Kuroshitsuji II 01-02



Forget the hearse ’cause I never die. I got nine lives, cat’s eyes. Yes, I’m BACK IN BLACK!









To już pewne – stara gwardia wróciła i ma się całkiem dobrze
Moje wrażenia z pierwszego odcinka już znacie. Alois i Claude mi nie pasowali zupełnie na głównych bohaterów, którzy mieliby stanowić podporę całej serii. Poza tym, kurde, Sebby to Sebby, stęskniłam się nooo… Na szczęście okazało się, że został nam podstawiony uroczo wredny troll, a „nowy” duet będzie stanowił tylko dodatek do znanych nam już postaci.
Po drugim odcinku nie zmieniam zdania i strasznie się cieszę, widząc znajome paszcze. Ja wiem, że Kuroshitsuji nie jest wybitnym animcem. Fabuła pierwszej serii miała dziury, zgrzyty i parszywe fillery, zapewne podobnie będzie i z serią drugą. Ale… kij z tym. Trochę niewymagającej rozrywki nie zaszkodzi. Kreska pozostała tak samo elegancka, animacje jakie były takie są, muzyczka też… No i postaci. Naprawdę fajnie było znowu zobaczyć w akcji Sebaścianka (gołębie!!), trójkę pomocników, Tanakę (piękny!), nawet Ciela. No kurde lubię tego biszyka. Angst angstem, mchrrok mchrrokiem, ale jak dla mnie wygrywa z Aloisem w przedbiegach. Już czekam na kolejny odcinek, w którym powrócą jeszcze dwie, jakże barwne postaci…
Tak mniej więcej będą wyglądały moje opisy tej serii (: Jeżeli nie zdarzy się cud i nie wyłoni się jakaś uber-fabuła, to chciałabym się z wami po prostu pośmiać z wyczynów Sebaścianka i wesołej kompanii. Mam nadzieję, że przyjemnie spędzicie czas na oglądaniu, ale też na czytaniu i dyskutowaniu
PS. Ktoś się orientuje, jak ma się druga seria do mangi?
PS.2. Tradycyjnie: opening (wersja właściwa) i ending.




13 lipca, 2010 o 15:08:58
Gha! A jednak się skusiłaś. Kuroshitsuji jest naprawdę mega jeśli chodzi o bezpretensjonalną rozrywkę dla dziewiczych dusz.
Niedawno zaczęłam czytać mangę, ale jak na razie 2 sezon nijak się ma do tamtejszej fabuły (która jest nieco bardziej emo groźna). Nie wiem czy to dobrze czy źle. Zobaczy się później :>
[Odpowiedz]
13 lipca, 2010 o 15:16:58
Bezpretensjonalna rozrywka dla dziewiczych dusz… Aleś to pięknie podsumowała
Skusiłam się, skusiłam, trudno przepuścić taką okazję do publicznego pozachwycania się biszem, zwłaszcza przy zacnej publice
[Odpowiedz]
18 lipca, 2010 o 21:20:47
Ja się stęskniłem za Elizabeth.
[Odpowiedz]