Kaichou wa Maid-sama 12
Dziś niespodzianka: festiwal sportowy.
Ach, szkolny festiwal, pozycja obowiązkowa w każdym szkolnym anime, przyszła więc i pora na nas. A w tym roku festiwal w szkole Seika zapowiada się na niezwykle emocjonujący, a to z racji wyjątkowo interesującej puli nagród dla zwycięzców, pozwalających bezpośrednio wpływać na newralgiczne elementy szkolnego życia: jak np. repertuaru muzycznego podczas przerwy na lunch, wybór menu w kafeterii czy też może kanału TV jaki będzie leciał w tejże. A już prawdziwą wisienką na torcie jest nagroda za bieg z przeszkodami: pocałunek od Hanazono Sakury! Chyba zrozumiałe staje się to, iż przewodnicząca Misaki nie może dopuścić aby nikt inny (czytaj: nikt z chłopaków) nie miał szans się szarogęsić w jej szkole… no i przede wszystkim: łapy z daleka od jej dziewczyn najlepszej przyjaciółki *śmierć w oczach*. Jak Misaki sobie postanowiła tak też się stało. Młóci niemiłosiernie wszystkich i wygrywa co tylko może, a już w szczególności bieg z przeszkodami o całusa Sakury… no, ekhm, może nie całkiem ale to się wytnie: nagroda wylądowała na właściwym policzku a jakże ^_^v
Tymczasem gdy cała szkoła poddawała się rozkoszom lekcji WFu rozmiarów XXL, moron trio mężnie pracowało nad nowym, absolutnie faptastycznym strojem maido uszytym specjalnie dla Misy, oczywiście. Ale moron trio nie byłoby moron (nazwa zoobowiązuje) gdyby im w niewyjaśnionych okolicznościach strój ten gdzieś nie przepadł – tylko po to aby się odnaleźć wśród strojów na ostatnią konkurencję imprezy czyli biegu połączonego z cosplayem. Chyba nikt nie ma złudzeń kto wylosuje a potem pobiegnie w tym stroju przed całą szkołą… nieprawdaż? :p
Szacun autorom za to, że w teoretycznie tak ujechanym wzdłuż i wszerz temacie jak szkolny festiwal sportu potrafili pobawić się trochę z widzem w kotka i myszkę. Dzięki czemu nie było nudno a nawet całkiem zabawnie. Osobiście mnie absolutnie rozwaliło to haiku w wykonaniu moron trio – i to zarówno wersja oryginalna, jak to co zrobili z nią tłumacze. Na samo wspomnienie banan wypełza mi na twarz… czapki z głów, panowie.
Tymczasem gdy cała szkoła poddawała się rozkoszom lekcji WFu rozmiarów XXL, moron trio mężnie pracowało nad nowym, absolutnie faptastycznym strojem maido uszytym specjalnie dla Misy, oczywiście. Ale moron trio nie byłoby moron (nazwa zoobowiązuje) gdyby im w niewyjaśnionych okolicznościach strój ten gdzieś nie przepadł – tylko po to aby się odnaleźć wśród strojów na ostatnią konkurencję imprezy czyli biegu połączonego z cosplayem. Chyba nikt nie ma złudzeń kto wylosuje a potem pobiegnie w tym stroju przed całą szkołą… nieprawdaż? :p
Anyway, szacun autorom za to, jak w teoretycznie tak ujechanym wzdłuż i wszerz temacie jak szkolny festiwal sportu autorzy potrafili pobawić się z widzem w kotka i myszkę. Dzięki czemu nie było nudno a nawet bywało zabawnie. Mnie absolutnie rozwaliło to haiku w wykonaniu moron trio – i to zarówno wersja oryginalna, jak to co zrobili z nią tłumacze. Na samo wspomnienie banan wypełza mi na twarz… czapki z głów, panowie.






















16 sierpnia, 2010 o 23:11:12
To był mocarny odcinek, wyłem na nim ze śmiechu.
[Odpowiedz]