Bleach – rozdział 400

400. „Deicide 2″
Leżąca na ziemi Matsumoto ocknęła się by zobaczyć/wyczuć w górze Gina. Ten, po udanym kontrataku Ichigo, postanowił przejść do bezpośredniej walki. Ichigo zauważył, że nagle miecz Gina wrócił do zwykłej formy, choć nie dostrzegł, żeby się skracał. Po krótkiej wymianie ciosów Gin błyskawicznie wydłużył swój miecz raniąc Truskawę. Truskawa owa pojęła, co jest prawdziwą mocą bankai Gina. Nie jest to jego długość, a szybkość. Gin objaśnił mu dokładnie możliwości swego miecza, po czym walka rozgorzała na nowo. Tymczasem Isshin bez większych problemów doprowadził Aizena do jego limitu. Ten jednak postanowił raz jeszcze zaskoczyć wszystkich swoimi mrocznymi planami związanymi z Hougyoku.
No więc nie dostaliśmy żadnych wielkich fajerwerków w rozdziale o jakże dumnym numerze. To co dostaliśmy jest jednak, jak się wydaje, zapowiedzią wielkich fajerwerków. A wybuchy mogą być dwa. Jeden ze strony Aizena, drugi ze strony Gina. W przypadku Gina sprawa jest jasna. Albo pokaże jak potężny jest walcząc na serio, albo ujawni kolejną umiejętność swego miecza. Póki co ujawnił dwie. O ile pierwsza, z poprzedniego rozdziału, była cokolwiek głupkowata, o tyle druga to już całkiem inna liga. Długość bowiem długością, trzynaście kilometrów wydaje się raczej niezbyt praktycznym pomysłem, jednak prędkość pięćset razy większa od prędkości dźwięku zdecydowanie robi wrażenie. A wrażenie jest jeszcze większe, gdy do tych pięciuset razy doda się te trzynaście kilometrów. Dopiero teraz da długość ma sens. I dopiero teraz bankai Gina naprawdę budzi grozę. Czy więc nasz srebrnowłosy wciąż potrzebuje czegoś więcej? Cóż, nie obraziłbym się gdyby jeszcze coś pokazał, ale z drugiej strony wystarczyłoby mi gdyby po prostu zaczął naprawdę walczyć na serio pokazując, że dysponuje naprawdę wielką potęgą. Póki co bowiem wciąż sprawia wrażenie dość wyluzowanego. Całkiem inne wrażenie sprawia natomiast Ichigo. Myśli w walce. Kombinuje. Wie jak reagować, nie tłucze na oślep, zachowuje dystans. Można śmiało powiedzieć, że stał się wojownikiem z prawdziwego zdarzenia. Przypomina samego siebie z czasów śmigania po Soul Society, tyle że teraz nie tylko jest silniejszy, ale też, co ważniejsze, myśli chłodniej i zachowuje rozwagę. Podoba mi się taki Ichigo i to bardzo. Ale, ale, miały być dwa fajerwerki. Drugim jest to, co chce nam pokazać Aizen. Trochę zdziwiłem się tym, jak gładko Isshin sobie z nim radzi. Z AIZENEM! Nie spodziewałem się, że zobaczę już teraz, jak ten facet dostaje od kogoś po głowie. Jak potężny musi być Isshin, żeby móc dokonać czegoś takiego? Myślę, że teoria, jakoby był on członkiem oddziału zero, stała się właśnie bardziej prawdopodobna. W sumie to nie wiem, czy podoba mi się, że Aizen zaczął obrywać. Był dla mnie niczym bóstwo, a teraz, tak nagle, zszedł na ziemię. Ale to jeszcze nie koniec. Żelmen szykuje nam niespodziankę. I to właśnie ten drugi fajerwerk. Cóż dokładnie pokaże teraz Aizen? Cokolwiek to będzie, liczę, że się nie zawiodę. All hail Aizen-sama! Znaczy, ekhem, fanatyzm później. Kończąc, wspomnieć muszę jeszcze o genialnym rysunku z siódmej strony, przedstawiającym pędzącego Gina. Wygląda on tam naprawdę złowieszczo. Podsumowując więc, dostaliśmy naprawdę solidny rozdział. Ode mnie dostanie więc 4/5. Myślę, że następny będzie na piątkę.





20 kwietnia, 2010 o 19:27:30
No fakt, ale co do aizena to jakby nie bylo sporo przeszedl, byl podpalany, pociety, uzywal mocy, strzaskal kilku kapitanow i V kapitanow, uwazam ze z tego powodu aizen szybciej odpadl, jakbym mial obstawiac to jednak dalbym aizena troszke nad ishinem albo na rowni.
[Odpowiedz]
20 kwietnia, 2010 o 19:53:42
Groza Gina nie tkwi w zanpaktou tylko w charakterze. Jego ban kai teraz rzeczywiście sens i moc. Bardzo chciałbym zobaczyć rozwinięcie znajomości Matsumoto i Gina – od początku strasznie mnie to ciekawiło.
Co do Ichigo to faktycznie jego styl ewoluował. Stara sie myśleć o wszystkim naraz na polu walki i to że rozgryzł odrazu Gina strasznie mi się spodobało ^^
No ale. Aizen, co ty do ciężkiej cholery wyprawiasz? Screeny gdy Ishin bez problemu sobie z nim radzi wprawiły mnie w niemałą konsternację. Duża część jego aury zła jak dla mnie właśnie znikła. No ale hougyoku zaczyna umieć używać, nic raczej fajnego z tego nie wyniknie dla Gotei L-: pozostaje czekać do następnego.
[Odpowiedz]
20 kwietnia, 2010 o 20:53:46
W końcu Gin pokazuje dlaczego jest prawą ręką aizena, no i muszę się puknąć w pierś bo tite pokazał klasę i bankai gina, które po poprzednim chapie mnie rozczarowało teraz robi wrażenie, z taką szybkością wydłużania to każdy przeciwnik może mieć problemy. Do tego daje niezły popis fechtunku, trochę podkręcił tempo i już ichigo ma spory problem. No i Aizen coś kombinuje z tym hougyokou, w sumie fajnie że kamyczek ma odegrać jakąś większą rolę.
[Odpowiedz]
21 kwietnia, 2010 o 18:10:57
Dla mnie ten chapter to w porywach 2/5.
Dziwią mnie wasze pozytywne opinie odnośnie bankai Gina, raczej wygląda to na jakąś tanią sztuczkę aniżeli na morderczy bankai na który zasługuję Gin. Już wolę shikai Hirako albo Kyouraku, zamiast takiego bankaia. Skończy się tym że Ichigo da się trafić po to żeby pochwycić ostrze Gina i to będzie koniec tego bankai które „ma sens i moc” oraz „robi wrażenie”, albo włączy wyższy bieg i będzie poruszał się w hollow mode szybciej od jego ostrza. Jaki sens ma chwalenie się prędkością wydłużania się klingi że niby 500 razy szybsze od dźwięku skoro bohaterowie Bleacha i tak juz pomykają z taką prędkością, że umykają wzrokowi przeciwnika?
Gina ma szybkiego i długiego zana- no tak to robi piorunujące wrażenie… Ichigo który pokonał bankai Byakuy’i powinien teraz podkulić ogon i uciec. Na razie jestem strasznie zawiedziony nową mocą Gina. Najlepszym bankai nadal dla mnie jest miecz Tousena.
Drugi zawód to dla mnie to co wyprawia Isshin z Aizenem, Aizen doprowadzony do swojego limitu przez shinigamiego który nawet nie odpalił swojego shikai to jakieś przegięcie. Jak można przez 10 tygodni robić z niego prze kozaka na którego nie ma mocnych, by za chwilę pokazać jak dostaje od tak sobie od Isshina który nawet nie złapał zadyszki- dla mnie jest to jakieś nieporozumienie. Aizen powinien dalej być mega kozakiem i poradzić sobie z Isshinem nawet bez kamyczka.
[Odpowiedz]
21 kwietnia, 2010 o 18:44:07
Sam pojęczałem na zlejmienia Aizena. Pozostaje poczekać na jakieś informacje o Isshinie, żeby ostatecznie zdecydować czy Tite tu przegiął czy nie.
Co do bankai się zgadzam, Tousen miał de best. Zgadzam się też, że Gina zawiodło, niemniej jednak i tak jest o niebo lepiej, niż to co było w poprzednim chapku. I wciąż pozostaje możliwości, że to jeszcze nie koniec, więc na razie bym się nie łamał.
[Odpowiedz]