FullMetal Alchemist: Brotherhood 58
R… R… Ri… AAAAA!!!!
Greed i Wrath kontynuowali walkę. W końcu obaj zawiśli nad głęboką przepaścią. Wrath nie miał zamiaru puścić opadającego z sił Greeda, jednak swemu panu z pomocą przyszła Ranfun, a jeden z żołnierzy z Briggs zdołał postrzelić Bradleya, który spadł do kanału. Lin chciał ratować staruszka Who, jednak było już za późno. Przy życiu wciąż trzymał się jednak Buccaneer, który poprosił Lina o pomoc w ochronie bramy. Pomoc nieodzowną, gdyż wojska Centrali były już o krok od sukcesu. Lin ponownie oddał więc swe ciało Greedowi, który ruszył do walki. Gdy on wojował, Buccaneer skonał wracając myślami do Briggs. Bezzwłocznie poinformowano o tym generał Armstrong, która oczywiście nie zamierzała jednak tracić czasu na rozczulanie. Tymczasem Ed, Izumi i Al trafili do komnaty Homunculusa, który zdążył już pokonać Hohenheima. Na domiar złego, dusza Ala ponownie opuściła jego zbroję. Cztery ofiary wciąż jednak nie wystarczyły do dopełnienia planów Ojca. Złotozęby musiał przekonać Mustanga, by również i on otworzył Bramę. By tego dokonać, rozkazał ranić śmiertelnie Rizę. Pułkownik musiał w końcu ustąpić.
Rizę? Rizę?! RIZĘ?! Dobra, jestem zły. Mam szczerą nadzieję, że ten cały profesorek zginie w straszliwych, okrutnych, niewyobrażalnych męczarniach. I te jego niedorobione przydupasy też. Wiem, że sam chciałem, żeby dobrzy zaczęli ostrzej obrywać, ale Rizę?! O nie, takie coś to przejść nie może. Aż nie mogłem uwierzyć, widząc co się stało. Mam teraz tylko nadzieję, że pani porucznik wyjdzie z tego cało. Cało nie wyszli jednak niestety ani Who, ani Buccaneer. Ten drugi, przyznać trzeba, miał bardzo ładną scenę śmierci. Koniec końców, odszedł z uśmiechem na ustach, do samego końca zachowując swoją klasę. To był prawdziwy badass i trzeba oddać mu honor. Oczywiście zapomnieć nie można o Who, który także wsławił się swoim atakiem na wieczne czasy. Nie wszyscy badassi jednak odchodzą. Największy z nich dopuścił się aktu epickości, dla którego ciężko znaleźć jakiekolwiek porównanie. Greed i Lin byli po prostu genialni, gdy ruszyli do boju, w imię obietnicy złożonej Buccaneerowi. Niechaj się Superman uczy, jak być człowiekiem ze stali i jednocześnie nie być w najmniejszym nawet stopniu ciotowatym. Rajd Greeda był najzwyczajniej w świecie piękny i zrobił na mnie ogromne wrażenie. Spore wrażenie, choć zgoła inne, zrobił na mnie także Homunculus, w swej przerobionej zdeczka postaci. Wygląda bardzo groteskowo z Hohenheimem w brzuchu, ale przy tym także całkiem ciekawie. Szkoda tylko troszkę, że samo pochłonięcie Hohenheima odbyło się zakulisowo. No, ale najciekawsze ma dopiero nastąpić. Ala znowu nie ma, a Ed i Izumi znajdują się w sytuacji, której nikt chyba by im nie pozazdrościł. Na dodatek ma do nich dołączyć Mustang, ale co mu się dziwić, kiedy ma taki wybór, po tym jak ta złotozęba gnida zrobiła coś takiego Rizie… Rizie… RIZIE!!! Ghrrrrrrr!!!
















03 lipca, 2010 o 16:22:57
Dino może oglądałeś uważniej i wiesz: dlaczego Wrath nie ma umiejętności regeneracyjnych jak reszta?
Swoją drogą to szkoda Dino że nie zamieściłeś screena Linga w swoim pancerzu węglowym, wygląda w nim mega kozacko.
[Odpowiedz]
03 lipca, 2010 o 17:15:27
Podejrzewam, że nie posiada ich, bo jest stworzony by jak najbardziej przypominał człowieka, tak by mógł bez podejrzeń rządzić państwem. Wiesz, dlatego w przeciwieństwie do innych homunculusów ma starzejące się ciało. Byłoby dość dziwne, gdyby przypadkiem coś mu się stało na oczach poddanych i nagle ni z tąd ni z owąd byłby jak nowy. Podejrzewam, że to właśnie jest powód tego, że nie potrafi się regenerować. To też w sumie czyni go jednak prawdziwym badassem. Inni rzucają się w wiar walki, lecząc błyskawicznie każde najmniejsze zadrapanie, a on, w normalnie podatnym na obrażenia ciele, idzie i rozwala pół armii wroga. To się dopiero nazywa kozak.
A screena z Linem w zbroi miałem, ale kiedy potem robiłem selekcję żeby wybrać te, które ostatecznie trafią do notki, odpadł. Zamiast tego wolałem wziąźć ten z jego miną na widok martwego Who, i ten, na którym jest w pełni zmieniony pośród zgliszczy. A przecież nie zawalę wszystkich screenów jedną postacią, zwłaszcza, że Lin/Greed znalazł się jeszcze na trzech innych ^^
[Odpowiedz]
03 lipca, 2010 o 21:27:45
A to nie było przypadkiem też związane z historią jego „stworzenia”? Kiedy trenowali przyszłych dowódzców czy coś takiego i podawali kandydatom kamień filozoficzny, po to by wszystkie dusze z kamienia zaczęły walczyć między sobą i z duszą człowieka, aż nie została tylko jedna. A Wrathowi udało się jako któremuś z kolei czy coś. Ma tylko jedną duszę tak jak ludzie, tj. tą, która wygrała, więc normalnie się starzeje i nie regeneruje, bo nie ma w sobie kamienia filozoficznego
(no ale jasne, wszystko po to, żeby nie był podejrzany ^.^)
[Odpowiedz]
03 lipca, 2010 o 21:45:26
Ma Kamień, przecież wtedy ten eksperyment polegał właśnie na tym, że sprawdzali kto przeżyje przyswoje Kamienia. Bradley przeżył i dlatego został Bradleyem. Sam powiedział Mustangowi, że myślał wtedy, że podczas eksperymentu może albo zginąć, albo przeżyć zdobywając kontrolę nad Kamieniem. To samo widzimy później w przypadku Lina. On musiał przyswoić Kamień tak samo jak Bradley. Tak więc wątpię, żeby chodziło o ilość dusz czy coś takiego. Obstaję nadal przy tym, że to po prostu w celach przykrywki. Zresztą bez Kamienia, Wrath raczej nie miałby swoich super mocy i tatuażu Oroborosa czy jak to się tam pisało : ]
[Odpowiedz]
03 lipca, 2010 o 22:35:24
Uuhm, ale ja jestem pewna, że gdzieś widziałam tę historię z jedną duszą… Chciałam się trochę podeprzeć mangą, ale szukam i szukam i za Chiny nie mogę znaleźć tej retrospekcji o Bradleyu -__- W ogóle nie pamiętam, w jakim była momencie… ;/
[Odpowiedz]
03 lipca, 2010 o 23:19:21
Tetrospekcja Wratha to tom 13, rozdział 53. Właśnie pisząc poprzedni komentarz sam zaglądałem do tomiku i jak napisałem, Wrath mówi tam o tym, że mógł albo zginąć albo zdobyć kontrolę nad Kamieniem. Nie mówię, że nie masz racji, po prostu ja sam nie pamiętam niczego o tych duszach.
[Odpowiedz]
03 lipca, 2010 o 23:35:30
Ooo, dzięki, znalazłam. W polskim tomiku na stronie 149 jest takie coś napisane: „pozostała w nim jedna, jedyna dusza… oraz uczucie – gniew”, a potem Bradley mówi, że nie wie, czy to dusza z kamienia filozoficznego, czy jego własna, a potem jeszcze Mustang sugeruje, że skoro ma jedną duszę, to może żyć jak człowiek. A Bradley twierdzi, że nie, bo jest homunculusem itd. ^^
[Odpowiedz]
03 lipca, 2010 o 23:53:47
U, więc jednak. Teraz jak to napisałaś, to przypomniało mi się, co wtedy mówił. Mówiąc szczerze, nie czytałem teraz całej retrospecji. Kiedy znałazłem tą wypowiedź, którą przytoczyłem, dałej sobie spokój ^^’ Tak czy inaczej wciąż pozostaje faktem, że Wrath miał Kamień. Co do duszy, sam powiedział, że nie wie, która to. W każdym razie akurat samej duszy nie uważam tu za ważną. Ważne, że ma w sobie Kamień, czyli ma jego moc. Samo to, niezależnie od kwestii duszy, powinno mu dawać moc Kamienia, czyli i moc regeneracji, którą mają wszystkie homunculusy. Wystarczy za przykład wziąć znowu Lina. O ile mnie pamięć nie myli, to nawet gdy dusza Lina przejmuje władzę nad ciałem, wciąż ma zdolność regeneracji. Tak więc ważna jest jedynie obecność Kamienia. Czyli wszystko zawiera się w tym, że po prostu chciano, by Wrath był jak najbardziej ludzki. Nie ważne, jakie szczegóły wyciągniemy i o jak skomplikowanych kwestiach będziemy pisać, wciąż będziemy imo wracać do tego, najbardziej podstawowego założenia : ]
[Odpowiedz]
04 lipca, 2010 o 00:28:09
Hmm. A ja jednak myślę, że to się da ładnie wytłumaczyć tymi duszami i kamieniami ^^. Przede wszystkim, Kamień składa się z dusz ludzkich, więc skoro te dusze i dusza Bradleya walczyły między sobą i została jedna, to moim zdaniem nie można już mówić o Kamieniu, chyba że jednoduszowym (tak, wiem, fajne słowo o__O). Imho podczas walki z Kamieniem Bradley stał się homunculusem, ale potem już tego Kamienia nie miał, bo mu wyginął. A z Linem sprawa wyglądała inaczej, bo mimo że on też, tak jak Bradley, został jako człowiek przemieniony w homunculusa, w jego przypadku nie było żadnej walki. Po prostu dusza Lina przyjęła Kamień Filozoficzny i wszystkie dusze z Kamienia, dlatego ciągle miał moc regeneracji i mógł sobie z Greedem jak gdyby nic rozmawiać. Dlatego chyba też przeżył, bo przecież były na to marne szanse, a Greed nawet mówił coś takiego, że podoba mu się chciwa postawa Lina czy coś. A gdy było z Bradleyem na siłę, była walka i została jedna dusza. Poza tym chyba samo posiadanie Kamienia nie czyni homunculusem; Al i inni sobie go tak po prostu używają, (co prawda nie siedzi w ich ciele). Ale chyba można być homunculusem bez Kamienia, tak jak wg mnie Bradley. Po prostu odziedziczył gniew Ojca. On chyba zresztą nigdy nie używał żadnej czerwonej alchemii czy coś. Imo dlatego, że zwyczajnie nie może. A Lin, nieważne, czy kontrolę ma jego dusza, czy nie, ma w swoim ciele Kamień, bo z nim nie walczył i go nie odrzucił, więc może sobie korzystać z jego mocy. Przynajmniej ja tak to wszystko rozumiem. No. ^__^
[Odpowiedz]
05 lipca, 2010 o 02:51:50
Regeneracja zdaje się nie mieć nic do Kamienia, gdy spojrzymy na Pride’a. Czy ktoś kiedyś widział, żeby się gościu regenerował? Z początku, gdy walczył z Heinkelem sądziłam, że Father dał mu dodatkowo mocniejszą powłokę. W końcu to jego Duma. A później okazało się, że Prajdzik nic nie może poradzić na uszkodzenia ciała, aż w końcu zniżył się do próby przejęcia ludzkiego dziecka (mimo, że miał w sobie Kamień z wieloma duszami)
Co do homunkulusowatości i Kamienia- czy Father (wtedy jeszcze nie father) w swojej pierwotnej postaci posiadał jakiś Kamień? Nie wyglądał mi na takiego. Dopiero po przemieleniu Xerxejczyków stał się Kamykiem.
(uch, jeśli bredzę, to nie irytujcie się za bardzo- padam ze zmęczenia ^^)
[Odpowiedz]
05 lipca, 2010 o 22:40:55
@Dorato, Pride Regenerował się kiedy Heinkel go atakował, to że nie było wtedy krwi i nie było w efekcie co regenerować spowodowane było cenzurą. Nie można było przecież pokazać jak dziecko jest rozszarpywane przez ogromnego lwa mutanta. To że pod koniec się już nie regenerował to raczej zmęczenie materiału. Coś mu się stało po transmutacji kiedy trafił przed bramę z Mustangiem.
Ojciec kiedy był w kolbie nie potrafił się regenerować, a przynajmniej nie ma nigdzie o tym mowy więc argument nie trafiony.
Przemawiają do mnie obydwie koncepcje powyżej:
Dino z tym jak został zaprojektowany.
Maigo z ilością dusz.
Może jest jeszcze trzecie wyjaśnienie: Wrath nie miał już do tego energi, kiedy pokazywano nam jego stworzenie było widać że jego ciało jest naprzemiennie niszczone i regenerowane przez kamień więc jakieś tam zdolności regeneracji kiedyś miał. Może jego kamień uległ takiej degeneracji i tyle?
[Odpowiedz]
05 lipca, 2010 o 23:15:47
@sirpeter, Ok- cenzura, zła rzecz. Trochę szkoda, że obcięte rączki i nóżki nie latały, ale jakoś ostatecznie przeboleję.
Nigdzie nie napisałam, że potrafił. Gdzieś (nie mam siły, by wszystko to czytać) była mowa o homunkulusach i Kamieniu. Czy posiadanie Kamienia czyni homem. Ja stwierdzam, że Father w swej pierwotnej postaci prawdopodobnie był homem bez Kamienia. Regeneracji w to wcale nie mieszałam.
[Odpowiedz]
05 lipca, 2010 o 23:19:17
Z tym, że Ojca raczej ciężko traktować jako takiego samego homunculusa jak resztę. Można by nawet rzec, że on był jedynym w pełni prawdziwym homunculusem, podczas gdy resztę stworzył na swoje podobieństwo. Jako jedynie sztuczne twory, potrzebowali baterii, czyli Kamieni. Ojciec niekoniecznie.
[Odpowiedz]