VN:F [1.9.5_1105]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 3.7/5 (14 głosów)

Bleach 285

27 sie 18:41:57
Kategoria: Bleach | Napisane przez Dino

The Iron Fist Tournament: Wersja Oncenzurowana.

Po wyeliminowaniu Harribel, Aizen sam stanął do walki z połączonymi siłami Shinigamich i Vizardów. Jeden Arrancar wciąż jednak pozostał na placu boju. Wonderweiss powrócił do walki z Mashiro, lecz ta wciąż nie dawała mu żadnych szans. Było tak do chwili, aż ku jej własnemu zaskoczeniu rozpadła się jej maska. Wtedy to Wonder zdobył przewagę, a na pomoc Mashiro musiał ruszyć Kensei. Po krótkiej rozgrzewce były kapitan dziewiątego oddziału Gotei 13 uwolnił swoje bankai – Tekken Tachikaze. Tymczasem Aizen prowokował stojących przed nim wrogów. W końcu Hiyori nie wytrzymała i popędziła na Żelmena, jednak jej rajd został zakończony przez ostrze miecza Gina, które przebiło ją na wylot. Shinji uratował ją przed upadkiem jednak jako że Hacchi stracił wcześniej rękę, nie było sposobności na uleczenie jej obrażeń. Jedyną nadzieją była w tej sytuacji Inoue, która jednak wciąż przebywała w Hueco Mundo. W świecie Hollowów Ichigo pędził właśnie z pomocą w walce z Yammym Rukii, Chadowi i Renjiemu. Mimo usilnych starań, cała trójka była bezsilna w walce z zerowym Espadą, a po tym jak Renji i Chad zostali powaleni, Rukia znalazła się w śmiertelnym uścisku Arrancara. Resztką sił zaatakowała go jeszcze za pomocą Sokatsui, jednak tylko go tym rozwścieczyła. Yammy cisnął nią potężnie w stronę ziemi, a jedynym ratunkiem jest teraz dla niej Ichigo.

No, wreszcie jakiś odcinek, w którym mam do omówienia więcej niż tylko dwie czy trzy bardziej znaczące kwestie. Tym razem do obgadania jest troszkę więcej rzeczy, aczkolwiek nie mają one jednak jakiegoś wielkiego kalibru. Na początek, co by koniec był przyjemniejszy, weźmiemy minusy. Cóż, trzeba to przyznać, i to bez dwóch zdań, że Pierroci naprawdę potrafią się popisać swoją zdolnością dopasowywania muzyki do danej sceny. Czasem robią z tej sztuki najprawdziwsze majstersztyki. Mimo to, często zdarza się im popełniać też gafy, niezbyt dobrze dobierając dane utworki. Tym razem przeszli jednak samych siebie. Tak okropnie, obrzydliwie wręcz dobranej muzyki jak tutaj, to ja chyba w życiu nie uświadczyłem. Chodzi mi tu mianowicie o użycie „Cops’n Robbers” podczas walki Mashiro i Wondera. Kojarzycie takie głupkowate filmiku z jutuba z cyklu „<coś tam> while I play unfitting music”? Tutaj mieliśmy dokładnie coś takiego. Tyle, że o ile te filmiki samą swą głupkowatością potrafią jeszcze czasem odrobinkę rozbawić, o tyle tutaj ten zabieg dosłownie bolał. Aż zastanawiałem się czy nie wyłączyć w cholerę tego epka. Na szczęście jednak potem już takich kwiatków nie doświadczyliśmy. Mimo to jednak i tak pojawiła się inna skaza dźwiękowa. Chociaż w sumie to bardziej graficzna, bo akurat dźwięk był na swoim miejscu. Pod koniec odcinka, gdy Yammy cisnął już Rukią, dostaliśmy pędzącego Ichigo wrzeszczącego „AAAAAA!”. Wszystko fajnie, tylko gdyby tak jeszcze temu wrzaskowi towarzyszyło jakiekolwiek otworzenie ust… Śmiem podejrzewać, że narysował to ten sam gość, który epek wcześniej wyczarował nam pozbawioną paszczy maskę Apacci. Co do rysowania, to niestety muszę też zauważyć, że kreska nie zawsze w tym odcinku jest zadowalająca. W większości jednak jest jednak w pełni zadowalająca, a miejscami nawet wybija się ponad średni poziom, więc w sumie się to równoważy. I tak przechodzimy do plusów. Cóż, tymi na pewno są sceny akcji. Walka Mashiro z Wonderem wyszła całkiem fajnie. Następująca po niej walka Kenseia w Wonderem wyszła wręcz świetnie. Podobnie jak samo uwolnienie bankai przez naszego Vizarda. Bardzo przyjemnie ogląda mi się Kenseia w akcji. Pewnie to dlatego, że ta postać jest wręcz stworzona do tego żeby walczyć. Do tego jego bankai wygląda naprawdę fajnie, a jeszcze fajniejsza jest jego nazwa. Cóż, jako fan „Tekkena” nie potrafię się wyzbyć skojarzeń, na szczęśnie w tym wypadku jak najbardziej przyjemnych. Poza walkami są też inne dobre momenty. Rozmowa z Aizenem oczywiście, jak również przerwanie ataku Hiyori i zrozpaczony Shinji. A właśnie, tutaj trzeba się zatrzymać. Dlaczego nie wymieniłem ocenzurowania obrażeń Hiyori pośród minusów? Ano dlatego, że i tak jest dużo lepiej niż się spodziewałem. Myślałem, że zostanie co najwyżej ciachnięta przez brzuch czy coś w tym stylu, a tymczasem Gin bardzo ładnie przebił ją na wylot i wygląda to całkiem nieźle. Wciąż jednak jest to oczywiście niczym w porównaniu z tym, co mieliśmy w mandze. To po prostu trzeba zobaczyć, bo to był prawdziwy hardkor. W sumie może jednak rozwiązanie z anime jest nawet lepsze, bo można śmiało uwierzyć że Hiyori wciąż żyje po ataku. W mandze, jakkolwiek sam atak był boski, to to że Hiyori go przeżyła i rozmawiała jeszcze z Shinjim było już bardzo delikatnie mówiąc dziwne. Tak więc jak widać nie ma tego złego. A nie ma go też w ostatnim momencie całego odcinka, który jest także moim absolutnie ulubionym i ukochanym. Ten krzyk Ichigo jest po prostu obłędny. „RUKIAAAAAA!!!”. Ale co się dziwić, też bym sobie tak chętnie na jego miejscu pokrzyczał. 4/5.

Bleach 285, 3.7 out of 5 based on 14 ratings

18 odpowiedzi dla “Bleach 285” RSS icon

  1. Mnie zastanawia tylko jedno… po co Mashiro mówiła o bodajże 14 godzinnym limicie? ~.~ nie wiedziałam że flirtowanie z Kensei’em tyle zajmuję ^^
    Hehe, ale muszę przyznać że Yammy śmiesznie wygląda ze swoimi kończynami-w mandze wyglądał jakoś lepiej ^^
    Dino! A widziałeś te strugi krwi? Tą RZEKĘ krwi przy Hiyori? To mi zadośćuczyniło cenzurę :D

    [Odpowiedz]

    @Ajana, w mandze Yammy wyglądał lepiej, bo tam chyba nie było go tak dokładnie widać w pełnej okazałości, przynajmniej na ile pamiętam. No, w każdym razie mi nie rzucił się tak w oczy.

    Kałuża krwi rzeczywiście była, ale to i tak mały pikuś w porównaniu z wersją mangową. Świetny jest tam ten panel, na którym w tle widać Shinjiego z Hiyori na dachu budynku, a na pierwszym planie wśród gruzu jest noga Hiyori. Tego mi zabrakło w anime.

    [Odpowiedz]

    @Dino, mnie ten „spód Yammiego kojarzył sie z rzędami dziesiątek tyłków xD

    [Odpowiedz]

  2. Kensei = Bryan fury = Badass. Moja ulubiona postać z Tekkena.
    Mimo wszystko szkoda że Hyori nie skończyła tak jak w mandze chociaż tak jak jest teraz może faktycznie będzie logiczniej. A sam odcinek świetny. Najbardziej w nim rozśmieszyła mnie stonoga Yami i to jak z gracją kopnął Rukię gdy ta pod nim biegła- śmieszna scena.

    [Odpowiedz]

  3. No, gdyby tak jeszcze Kensei zaśmiał się w stylu Bryana, to już w ogóle byłby wypas : D Uwielbiam ten psychodeliczny, ze wszech stron przesadzony rechot w wykonaniu Bryana ^^

    [Odpowiedz]

  4. W Tekkenie 5 jest coś takiego że Bryan reaguje tym swoim śmiechem na kopnięcie w krocze do Niny. Gdy pierwszy raz to nastąpiło; ja (Nina Williams) kopnąłem kumpla grającego Bryanem w krocze a ten odpowiedział psychodelicznym śmiechem obydwaj wybuchnęliśmy śmiechem i trzeba było wcisnąć pauzę na dobrą minutę :)

    [Odpowiedz]

  5. Wiem, że po którymś konkretnym kopnięciu (chyba kopnięciu) wybucha tym śmiechem, ale nie wiedziałem, że reaguje też na kopnięcie od konkretnej postaci. Niezły patent. Zresztą ich oboje coś łączy, bo czytałem kiedyś że właśnie Bryan i Nina zostali przez twórców gry, chyba niechcący, omyłkowo, trochę bardziej przykokszeni względem reszty postaci i że na szóstce musieli ich normalizować. Ale nie mam pojęcia ile w tym jest prawdy. A mam piątkę właśnie, trzeba będzie sobie sprawdzić tego kopniaka ^^ A co do zabawnych dźwięków, Li Chaolan przy którymś wyskoku wydaje z siebie taki zajefajny wrzask, ale nie pamiętam, jak to się robiło, to raczej mój kumpel nim zwykle grał i też mieliśmy przy tym zawsze niezłą polewkę xD Niestety, moi ulubieńcy jakoś stronią od rozśmieszania widowni : ]

    To żeśmy se pooftopili ^^’

    [Odpowiedz]

  6. Tekken to taki zacny temat że wart jest małego offtopa.
    Li Chaolan vs Edi odwieczny pojedynek (przynajmniej na mojej konsoli) bo obydwaj tak jakoś blisko ziemi się trzymali i zawsze kojarzyliśmy ich ze sobą. Podobnie King vs Murdock i Bryan vs Steve Fox oraz Nina vs Asuka to były nasze stałe pojedynki.
    Co do tego kopniaka to nie wiem czy nie musi w tym momencie Bryan iść do przodu.
    Czy ten wrzask Li Chaolanga to nie było takie przeciągłe „beeee” bo też coś takiego śmiesznego kojarzę? A najbardziej przekokszoną postacią w serii Tekken był Jin z Tekkena 3. Ech cóż za piękna seria.

    [Odpowiedz]

  7. Nie, nie „beeee”, bardziej proste „łoooo!” czy „łuuuu!” ale krzyczane tak dziwacznie, że aż śmiesznie. Btw, Li przy jednym kombie krzyczy też coś, co brzmi trochę jak, sory za wulgaryzm, „ch*ju!” ^^’ Co do pojedynków, to ja zawsze z jednym kumplem lubiłem walczyć Steve vs. Steve. To zawsze były fajne walki. Zresztą sam Steve to moja druga ulubiona postać, po Hwoarangu i przed Kazuyą. Zdecydowany top 3 : ]
    Rzeczywiście wart jest, zresztą nawet niejako powiązany z tym epkiem, więc też nie taki całkowity offtop ^^

    [Odpowiedz]

    @Dino, Moje top 3 to Bryan, Nina oraz Steve, ale jedno trzeba oddać Tekkenowi- historia tam tak ssie że szkoda o tym pisać.
    Jeśli już doszukiwać się w Tekkenie związków ze światem anime to wspomnieć trzeba że King to zerżnięty bohater mangi Guin Saga, a idąc dalej Tygrysia maska w lamparciej skórze.
    Wracając to Bleacha to mam nadzieję że pokażą nam trochę więcej tego Bankai niż w mandze.

    [Odpowiedz]

    @sirpeter,
    King to bardziej tygrysia maska niż Guin Saga :p

    Chapter ogólnie był całkiem, przegadany jak to u Kubo. Ale na tle poprzedników ciężko mi powiedzieć by był tragiczny.

    [Odpowiedz]

    @sirpeter, Hmm, powiem tak – część historii ssie. Jeśli rozpatrywać zaplecze fabularne poszczególnych postaci. Ale jeśli patrzeć na to, jako na całość, to muszę przyznać, że, w sumie sam nie wiem dlaczego, ale historia rodziny Mishima jest dla mnie jakoś przedziwnie zajmująca. Podoba mi się ten patent z ich przekleństwem, czyli devilami, z ich walką międzypokoleniową i całym tym tałatajstwem. No ale niektóre motywy naprawdę posysają po całości. Jak sobie pomyślę, że takim wypaśnikiem jak Edi, przechodziłem historię żeby zoperować jakiegoś kompletnie anonimowego dla mnie gościa, to aż witki opadają. A co do Guina, to jak już to chyba bohater serii nowelek czy czegoś takiego, zresztą potwornie długiej serii. Jeśli już jest jakaś manga, to na podstawie tych noweli. No i jest anime, jedyny instalment jaki znam. Znaczy, widziałem kilka epków. Ale ssały jak jasna cholewa.

    Też liczę na to, że zobaczymy coś więcej z walki Kenseia. Ale tylko, jeśli Pierroci będą konsultowali się z Tite, bo to dopiero by był syf, jakby sami zaczęli Kenseiowi zdolności wymyślać.

    [Odpowiedz]

    @Dino, Nic nie przebije historii Niny i Anny które w intrze walczą ze sobą próbując się pozabijać, w całej historii są jakimiś tam śmiertelnymi wrogami, a w filmiku kończącym story line grają razem w filmie eksponując swoje kształty- WTF, w Tekkenie trzecim było jeszcze gorzej- jakaś głupawa scena na plaży.
    To że Edim przechodziłeś story żeby zobaczyć jak daje on kasę na operacje to jeszcze nic, szczytem jest filmik kończący u Bruca Irwina jak broni on jakiegoś małolata przed oprychami na ulicy.
    No owszem historia rodu Mishima jest całkiem całkiem (Kazuya zrzucony ze skały) ale naprawdę pozostałe są dobijające.
    Btw. odradzam wszystkim obejrzenie filmu anime na podstawie Tekkena. ten film może was zaboleć.

    [Odpowiedz]

    @sirpeter, Przyznam szczerze, nie znam wszystkich historii z piątki, bo nie wszystkie przeszedłem. Ale mam zamiar to nadrobić.

    A film anime widziałem. Tyle że w wersji z amerykańskim dubbingiem, bo żadnej innej nie udało mi się znaleźć. Film był… no, tak, trochę bolał. Jedyny pozytyw jest w nim taki, że to Tekken, więc przynajmniej można było sobie znajome postacie w akcji zobaczyć. Ale niestety i postacie wyszły biednie i akcja i cały film. Marzę wprost żeby jakieś studio pokroju Madhousa zrobiło serial anime na bazie gier, najlepiej długi, wielosezonowy, opowiadający historię z gier część po części, rzecz jasna przede wszystkim główne wątki, pomijając te debilne. Ech, to byłoby piękne.

    [Odpowiedz]

  8. Haha;] Ten sam gośc od Apacci, musiał to zrobic Ichigo;D Moment przecięcia Hiyori w mandze był obłędny, ale jednocześnie niezrozumiale łatwo to zniosła. Myślałam, że studio ponownie, tak jak w przypadku Matsumoto, zasugeruje jakieś obrażenie wewnętrzne czy coś. Zostałam mile zaskoczona. Z kolei Yammi zastanawia mnie. Swoje numery Arrancarzy zawdzięczali poziomowi swojej mocy. W poprzednim epku powiedzieli nam, że Harri była Vasto, a jak wiemy miała numer trzeci, no i zgadzałaby się to w sumie z jej wygladem zewnętrzenym(Ludzki wzrost) Wychodziłoby na to, że Barragan i Starrk, może nawet i Ulquiorra również mogli się poszczycic mianem Lordów. Jak to jest z Yammim? Jego siła wzrasta i przewyższa Vastosów? W tej kwestii Tite się chyba nieco pogubił, albo ponownie mi coś umknęło.

    [Odpowiedz]

  9. Albo Yammy jest jakimś wyjątkiem od reguły z tymi rozmiarami, albo, i tu ostrzegam spoiler z mangi, Pokaż ▼

    [Odpowiedz]

  10. To by wcale nie było głupie, ale tak jak powiedziałeś, motyw Vasto Lordów jest zwalony więc nie ma co się doszukiwac większego sensu.

    [Odpowiedz]

  11. WTF? Gdzie są odlatujące nogi Hiyori? No gdzie?
    Spodziewałem sie ze pierrut da dupy z tym fragmentem niech mnie diabli sprawdziło sie, zupełnie nie myślą ci ludzie… Bones moze przemyślicie moją propozycję?

    [Odpowiedz]

Skomentuj

Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.