VN:F [1.9.5_1105]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 3.7/5 (27 głosów)

Bleach 279

19 lip 15:12:57
Kategoria: Bleach | Napisane przez Dino

Poranne mdłości, kopiące słodkości i rzeź potwornych niewiniątek. Vizardzi robią rozpierduchę.

Vizardzi pojawili się na placu boju. Podczas gdy większość nie miała zamiaru spoufalać się z Soul Society, Lisa ruszyła na spotkanie ze swym byłym kapitanem, Shinji natomiast z Yamamoto. Lider Vizardów wyjaśnił dowódcy Gotei stanowisko swej grupy i czym prędzej wrócił do swoich, gdyż wróg wreszcie miał przejść do działania. Wonderweiss kolejnym potężnym wrzaskiem nakazał swojemu zwierzakowi zalać pole walki całą watahą Menosów. Vizardzi, zakładając uprzednio maski, ruszyli na olbrzymów urządzając im bezlitosną rzeźnię. Sam Shinji zaatakował natomiast Aizena, jednak jego cięcie zostało zatrzymane przez Tousena. Na pomoc Hirako przybył Komamura, do którego dołączył także Hisagi. Obaj mają stanąć do walki z dawnym towarzyszem broni. Inni Vizardzi także nie zamierzali się nudzić. Mashiro zniszczyła stwora Wonderweissa, Hiyori i Lisa wraz z Hitsugayą stanęły do walki z Harribel, Hacchi obrał sobie za cel Baraggana a Rose i Love Starrka.

A wszystko to zaczęło się od długaśnego przypomnienia Gaidena. O ile jego przypomnienie z poprzedniego epka miało jeszcze swój urok, o tyle to tutaj jedynie mnie poirytowało. Na szczęście jednak wreszcie dobiegło końca i mogliśmy przejść do odcinka właściwego, a ten jest doprawdy ciekawy. Jakże mogłoby być inaczej, kiedy w końcu zjawili się Vizardzi. W jednym momencie zostali skonfrontowani zarówno z Aizenem, jak i Gotei. Ciekawie było obserwować reakcje członków wszystkich trzech stron, a już zwłaszcza krótką wymianę zdań pomiędzy Shinjim i Yamamoto, przy okazji której dowiedzieliśmy się też dlaczego Vizardzi tak bardzo się spóźnili i gdzie do tej pory podziewał się Sasakibe. Muszę przyznać, że wytłumaczenie jest całkiem składne a zarazem bardzo proste. W każdym razie strasznie mi się podoba, kiedy Hirako mówi że nie stoi po stronie Gotei, a po stronie Ichigo. Yama chciał nawet sięgać po miecz! To byłaby jazda, gdyby Vizardzi zamiast połączyć siły z Gotei, stali się trzecią, całkowicie odrębną, stroną konfliktu. Sprzymierzenie się z shinigamcami było jednak najmądrzejszym posunięciem, więc nie ma się co dziwić skrytym, chwilowo przynajmniej, urazom. No, nie tylko o urazy się oczywiście relacje całej gromadki rozbijają, co pokazała Lisa. Jej scena z Kyouraku wyszła trochę lepiej niż w mandze, gdzie Kyouraku zaliczył u mnie ogromnego minusa, gdyż widać tam było, że po prostu sobie leżał, nie wracając do walki, choć był w stanie. Tutaj może i wyszło na to samo, ale sam nie wiem, jakoś nie zrobiło to na mnie aż tak wielkiego, w negatywnym znaczeniu, wrażenia. Spore wrażenie robi za to z pewnością masakra na Menosach. Vizardzi naprawdę ładnie tam pojechali nie martwiąc się, że mogą ich oglądać dzieci. Szczególnie ucieszyło mnie, że mogłem wreszcie zobaczyć w akcji swojego ulubieńca z tej grupy, nie licząc rzecz jasna Hirako, który jest ponad wszelkie klasyfikacje, czyli Rose. Niemniej i tak największym badassem ze wszystkich okazał się być Hacchi, dodatkowo podkreślając to jeszcze swoją niezwykle wymowną maską. Apropo masek, wreszcie zobaczyliśmy wszystkie. Nie wiem jak Wam, ale mnie się podobają. Niektóre nawet wywarły na mnie lepsze wrażenie niż w wersji mangowej, jak np. maska wspomnianego już Rose, która tutaj prezentuje się naprawdę fajnie. No i oczywiście sam patent z wypuszczaniem przez naszego potworasa stada Menosów też jest niezły. Szkoda tylko wielka, że potworas owy został tak łatwo rozwalony. Odkąd zobaczyłem to wielkie oko w tle za Menosami, gdy Aizen odlatywał z Soul Society, strasznie się zajarałem tym tajemniczym, ogromnym tworem skrytym w ciemnościach. Bo przecież co to mogło być? Na bank coś megaśnego. Teraz to coś wreszcie się ujawniło, i okazało się nawet nieźle wyglądać (znaczy, w wersji mangowej, w bieli, w anime kolorki i włosie trochę to psują). No i wreszcie padł, ot tak, po prostu. Ech, nie ma to jak zbudować napięcie i pozwolić mu po prostu odpłynąć. Niemniej jednak pozostałe wydarzenia z epka trzymają poziom. Atak Shinjiego na Aizena był bardzo fajny, zapowiedź walki Komamury i Hisagiego z Tousenem także. A jeszcze bardziej zapowiedź walki Rose i Love’a ze Starrkiem. Obyśmy tylko po tych wszystkich zapowiedziach ostatecznie się nie zawiedli. Ostatecznie wystawiam epkowi czwórkę. Ocena obniżona przez to przydługie przypomnienie na początku i tak lamerskie rozwiązanie wątku cyklopa.

Na koniec warto jeszcze przyjrzeć się nowemu endingowi, który objawił się właśnie w tym odcinku. Cóż, fajny jest. Muzycznie jest nieźle. Kawałek może nie jest jakiś wyjątkowy, ale słucha się go dobrze, no i ładnie współgra z obrazem, a to właśnie ten tutaj bryluje. Następujące kolejno wizerunki postaci są naprawdę świetnie przygotowane i bardzo przyjemnie się je ogląda. Przyznam szczerze, że odetchnąłem z ulgą, bo pierwsza scena klipu zwiastowała koszmar, ale na szczęście wszystko poszło potem w dobrą stronę. Na pewno jeden z ładniejszych endingów jak do tej pory.

Ending: universe – „Echoes”

Bleach 279, 3.7 out of 5 based on 27 ratings

4 odpowiedzi dla “Bleach 279” RSS icon

  1. Ta retrospekcja na początku odcinka woła o pomstę do nieba. Tak bezczelnego zapychania czasu ekranowego dawno w Bleachu nie było.
    Granie na katanie przez Rose wydaje mi się jakieś dziwne, ani to kido, ani shikai co to w ogóle ma być?
    Wątek Cyklopa faktycznie lamersko rozwiązany, pojawia się on, robi zamieszanie, zaczyna uchodzić za nie wiadomo co i nagle ginie od kopnięcia pobocznej postaci. Trochę czuje się oszukany takim rozwiązaniem wątku.

    [Odpowiedz]

  2. Podejrzewam, że to granie na mieczu to po prostu zdolność miecza. Przecież nie wszystkie miecze zmieniają formę w shikai, weźmy choćby miecz Hitsugai, który w shikai ma po prostu dodatkowe zdolności. Tak może być też z Rose. A teraz będzie z mangi, ostrzegam. Pokaż ▼

    [Odpowiedz]

  3. Akurat Hitsugaia to chyba zły przykład bo on ma w shikai przy katanie jeszcze jakiś łańcuch z ostrzami/obciążnikami, ale z naszym mangowym Chopinem chyba to najsensowniejsze wyjaśnienie.

    [Odpowiedz]

  4. Więc lepszym przykładem niech będzie Tousen, czy Komamura, których shikaie też sprowadzają się do samych technik. A co do łańcucha Hitsugai to sam nie wiem, ale wydaje mi się, że ma go od początku. No ale głowy nie dam.

    [Odpowiedz]

Skomentuj

Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.