VN:F [1.9.5_1105]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 4.6/5 (25 głosów)

FullMetal Alchemist: Brotherhood 54

2 lip 0:24:41
Kategoria: FullMetal Alchemist: Brotherhood | Napisane przez Dino

Tragedia zemsty. Tragedia zazdrości. I wielkie spotkanie w podziemnej komnacie.

Riza podstępem sprowokowała Envy’ego, przemienionego w Mustanga, by się ujawnił. Gdy homunculus przeszedł do ataku, nagle został potraktowany potężnym płomieniem Mustanga. Pułkownik palił go raz za razem, tak jak niegdyś robił to z Lust. I tak jak wtedy, homunculus wreszcie opadł z sił. Ciało Envy’ego zostało zniszczone, ukazując jego prawdziwą postać. Mustang chciał go zabić, dopełniając swojej zemsty, jednak Riza, Ed i Scar mu na to nie pozwolili. Po wysłuchaniu ich pogadanki, pułkownik wreszcie się uspokoił. Envy nie mógł uwierzyć w postawę swych wrogów, którzy, choć powinni sami czuć wobec siebie wrogość, działali ramię w ramię. Edward stwierdził, że Envy zazdrości ludziom. Homunculus wpadł we wściekłość, uwalniając się z rąk Stalowego, po czym rozkleił się, przyznając Edowi rację. W końcu zniszczył swój Kamień Filozoficzny, pozbawiając się tym samym życia. Tymczasem na powierzchni wciąż trwała walka z nieumarłymi, do której żołnierzy prowadziła generał Armstrong. Pełne ręce roboty miał także jej brat, który rozpoczął drugą rundę starcia ze Slothem, na dodatek zdobywając w niej prowadzenie. Coraz większe prowadzenie w walce zdobywali także ludzie Mustanga, atakujący kwaterę główną armii Amestris. Najważniejsze starcie miało się jednak rozegrać głęboko pod ich stopami, gdzie doszło do ponownego spotkania Hohenheima i Homunculusa.

A więc zaczynamy od ciągu dalszego pojedynku Mustanga i Envy’ego. No, właściwie to zaczynamy od Rizy, wspomnienia z przeszłości jej i pułkownika, oraz jej genialnego zagrania, które zaskoczyło nie tylko Envy’ego, ale także mnie. Po zakończeniu poprzedniego odcinka, byłem pewien że to Riza jest fałszywa, a tu proszę, Mustang. A właśnie, Mustang. Jak już pisałem, jego bitka z Envym powraca. Naprawdę nie myślałem, że może ona stać się jeszcze bardziej epicka i niesamowita, niż w poprzednim epizodzie. I myliłem się. Znowu. Mustang daje jeszcze większego czadu niż wcześniej. Moment, kiedy ciska w Envy’ego jednym płomieniem po drugim, jest po prostu przepiękny. Również Envy posuwa się w swych mękach jeszcze dalej, niż poprzednio, co również dało świetne efekty. Ogólnie rzecz ujmując, cała walka Mustanga i Envy’ego to jedna z najlepszych walk, jakie widziałem kiedykolwiek, gdziekolwiek i w czymkolwiek. Również jej koniec jest pierwszorzędny. Ten pełny furii Mustang i ten stłamszony Envy. Na początku nawet poczułem lekki zawód, że Riza i pozostali nie dali pułkownikowi dokończyć dzieła, jednak wszystko świetnie się zakończyło. Envy doczekał się śmierci, na jaką zasłużył. Z jednej strony dostał karę adekwatną do wszystkich okropionych czynów, których się dopuścił, pogrążając się w żałości. Z drugiej jednak, z czego się cieszę, Pani Arakawa oddała mu honor, należny przecież tak świetnemu czarnemu charakterowi. W jego końcu znalazło się miejsce na mały, pozytywny akcencik, z czego bardzo się cieszę. To wszystko to jednak tylko połowa odcinka, druga natomiast należy do rodzeństwa Armstrongów. No, właściwie to jedynie do jego męskiej części, bo to właśnie Alex zagrał tu pierwsze skrzypce. Rozegrał ze Slothem partię, jakiej nie powstydziłby się sam Rocky. A w ustach fanatyka Rocky’ego to naprawdę duże słowa. Jedynym minusem tego wszystkiego jest to, że w tej drugiej części odcinka chwilami spadała troszkę jakość grafiki. Rysunki postaci nie zawsze były tak szczegółowe, do jakich zostaliśmy przyzwyczajeni. Mimo to jednak moja ocena odcinka nie może być inna, jak tylko maksymalna. I do tego także zostałem już przyzwyczajony.

FullMetal Alchemist: Brotherhood 54, 4.6 out of 5 based on 25 ratings

3 odpowiedzi dla “FullMetal Alchemist: Brotherhood 54” RSS icon

  1. Biedny Envy. Zabiło go gadanie Edwarda. To właśnie prawdziwe znaczenie słowa „zagać kogoś na śmierć”

    [Odpowiedz]

  2. Nie nazwał bym akcji z tego i poprzedniego odcinka walką pomiędzy Envy’m i Mustangiem, dla mnie wyglądało to raczej na egzekucję, trochę przesadzili z tą mocą Mustanga. Nie jest to moja ulubiona postać i uważam że trochę przesadzili.

    [Odpowiedz]

  3. Wiem, że nie do końca była to walka, no ale jednak konfrontacja dwóch postaci, więc pomyślałem, że używanie takiego określenia przejdzie : ] A Mustang nie jest przesadzony, jest taki, jaki być powinien. Uwierz jego fanowi ^^

    [Odpowiedz]

Skomentuj

Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.