K-ON!! 13
Sen dnia letniego.
Lato w pełni. Azusa zanudza się w domu, podczas gdy Yui i ekipa ciężko zakuwają do egzaminów. Dziewczyna postanawia złożyć Yui wizytę i zanieść jej arbuza. Swój pomysł wciela w czyn. Po dotarciu na miejsce drzwi otwiera jej Ui. Kilka zabawnych wydarzeń (zmieniająca się melodia gitarowa zamiotła mną podłogę) i okazuje się, iż to wszystko to tylko sen.
Azusa budzi się w domu dokładnie w chwili, gdy Ui wpadła z wizytą. Dziewczyny postanawiają spędzić razem trochę czasu: odwiedzić Jun w klubie jazzowym, a potem urządzić sobie małą przekąskę w klubie muzycznym. Po dotarciu do szkoły biorą klucz od Sawy i jedzą lody w pomieszczeniu klubowym. Następnie postanawiają udać się do kina na jakiś dobry horror. Gdy siedzą już na sali, nagle pojawia się… Mio? Ale zaraz, co ona niby robi na strasznym filmie? No tak, kolejny sen – didn’t see this coming. Okazało się, że Azu-nyan przespała praktycznie cały film.
Jako że niedawny wypad z poprzedniego odcinka mocno nadszarpnął jej budżet, Azusa postanawia znaleźć sobie jakąś dorywczą pracę. Obsługa loterii fantowej zdaje się być niezłym pomysłem. A przynajmniej do chwili, gdy pojawia się Mugi-chan i wygrywa paczkę chusteczek (co zawsze było jej marzeniem). Sekundę później Azusa, namówiona do wzięcia udziału w loterii przez Ui i Mugi wygrywa wycieczkę do Finlandii i… tym razem powrót do rzeczywistości jest nieco bardziej brutalny.
Doskonały odcinek, głównie ze względu na perfekcyjne mieszanie jawy ze snem. Po prostu uwielbiam takie klimaty i niepewność które ze sobą niosą – czy to co właśnie oglądam rzeczywiście się dzieje? Co prawda przez cały czas podsuwano nam subtelne hinty (jakieś dziwne filtry nałożone na ekran, a w innych scenach Azu-nyan była albo całkiem blada, albo kompletnie opalona, choć nie powinna), ale mimo to wciąż dawałem się nabrać. Taki powiew świeżości bardzo dobrze zrobił tej serii – od razu mam ochotę na kolejny odcinek. Hm, a może to nie powiew świeżości, tylko prawie miesięczna przerwa w oglądaniu zrobiła swoje? No właśnie, skoro już wszedłem na ten temat: bardzo przepraszam wszystkich swoich wiernych czytelników (są tacy…?) za te straszliwe opóźnienia, ale niestety dopadło mnie Prawdziwe Życie(tm), przez co ilość mojego wolnego czasu skurczyła się o 3/4. Tym niemniej jeszcze dziś dostaniecie opis kolejnego odcinka, a jutro dwa pozostałe i od tej pory postaram się iść już w miarę na bieżąco.
P.S. Definitywnym highlitem tego odcinka była Azu-nyan ziewająca słodziutko jak mały kotek. Kawaii.
















31 lipca, 2010 o 23:36:24
Są, są. Ja przynajmniej czytam. Jestem pod absolutnym wrażeniem co twórcy wprowadzili do serii. Sen wariata w wydaniu mojej ulubionej bohaterki – Azusy . Jestem jedynie ciekaw o czym będzie koniec?
[Odpowiedz]
02 sierpnia, 2010 o 21:42:48
Odcinek miał kilka mega wypaśnych momentów, dla choćby których ten odcinek można obejrzeć po raz wtóry:
- zmieniająca się melodia grana przez Yui – check
- nigdy nie nudzący się dowcip „a ty to kto?” – check
- widok Ui która wprost rozpływa się ze szczęścia gdy Azusa szczerze chwali jej starszą siostrę – check
- no i machający z zażenowania na wpół opalony
pingwintj. Azusa podczas gdy jej koleżanki śmieją się w kułak (a my razem z nimi przed monitorem : D)[Odpowiedz]
03 sierpnia, 2010 o 12:02:20
Jak to czy są? A ja? xD
Fajny odcinek, naprawdę super. Nie będę wymieniać co mnie w nim rozwaliło, bo richie zrobił to za mnie lepiej
[Odpowiedz]
03 sierpnia, 2010 o 23:38:40
Najmocniej przepraszam, to się już więcej nie powtórzy.
[Odpowiedz]