VN:F [1.9.5_1105]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 4.5/5 (31 głosów)

FullMetal Alchemist: Brotherhood 59

3 lip 20:06:08
Kategoria: FullMetal Alchemist: Brotherhood | Napisane przez Dino

The Passion of the Mustang.

Mustang nie zgodził się jednak na przeprowadzenie ludzkiej transmutacji, po tym jak Riza dała mu znać o nadejściu posiłków. Złotozęby został pojmany przez Zampano, podczas gdy pozostali zaczęli walkę z gorylami naukowca. May Chang zatrzymała krwawienie Rizy, poświęcając tym samym możliwość zdobycia Kamienia Filozoficznego, który dostał się w ręce Wratha. Chwilę po nim na miejsce walki przybył także Pride, po czym obaj siłowo sprawili że Mustang przeprowadził transmutację, której obiektem stał się Złotozęby. Gdy Mustang zniknął, a Pride się ewakuował, Wrath zajął się zapewnieniem rozrywki Scarowi i pozostałym. Po przejściu przez Bramę, Mustang trafił do tego samego pomieszczenia, gdzie znajdowały się także pozostałe ofiary i Ojciec, wraz z przybyłym już Pridem. Okazało się, że Mustang utracił wzrok. Wciąż jednak Homunculus musiał czekać na przebudzenie się Ala. Alphonse przebywał tymczasem przed bramą, gdzie nareszcie odnalazł swoje prawdziwe ciało. Mógł wreszcie osiągnąć swój cel, jednak widząc, że ciało owo nie nadaje się do walki, postanowił tym razem zrezygnować ze spełnienia swego marzenia i powrócił do zbroi. Tym samym przed Ojcem, jak również i po części w nim, znalazła się wreszcie cała piątka ofiar.

Heh, no to Riza z Mustangiem znowu mnie nabrali. Nie był to jednak moment, kiedy byłoby mi do śmiechu. Całe szczęście, że udało się uratować panią porucznik, bo już się poważnie bałem. No a na dodatek jej parszywemu oprawcy, na szczęśnie niedoszłemu, zgotowano dość paskudny koniec. Dobrze mu tak, dziadowi jednemu. Zawiodłem się jednak trochę, bo miałem nadzieję, że zobaczymy jak w ogóle przedstawia się relacja pomiędzy nim i Ojcem. Liczę teraz na to, że może zobaczymy ich spotkanie lub współpracę w jakichś wspomnieniach tego ostatniego, czy po prostu w kolejnej retrospekcji. Wracając jednak do Mustanga, to również jego żywot nie przebiega tu zbyt słodko. Najpierw prawie zabito mu ukochaną (tu się z nim utożsamiam), potem przyprawiono go o śliczną parkę stygmatów na dłoniach, aż wreszcie przerzucono go przez inny wymiar, że pozwolę sobie użyć takiego określenia, a za wycieczkę kazano zapłacić wzrokiem. I tu pojawia się pewne pytanie z mojej strony. Czego oni właściwie chcą, autorka mangi i twórcy anime, od pułkownikowych oczu? Pamiętacie zakończenie pierwszej serii anime FMA? Nie będę z niej przywoływał niczego konkretnego, bo zapewne część z Was jej jeszcze nie widziała (a warto, więc biegiem się brać do oglądania!), ale powiem tylko, że nad patrzałkami Mustanga wisi jakieś fatum. Aha, a skoro już jesteśmy przy tej poprzedniej serii, to zapomniałem wcześniej o tym wspomnieć, swoim zresztą zapominalskim zwyczajem, ale czy zauważyliście, zwracam się tu do tych, którzy znają pierwszą serię, że w 58 odcinku Brotherhooda pojawiła się Dante? Serio, to ona. Patrzcie, z lewej jest Dante z pierwszego FMA, z prawej mieszkanka Centrali z Brotherhooda.

tu Tu

Ta sama twarz, włosy, kok, ten fioletowy kocyk na ramionach i klejnot, z tym że ten ostatni w różnych kolorach. Jeśli się nie mylę, to dostaliśmy całkiem ciekawe cameo. No, ale to powinienem był napisać jeden opis wcześniej, więc tu nie będę sie już rozpisywał. Wróćmy więc do właściwego odcinka. Najważniejszym, dla ogółu historii, bo nie można oczywiście odmówić wagi dramatowi Mustanga, ani umniejszyć mega istotnego wydarzenia, jakim jest uratowanie Rizy, wydarzeniem w tym odcinku jest zapewne scena spotkania duszy Ala z jego ciałem. Nasz bohater stanął przed iście tragicznym dylematem, a na dodatek, mimo że dokonał wyboru z troski o innych, skończyło się na najgorszym możliwym rozwiązaniu. Biedny Al. Ale tak właściwie to jedna rzecz jakoś nie daje mi spokoju i to już od dość dawna. Skoro dusza Ala siedzi w zbroi, a ciało, to prawdziwe, jest jedynie jej powłoką, co zresztą samo przyznało, to co właściwie siedzi teraz w tym prawdziwym ciele? Jakim cudem jest w stanie żyć przed Bramą i rozmawiać z Edem i Alem. Czyżby był to sam rozum, oddzielony od duszy? Czy w świecie FMA te dwie rzeczy są od siebie odseparowane? Ale Al w zbroi z pewnością ma rozum, co do tego nie ma wątpliwości. Czyżby więc w Alu przed Bramą siedziała jakaś cząstka duszy? Jej zastępstwo? Jej zamiennik? Ale skąd się tam wziął? Nie mogą to być też odseparowane od duszy wspomnienia, bo te także nasz Al posiada. Albo więc ja jestem głupi i czegoś nie czaję, albo się to jeszcze jakoś wyjaśni, albo po prostu wychodzimy założenia że tak już jest i koniec. Cóż, jak znam życie, prawidłowa pewnie jest pierwsza z tych trzech opcji. Póki co przestaję już jednak o tym myśleć, bo mi w tym upale już całkiem łeb eksploduje. 5/5, oczywiście.

FullMetal Alchemist: Brotherhood 59, 4.5 out of 5 based on 31 ratings

19 odpowiedzi dla “FullMetal Alchemist: Brotherhood 59” RSS icon

  1. Dwie sprawy.
    Jeden. Ogromne brawa dla Mustanga, nie doceniłam gościa. Dobra, może i ten brak zgody na transmutację to zasługa Rizy i jej sygnałów, ale i tak. Przy końcu poprzedniego epa byłam pewna, że się dla Rizy poświęci. Tak czy inaczej, szacun dla tej pary.
    Dwa. Nożeszkurdeż, oczyska? Tak mu do***ać >< Masakra.

    5/5. Oczywiście :]

    [Odpowiedz]

  2. Ci, którzy zdążyli przeczytać opis, zanim zauważyłem swoje zaniedbanie, zapewne dziwili się temu mojemu wymienianiu przykładów Dante „tu” i „tu”. Miałem tam podczas edycji dorzucić obrazki i zapomniałem (wiadomo, jak to ja xD) ale już wszystko naprawiłem i obrazeczki są ^^

    [Odpowiedz]

  3. Aha, Miranda, chyba wszyscy byli tego pewni : ] Ja tam mam inne przemyślenia na temat tej pary. Zarówno na początku tego odcinka, jak i w 61, kiedy się ponownie spotkali, miałem aż chęć wykrzyczeć do monitora „Pocałuj ją baranie!”. Ja nie wiem, jak on może się powstrzymać. Ślepy jest czy co? … Znaczy… tego… ^^’

    [Odpowiedz]

    xD

    Dino, coś ostatnio wymiatasz ;) Oby tak dalej!
    A co do naszej ulubionej pary: to nie „Książę Persji”, co się będą całować w środku walki o ludzkość! Przyjdzie i na to czas. Mam nadzieję. No, w każdym razie trzymam za nich kciuki :]

    [Odpowiedz]

  4. Dzięki ^^ Chyba ^^’

    A Orlando i Keira jakoś się w trójce w środku bitwy i sztormu nie dośc że całowali, to jeszcze pobierali. Chcesz powiedzieć, że było to jakkolwiek głupie? xD

    [Odpowiedz]

    Powiedzmy, że była to disneyowska zagrywka :P ;)
    Mustang twardy jest, najpierw osiągnie pierwszy zamierzony cel i oświadczy się Rizie dopiero jako Fuhrer. Ha! Ależ by to było dobre :D

    [Odpowiedz]

  5. Czyżby był to sam rozum, oddzielony od duszy? Czy w świecie FMA te dwie rzeczy są od siebie odseparowane?

    IMO to ma jak najbardziej sens. Gdzieś w początkach mangi była chyba mowa o tym, że człowiek składa się z duszy, rozumu i ciała. Czyli rozum został… gdzieś w okolicach mózgu? ^^ Spotkałam się też z opiniami, że ciało Ala zamieszkuje jakaś forma Prawdy, ale jakoś wolę wersję z rozumem.
    Co do Roya- zanim nie stracił wzroku jakoś nigdy by mi nie przyszło do głowy, że coś takiego go spotka. (chociaż właściwie to nawet przez chwilę nie zastanawiałam się, co mógłby stracić)

    [Odpowiedz]

  6. Chyba masz rację, z tym że była o tym mowa. Ale idąc tym tropem, trzeba by przyjąć, że nasz Al w zbroi nie ma rozumu. Naprawdę nie wydaje mi się, żeby tak było. Al jest postacią jak najbardziej rozumną. Z drugiej strony sam nie bardzo potrafię pojąć, jak miałby się zachowywać rozum bez duszy i odwrotnie. Znaczy, okej, rozum bez duszy, można by przyjąć, mógłby nie mieć uczuć czy czegoś takiego, ale jak miałaby się zachowywać dusza bez rozumu? Przecież chyba nawet żeby czuć, dajmy na to złość czy radość, trzeba rozumować. Poza tym zdaje się, że ciało Ala przed Bramą ma uczucia. Okazuje je przecież. Pokazuje smutek i radość, a o Alu powiedział na koniec, że jest dumny z tego, że jest ciałem takiej duszy. Tak więc dla mnie to wszystko wciąż jest niepojęte.

    W takim wypadku pozostaje ta teoria z Prawdą, o której wspomniałaś. Sam się z nią nie spotkałem, ale to byłoby jedyne wyjaśnienie. Nawet po części logiczne, pamiętając, że kiedy ten biały ludek odebrał Edowi nogę, „przytroczył” ją sobie do swojego ciała. Równie dobrze mógłby to zrobić z całym ciałem. Z tym że ciało Ala nie zachowuje się jak ten ludek. Nie wiem, czy można jednoznacznie stwierdzić, że zachowuje się jak Al, ale z pewnością byłoby to bliższe prawdy. Choć może to właśnie Prawda, wszechwiedząca, wie, jak powinna się zachowywać… Zastanawiam się w ogóle, czy ktoś zrozumie te dyrdymały, które wypisuję xD

    [Odpowiedz]

  7. Odzew na „Mustangowe oczęta” ;) – autorka od samego początku go planowała tak urządzić. Tyle, że innymi środkami (jak widać – czy raczej „nie widać” ;) ).
    Miał być męczennikiem. Phi…

    Jakby nie było – miło wyszukiwać takie smaczki jak Dante hie hie hie.

    [Odpowiedz]

  8. Dino- i tu jest pies pogrzebany, że ciało Ala nie zachowuje się jak Prawda. Dlatego mam co do tej teorii pewne wątpliwości.
    A Młody jest istotą nawet bardziej, niż tak zwyczajnie rozumną ^^ Rzecz w tym, że chyba już na wstępie podzieliliśmy: rozum od myślenia, dusza od uczuć. Może to nie jest w stu procentach w ten sposób? Np. Greed po zabiciu „przyjaciela duszy” odzyskał wspomnienia z poprzedniego wcielenia.
    Może dusza Ala, mając wszystkie jego wspomnienia i doświadczenia, przejęła tymczasowo funkcję rozumowania. Zaś w ciele pozostała oczywiście odrobinka duszy- mała odrobinka, patrząc na jego zachowanie. Uczucia są, ale nie ma tego jakoś wyjątkowo dużo. Człowiek z kompletem uczuć, emocji i wspomnień skowyczałby przed tą Bramą i błagał o wolność (albo by oszalał).
    A może dusza i rozum mają między sobą jakąś nic połączenia, choć jedno o drugim nic nie wie (przecież to, co znajduje się w zbroi, jest przyciągane przez ciało. Pełne rozdzielenie nigdy nie nastąpiło.) huh, ciekawe czy ktoś zrozumie moje dyrdymały.
    Vill- tzn miał stracić wzrok dużo, dużo wcześniej w czasie serii czy po prostu od samego początku być ślepym pułkownikiem z jakże tragiczną przeszłością, ponoszącym karę za popełnione na wojnie grzechy?

    [Odpowiedz]

    @Dorato, Raczej odnosiłam się do fragmentu w recenzji Dino:

    Czego oni właściwie chcą, autorka mangi i twórcy anime, od pułkownikowych oczu? Pamiętacie zakończenie pierwszej serii anime FMA? Nie będę z niej przywoływał niczego konkretnego, bo zapewne część z Was jej jeszcze nie widziała (a warto, więc biegiem się brać do oglądania!), ale powiem tylko, że nad patrzałkami Mustanga wisi jakieś fatum.

    Tak – od samego początku miał skończyć jako żołnierz-ślepiec.

    Nie chcę spoilerować, bo jak widzę pierwszej serii nie oglądałeś…

    Wiedz tylko, że Arakawa dość jasno wyjaśniła dlaczego akurat ta postać traci wzrok :)
    Wszystko według idei przewodniej FMA : „coś kosztem czegoś” :)

    [Odpowiedz]

    @Vill, Mustang niewidomy od samego początku- to mogłoby być naprawdę interesujące. Po tym, co mu się teraz stało,Pokaż ▼

    A poprzednią serię oglądałam. Moje pierwsze anime!

    [Odpowiedz]

  9. Hmm, tylko tutaj trzeba by znowu się zastanowić, czy dusza w świecie FMA może być podzielna. Musiałaby być, żeby jej cząstka mogła zostać w ciele. Ech, ależ to wszystko pokałapućkane ^^’ W każdym razie połączenie pomiędzy oboma bytami musi być. Al sprzed Bramy zdawał się wiedzieć o poczynaniach swojej duszy. Tak mi się przynajmniej wydaje. Tym też można tłumaczyć to, że nie wariował tam w tej białej pustce. Jeszcze co do tej cząstki duszy, to jakoś ciężko mi się do tego przekonać. Ed zapłacił by ściągnąć duszę Ala na ziemię. Prawda raczej nie oszukiwała w interesach, przeciwnie, była do bólu sprawiedliwa. Jeżeli Ed zapłacił za duszę, powinien dostać ją w całości. Poza tym sam pomysł podzielności duszy także do mnie nie przemawia. Mimo że wydaje się być najprostszym rozwiązaniem.

    [Odpowiedz]

  10. Edzio mógłby faktycznie składać reklamacje, gdyby dostał wybrakowany towar…
    W CoS Al duszę dzielił, ale jak kinówka ma się do mangi/drugiej serii? Najpewniej nijak.
    Podejrzewam, że gdyby zapytać Arakawę, to ona sama mogłaby nie wiedzieć. No, mogłaby ewentualnie potwierdzić/zaprzeczyć teorię z Prawdą. Ale czemu tak, a nie inaczej? Pewnie dowiedzielibyśmy się, że „tak się po prostu dzieje”.

    [Odpowiedz]

  11. Ano najpewniej nijak. Jakkolwiek lubię kinówkę wraz z całą pierwszą serią, to w żadnym momencie nie traktowałbym ani jej samej ani całej tamtej serii jako wykładni dla FMA: B. Po prostu manga i drugie anime to jedno, a pierwsze anime to drugie. Trzeba postawić między nimi jasną granicę.

    Podejrzewam, że gdyby zapytać Arakawę, to ona sama mogłaby nie wiedzieć. No, mogłaby ewentualnie potwierdzić/zaprzeczyć teorię z Prawdą. Ale czemu tak, a nie inaczej? Pewnie dowiedzielibyśmy się, że “tak się po prostu dzieje”.

    Zgadzam się z każdym słowem. Niemniej nawet jeżeli ta kwestia nie zostanie nigdy jednoznacznie wyjaśniona, nie umniejszy to w najmniejszym stoponiu mojej miłości do serii i nie dopiszę przez to do niej najmniejszego nawet minusa. Wiele świetnych tytułów, nie tylko mangowych, kryje w sobie pewne tajemnice. Czasem można przymknąć na to oko ^^

    [Odpowiedz]

  12. Arakawa konsultowała i zatwierdzała scenariusz do kinówki!

    Arakawa była współtwórcą pierwszej serii FMA! Jej pomysły realizowano! :) Zanim napisano, co jakaś postać zrobiła telefonowano do niej na konsultacje, czy takowa wg. niej by się tak zachowała, czy raczej nie. Miała prawo veto! To ona miedzy innymi miała wpływ na to jak się zakończy seria pierwsza… ale pisząc mange miała ponad 5 lat by pomysł przemyśleć, zmienić i uzupełnić.
    Dodała kilka wątków, kilka cennych postaci, rozwinęła niektórych bohaterów (pewnie uprzednio czytając fanowskie fora i sprawdzając czego wg. fanów było za mało, czego zabrakło).

    Więc proszę nie bluźnić na FMA tylko obiektywnie na nią spojrzeć! :P

    A kinówka i tak – jak dla mnie – jest słaba. ;)

    [Odpowiedz]

  13. Prawda, Arakawa współpracowała przy produkcji pierwszej serii, to jest oczywiste. Z drugiej jednak strony nie miała wtedy raczej aż tak wielkiej władzy, skoro potem wypowiadała się, przynajmniej z tego co mi wiadomo, że niby coś tam za bardzo pozmieniano względem jej zamysłu i że niezbyt jej się ten fakt podobał.

    I nikt nie bluźni na pierwszą serię. Była świetna. A że nowa, mangowa, jest lepsza, to już inna sprawa.

    [Odpowiedz]

  14. Właśnie to mnie dziwi…
    Najpierw pisała, że wszystko jest super, że jest zachwycona, a później, po latach powiedziała, że jej pomysł był lepszy, a anime z 2003 to „farsa” O,o …

    Miała dostatecznie duży wpływ już wtedy na fabułę…
    W wywiadach z tamtego okresu cały czas wychwalała twórców z Bones pod niebiosa i mówiła, że jest zawstydzona, że sama nie wpadła na niektóre pomysły podsunięte przez reżysera. Można rzec, że „była na fali” twórczej…
    Pisała, że jest zachwycona pomysłem reżysera na wytłumaczenie kim są Homukulusy i skąd się wzięły (inna sprawa, że jej mangowy pomysł mi się bardziej podoba), podobała jej się animacja, losy Edwarda… Ostatecznie Al w obydwóch wersjach robi to samo dla brata. Jest trochę podobieństw…

    Jak dla mnie to hipokryzja z jej strony: łatwo obrzucić błotem kogoś innego, siebie przy tym wybielając. Super, ze zdecydowała się na sprzedanie praw do ekranizacji jeszcze raz i że powstał Brotherhood.
    Ale nie staram się wyważyć, która seria jest lepsza, bo są inne…
    W każdej są plusy, w każdej są minusy.
    Np: wolę Edka z pierwszej serii, ale Hohenheima z drugiej.
    Greed w moim odczuciu był bardziej epicki w serii z 2003, a King Bladey był ciekawszą postacią w mandze i w FMA:B.
    Envy wgniótł mnie w fotel w wersjach obydwu.
    Najbardziej nie mogę odżałować Lust, która w FMA ma mocną, klarowną osobowość, a w Brotherhoodzie jej rola sprowadza się do bycia potworem.
    I mogę tak bez końca :P

    [Odpowiedz]

  15. Słuchaj, pracując przy anime na bazie własnej mangi, będąc związaną umową i dostając za to kasę, co miała mówić? Że anime jest do chrzanu? Jasne, że chwaliła. I może jakieś pomysły scenarzystów jej się podobały, ale przecież niekoniecznie wszystko. No a już do do grafiki pierwszej serii to chyba nikt nie miałby zarzutów. Jest świetna. Ja ciągle podkreślam, podobają mi się, i to bardzo, obie serie. Rzeczywiście, najlepiej ich nie porównywać, to po prostu dwa oddzielne twory. Niemniej jeśli miałbym na którąś wersję postawić, to bez zająknięcia wybrałbym drugą. Zresztą, co tu debatować o animcach, i tak najlepsze FMA to manga : ]

    [Odpowiedz]

Skomentuj

Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.