VN:F [1.9.5_1105]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 4.6/5 (18 głosów)

Bleach – rozdział 417

27 sie 12:57:53
Kategoria: Bleach (manga) | Napisane przez Dino

417. „Deicide 19″

Gdy Matsumoto opłakiwała Gina, a Aizen zamierzał kontynuować swe dzieło zniszczenia, nagle pojawił się Ichigo, wraz z nieprzytomnym Isshinem. Odmieniony wygląd Ichigo zadziwił jego przyjaciół, ale jeszcze dziwniejsze było jego zachowanie. Całkowicie spokojny, stanął naprzeciw Aizena, choć nie dało się w nim wyczuć najmniejszej energii. Zauważywszy to, Aizen uznał, że Ichigo nie jest dla niego żadnym przeciwnikiem. Co innego zauważył jednak konający Gin, czując w Ichigo wielką siłę. Truskawa zaproponował Aizenowi zmianę miejsca ich pojedynku. Gdy Aizen nie chciał na to przystać, nie widząc w tym sensu, Ichigo siłą przeniósł go w inne miejsce. Czas na rozpoczęcie!

5/5. 10/10. 120/100.

Koniec opisu.

Nie no, oczywiście że nie podaruję sobie możliwości podzielenia się z Wami swoimi wrażeniami z tego, z TAKIEGO, rozdziału, ale serio, to co napisałem wyżej spokojnie mogłoby wystarczyć za cały opis. Nie ma co tu kryć i bawić się w podchody. Powiem wprost. Ten rozdział to czysty geniusz. Jest świetny. Jest boski. Jest zajebisty. Jest, i nie boję się użyć tego słowa, doskonały. Kurde, tak jak Tite nie raz i nie dwa męczył nas i dręczył swoimi coraz dziwaczniejszymi wymysłami, tak tym razem zaserwował coś tak megaśnego, że jedyne, co mogę, to paść na kolana i bić pokłony. Możecie powiedzieć, że przesadzam, ale mało mnie to obchodzi. Zakochałem się w tym rozdziale i uważam go za czysty majstersztyk. Dlaczego? Jest jeden jedyny powód takiego stanu rzeczy. Zwie się on Kurosaki Ichigo. Nasz główny bohater jest tutaj tak niesamowicie badasski, że aż słów brak. Ostatni raz, i jedyny zresztą do tej pory, czułem od niego taką moc kiedy przerwał egzekucję Rukii. Chociaż nie. Teraz to jest jeszcze wyższa szkoła jazdy. Gdy Ichi pojawił się na końcu poprzedniego odcinka mogliśmy zobaczyć jedynie, jak zmienił się zewnętrznie (a wygląda teraz baaardzo fajnie, trzeba tu zaznaczyć) ale nie wiem, czy ktokolwiek spodziewał się, że aż tak bardzo zmieni się także wewnętrznie. Koniec z robiącym co rusz wielkie oczy, skołowanym i targanym przez najróżniejsze uczucia i emocje chłopakiem. Teraz mamy wojownika z prawdziwego wrażenia. Bije z niego taka moc i taki spokój, że aż szczena opada. Ale po kolei. Już na samym początku Ichigo sprawia wrażenie odmienionego, stojąc niezwykle pewnie przed Aizenem. Samą swoją postawą robi wrażenie. A potem mamy ten moment, kiedy sprawdza co z Yuzu i Karin. I ten właśnie moment zmienił wszystko. W tym momencie wiedziałem, że teraz Ichigo to totalnie inna liga. A potem jest jeszcze lepiej. Ten bijący z niego spokój naprawdę robi piorunujące wrażenie. Ładnie podkreślił wszystko Gin, który najwyraźniej nie pożegna się z życiem tak łatwo, jak mogło się wydawać. Z kolei na kompletnego idiotę wyszedł Aizen, nie przeczuwając że za dziwnym zachowaniem Ichigo może się kryć coś więcej. Nie dociekając, dlaczego nie czuć od niego żadnej energii. Jak widać tak się przekoksił, że stracił wszelki kontakt ze światem i własnym zdrowym rozsądkiem. Ale co tam Aizen, czas przejść w końcu do zakończenia odcinka. Samo to, jak Ichi przerwał kolejną drętwą przemowę pana motylka było bardzo fajne, ale już to, co zrobił później, dosłownie wymiotło cały system. Ta akcja z przetarganiem Aizena za facjatę jest po prostu piękna. Cały rozdział taki jest. Ktoś może się przyczepić, że mało się w nim dzieje, ale widząc coś takiego, naprawdę nie czuję niedosytu. Sam zapominam nawet o fakcie, że mamy tu praktycznie kalkę z innego popularnego tasiemca. Ba, nawet z co najmniej dwóch całkiem innych jego momentów. Właściwie to jedynym, do czego mógłbym się przyczepić jest… kolejny „Deicide”. Nawet po tym, jak ostatni był podpisany jako „The End”. WTF? No ale mniejsza, to się nie liczy. Liczy się to, że dostaliśmy genialny rozdział, przedstawiający nam Ichigo, jakiego do tej pory nie znaliśmy. Ichigo, który dla mnie przebija absolutnie wszystko, co do tej pory widziałem w tej mandze. I nie mam nawet zamiaru bawić się w przewidywania na temat tego, co się dalej wydarzy, jak Tite to rozwiąże i dokąd to wszystko prowadzi. Stanowczo wolę sobie czytać i przeglądać ten chapter raz za razem. Jest świetny. A jak sobie wyobrażę, że w anime może, i powinno, się pojawić w tej rozpoczynającej się walce „Number One”, towarzyszące takiemu Ichigo… Oł jeee.

Bleach - rozdział 417, 4.6 out of 5 based on 18 ratings

17 odpowiedzi dla “Bleach – rozdział 417” RSS icon

  1. FUCK YEAAAAH!!! Nie sposób napisać cokolwiek inego na rozpoczęcie! Ile oni musieli tam siedzieć tygodni żeby Ichigo i brodaty zarośli! No i ten text: „Kurosaki Ichigo… are you really Kurosaki Ichigo?” I to z ust Aizena! O nieee Dino tutaj mi pasuje raczej Nothing can be explained przez cały rozdział a gdy łąpie żelmena za łeb to Strom Center! Nie ma bata Tite jak cos zchrzani w jednym to w nastepnym full odkupienie grzechów nam funduje, no poporstu nie moge sie doczekać następnego!!

    [Odpowiedz]

  2. Nie mówiłem, że chce „Number One” przy tym, co mamy w tym chapku, bo tu nawet nie ma do czego go puszczać. Pisałem, że w samej walce, która dopiero teraz się zacznie, powinien się pojawić. Bo mam nadzieję, że będzie ku temu okazja.

    [Odpowiedz]

  3. Oj wtedy to sie przyda, albo ten ala storm center podczas walki Renji vs. Byak. Number one bardziej na ostateczny niszczycielki atak ^^ Rany ale sie okrutnie napaliłem na nastepny chapter. Domyślasz sie czemu nic od niego nie wyczuwali? Ja sądze ze teraz nie posługuje sie reiatsu tylko tym z czego był zbudowany strażnik którego rozwalił Aizen – Gin wtedy wspomniał że reiatsu nawet się z tym nie może równać.

    [Odpowiedz]

  4. Może masz rację, z drugiej strony ja jako maniak Dragon Balla mam inne skojarzenia. Wpominałem w opisie, ża cała ta sytuacja jest niemal kalką z innej serii. Ta seria to DB właśnie. Tam kiedy Goku zjawił się po treningu na polu walki z drużyną Ginyu też jego energia była ledwie wyczuwalna, sprawiał wrażenie cieniutkiego. Ale za to zachowywał się wręcz odwrotnie – był całkowicie spokojny, opanowany i mimo nie wydzielania praktycznie żadnej energii biła od niego wielka siła. Dokładnie tak samo jest teraz z Ichigo. Tam okazało się, że Goku posiadł zdolność takiej kontroli swojej energii, że potrafił zwiększać ją do ogromnego poziomu na tak krótkie ułamki czasu, że nikt nie potrafił tego wyczuć a skautery, takie urządzenia do pomiaru energii, nawet tego nie rejestrowały. Możliwie więc że podobnie jest teraz z Ichigo. Chociaż jak wspomniałeś o tej opcji z energią jak u tamtego strażnika, to rzeczywiście jest to bardzo możliwe. Ostatnim, co przychodzi mi do głowy, choć raczej całkowicie nieprawdopodobnym, jest działanie energii Ichigo na zasadzie podobnej jak gwizdka na psy. Jego dźwięk jest tak wysoki, że ludzie go nie słyszą. Może reiatsu Ichigo wzrosło do takiego poziomu, że przerosło możliwości czucia go przez innych. Tak jak z tym gwizdkiem – jest już na takim poziomie, że aż uciekł zmysłom pozostałych postaci. No, zobaczymy.

    [Odpowiedz]

  5. Przez epickość tego chapterka mogę wydusić z siebie tylko jedno, dość niecenzuralne słowo: ZAJEBISTE!

    [Odpowiedz]

  6. „Number One”!! O taaaaak!! Ta nutka musi towarzyszyc Ichigo gdy rozpocznie walkę. Chapter poprostu zarąbisty. Na początku myślałam, że będzie dotyczył podziwiania (lub nie, w wypadku Aizena) wygladu Ichigo, ale później ah… cudo… Kadry przedstawiające „starego” Ichigo, a potem te jego skupine, poważne spojrzenie, booskie! No i to przetransportowanie Aizena, było takim swego rodzaju okazaniem wyższości;] Nie mogę porównac sceny wejścia Ichigo, do tej przytoczonej z Dragon Balla. Może teraz popadne w niełaskę, ale przyznaje się, że nieoglądałam tego anime. Gdy byłam mała, natknęłam się na kilka odcinków w telewizji, ale gdy zobaczyłam tam krew, to przeżyłam traume XD

    [Odpowiedz]

  7. O tak, to były dobre czasy, kiedy krew nie doprowadzała jeszcze aż tak do parowania łbów cenzorów telewizyjnych. Chociaż i tak mielismy u siebie okrojoną wersję, to mimo to bywało dość krwiście. Ba, w samym openingu były sceny z walki z Vegetą, gdzie Goku, Gohan i sam Vegeta byli od stóp do głów poranieni i zakrwawieni. Ech, wtedy to było pięknie : ] Tak btw, to sama „przeprowadzka”, którą urządził tu Ichigo Aizenowi, też z miejsca kojarzy się z Dragon Ballem. Trunks w swojej przyszłości zaproponował zmianę miejsca walki Cellowi, ten się nie zgodził, także będąc pewnym swej całkowitej wyższości nad Trunksem, więc Trunks przeniósł go siłowo, okazując się od Cella nieporównywalnie silniejszym. Tyle że on nie łapał go bezpośrednio tylko przeniósł za pomocą swojej energii bodajże. Dlatego w sumie mam nadzieję, że nie sprawdzi się moja teoria z Ichigo uwalniającym reiatsu na minimalne ułamki czasu tak jak było z Goku. Tite i tak już za dużo Dragona pcha w Bleacha, lepiej żeby tym razem było to coś innego.

    [Odpowiedz]

  8. Ewenement, nawet Kaziowi puściły hamulce ^^

    [Odpowiedz]

  9. Hehe, a bo z Kazia to tylko taka cicha woda ; ]

    [Odpowiedz]

  10. Fakt, nie wytrzymałem. Ale powiem więcej, szykuję mały artykulik w tym temacie, choć to na razie tajemnica :P .

    [Odpowiedz]

  11. O, to żeś zaciekawił. Czekamy, czekamy ^^

    [Odpowiedz]

  12. o no jak najbardziej, może być ciekawie

    [Odpowiedz]

  13. Chapter mega, teraz to Ichigo wygląda jak hero z prawdziwego zdarzenia, a cała ta akcja zakrawa na rozgrzewkę przed super finałową walką, choć samego Bleacha to pewnie jeszcze nie koniec.
    Przypomina mi się ta scena: z zajefajnego anime.
    Warto wspomnieć jeszcze o zabawnym gagu z afro shinigami.
    A żeby trochę nie marudzić można się przyczepić do tego że zamiast od razu przebić głowę Aizena katabą Ichigo wolał nim trochę po pomiatać.

    [Odpowiedz]

    @sirpeter no i zapomniałem linka :

    [Odpowiedz]

  14. Ła, na śmierć zapomniałem, miałem wspomnieć w opisie o tym gagu a Afro-sanem xD Ech, ja to zawsze o czymś muszę zapomnieć. No, w każdym przyznaję, że był naprawdę przedni. W starym, dobrym stylu ^^

    [Odpowiedz]

  15. No, ten chapter jest świetny tak samo jak postawa i wygląd Ichigo. Co do Number One to najlepiej jakby dali wtedy kiedy Ichigo trochę baty dostanie, nagle wyzwoli power upa i uderzy super hiper atakiem pokonując Aizena. Tylko którą wersje wolicie, z wokalem czy bez?? Sądzę że Aizen to nie ostatni główny przeciwnik w bleachu.

    Tylko niech się w końcu Ichigo nauczy jakieś kidou lub orginalną technike bo te getsugi są nudne, a z taką mocą.

    [Odpowiedz]

  16. Oczywiście, że z wokalem. I oczywiście, że na finalny atak. Tyle że ten finalny atak wcale nie musi być taki do końca finalny. Myślę że walka może zostać nierozstrzygnięta i że jednak Aizen wbije do świata króla. Ale kto tam wie.

    [Odpowiedz]

Skomentuj

Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.