Kaichou wa Maid-sama 14
Adin… dwa… tri… czietyrie…
W pracy samorządu szkolnego dochodzi do serii dziwnych przypadków: a to sekretarz przysnął na obradach, a to księgowy wyrzucił księgowość do kosza, a to porządkowy sam przebrał się za ostatniego ziomala, a to Yukimura z płonącym rumieńcem na policzku biegnie podać ręcznik Takumiemu… a nie, to ostatnie to akurat już normalka, gomen. Kiedy w pewnym momencie przez szkolne radio zaczyna płynąć jakaś dziwna senna muzyka, Misaki osobiście fatyguje się do rozgłośni by spotykać tam wyjątkowo podejrzanego typa, a potem… a potem film jej się urwał. Następnego dnia był mega kac. Psychiczny, ponieważ Takumi puścił jej filmik z tego co wyrabiała gdy była pijana – wróć, przecież nie była pijana?! A jednak tak się zachowywała, a zatem…? Takumi wyciąga jedyny słuszny wniosek że została tak zahipnotyzowana. Wkrótce zresztą to zaraz udowadnia, przyszpilając w swoim stylu sprawcę. Misa również go namierza, tylko po to żeby ten… zahipnotyzował ją po raz drugi. Tym razem hipnoza Misaki ma polegać na tym, że jeśli tylko ona zaśnie w ciągu najbliższej doby, to kompletnie znienawidzi Takumiego. Od tej chwili Takumi podąża krok w krok za Misaki niczym najwytrwalszy stalker. Misaki rośnie z tego powodu gula wielkości globusa, tym bardziej że wg niej gra jest nie warta świeczki (przecież ona i tak *nie cierpi* Usuia…) i jeśli nie podda się to tylko dlatego że nie chce aby taki typek jak Kanou Soutarou mógł nią manipulować. W każdym razie zarwana nocka na nauce nie była jakimś większym problemem, ale za dnia już gorzej, zaczął się włączać zombie mode a co najgorsze zahipnotyzowany Yukimura podsunął Misaki tabletki nasenne. Sytuacja robi się krytyczna, jeszcze pięć minut do końca terminu a Misaki obsuwa się głowa i…
…nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji: cliffhanger w moim maido-sama?! A odcinek był mega wypaśny. Dwa słowa „pijana Misaki” i wszystko jasne ;D Ponadto super scenka konfrontacji Takumiego z Kanou – ach, te spojrzenia w prosto w oczy, ach ten hipnotyzujący chwyt za krawacik, a potem równie sprawny reversal za koszulkę… do pełni szczęścia zabrakło tylko gitarki a’la Brokeback Mountain w tle – ale to zapewne tylko dlatego że pojawiła się ona moment później gdy Misa rozmawiała z Kanou o tym jak to on nienawidzi dziewczyn :> No a to co wyrabiał Usui później w stosunku do Misy… miejsca na wypisanie wszystkich epickich tekstów, jakie w tym epie nisko fruwały by tu zabrakło - a oni je wszystkie skondensowali w jednym odcinku. Co tu dużo gadać, odcinek absolutnie zabójczy, howgh.

























25 sierpnia, 2010 o 20:57:45
Howgh!
Były teksty, były momenty, przybyło jeszcze jednego tajemniczego bisza… Zdecydowanie wyborny odcinek
[Odpowiedz]