwykłym Bleachem.
Odcinek z Kazeshinim opiekującym się dzieckiem- w sumie czytałem nawet twój opis wcześniej do tego odcinka (na szczęście ep nie obejrzałem), ale tak teraz skojarzyłem i pomyślałem że zapytam dlaczego ten typ jeszcze żyje. Ostatecznie deam- przyznaje Ci rację niektórych rzeczy lepiej po prostu nie wiedzieć i o nie nie pytać.
Dino szkoda że nie pokusiłeś się tutaj o napisanie małego podsumowania tak jak po śmierci Muramasy, lubię czytać twoje frustracje.
W opisie do tego odcinka narzekasz na design tego bossa, ale muszę się z tobą nie zgodzić, różowy zanpaktou z poprzedniego bije wszystko co do tej pory widziałem na głowę, nawet jak mu tam… 8 espadę.
[Odpowiedz]
08 kwietnia, 2010 o 22:22:27
Dino gdzie ty mange oglądasz? Bo widze że ju,z recenzja jest a na One Manga jeszcze nie wrzucili ;/
[Odpowiedz]
08 kwietnia, 2010 o 23:41:47
Wreszcie jak to Dino ująłeś – wracam po 8 miesięcznej przerwie do oglądanie Bleacha.
[Odpowiedz]
09 kwietnia, 2010 o 00:02:26
Właściwie to o jako takim podsumowaniu nie myślałem, ale chciałem wrzucić gwiazdkowe ocenianie całego fillera. Zapomniało mi się, ale w sumie mniejsza już o to, ocena byłaby chyba dość oczywista. W każdym razie może lepiej już sobie darować sumowanie przeżyć. Podsumowałem krótko gromką większość, czyli część z Muramasą, a następujące potem epki to epizodycznie historyjki, które razem wzięte chyba nie wymagają jako takiego podsumowania. Opis każdego z osobna myślę, że wystarczy : ]
Co do różowego, to przynajmniej był zabawny. Dobra, w sposób żenujący a nie rzeczywiście rozbawiający, ale jednak był. A to coś tutaj to tylko wielkie, ochydne… właśnie, coś. Noł koment. A ośmy Espada, Szayel, mi akurat się podobał. To mój (liczy) w sumie to chyba czwarty ulubiony Espada, w ogóle Arrancar, i na jego dizajn ani trochę nie narzekam ^^
[Odpowiedz]
09 kwietnia, 2010 o 00:41:30
Koniec! Aż nie chce się wierzyć, że to trwało osiem miesięcy. Było troszkę lepszych odcinków, ale fillery jako całość to niestety dno. A przy kolejnych dowiemy się zapewne, że tych den jest więcej… Ale jak piszecie, nie ma co się martwić na zapas, bo teraz wracamy w sam środek akcji. Ja mangi nie czytam, więc tylko w niewielkim stopniu wiem co się wydarzy, a Twój komentarz Dino, odnośnie walki z Uluqiorrą niesamowicie zaostrzył mój apetyt. Marzy mi się coś na miarę Walki Ichigo z Byakuyą lub Grimmjowem…
[Odpowiedz]
09 kwietnia, 2010 o 13:39:32
Tak samo jak Ty, teraz myśle jedynie o walce Ichigo i Ulquiorry. Będzie się działo;]
[Odpowiedz]
09 kwietnia, 2010 o 15:40:58
A tak na podsumowanie tego dłuuuugiego, nuuudnego filera, on prawie zniszczył moje uwielbienie dla Byakuyi!! Przez całą sage pokazywali go jak jakiegoś dupka, któremu ni z tego ni z owego charakterek i poglądy się zmieniły;/ Totalne dno… Ale już niebawem, nastanie lepsze jutro i wiem, że choć było ciężko, warto było przebrnąć przez te kupę mułu xD
[Odpowiedz]
10 kwietnia, 2010 o 20:29:51
To już jest koniec! No nie wierze! Ba! Pozwoliłam sobie nawet obejrzeć ostatni odcinek fillerów i wiem, że to był błąd. Bo co to miało być? Zanpaktou na poziomie kapitanów nie może sobie poradzić z mućką? Litości. Mało tego, żeby to był jeden miecz, ale tam zebrali się wszyscy! Oczywiście, końcowy atak Renjiego prawie wszystko mi wynagrodził, uwielbiam jego ban kai :]
Btw, Dino, nie powinniśmy sie martwić! Pamiętasz walkę Grimmjow czy Nnoitory? To był cud. To była PERFEKCJA. Wierze, że i tym razem Nas nie zawiodą :]
I chciałam spytać o coś jeszcze, czy jest coś wiadomo o jakimś filmie Bleach’a? Dawno juz nic nie zapodali…a moze nie… Zaraz, kiedy był film z Rukią? xD
[Odpowiedz]
10 kwietnia, 2010 o 21:04:31
Film, skupiający się na Hollowie Ichigo, w grudniu w japońskich kinach będzie. Toć kiedyś plakat wklejałem, ale od razu uprzedzam, że jak ktoś nie czyta mangi to może lepiej tego plakatu nie oglądać : ] To znaczy, na razie : ]
Walka z Grimmjowem, jak rozumiem ta finałowa, była zrobiona świetnie. Walka z Nnoitrą wkurzała mnie tylko tym, że przez połowę czasu graficy nie potrafili narysować twarzy i fryzury Kenpachiego, ale walka ogólnie super. Wciąż jednak jestem zdania, że najmegaśniej zrobioną walką w Bleachu (anime) jest pierwsza walka Ichigo i Grimmjowa. Tak, stawiam ją pod względem wykonania nawet nad walką Hisagiego z Findorem. Była tam tak wypaśna kreska, taka animacja a całość tak kapitalnie poprowadzona… Nie dość że wykonanie boskie, to walka sama w sobie też kilka razy ponad zwykłym poziomem.. Nawet kinówki nawet nie mogą się równać jakością wykonania z tamtą walką. Gdyby chociaż część walki Ichigo i Ulqa była zrobiona tak masakrycznie jak tamta walka z Grimmem, byłbym hepi jak cholera : ]
[Odpowiedz]
10 kwietnia, 2010 o 21:52:59
Ahhh… Wreszcie koniec… Niestety pewnie niedługo znowu wrócą filltery…
[Odpowiedz]
14 kwietnia, 2010 o 20:42:35
walki? dla mnie 1 to Ichigo vs byakuya 2 to renji vs byakuya a 3 to hisahi vs findor
Te 3 co kilka miechów se przypominam jak sa mega wypasione, hehe
[Odpowiedz]
20 kwietnia, 2010 o 14:06:45
Mi chodziło o walki najlepiej przygotowane pod względem technicznym w anime, a nie ogólnie o moje ulubione walki Bleacha.
[Odpowiedz]