VN:F [1.9.5_1105]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 4.3/5 (56 głosów)

FullMetal Alchemist: Brotherhood 64 (Koniec)

6 lip 16:43:00
Kategoria: FullMetal Alchemist: Brotherhood | Napisane przez Dino

To co dobre, musi się kiedyś skończyć. To co wybitne, żyć będzie wiecznie.

Dr. Knox przybył w odwiedziny do kurującego się Mustanga. Pułkownik jednak nie odpoczywał, a zamiast tego przygotowywał się do zajęcia się sprawami Ishvaru. Jak się okazało, Knox nie przyszedł sam. Towarzyszył mu Dr. Marcoh, który przyniósł Mustangowi Kamień Filozoficzny. Nim jednak pułkownik użył go na sobie, postanowił wykorzystać go także na kimś jeszcze. Również Scar wciąż leczył obrażenia odniesione podczas walk. Nie przebywał jednak w szpitalu, a w rezydencji rodziny Armstrongów. Tam przyjął propozycję generał Armstrong, by u boku Milesa powrócić do Ishvaru i pomóc tam w jego odbudowie. Edward i Alphonse wracali tymczasem do domu, wspominając po drodze swą podróż. Okazało się, że Lin, który posiadł koniec końców Kamień Filozoficzny, obiecał May, że jego klan zaopiekuje się jej klanem, gdy już wrócą razem do Xing. Gdy wreszcie bracia Elric dotarli do celu, Winry zgotowała im gorące powitanie.
Minęły dwa lata. Ed i Al postanowili wyruszyć w drogę, tym razem jednak oddzielnie. Al, po odwiedzinach w domu Hughesów, spotkał się z Jerso i Zampano, którzy mieli mu towarzyszyć w drodze do Xing a także innych wschodnich krajów. Ed natomiast ruszał na zachód. Nim jednak odjechał, zdołał wreszcie zebrać się na odwagę i, w dość oryginalny sposób, wyznać Winry swe uczucia.

Będę silny, będę silny, nie rozkleję się! Ech! „FullMetal Alchemist: Brotherhood” dobiegł końca. I nie jest to dla mnie koniec taki jak w przypadku wielu innych serii. FMA to seria bardzo mi bliska. Pierwsza seria anime była jednym z moich pierwszych, a już na pewno jednym z najważniejszych, kroków w głąb świata anime. Później przyszedł czas na mangę, a w końcu na Brotherhooda. A teraz przychodzi mi żegnać się z tymi bohaterami i tym światem po raz drugi. A jeszcze nie ostatni, gdyż manga, w Polsce oczywiście, wciąż jeszcze trwa. Jednak nawet jeśli to jeszcze nie jest całkiem koniec przygody z Alchemikiem, to jednak to pożegnanie boli. No ale jak ma nie boleć? To seria absolutnie wyjątkowa. Kilka lat obcowania z nią w różnych formach i odsłonach swoje zrobiło. Przywiązałem się bardzo do Eda, Ala i całej reszty tej zwariowanej gromadki. To trochę jak z „Toy Story”, na którego trzeciej części, a właściwie jej końcówce, ryczałem tydzień temu w kinie jak dziecko. W końcu jednak trzeba pogodzić się z tym, że tak droga sercu seria się kończy. Przyjrzyjmy się więc odrobinę jej zakończeniu. Nie mam jednak zamiaru rozkładać go na części pierwsze, a jedynie porozczulać się troszkę nad jego pięknem.

A więc ostatni odcinek serii jest ni mniej ni więcej jak oddaniem honorów naszym ulubieńcom. Historia opowiadana w FMA dobiegła końca, teraz ich życie musi toczyć się dalej a ich drogi, mniej lub bardziej, muszą się rozejść. Ogólnie dostaliśmy to, na co liczyłem. Mogliśmy zobaczyć cóż też nasi bohaterowie porabiają. Bardzo zaskoczyła mnie jedynie kwestia Mustanga. Zamiast starać się o pozycję fuhrera, oddał ją Grummanowi, by samemu poświęcić się póki co działaniom na rzecz Ishvaru. Liczyłem, że zobaczę go na szczycie Amestris, ale cóż, jak znam pułkownika, w końcu go osiągnie. Oczywiście wciąż ma przy sobie swoją wierną drużynę, do której powrócił wyleczony, podobnie jak sam Mustang, Havoc. I oczywiście u jego boku niezmiennie stoi pani porucznik Hawkeye. Tu także liczyłem na jakąś ładną scenę na koniec, no ale co poradzić. Z pewnością chciałbym jednak coś poradzić w innej sprawie… Wąsy? Mustang ma wąsy? Sory pułkowniku, ale niezbyt ci one pasują, moim skromnym zdaniem. Za to ciekawie zmienił swoją aparycję Scar. Ładnie ze strony generał Armstrong, że tak go potraktowała. No i chyba po raz pierwszy mogliśmy zobaczyć jak się uśmiecha. Nie wiem dlaczego, ale uśmiechnięty wygląda bardziej strasznie niż zwykle. Także inni bohaterowie najwidoczniej mają się całkiem dobrze. Fajnie było zobaczyć Lina, zasiadającego na tronie Xing, oczywiście jak zawsze pozostając pod baczną ochroną Ranfun. Fajnie było także zobaczyć Hohenheima i Trishę, wreszcie ponownie razem. No i, oczywiście, naszych głównych bohaterów. Kiedy odchodzili z domu po raz pierwszy, jeden był duszą zamkniętą w zbroi, drugi miał stalową rękę. Teraz wreszcie wracają, znowu będąc sobą. Choć nie do końca. Obaj bardzo się zmienili, bo i działo się w ich życiu bardzo wiele. Na dodatek Ed stracił swoje alchemiczne zdolności a także wciąż ma stalową nogę. W sumie nienajgorzej, bo miło widzieć w nim jednak nadal tą jego fullmetalowość. Ech, ależ dziwnie ich takich oglądać. A co dopiero dwa lata później! Chłopaki nam wyrośli, nie ma co. Chociaż dziwnie trochę brzmi Al, bo jakoś kiedy jest starszy, mniej mu już pasuje ten delikatny głosik. Nie mam jednak zamiaru się tego czepiać, gdzież tam. W końcu dochodzimy jednak do ich rozstania, chwilowego, a także sceny pożegnania, także chwilowego, Eda i Winry. Ech, ma się Winry z tym Edem, trzeba przyznać. Już ta scena była świetna, podobnie zresztą jak wcześniejsza, gdy Winry dopiero usłyszała dobiegające zza drzwi głosy Eda i Ala, ale co dopiero to przedostatnie zdjęcie z całą gromadką! Ed i Winry doczekali się pociech i to dwójki! Al najwidoczniej też się nie nudzi, sądząc po widoku dużo dojrzalszej May. Co więcej jednak, czy przypomina Wam coś sposób, w jaki ustawieni się Ed, Winry i ich dzieciaki? Bardzo mi się podoba to nawiązanie. No i sami powiedzcie, jak tu kończyć, kiedy temu wszystkiemu towarzyszy tyle emocji? Jak się rozstawać z tym wszystkim, kiedy tak się do tego przywiązało? Ja nie mam zamiaru.

Mam za to zamiar wiele razy do tej serii wracać. Od początku do końca jest po prostu wyjątkowa. Ze świetnie rozpisaną, niezwykle wciągającą i interesującą fabułą, piękną pod każdym względem oprawą i postaciami, których nie sposób nie pokochać. Do tej pory ze wszystkich serii, które obejrzałem, jedynie czterem wystawiłem maksymalną ocenę. Teraz jednak dojdzie do nich jeszcze jedna. Tak właśnie, wystawiam FMA ocenę 10/10. Ale inaczej być po prostu nie może, bo kocham tą serię jak mało którą. I naprawdę ciężko mi powstrzymać wzruszenie, pisząc te słowa ale…

„FullMetal Alchemist: Brotherhood” – koniec.

VN:F [1.9.5_1105]
Jak oceniasz całą serię?
Rating: 9.6/10 (86 votes cast)

FullMetal Alchemist: Brotherhood 64 (Koniec), 4.3 out of 5 based on 56 ratings

54 odpowiedzi dla “FullMetal Alchemist: Brotherhood 64 (Koniec)” RSS icon

  1. Kiedy oglądałem ten odcinek nieustannie japa mi się śmiała. Zresztą przez większą część serii mi się śmiała. Podsumowując:
    Bohaterowie: prawie żaden nie jest potraktowany po łebkach. Widz poznaje ich pragnienia, przeszłość, posiadają jakąś psychologię. I każdy jest inny, nie dojdzie do sytuacji, gdy ci się pomylą. Poza tym, są oni dobrze „rozmieszczeni” – nigdy nie jest ich tyle, żeby zatracili się w tłumie (poza dwoma odcinkami walki z Ojcem), a zatem coś innego niż np. w Soul Eater, gdzie fajnych postaci było tak dużo, że nie mieli gdzie ich upchać – a do kostnicy także ich nie wysyłali.

    Fabuła: mnóstwo zwrotów akcji, nieraz po kilka w ciągu jednego odcinka. Podchody między Homunculusami a Edwardem &co. są nawet pokazane bez zbytniej naiwności. Co prawda nieustanna walka w ostatnich odcinkach, czyni ją trochę przewidywalną, ale to tylko krótkie chwile na tle całej serii

    Grafika: nie wiem jak określić tła: nieraz wydają się niestaranne, rozmazane, innym razem kojarzą mi się trochę z impresjonizmem. Bardzo klimatyczne efekty świetlne. Dobra kreska postaci. Seria może nie wygląda całkiem topowo, ale wciąż jest ponad przeciętną.

    Muzyka – znowu powyżej przeciętnej, choć tylko kilka utworów pozostaje w pamięci

    Na tle innych shounenów – FMA:B jest chyba najlepszym shounem pierwszej dekady XXI wieku. Warto jednak zaznaczyć, że nie probóje rozsadzić on formy shounena jak czynił to po części Kuroshitsuji (Ciel udają prostytutkę? Zamykanie ludzi w piekarniku? Sebastian jako jeden z głównych protagonistów? Mroczny klimat 8 pierwszych odcinków. Miejscami miałem wrażenie, że to nie shounen). Jednak takie hity jak Soul Eater do FMA:B są dystansowane na całą odległość.

    Anime wybitne? – napewno bardzo dobrze zrobione, ale zarazem nie nazwałbym go rewolucyjnym. Bardzo mało słabszych momentów, wiele bardzo dobrych.

    Żywotność – seria na pewno przetrwa jeszcze jedno lub dwa oglądnięcia bez znużenia widza czy materiału.

    Końcowa ocena: 8+/10

    [Odpowiedz]

  2. A podobno na przyszły rok szykują kinówkę do Brotherhood. Oby była lepsza niż do pierwszej serii. Tylko o czym to mogłoby być (oby już ze scenką z Hawkaye i Mustangiem, który zgoli wąsy)

    [Odpowiedz]

  3. A tak, rzeczywiście, zapomniałem o tym wspomnieć. Istotnie, ma być kinówka. Ja bardziej niż kontynuacji spodziewam się jakiejś historii pobocznej. Np. z czasów gdy Ed i Al podróżowali razem, w końcu zanim dotarli do Lior coś tam musieli robić. No, w każdym razie coś w tym stylu.

    [Odpowiedz]

  4. Póki pamiętam, Dino, zdradż proszę, którym to seriom wystawiłeś największą ocenę? Może również rzuce okiem :]
    Ale wracajac do FMA B, jejku jak ja płakałam! Ty może byłeś tydzień temu na „Toy Story”, a ja wczoraj wybrałam sie na Zaćmienie…tam też poleciały mi łezki i na pewno będę wracała do Sagi Zmierzch równie często co do tej serii ;_; Ah, praktycznie dorastałam z Edzikiem i Alem…naprawde trudno jest mi się pogodzić z końcem FMA ;_; Oby Bleach i Naruto nie skończyły sie zbyt szybko! ;]

    [Odpowiedz]

  5. Najważniejsze, że Edzio trochę wyrósł, bo jakby był mniejszy od Winry, to by było… no, straszne ^^. A właśnie, czy tylko mnie denerwuje to różowe coś na czole małego Selima? Jest homunculusem w sumie, więc niby powinien wyglądać inaczej niż inni, ale to coś jest imo co najmniej dziwne o.O

    Drugiego takiego shounena ze świecą szukać, ale na razie nie popadam w rozpacz, bo nie obejrzałam z FMA jeszcze żadnego speciala ani OVA ani nic. Dobrze, że z nimi poczekałam, będę miała czym zapełniać pustkę ; )

    [Odpowiedz]

  6. To coś na czole Selima wygląda jak sutek. Creepy.

    Póki pamiętam, Dino, zdradż proszę, którym to seriom wystawiłeś największą ocenę?

    W kolejności od najważniejszego: „Neon Genesis Evangelion”, „Tengen Toppa Gurren Lagann”, „Casshern Sins”, „Mushishi”.

    I z całym szacunkiem, ale błagam, nie porównuj Tłajlajta do Toy Story. Serio.

    [Odpowiedz]

    @Dino, O ty, co to za mushishi – NGE, TTGL, 10/10, casherna nie moge znaleźć od 7 epka w góre od pół roku, ale tego ostatniego to zupełnie nie kojarze – jakie klimaty?

    [Odpowiedz]

    @barnik,
    Dziwne. Zero walk, gagów, fanserwisu, kosmosów i innych takich. Po prostu jeden gość łażący po lasach, górach i wiochach i pomagający ludziom w ich problemach związanych z pewnymi specyficznymi stworzeniami. Mówię Ci, tak oszałamiająco wciągającego klimatu próżno szukać gdziekolwiek indziej. Włączasz odcinek i już sam opening rzuca na Ciebie jakiś czar. Mówię Ci, spróbuj, genialna seria. A tutaj wspomniany opening.

    [Odpowiedz]

  7. Mnie też, mnie też! To małe rożowe coś na czole Selima, po prostu…no nóż w kieszeni mi się otworzył! xD Ja wiem, że na końcu nasz stary zły Selim się poddał, ale póżniej, ten motyw z ptaszkiem? Jedyny moment, który mi się nie podobał. No po prostu tragedia, zbyt przesłodzone ^^
    Maigo, skoro mowa o OVA itp, mówisz o drugiej serii, czy ogółem o FMA?

    [Odpowiedz]

    @Ginuska, mówię ogółem o FMA. Nie widziałam nawet kinówki kończącej pierwszą serię, w ogóle dopiero niedawno dowiedziałam się od koleżanki o jej istnieniu… oO Co poradzić, oglądałam pierwsze FMA dosyć dawno, a wtedy jeszcze nie sprawdzało się takich rzeczy ;>

    [Odpowiedz]

    @Maigo,
    właśnie miałam pytać czy film oglądałaś :] Polecam gorąco! Mwhaha i przyznam szczerze, że sama nie oglądałam niektórych OVA itp a jestem wierną fanką FMA xD

    [Odpowiedz]

  8. Mwhaha wybacz, nigdy nie miałam przyjemności oglądać Toy Stora(ale oczywiscie wiem co to jest! i w sumie, moze troszku coś tam widziałam, juz nie pamiętam), ale źle mnie zrozumiałem, Dino. Nie porównywałam tego do siebie, to jest zupełnie co innego. Mówie jedynie, że ja kocham Sage Zmierz(tak jak Ty Toy Story), prawie tak samo mocno jak FMA ^^

    [Odpowiedz]

    @Ginuska,
    Ta, ale stawiać obok Toy Story i FMA takiego Tłajlajta… trochę boli. Ale nie chcę tego roztrząsać, proponuję dać sprawie spokój.

    [Odpowiedz]

    @Dino,
    Wybacz, jestem niepoprawną romantyczką z obsesja na punkcie wampirów…nic nie poradzę, że mamy inne gusta, dlatego i ja zostawie ten temat w spokoju :]

    [Odpowiedz]

  9. A co do tych tytłułów- NGE oglądałam, prawie! O ile sie nie myle skończyłam na pierwszej serii? Akurat, gdy to ogladałam, byłam mała i nie miałam neta, mało tego ogladałam to na Hyper(tam zaczeła się moja przygoda z prawdziwym anime) :] Dwóch pozostałych nie kojarze, a Mushishi, chyba jeden czy dwa odcinki? Spodobało mi się, ale nie miałam czasu dokończyć i tak odkładałam i odkładałam, aż w końcu mi się zapomniało ^^

    [Odpowiedz]

    @Ginuska,
    NGE ma jedną serię. Chyba że liczyć nowe filmy, ale to już inna bajka.

    [Odpowiedz]

    @Dino,
    mówisz? ja skończyłam na tym jak przez cztery odcinki był sam monolog jakiegoś faceta i główny bohater…chyba był w tramwaju?…. wyglądał jak zombie i też coś gadał trzy po trzy o matce itp…z tego co mi się wydawało na tym sie skończyło i uznałam to za pierwszą serie.

    [Odpowiedz]

    @Ginuska,
    To nie tylko źle uznałaś, ale i trochę Ci się miesza w pamięci. Ale nie róbmy już offtopu.

    [Odpowiedz]

    @Dino,
    moze masz racje, NGE oglądałam po prostu wieki temu.

    [Odpowiedz]

    @Ginuska, hehe albo widocznie oglądałaś Death and Rebirth, zrobiony na siłe film kończący serię – producenci się domagali więc autor zrobił. Widownia sią wściekła bo było to uber gówno. Prawdziwym zakończeniem NGE są 2 filmy: End of Evangelion – Air i True Hear fo you.

    [Odpowiedz]

    @barnik,
    End to jeden film tyle że dwu członowy. Jakie dwa filmy? A Death to przeskocznia między serią a filmem, też dwuczłonowy film. Pierwszy człon streszcza serię, drugi to początek Enda. I mi się Death podoba. Ma swój klimat.

    [Odpowiedz]

    @Dino, Aj jeden 2 członowy czy 2 jedno – żadna różnica ^^ Ale zaraz, no co ty, słyszałem właśnie że death&rebirth to zrobione było bo producenci cisneli, a end of evangelion to już z woli i pomysłu autora, widać gdzieś źle przeczytałem.

    [Odpowiedz]

    @barnik,
    Okej, i tak już zrobiliśmy offtop, więc niech będzie. A więc End miał być pierwotnie zakończeniem serii. Tyle że GAINAX miał ciężko z kasą więc zamiast robić takie kosztowne widowisko, zrobili inne, dużo tańsze zakończenie. Pamiętne dwa ostatnie odcinki serii. Dopiero później pierwotne zakończenie zostało zrobione już jako film kinowy. Ogólnie End i dwa ostatnie odcinki serii przedstawiają to samo, tyle że na różne sposoby. Na temat Deatha sam za wiele nie wiem. Czytałem kiedyś, że na początku miał to niby być jakiś projekt fanowski, ale potem zajął się nim sam GAINAX i ostatecznie powstał Death & Rebirth. Głowy jednak za prawdziwość tej informacji nie dam. W każdym razie D&R było głównie pożywką dla fanów, która miała ich zająć przed pojawieniem się Enda.

    [Odpowiedz]

  10. Czemu Mustang ma wąsy!? O,o… i w ogóle co to za wąsy? O,o…
    Oja… ale mu design poharatali!

    Nie no… ładne zakończenie :)
    Dla osób będących na bieżąco z mangą nie pojawiło się nic zaskakującego :P – poza wąsami – a na to właśnie liczyłam… cóż, szkoda…

    Zarzucę linkiem do demotywatora – proszę
    I ziście – FMA na to zasługiwało.
    :D

    Ścieżka dźwiękowa do FMA:B była nagrywana w Filharmonii Warszawskiem (taka ciekawostka) na tej stronie możecie przesłuchać online wszystkich płyt FMA i FMA:B: FullMetal Alchemist : Brotherhood OST 1
    Bardzo lubię utwory z tej płyty :)
    Dla weteranów pierwszej serii FMA i ciekawskich fanów Brotherhooda – na saoudtrackach z pierwszej serii, na podanej powyżej stronie, znajduje się piosenka „Bratja” – ta smutna melodia towarzysząca serialowi, do której dwóch chłopców śpiewa po rusku :)
    Miło usłyszeć znajomo brzmiący język robiący za tło poczynaniom Eda i Ala :)
    Mój bat, ja wo wsem winowat…

    [Odpowiedz]

  11. Akurat ciekawostkę o Filharmonii Warszawskiej podawałem dość dawno, zresztą każdy kto zaopatrzył się w osta powinien to wiedzieć. No chyba że miał kijowo otagowane pliki. A „Bratja” jest genialna.

    [Odpowiedz]

    @Dino,
    Mae culpa :)

    [Odpowiedz]

    @Vill,
    Nie no, tak tylko mówię, przecież się nie ciskam o nic : ]

    [Odpowiedz]

    @Dino,
    Zgon xD
    Przestańmy sobie wymieniać uprzejmości :D , bo się zapętlimy >.<
    Spoko – ja wiem, że nie miałeś nic złego na myśli :D – a ja sorkam po hiszpańsku, czyli więcej dystansu :D
    Niedopatrzenie z mej strony jeno było, a ja się do tego przyznaję ;)

    Właśnie mam pierwszy OST zapętlony w tle :)
    Nie ma to jak dobry klimat :)

    [Odpowiedz]

    @Vill,
    A to w takim razie sory.

    xD

    Tak, zrobiłem to specjalnie ^^’

    [Odpowiedz]

    Każdy szanujący się człowiek taguje muzykę zassaną z netu samemu przed archwizacją.

    [Odpowiedz]

    @cpt. Misumaru Tenchi,
    Z tym nie polemizuję, wręcz w pełni się zgadzam, niemniej jednak różnie bywa w różnych norkach.

    [Odpowiedz]

  12. To jest jedna z tych serii które będę pamiętał do końca życia i nie będe opieprzac kiedyś moich dzieci jak będą po nocach siedzieć i to oglądać. Doskonale się to oglądało – tak jak mangę. Full epickość, scenka z Edem i Winry pod koniec to było właśnie to na co czekałem przez dłuuugi czas ^^ Pod koniec mangi pisali że niedługo Arakawa zacznie nową mangę, mam nadzieje że też tak samo genialną.

    [Odpowiedz]

  13. Mam pytanie – jak trafiliście na Full Metal Alchemist: Brotherhood?
    Taka moja ciekawość i nostalgia związana z pożegnaniem się z jednym z moich najdroższych bohaterów – Edwardem znaczy – i się zastanawiam jak zaczynali inni…
    A Dino porównał pożegnanie do tej nostalgii, jaka wróciła z najnowszym Toy Story… Wspomnienia wróciły…

    Ja i Ed byliśmy razem od 2004 roku ;) … I dzisiaj przyszło nam się pożegnać… Ech…

    W moim przypadku zaczęło się od nocy sylwestrowej z przyjaciółmi. Jestem geekiem biologicznym i lubię wyszukiwać najróżniejszych nowinek z dziedzin biotechniki i biomechaniki – zaczęłam ludziom życie zatruwać tyradą na temat mechanicznych kończyn i postępów genetyki. Na to jeden kolega rzekł „O! Ciekawe, brzmi jak automail Edwarda z Fullmetala”… Zaraz dostałam płytkę z epizodami i… oczarowano mnie… :)

    Jakie to smutne, że już koniec… chlip chlip :)

    [Odpowiedz]

    @Vill, Ja kiedyś zasłyszałem od znajomego ale nie zwróciłem większej uwagi, bo wtedy jeszcze tylko oglądalem tylko bleacha – pierwsze anime oglądane na serio a nie w tv – brotherhooda zacząłem oglądać jak Dino zaczął go opisywać na AC, recenzje jak to u dina świetne więc uznałem że warto zobaczyć – dalej już wiadomo ^^

    [Odpowiedz]

    @barnik,
    Taka pochwała jak z platyny skała. Dziękować : ]

    [Odpowiedz]

    @Vill,
    O tym. że Brotherhood w ogóle się tworzy, dowiedziałem się po prostu z newsa na jakiejś stronie. Nic wielkiego. Ale od tamtej pory śledziłem na ile się dało przebieg tego tworzenia.

    Moje pierwsze FMA to było pierwsze anime. Poleciło mi je jedno z moich trzech najlepszych źródeł animkowych – Obik. Też redaktor na AC.

    A znając już pierwsze anime nie trudno było poznać też i mangę.

    Tak więc akurat z FMA jakaś wielka historia poznawania się u mnie nie rozegrała. Co nie ani trochę nie umniejsza mojego uwielbienia do serii ; ]

    [Odpowiedz]

    @Vill, Przeczytałem na ANN, nic specjalnego, wcześniej oglądałem pierwszą serie, i gdy pojawiło się info o drugiej, podszedłem do tematu dość sceptycznie. Byłem przekonany że chcą nam opchnąć starego, śmierdzącego i odgrzanego kotleta. Bardziej nie mogłem być w błędzie : )

    [Odpowiedz]

  14. Jeśli chodzi o kinówkę, osobiście marzy mi się wojna w Isvhalu jako materiał na taki film. Zwykły recap raczej nie zadowoli widzów. Zaś ta wojna ma ogromny potencjał, jeśli jeszcze Arakawa miała by napisać scenariusz, bądź przynajmniej go nadzorować to byłbym w siódmym niebie : )

    Sam brotherhood jest mistrzowską adaptacją, wszystkie studia powinny się uczyć na przykładzie FMA:B jak wykonać porządną adaptację jakiegokolwiek dzieła. Niestety jednak, wszystko co dobre, kiedyś musi się skończyć. Sam niewątpliwie stawiam FMA na tronie jako króla wszelakich shonenów dzisiejszych czasów. To FMA powinno być swojego rodzaju Dragon Ballem naszych czasów, czymś co powinno wyznaczać kierunek w którym gatunek powinien zmierzać. Jednak póki co wszystko wskazuje na to, że tytuł ten przypadnie bleachowi albo naruto. I za parę lat będziemy czytać mangi gdzie autorzy będą mówić ze wzorowali się na Tite Kubo, tak jak Oda uważa Toriyame za swojego mentora. Ehhh ;-;
    Wracając do Brotherhood, spokojne 10/10, niewątpliwie rewatch będzie.

    [Odpowiedz]

  15. Sam Tite też wzoruje się często na Toriyamie. Więcej, nie raz po prostu bezwstydnie z niego zżyna. Ja tam FMA nie stawiam w rzędzie z typowymi, shounenowymi bijatykami, bo zwyczajnie seria jest od nich całkowicie różna. Tam bitka jest jakby dodatkiem do fabuły, nie odwrotnie. A jeśli chodzi o króla aktualnie trwających shounenów, to niech się chowają Bleach, Naruto i całe to tałatajstwo. One Piece niszczy i wymiata. Z tym że One Piece to stara szkoła i przystaje raczej do Dragon Balla niż nowszych serii.

    [Odpowiedz]

  16. One piece oglądam anime, ale jakoś nie wydaje mi się żeby miażdżył tak Bleacha. Naruto to taaak, to się zrobiło już nudne i czytam bo chcę wiedzieć jak to się skończy. Fakt OP jest super ale nie przesadzajmy

    [Odpowiedz]

  17. Z całym szacunkiem:
    Bleach, Naruto, One Piece – nie miażdżą. One jedynie zapewniają rozrywkę.
    Czy po oglądnięciu któregoś z nich łapaliście się za łepetynę i z zachwytem mówiliście „Niesamowite! Jaką autor musiał mieć kminę! Totalnie niespodziewany zwrot akcji!”…
    To kolejne serie, które sobie zjednują widzów ulubionymi typami charakterologicznymi, spektakularnymi rozpierdziewkami, koniecznością walki dobra ze złem, ulubionymi sloganami („STANĘ SIĘ SILNIEJSZY… i OBRONIĘ TYCH, NA KTÓRYCH MI ZALEŻY”… nie wierzę, że ktoś, kto oglądał przynajmniej dwie serie shounen nie rozróżnia w monologach bohaterów słówek „tsuyoi” i „kimi wo mamoru” :P ).
    Można czuć wobec tych serii sentyment, można lubić bohaterów, tak jak się lubi hamburgery ;)
    Co innego takie FMA, które – trzymając się porównań kulinarnych- jest jak fondue serwowane w sensownej restauracji.
    Nie umniejszając niczemu i nikomu – Fullmetal jest bardziej wyszukanym kąskiem. :D
    Co do autorów przytoczonych serii – każdy współczesny mangaka się wzorował na Toriyamie, bo jego mangi dokonały rewolucji w świecie japońskiego komiksu. Zauważcie, że Naruto czy Bleach opiera swoja fabułę na podobnych etapach jak DB, czepie też typy bohaterów z DB i tamtejsze slogany.
    Co by nie wyszło na to, że FMA:B to najlepsza rzecz tego świata – też ma elementy wtórne i typowe dla shounen.

    Co do kinówki:
    Bo ja wiem, czy wojna w Ishval jest najlepszym tematem?
    Najważniejsze zwroty akcji, jakie się w niej pojawiły już poznaliśmy w serialu…
    To byłoby jak odgrzewanie starego tematu, do którego nie bardzo da się coś dodać…
    Kinówka o tym, jak Al pałęta się po wschodzie, a Ed po zachodzie, i każdy z nich chciałby się czegoś naumieć? Hymmm… nie jest to zły pomysł. Twórcy mogą nam zaserwować coś, czego jeszcze nie widzieliśmy: Edwarda w akcji pozbawionego alchemii – cóż, próby naprawienia dachu były raczej spokojne, a gdyby go coś goniło? Gdyby trzeba było walczyć? Do tej pory zwykle polegał, owszem, na sprawności fizycznej, ale głównie na swojej alchemii. Bez alchemii miał być tylko „pyskatym gówniarzem” :P – jak sobie będzie bez niej radził?
    Dodatkowo można by rzucić okiem na Xing: jak wygląda architektura, jak wyglądają nauki Danchemii itp.
    Arakawa ostatecznie może mieć inne pomysły -pewnie ciekawe :P
    Zobaczy się…

    I jeszcze a’propos ostatniego epsa:
    Edward urósł… po co urósł?
    Nie mógł zostać kurduplem? Przecież jego kompleksy były niemal wizytówką serii… Ale okay – miał prawo wyciągnąć w górę, ale żeby tak wysoko!?
    Z jednej strony: świadczy to o tym, że chcieć to móc, czyli jedno z haseł serii się spełnia.
    Z drugiej strony: nie ma w tym tej lekcji pokory… Bo niby żeby coś zyskać, należy coś poświęcić. Poświecił dużo, a zyskał o wiele więcej! O wiele! I jakoś miło mi byłoby, gdyby pozostał niskim mężczyzną, a Winry stwierdziłaby, że w gruncie rzeczy wzrost nie jest istotny (kolejny sensowny morał z serii by wyszedł).

    Seiyuu:
    Mam wrażenie, że głos Romi Paku się zmienił. Niby gra tak samo, ale Ed brzmi inaczej niż w pierwszej serii FMA. Może to moja zryta głowa jakoś inaczej go słyszy? Ed mówi mniej charakterystycznie. Nie chodzi o to, że mniej „piszczy” lub „mówi niskim głosem”. Po prostu brzmi inaczej i nie wyczaiłam w czym ta różnica siedzi.

    Mamoru Miyano – czyli Ling Yao, gra świetnie. Najlepszy seiyuu tej serii. :P
    Świetnie moduluje głosem. Plus dla faceta wielki – nie wielu aktorów podkładających głosy potrafiło wzbudzić we mnie szacunek wobec ich roboty.

    I moje wielkie „ale”…
    Rzecz do której nie przywykłam aż do końca samego: Roy Mustang. Widzę na ekranie Roya, ale słyszę kogoś innego – przekleństwo przywyknięcia do pierwszej serii FMA. Ten głos powoduje, że Mustang jest w odbiorze młodszy. Dużo młodszy.
    Z drugiej strony – dzięki zmianie seiyuu łatwiej mi odróżnić kreację Roya Mustanga z FMA od FMA:B.

    Tła:
    Tła są ładne. Tylko, że w przeciwieństwie do J.K nie kojarzą mi się z impresjonizmem, tylko z „pójściem na łatwiznę”, tudzież „nowatorstwem twórców” – niektóre tła wyglądają tak, jakby ktoś zrobił zdjęcie trawie, przeformatował to zdjęcie na monochrom, posklejał z fragmentami innych fotek i w ten sposób powstało background do animca :P

    [Odpowiedz]

  18. Czy po oglądnięciu któregoś z nich łapaliście się za łepetynę i z zachwytem mówiliście “Niesamowite! Jaką autor musiał mieć kminę!

    Tak, w One Piece. I to nie raz. Oda zmiażdżył mnie potęgą swojej wyobraźni, tak jak nie zmiażdżył mnie w anime/mandze nikt prócz Toriyamy w Dragon Ballu.

    A z urośnięcia Eda się cieszę. Nie wiem, co w tym dziwnego, że urósł. Poza tym fajnie wygląda przy Winry taki wyższy. Na miłość, chłopak był w wieku rośnięcia. Co, miał zostać kurduplem po wsze czasy?

    Po prostu brzmi inaczej i nie wyczaiłam w czym ta różnica siedzi.

    Yyy… Głowy nie dam, raczej będę strzelał, ale wydaje mi się, że pani Paku mogła nagrywać kwestie do FMA:B kilka latek po tym, jak robiła to do FMA. Jak mówiłem, strzelam.

    Mnie tam głos Mustanga się bardzo podoba. Na początku byłem zawiedziony, że zmienili mu seiyu, bo poprzedni wydawał mi się idealny do roli, ale szybko się przyzwyczaiłem i cóż, uważam, że obaj byli idealni : ]

    A tła są bardzo ładne. Pójściem na łatwizę bym tego w życiu nie nazwał. Bardziej pójściem w artyzm i oryginalność. Zdecydowanie lepiej to wyglądało, niż w tych wszystkich nijakich badziewiach torpedujących co sezon oczy widzów.

    [Odpowiedz]

  19. Tak, w One Piece.

    I tu przyznać muszę, że z One Piece nie jestem na bieżąco. Kilka pierwszych rozdziałów przeczytałam i wydały mi się bardzo sympatyczne, ale później jakoś nie było okazji by wrócić do serii. :)
    Odwoływałam się głównie do Naruto i Bleacha (i do tego, co mogę powiedzieć o One Piece na podstawie własnych doświadczeń)

    Jeżeli polecasz tą serię Dino, chyba warto dać się wciągnąć. :D

    A z urośnięcia Eda się cieszę. Nie wiem, co w tym dziwnego, że urósł. Poza tym fajnie wygląda przy Winry taki wyższy. Na miłość, chłopak był w wieku rośnięcia. Co, miał zostać kurduplem po wsze czasy?

    A dlaczego Ty pomstujesz na miłość jakąś? Przecie nie atakuję ani Ciebie, ani Edka :P
    Nie mówię, że miał być „150 plus dodatki”, jeno, że nie musiał tak wysoko wyciągać ^^’ – fajnie wygląda, spoko. Tylko, że oto kolejny raz Edward się pozbył czegoś, jakiejś wady, która go definiowała jako „rzeczywistego bohatera”. Do tej pory był inteligenty, szlachetny, silny, bystry co się równoważyło z łatwym popadaniem w złość i kompleksem niższości.
    To był główny element komiczny.
    Nie chcę przecie powiedzieć, że miał być wzrostu dwunastoletniego dziecka. Staram się rzec, że gdyby wyrósł, ale do tych dolnych granic przeciętności historia zyskałaby jeszcze jeden morał (że nie wzrost świadczy o wielkości człowieka – niezależnie od jego wieku), a Ed pozostałby tym dobrze znanym cholerykiem :P – teraz niemal nie ma wad. A postać bez wad jest zbyt idealna by przekonać do siebie widza. ^^’

    Poza tym powyżej napisałam, że jestem świadoma faktu, że był w wieku, w którym się rośnie…
    Ech..

    Co do Romi Paku – dobrze strzelasz :) Dokładnie 5 lat później, ale w teorii kobiecie nie powinien się zmieniać głos (chyba, że jest nałogową palaczką – co jest możliwe) :P

    Mnie tam głos Mustanga się bardzo podoba. Na początku byłem zawiedziony, że zmienili mu seiyu, bo poprzedni wydawał mi się idealny do roli, ale szybko się przyzwyczaiłem i cóż, uważam, że obaj byli idealni : ]

    Jak Ty z mojej wypowiedzi wywnioskowałeś, że mi się jego głos nie podoba :(
    Przecie ja jeno na swoją niemożność do przyzwyczajenia się narzekałam :P
    Podoba mi się jego seiyuu – jedno i drugie :P – każde pasuje do historii jaką podążał Roy zależnie od wersji, więc git :)
    To, że w Brotherhoodzie brzmi młodziej pasuje do ogólnego pomysłu Arakawy na Mustanga: „Młody duch w dorosłym życiu” :P

    A tła są bardzo ładne. Pójściem na łatwizę bym tego w życiu nie nazwał. Bardziej pójściem w artyzm i oryginalność. Zdecydowanie lepiej to wyglądało, niż w tych wszystkich nijakich badziewiach torpedujących co sezon oczy widzów.

    Dino, proszę nie nadinterpretuj tego, co piszę ^^’
    Wyjaśnię jakie miałam intencję może: łatwizna w sensie – nie muszą dopracowywać szczególików, bo zrobi to za nich program. Dlatego też użyłam zamiennik „nowatorstwo twórców” – postarali się by nadać serii oryginalny wyraz nie tylko za pomocą fabuły i muzyki, ale też obrazu, a zrobili to w ciekawy, niebanalny sposób, korzystając z banalnych metod.
    Poza tym graficznie (jak już gdzieś przedtem pisałam) jest na świetnym poziomie – trudno się do czegoś przyczepić.
    Ergo: pomysł na tła jest ciekawy, ale jeżeli ktoś siedzi z photoshopem 8 godzin dziennie nawiedzi go dziwne uczucie deja vu :P

    [Odpowiedz]

  20. Głos Mustanga – nie wywnioskowałem, że się nie podoba. Napisałem jedynie, że mi się podoba.

    Głos Eda – nie mówię, że musiał jej się zmienić głos. Ale po kilku latach mogła nie do końca wejść znowu na ten sam poziom modulacji, co wcześniej. Odzwyczaiła się czy coś. Zresztą ja tam zbytniej różnicy nie zauważyłem.

    Ed – wciąż jest cholerykiem i nim będzie, wzrost tego nie zmieni. Tak myślę. Ale czy to wada, to w sumie też nie wiem. Zależy od dawek.

    Ja z One Piecem też nie jestem na bieżąco. Mangi nie czytałem w ogóle, anime widziałem trochę ponad dwieście epków. No, ale na tyle na ile widziałem jestem pewien że seria jest genialna.

    [Odpowiedz]

    @Dino, to znaczy, że jeśli chodzi o One Piece, najlepsze dopiero przed Tobą. Koniecznie musisz dojść chociaż do walk z CP9, a i teraz w bieżących odcinkach nieźle się dzieje ^^

    Jeśli o mnie chodzi, to uważam, że takie shounenowe tasiemce mają jedną ważną wadę (i zaletę jednocześnie), mianowicie to, że się nie kończą, ba, nawet w większości do tego końca nie zmierzają… Niby fajnie, bo jest co oglądać, ale z drugiej strony nie ma szans na taką akcję jak w FMA. No bo kiedy niby np. taki One Piece albo Naruto się skończą? Kiedy Naruto zostanie Hokage albo Luffy królem piratów? Bo jakoś chyba jeszcze daleka droga przed nimi :>

    [Odpowiedz]

    @Maigo,
    I tu zgadzam się :) – tasiemce mają fabułę stworzoną tak, że można ją przedłużać dowolnie (w przypadku Naruto wiem, że fillerów jest od cholery).

    Wolę historie w których nie ma odcinków, które nic nie wnoszą – coś co tworzy całość fabularną :P

    [Odpowiedz]

  21. One Piece dla mnie może się nie kończyć. Bleach jak najbardziej, ale jeszcze nie teraz. A Naruto nie znam, nie oglądam i mam w kłębie.

    [Odpowiedz]

  22. Kurcze czytając opis ostatniego odcinka przypadkowo włączyła mi się w winampie Serenata- Immortale. Jak nie kochać tej serii?
    A tak na marginesie to patrzcie co ostatnio wygrzebałem:

    [Odpowiedz]

  23. Alchemik alchemikiem pierwsza i druga seria mi się podobała, chociaż ta druga po za początkiem znacznie bije na głowę pierwszą.
    NIestety nie stać mnie na wypracowania więc xD

    [Odpowiedz]

  24. Demot już jakiś czas temu był i też się z niego łachałem xD

    [Odpowiedz]

  25. W tym odcinku były najlepsze oświadczyny jakie w życiu widziałem.

    [Odpowiedz]

  26. Mój bosh, FMA…
    Moje 2 ulubione anime…
    Szkoda, ze to koniec :<
    A ja dopiero teraz komentuję XD
    Ale ma być kinówka z FMA w 2011 więc powinniśmy się cieszyć ;)

    [Odpowiedz]

Skomentuj

Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.