Bleach – rozdział 404

404. „Deicide 6″
Aizen, po zmasowanym ataku Yoruichi, gotów był siać dalej grozę pośród swych przeciwników. Po krótkiej sprzeczce Yoruichi i Urahary na temat stworzonych przez tego ostatniego specjalnych pancerzy dla kotki, Żelmen przeszedł do błyskawicznego kontrataku. Podobne intencje wydawał się mieć Gin, który wyrósł nagle za plecami Ichigo, lecz okazało się, że woli poobserwować poczynania swojego… kim on właściwie dla niego jest? Swojego… swojego Aizena. Gdy jednak odkrył w Ichigo słabnącą nadzieję na zwycięstwo, postanowił dalej walczyć. Tymczasem przytomność odzyskał Kira, po czym zobaczył przemykającą między budynkami Matsumoto.
Wróciłem właśnie z przydługiej tułaczki po miejskich chodnikach i miałem walnąć się niczym zdechła kłoda w wyro, gdy nagle przypomniało mi się, że przecież w sumie to jutro czwartek. Oznacza to, że jutro wychodzi nowy rozdział Wybielacza. To z kolei oznacza, że dziś jest ostatni dzień żeby zrobić opis rozdziału 404 tak, by potem nie mieć zaległości. Właściwie to nawet nie ostatni dzień, co ostatnia chwila, bo na wieczór mam zaplanowany seans starwarsowskiego „Mrocznego Widma” i nie dam się z niego wydziedziczyć. Tak więc zmęczony bo zmęczony, ale pisać trzeba. A pisać co, właściwie? W sumie w rozdziale niewiele się dzieje, a już na pewno nie wydarzyło się nic ważnego dla historii czy nawet samej oglądanej przez nas walki. Aizen dalej wymiata, Ichigo dalej będzie walczył z Ginem a do tego dostaliśmy kolejną zapowiedź akcji w wykonaniu Matsumoto, tym razem jednak doszedł do tego także Kira. Mimo tej monotonności przebiegu wydarzeń, rozdzialik jest całkiem przyjemny. Po pierwsze i najważniejsze dlatego, że trafiło się tu trochę warstwy humorystycznej i to nawet dwa razy. Na początek dostaliśmy małą wymianę zdań pomiędzy Uraharą i Yoruichi, w którą został wciągnięty po trosze nawet sam Aizen, a która została okraszona kilkoma zabawnymi rysunkami. Chodzi mi tu zwłaszcza o ten ze skwaszoną miną Isshina na stronie szóstej i znajdujący się tuż nad nim panelik z Kapelusznikiem i kotką, machającą do nas tylną łapką. To pierwszy element humorystyczny, drugim natomiast jest dramatyczne wejście Gina, które z miejsca okazało się jego małym dowcipem przygotowanym dla truskawkowego. Mała rzecz, a cieszy. Co po za tym ciekawego w chapku? Ano dowiedzieliśmy się, czym są te kawałki blachy wokół kończyn Yoruichi. Opcje były trzy – shikai, zabawka rodu Shihouin bądź produkt Urahary. Wygrała opcja ostatnia, a czy to dobrze czy źle, oceńcie sami. Poza tym Gin pokazał kolejną umiejętność swojego bankai, co może jedynie cieszyć, bo z każdą kolejną zdolnością jego bankai staje się coraz ciekawsze, nawet jeśli na samym początku wydawało się mega niewypałem. Bardzo spodobało mi się też pytanie Ichigo, którego zainteresowało to, skąd Gin ma pewność, że wykoksany Aizen nie pozbędzie się nawet jego, swej prawej ręki. Swoją drogą mnie także ta kwestia ciekawi. A, no i Truskawka wreszcie sięgnąła też po maskę. Nie wiem jednak, czy akurat z tego rzeczywiście powinienem się cieszyć, bo jak tylko zobaczyłem go w porcelance na twarzy, naszła mnie koszmarna myśl o zbliżającym się końcu Gina. Mam nadzieję, że się mylę. I tym, dość mieszano uczuciowym akcentem, kończę program. Chapterkowi daję trójkę, bo chociaż sympatyczny, to tylko niepotrzebnie rozciągnął i tak ciągnący się już niemiłosiernie wątek. A teraz wybaczcie, ale czas odpocząć, co w moim skromnym przypadku równa się mniej więcej temu, że może się palić i walić, ale ja chwilowo mam to gdzieś. Se ciasto zjem. I w Emeraldy pogram. Pa.





26 maja, 2010 o 20:13:04
Chapter fajny bo Tite umiejętnie wkleja w środek walki elementy humorystyczne, Jak się tak oglądało Yoruichi to aż 1 sezonem wieje (mój flagowy text). Nareszcie może zacznie sie wyjaśniać jaką relację mają ze soba Gin i Rangiku. A jesli chodzi o Kirę? Cóż, hehehe… za każdym razem na dzwięk tego imienia mam przed oczyma Yagami Lighta i aż mi sie śmiać chce że w Bleachu taka parówka jest jego imiennikiem ^^
[Odpowiedz]
26 maja, 2010 o 20:34:20
Skąd wiesz, że parówka? Może Kira jest badassem ale się kryje? Może ma Notes za pazuchą xD Zresztą ja tam go lubię, nawet jako parówkę. A co do relacji, to bardziej niż tej na linii Gin – Matsumoto ciekawią mnie szczegóły współpracy Gina i Aizena. Pytanie Ichigo bardzo mnie zaciekawiło i może z tego wyjść coś fajnego.
[Odpowiedz]
26 maja, 2010 o 20:43:52
a mów co chcesz, ja uznałbym Kire jako kozaka jak by powalczył solidnie z Ginem. No ale wiadomo nie ma z nim szans wiec po herbacie
[Odpowiedz]
26 maja, 2010 o 22:12:45
całkiem niezły chap, szczególnie dzięki gin’owi, dialogi z nim są o niebo ciekawsze od tych z aizenem (ten gość ciągle przynudza), do tego bankai ichimaru kryje jeszcze wiele ciekawych ataków i z każdym chapem co raz bardziej mi się on podoba, również ciekawy jest motyw z tym co dalej aizen planuje względem gina jak już stanie się bogiem (modlę się aby tite nie miał w planach uśmiercenia go ten gość ma bardzo dużo do zaoferowania), co do śmiesznego dialogu kocicy i urahary to wyszedł nawet fajnie szczególnie podsumowująca to zdarzenie mina isshina,jedyne co mnie przeraziło to koniec i powstanie matsumoto, pogodziłem się z tym, że póki co nikt z dobrych nie zginie ale no bez przesady ale w ss porucznicy mają wytrzymałość na poziomie kenpachiego, hisagi styrany przez allona, teraz matsumoto z wielką dziurą w brzuchu, może jeszcze zaraz się hinamori pokaże, a co do kiry to w sumie ani grzeje ani ziębi chociaż ma fajny zanpak
[Odpowiedz]
26 maja, 2010 o 22:35:13
Ja natomiast oprocz nowej umiejetnosci gina zwrocilem uwage na cos innego. Dokladniej mowiac na wyglad aizena, o ile we wczesniejszym chapie nie bylem pewien co do tego czy to byl dobry wybor na jego „nowy” wyglad, o tyle teraz mi sie naprawde podoba ta transformacja aizena i nawet jakby mial przejsc kolejne „|przeobrazenie” to nieważne jakby aizen wygladal mysle ze muchy tosena to i tak nic nie przebije
[Odpowiedz]
26 maja, 2010 o 23:17:56
O zanpak to Kira ma wręcz genialny. Wabisuke spokojnie mieści się w moim top 5 Zanpakutou. Nie tylko ma bardzo fajną moc ale też świetnie wygląda. Zgadzam się też Szulinio co do Gina. Bardzo lubię Aizena, ale ostatnio trochę stracił na swej mistyce, głosząc ciągle swoje przemówienia i ogólnie grając już od dłuższego czasu pierwsze skrzypce. Tymczasem Gin jak był tajemniczy tak ciągle jest, nawet mimo to że wreszcie pokazał bankai i wreszcie zaczął prowadzić jakieś dialogi ; ] Wciąż stoję twardo za Aizenem ale w tej chwili nie jest on tak bardzo interesujący, gdyż zdaje się że jego najbliższy los jest cokolwiek przewidywalny. Śmiało można podejrzewać że wygra tą bitwę i będzie dalej koksił desantując świat króla i całe to tałatajstwo. Tymczasem co do przyszłości Gina nie potrafię wymyślić niczego konkretnego. Nie wiem nawet, czy dożyje końca arcu, który przecież ma się już ku końcowi. Jeśli przeżyje, a mam nadzieję że przeżyje, to nie mam pojęcia jaką miałby dostać rolę, co zrobić, jak miałyby się potoczyć jego losy u boku Aizena. Poza tym sam Gin kryje w sobie mnóstwo tajemnic. Jest jedną wielką niewiadomą i to jest bardzo ciekawe. Zresztą kiedy Ichigo spytał o to dlaczego nie boi się że Aizen nawet jego sieknie, pomyślałem nawet że Gin odpowie coś w stylu „Nie boję się, bo wciąż jestem od niego silniejszy”. Normalnie nie mam pojęcia co temu gościowi łazi po głowie.
[Odpowiedz]