Bleach – rozdział 416

416. „Deicide 18 [The End]„
Aizen zaatakował Gina, ciężko go raniąc. Wspomniał wtedy, jak sam stworzył Hougyoku, jeszcze zanim dokonał tego Urahara. Nie udało mu się go jednak w pełni ukończyć, podobnie jak później Kapelusznikowi. Po chwili wspomnień, Aizen oderwał Ginowi rękę i przebił go swym mieczem. Ledwie żywy Gin także wrócił wspomnieniami w przeszłość, do chwili, kiedy oznajmił Matsumoto że zamierza zostać Shinigami. Teraz Matsumoto, która jak się okazało wciąż żyje (Surprise, baby!) zjawiła się przy Ginie, który w tym momencie, najprawdopodobniej, skonał. Nagle jednak wszystko przerwało pojawienie się Ichigo.
Y… Eee… Znaczy… Nie mam zielonego pojęcia, od czego zacząć. Na czym się skupić. Chciałbym już teraz zacząć wzdychać do trzech ostatnich stron i w każdym innym wypadku pewnie tak by było, ale tym razem poprzedza je coś, przez co ciężko zwracać uwagę na cokolwiek innego. Stało się coś, co już od jakiegoś czasu wielu pewnie przeczuwało, choć walczyło z tymi przeczuciami z całych sił. Mieliśmy nadzieję, że jednak do tego nie dojdzie. Że skończy się to inaczej. Teraz jednak… były kapitan trzeciego oddziału Gotei 13 oraz była prawa ręka samozwańczego władcy Las Noches, Ichimaru Gin, nie żyje. I choć patrząc na to, co działo się już od pewnego czasu, wydaje się to oczywistą oczywistością, to jednak strasznie trudno przyjąć to do wiadomości. Oczywiście istnieje szansa, że jednak Tite znowu zabłyśnie swoją mocą wskrzeszania postaci, ale tym razem nie jest chyba zbyt wielka. I, tak sobie myślę, może nie jest też zbyt potrzebna. Jak by nie było, póki co wygląda na to, że Gin zginął. Kurde, to pierwsza odchodząca postać tej serii, do której czułem i czuję prawdziwą sympatię, dlatego trochę to dziwne, kiedy taka postać ginie. Zapominając jednak o tym, że żegnamy się z tak świetną postacią, muszę przyznać, że sama akcja, którą tu dostaliśmy, jest naprawdę niezła. Rozcięcie, urwanie ręki, przebicie na wylot a na koniec jeszcze potraktowanie jakimś wybuchem. Gdyby nie to, że chodzi o Gina, byłbym pewnie wielce uradowany z takiej miluchnej dawki małego hardkorzenia. No ale chodzi o Gina. Ech, szkoda mi tej postaci. Głównie dlatego, że był w niej wielki potencjał na dużo, dużo więcej, niż ostatecznie Tite dał jej do zagrania. Co innego, gdyby ginęła fajna postać, ale postać spełniona. Gin jednak ostatecznie został trochę zmarnowany. Wciąż jednak uważam go za świetną postać, cześć jego pamięci. I tak kończy się rozdział i na koniec dostajemy trzy ostatnie strony. Wspominałem już o nich na początku. Wszedł Ichigo. Wszedł Ichigo i kurde, jakież badassowskie jest jego wejście! I nie tylko samo wejście, ale też lekko zmieniony wygląd naszej Truskawki. Cóż, kto zna Dragon Balla, pamięta pewnie jak Trunks zmienił się po wyjściu z Komnaty Ducha i Czasu. Tu mamy właściwie identyczny patent. Podoba mi się ten nowy Ichigo, oj i to jak. Na dodatek towarzyszą temu jeszcze dwie inne bardzo przyjemne rzeczy. Po pierwsze, dostaliśmy wypasiony rysunek przedstawiający całą dotychczasową ewolucję Ichigo, od zwykłego ucznia, aż po rogate monstrum, a nawet jeszcze odrobinkę dalej. Świetnie to wygląda i z miejsca trafiło na mój pullpit. Po drugie natomiast, Tite oszczędził nam oglądania walki Ichigo z tą pomyłką dizajnerską, która siedziała w jego głowie. Jak dobrze! Normalnie pewnie chciałbym to zobaczyć, ale jeśli w grę wchodzi spartolona fuzja dwóch bardzo fajnych postaci, zresztą jednej też spartolonej już na chwilę przed fuzją, to ja dziękuję, postoję. Zresztą pewnie i tak dostaniemy chociaż urywki z tamtych wydarzeń w jakichś fleszbekach, ale to akurat da się jeszcze przeżyć. Teraz zastanawiają mnie jeszcze tylko dwie rzeczy. Po pierwsze, czy pan autor pamięta jeszcze w ogóle o akcji w Hueco Mundo? Wiecie, było tam takich dwóch kolesi, nazywali się jakoś… Kenpachi i Byakuya? Nie wiem, coś takiego. I walczyli z jakimś wielkim gościem. Kim on był? Zaraz, zaraz… Espadą 0? Brzmi ważnie, ale to chyba tylko zmyłka. Jeśli jednak Tite jeszcze o tym wszystkim pamięta, to pytanie kiedy chce nam to pokazać? Po walce Ichigo z Aizenem? Nie wiem, czy to dobry moment. Lepszy wydawałby się obecny, nawet jeśli oznaczałoby to odłożenie na później wspomnianej wyżej walki. A może w ogóle tego nie zobaczymy i cała akcja rozegra się zakulisowo? To też nie byłoby zbyt przyjemne. Oby autor dobrze z tego wybrnął. To jednak tylko pierwsza rzecz, drugą jest kwestia ocenienia tego rozdziału. Z jednej strony wszystko jest bardzo fajnie, na początku ostro, w środku smutno, na końcu badassko, z drugiej za to ginie nam Gin, historia Hougyoku staje cię coraz bardziej zagmatwana a Aizen coraz bardziej kijowy. Ech, jeszcze się zastanowię.
A na koniec oczywiście dziękuję Barnikowi za kolejną okładeczkę : ]





22 sierpnia, 2010 o 16:18:55
Moim skromnym zdaniem Gin został w tym rozdziale zeszmacony podwójnie: raz bo Aizen go zmasakrował, dwa bo okazało się że jest pozytywnym bohaterem. Oczywiście było to do przewidzenia ale teraz definitywnie okazało się że miał dobre intencje i to jest dla mnie najgorsze. Gin ze skrytej i przebiegłej postaci stał się jakąś popierdułką która w ostatecznym rozrachunku działała w myśl jakichś szlachetnych pobudek- wolał bym gdyby był na wskroś zły.
Kurde(mam ochotę kląć) dlaczego z tak świetnej postaci jak Gin Kubo robi wycieraczkę pod nogi Aizena rysując jak ten wyrywa mu ręce podczas gdy taki Hitsugaia juz dawno powinien zginąć, a wciąż mu się udaje.
Wciąż mam nadzieję że Gin przeżył, odniosłem wrażenie że na ostatnich panelach Aizen chciał dopić Gina ale Matsumoto mu nie pozwoliła zasłaniając go i wtedy dopiero pojawił się Ichigo. Może Aizen zajmie się teraz Ichigo i Ichimaru jakoś to przeżyje.
[Odpowiedz]
22 sierpnia, 2010 o 16:21:42
No właśnie o tym pisałem. Jatka fajna, ale nie kiedy jej ofiarą jest Gin. Zgadzam się też do tego, że tekie upozytywnienie tej postaci dodatkowo ją podpsuło. Co boli zwłaszcza teraz, kiedy Aizen zrobił sie nudny i w Ginie była nadzieja na porządnego czarnego, albo przynajmniej ciemno szarego charaktera.
[Odpowiedz]
22 sierpnia, 2010 o 18:15:16
A jak Ginuś rzeczywiście nie żyje…? Jakoś trudno mi w to uwierzyć! Na pewno, nasza słodka Matsumoto go uratuje, robiąc mu reanimacje usta-usta >D
Ah, a swoja drogą, na tym rozdziale płakałam jak bóbr! A na końcu tak się wyszczerzyłam jak nigdy! xD Oł yeah, w końcu przybywa Ichi…i to jaki wypasiony! Oh, ah i uh, chce wiecej, dużo, dużo więcej! >D
[Odpowiedz]
22 sierpnia, 2010 o 18:35:44
Gin jest z założenia złą postacią, mniejsza o to jakie miał zaplecze emocjonalne i tym podobne bzdety. Był zły i jako taki w świecie Bleacha ma bardzo nikłe szanse na przeżycie. No i zdążył pokazać swoją moc i fleszbeki. Każdy zły przed śmiercią pokazał full pałera i miał fleszbeki.
[Odpowiedz]
22 sierpnia, 2010 o 18:40:34
Sirpeter nie moge sie bardziej zgodzić. Matko święta zaczynała się ostra siepa po failu ostatniego chaptera z motylkiem a tu takie coś… chyba to że okazał sie pozytywny bardziej mi wbiło nóż w plecy niż to ze zginął. Mógł przecież zginąć jako psychopatyczny mordera i wszyscy bo go takim pamiętali i kochali. Ja pozatym mam nie odparte wrażenie że Gin tylko faintnął od ran – i myśe ze to się sprawdzi, przecież kazdy z nas zna logikę Tite, prawda? Srebrnowłosy zabójca jeszcze wstanie gwarantuje wam.
A teraz fun stuff – Ichigo. Jego wejscie. Buhaha ależ to wygląda masakrycznie L-:{ Teraz łąńcuch tensy mu się owija w okół ręki jak w shikai’u podczas ostatecznej sieczki z Byakiem na górze w SS. No i jakąś rękawice ja widze?… teraz może sie rozegrać coś podpadającego pod definicję „ostatecznej walki”.
PS. Jak patrzyłem na okładeczkę i na standardowego Zangetsu to tak mi Tensa nagle okropnie obrzydła, samo patrzenie na nią zaczyna mnie irytować ^^ Ktoś ma to samo?
[Odpowiedz]
22 sierpnia, 2010 o 18:52:24
Ja tak mam, tylko że mnie irytował, mówiąc delikatnie, od samego początku.
Nawet jeśli wstanie, to już nie będzie srebrnowłosym zabójcą. Będzie srebrnowłosym, melodramatycznym, nawróconym wojownikiem o dobro i sprawiedliwość. Zdecydowanie nie takim Ginem się do tej pory fascynowałem. I też wolałbym zdecydowanie żeby zginął jako przerażający, psychopatyczny wąż, niż żeby żył zmieniając się w dobrego gościa.
[Odpowiedz]
22 sierpnia, 2010 o 19:39:21
Kurde tutaj masz rację… no nie wiem jak to rozegrają, na pewno dziadek mu nie przepuści tamtego baizlu co wcześniej z Aizenem narobił wiec moze bedzie nadal troche zły?… trudno powiedzieć
[Odpowiedz]
22 sierpnia, 2010 o 20:38:15
Cóż co tu dużo mowić jestem cholernie rozczarowany 2 ostatnimi chapami, zaczynając od Aizen to jego wygląd jest w tej chwili po prostu śmieszny, jakiegoś motylka czy też wróżki się za nic nie spodziwałem, poza tym ile jeszcze można go dopakowywać, dla mnie ten gość z 1 ciekawszych mangowych badassów stał się 1 z najbardziej irytujących, zatracił gdzieś tą klasę ostatnimi czasy. Co do Gina to już w ogóle szkoda gadać, ten gość mógł zajefajnie namieszać w fabule a tu umiera i do tego jeszcze jako dobry, chociaż w 100 % jeszcze nie umarł ale nie wiele wskazuje żeby było inaczej, ostatni raz tak rozczarowany śmiercią bohatera byłem gdy ginął Mifune w Soul Eaterze. Na prawdę nie wiem co szykuje Tite w przyszłości ale musi to być na tyle dobre, że pozwala sobie na śmierć tak ciekawej o ile nie najciekawszej ostatnio postaci. Będę bardzo rozczarowany gdy np. okażę się że Hiyori i Hinamori przeżyją a Gin umrze tylko dlatego że jest zły. Z pozytywów to na pewno nowy image Ichigo, wygląda zajefajnie, jestem ciekaw co nowego pokaże w walce, mam nadzieję żę urozmaici to jego walki. A co do hueco mundo to faktycznie możemy nie zobaczyć co tam sie dzieje tak jak to było w przyp. walki Kenseia z WW, może tite omija te walki celowy aby przyśpieszyć (co mu raczej średnio wychodzi) fabułe bo i tak będą pokazane w anime
[Odpowiedz]
22 sierpnia, 2010 o 20:50:02
Przyznam, że z poczatku nie przepadałam za Gin’em, ale z czasem stanął w pierwszej piątce ulubionych postaci;D Podobnie jak Ginuska uroniłam kilka łez na tym, chapterze. Byłam bardziej niż pewna, że Gin jeszcze namiesza i wejdzie do fabuły jako zły boss numer jeden! Teraz to już raczej mało prawdapodobne. Nie mogę się pogodzic z tym, że taka fajna, tajemnicza postac zrobiła death… Ostatecznie został zmarnowany. No ale teraz o rozweselającej mnie końcówce. Martwiłam się, że z Karakury Tite zafunduje nam ponownie podróż do głowy Ichigo. Na szcęście tak się nie stało i darował nam ogladanie jego walki z tą nieudaną hybrydą.
[Odpowiedz]
22 sierpnia, 2010 o 20:59:09
Sercem jestem za Ginem ale chyba tak jak napisał Barnik nie ma miejsca w świecie Bleacha dla Gina, nie ma ugrupowania do którego mógł by się przyłączyć. Superancko by było gdyby został wolnym strzelcem ze swoimi własnymi planami.
Zastanawia mnie jeszcze z kim Truskawa będzie walczył oprócz Aizena, na dobrą sprawę to został jeden czarny charakter (Yamiego nie liczę bo chyba nie warto w końcu to zero), Pokaż ▼
jeden czarny charakter to trochę mało jak na takiego tasiemca, a Kubo pewnie będzie chciał jeszcze długo to ciągnąć.
[Odpowiedz]
22 sierpnia, 2010 o 21:38:42
Sirpeter, może gdzieś sobie przysnąłem, ale kiedy wprost było powiedziane że Harribel była Vasto Lorde? Nie przypominam sobie, żeby o kimkolwiek tak stwierdzono. No chyba że Tite powiedział coś w jakimś wywiadzie czy czymś.
Haha, to polecam zacząć już trenować rozczarowane miny. Jak myślisz, gdzie się podziała Unohana po tym jak przypałętała się z Ichigo na pole walki? Oczywiście, że Hiyori i Hinamori przeżyją. Przecież pierwsza została tylko przecięta na pół, a druga przebita na wylot, nie pamiętam już dokładnie, ale chyba przez serce? W każdym razie co to jest dla dobrych postaci Bleacha. Przy nich to nawet Buu z DB wysiada w przedbiegach pod względem zdolności regeneracji.
[Odpowiedz]
22 sierpnia, 2010 o 22:01:57
@Dino, W ostatnim odcinku anime było kilkakrotnie powiedziane że Harribel to Vasto.
[Odpowiedz]
22 sierpnia, 2010 o 22:16:18
@sirpeter, A to sory, ostatni odcinek anime jaki widziałem to bodaj 281. Trza sobie będzie nadrobić. Ale skoro rzeczywiście ci straszni, zapowiadani niegdyś Vasto Lorde, którzy w kilku mieli zniszczyć całe Soul Society, nie zdołało zabić nawet jednego Shinigami, to… no cóż, chyba najlepiej zostawić to bez komentarza.
[Odpowiedz]
23 sierpnia, 2010 o 10:09:46
Hm… ja ogladałam ostatni odcinek anime i jakoś umknęło mi chyba to, że Harribel była Vasto. Właściwie to on był w większości fillerem, bo nie przypominam sobie, żeby historia Harribel była tak dokładnie opisana w mandze.
PS: Sorrki Dino za zmianę nicku, ale poprzedni był wzięty tak na szybko, gdy pierwszy raz zostawiałam komentarz.
[Odpowiedz]
23 sierpnia, 2010 o 13:42:10
Haha, nie no to wbrew wszelkiej możliwej logice ale niestety znamy Tite – przeżyją xD
[Odpowiedz]