FullMetal Alchemist: Brotherhood 60
Neon Genesis Alchemist.
Do ofiar zebranych przez Homunculusa, dołączyła, choć ona akurat z własnej woli, May Chang. Stwierdziła, że dzięki swojej Danchemii sama zajmie się Ojcem, Alowi i Edowi pozostawiając Pride’a. Gdy oni walczyli, toczył się także inny pojedynek, pomiędzy Scarem i Wrathem, Podczas walki Scar ujawnił swoją nową kartę atutową, którą jest zdolność do rekonstrukcji, czyli przeprowadzania trzeciego, ostatniego etapu transmutacji. Również inni Ishvarczycy nie próżnowali, krzątając się po mieście w poszukiwaniu właściwych punktów kręgu transmutacyjnego. Tymczasem walka w podziemiach dobiegła końca. Mimo starań naszych bohaterów, Ojciec zdołał pochwycić całą piątkę, będąc wreszcie gotowym na wielki finał swego planu. Przeszkodzić próbował mu w tym jeszcze Greed, jednak Ojciec, spodziewając się go, zdołał go oszukać ustawiając się w złym miejscu. Teraz przeniósł się wreszcie w rzeczywiste centrum kręgu, skąd rozpoczął… Trzecie Uderzenie? Ludzkość padła, on sam urósł do gigantycznych rozmiarów wychodząc z ziemskiej Bramy i zmuszając do otwarcia Bramę Księżyca. Ogólnie, goście z GAINAXu opanowali studio. Gdzie, kurde, jest ochrona?
Serio, od momentu, kiedy Homunculus rozpoczął proces transmutacji, czułem się niemal jakbym oglądał Enda. Na powierzchni Ziemi wyrysował się wielki, czerwony krąg transmutacyjny. W Endzie poprzecinała ją cała siatka czerwonych kręgów, nie transmutacyjnych wprawdzie, ale jednak. Nagle ponad chmury wzniósł się wielki Homunculus. W Endzie była wielka, goła Rei (Ojciec też nie ma raczej ciuchów). Oczywiście w obu przypadkach padła ludzkość, oczywiście padła by stworzyć tzw. byt idealny i oczywiście we wszystko zamieszany jest księżyc. Rzecz jasna nie obyłoby się też bez dziwnych symboli, skrzydlatych wybuchów i paranienormalnego dramatyzmu. Normalnie, dżizas. W życiu się nie spodziewałem, że zobaczę coś takiego w FMA. Że, na koniec już praktycznie, dojdzie do czegoś takiego. Nie mówię, że mi się to nie podoba, jestem po prostu trochę zaskoczony, może nawet zdezorientowany. Ogólnie nie bardzo kumam co się dzieje, jak się dzieje i dlaczego. Dlaczego nagle mówimy o Księżycu, co więcej o jego Bramie. I dlaczego Ojciec nawija o ludzkości, o całym świecie, podczas gdy cały czas wszystko rozgrywało się, przynajmniej w sensie bezpośrednim, o Amestris. I najwyraźniej, patrząc na Krąg, wciąż tak jest. Ogólnie, jak już pewnie zauważyliście, w ogóle nie wiem co pod tym odcinkiem napisać. Czuję się… zagubiony. Na pewno jednak mogę wspomnieć o tym, że bardzo spodobał mi się widok ruszających razem do akcji Eda i Ala. Tak jak zwykli to kiedyś robić, a jak już dawno nie robili. Ech, ileż to się już rzeczy przez ten cały czas wydarzyło. Mogę też podkreślić to, jak genialny utwór został nam zapuszczony, gdy Homunculus rozpoczynał transmutację. Po prostu coś pięknego. A na dodatek chwilę później dostaliśmy jeszcze fenomenalny jak zawsze „Lapis Philosophorum”. Ach, kocham ten utwór. Świetny kawałek muzyki i świetna scena. Widok tych wszystkich postaci, leżących bez życia, najwidoczniej, jest naprawdę porażający. Oby tylko po przebudzeniu Ed nie zaczął dusić Winry, to by był już prawdziwy hardkor. No nic, wystawiam piątkę i idę to jakoś ogarniać. Niemniej, odcinek piękny.
















03 lipca, 2010 o 20:28:33
Mam wrażenie, że spojlujesz NGE nie podejrzewając, że ktoś tego jeszcze nie oglądał
Well, nie mam zamiaru oglądać, więc się nie gniewam (:
Co do FMA. Też się czuję zagubiona. Epickość i rozmach tego wszystkiego są trochę przytłaczające. Generalnie odcinek zostawia ze sporym WTF?! i czekam co dalej.
PS. Wzmianka o Gainaxie – piękna
[Odpowiedz]
17 lipca, 2010 o 22:16:03
A powinnaś.
[Odpowiedz]
03 lipca, 2010 o 20:50:13
Hmm, może rzeczywiście się trochę zapędziłem z tym NGE, właściwie z samym Endem, ale z drugiej strony nie dałem raczej żadnych konkretnych spoilerów, bo nikomu chyba nic nie powie siatka czerwonych kręgów, a i goła Rei pewnie nie za wiele ^^ Może tylko ta kipnięta ludzkość, ale z drugiej strony można wyjść z podobnego założenia jak choćby przy Dragon Ballu. Kto miał to obejrzeć, obejrzał. Kto nie obejrzał, najwidoczniej nie ma zamiaru. A jak nigdy o tym nie słyszał, to przynajmniej zrobiłem reklamę ^^
Dokładnie, jedno wielkie WTF. Uff, jak dobrze, że nie byłem jedyny.
A za GAINAXa dzięki ^^ Nie mogłem się powstrzymać, żeby nie wspomnieć o tych świrach. Naprawdę nie zdziwiłbym się, gdybym zobaczył w napisach końcowych notkę „Od momentu rozpoczęcia transmutacji do końca odcinka, anime przejął GAINAX”. No dosłownie Evangelion jak się patrzy xD Jeny, jak się zastanowić, to dobrze, że skończyło się tylko tak. Jak sobie pomyślę, że Ed miałby się nagle zacząć masturbować… Jajks.
[Odpowiedz]