VN:F [1.9.5_1105]
Jak oceniasz odcinek?
Wynik: 3.3/5 (17 głosów)

One Piece 530

15 sty 20:19:00
Kategoria: One Piece | Napisane przez Dino

Ahoj szczury lądowe! Tak, dobrze widzicie, One Piece wpływa na wody Anime Chronicle! To jak, przyłączycie się do załogi?!

Tak, dobrze widzicie, One Piece przechodzi do abordażu i wskakuje na pokład Anime Chronicle. Pisałem ostatnio, że szykuję się z wjechaniem z kolejną serią. Kolejną. Zadbałem o to, żeby nie użyć słowa „nową”. Mimo to, oczywiście i tak większość po przeczytaniu tamtych słów doszła pewnie do wniosku, że chodzi o jedną z serii obecnego sezonu. Tymczasem nie, wpadam w glorii i chwale niosąc Wam kolejnego tasiemca. Przy tym jednak, o ile Bleach, jak wiadomo, od dawna już na najwyższe noty nie zasługuje, delikatnie mówiąc, o tyle One Piece, przy 530 odcinku, nie tylko wciąż utrzymuje wysoki poziom, ale wręcz staje się coraz lepszy i lepszy. Dlaczego więc dopiero teraz zdecydowałem się ruszyć z jego opisywaniem? Cóż, jak mniemam, jakieś 97,8… no, powiedzmy 97,6% z Was z zapartym tchem śledzi dzień po dniu moje konto na MALu. Ci szczęśliwcy dobrze wiedzą, że od jakiegoś czasu pożerałem kolejne epizody jak szalony, zmierzając prostą drogą ku chwili, gdy zderzę się z dniem obecnym, gdy odcinków jest ile jest i na każdy kolejny trzeba czekać ten okrutny tydzień. Tak, jak już widzicie, jeśli chodzi o One Piece nie jest weteranem, podróżującym z Luffym i załogą od chwili rozpoczęcia ich przygody. Nie, ja na pokład wskoczyłem dopiero jakiś czas temu, połykając wtedy lekko pierwszych dwieście odcinków. Potem, z dotąd nieznanych mi przyczyn, zrobiła mi się roczna, może nawet półtoraroczna przerwa, aż wreszcie wróciłem na morze i już bez przeszkód przepłynąłem wszystkie pozostałe odcinki, aż do najnowszego. Tyle, jeśli chodzi o mój staż z One Piece. A jaki jest mój do tej serii stosunek?

Kocham ją. Jestem autentycznie nią zafascynowany. Kiedy po raz pierwszy sięgałem po to anime, podchodziłem do niego trochę jak pies do jeża. Bo wygląda dziwnie i tyle odcinków do nadrobienia. I rzeczywiście, to prawda, każdy to przyzna. One Piece wygląd specyficzny ma, a i epizodów kupa, zwłaszcza jak ktoś zaczyna od zera. Ale wystarczyło kilka odcinków, żebym został tym specyficznym wyglądem całkowicie oczarowany. Dzisiaj One Piece to dla mnie jeden z najciekawiej i najlepiej narysowanych seriali animowanych, jakie dane mi było kiedykolwiek poznać. A co do ilości odcinków to… Cóż…. Ja chcę jeszcze drugie tyle! Teraz, zaraz! Jeśli więc czyta te słowa ktoś, kto One Piece’a jeszcze nie sprawdził, ma na to ochotę, ale te dwie rzeczy, dezajn i długość, trochę go przerażają, naprawdę nie ma się co bać. Lepiej jak najszybciej zrobić nura w pierwszy odcinek i dać się porwać temu niesamowitemu, ogromnemu, pięknemu światu i epickiej przygodzie, w której towarzyszy się załodze Słomkowych Piratów. Tak właśnie, towarzyszy. Nie ogląda. W tej serii bowiem, widz czuje się praktycznie jak członek załogi. Przez tak długi czas cieszy się, smuci i złości z jej członkami, że zaczyna czuć, jakby sam do niej należał. Postacie nie są mu obojętne. Sam oglądając ich zmagania emocjonuję się, jakbym stał z nimi na polu walki. Śmieję się, jakbym uczestniczył w ich zabawie. I serce mi się kraje, gdy przytrafia im się coś złego.

To jest właśnie siła tej serii. Kocha się ją w całości i w najmniejszych szczegółach. Kocha się jej bohaterów, jej akcję, jej przygody, jej wygląd, jej muzykę, jej epickość i niczym nieskrępowaną fantazję. Jej się nie ogląda, ją się przeżywa. Tak, jak już pisałem, kocham One Piece’a. Jeśli miałbym go ocenić, przynajmniej to, co widziałem do tej pory, bez wahania dałbym mu najwyższą możliwą notę. Zawsze i z całkowitą pewnością słuszności swojej oceny. Jeżeli miałbym go ustawić na jakimś miejscu wśród swoich ulubionych serii… Do tej pory ciężko było mi nawet pomyśleć o tym, żeby jakieś anime przebiło mój numer jeden. Neon Genesis Evangelion. I spokojnie, nie jestem zaślepionym fanbojem, po prostu jestem jego wielkim fanem i tyle. One Piece jednak… też go nie przebił. Ale się z nim zrównał i zasiadł obok niego na szczycie podium, a już to było do tej pory nieosiągalne dla żadnej innej serii, nawet dla moich pozostałych „dziesiątek”: Gurren Laganna, FMA: Brotherhood, Casshern Sins i Mushishi. Jak więc widzicie, nawet jeśli stażu długiego nie mam, jestem już w tym tytule całkowicie zatopiony. Dlatego mam nadzieję, że ci z Was, którzy także go kochają, przyłączą się do mnie w mojej wyprawie po wodach One Piece’a, tu, na łamach Anime Chronicle. Z drugiej strony, mam także nadzieję, że w osobach nieznających jeszcze tej serii, zdołałem obudzić chociaż maleńką iskierkę, choć maleńką chęć zmiany tego stanu rzeczy. A teraz, po tym przydługim wstępie, przejdźmy już do najważniejszego, czyli do samego odcinka. 530 i zarazem pierwszego opisanego na tej stronie. Z miejsca zaznaczam, że nie jestem na bieżąco z mangą. Czytam jedynie jej polskie wydanie, liczące sobie na chwilę obecną osiem tomików. Zaznaczyć też wypada, że opisy One Piece’a, a przynajmniej ten pierwszy, reszta już zależy w dużej mierze od Was, będą miały trochę inną formę niż wszystkie moje wcześniejsze teksty. Forma ta zresztą ewoluowała w pewnym stopniu od pierwotnego zamysłu, do tego, co znajduje się poniżej. Było trochę kasowania i drapania się po głowie, teraz Wam pozostaje wszystko ocenić i dać mi znać, o co bardzo proszę, co myślicie o takim opisie i w ogóle o samej idei zajmowania się na AC tym anime. No, to chyba tyle. Zapraszam do lektury.

Hę? Słomkowy Kapelusz Luffy? Tak, tak, znam jego historię. Jego i jego załogi. Najbardziej zwariowanej ławicy piratów jaka pływała po morzach tego świata od czasów samego Gold Rogera! Znam ich dzieje bardzo dobrze. Że co? Chcesz posłuchać o ich przygodach? Tak, wiele szczurów lądowych przychodzi do mnie w tej sprawie, gdy zejdę na ląd. No dobra, niech będzie, coś ci opowiem, ale nie będę gadać o suchym pysku. O, przychodzisz z przygotowaniem. Bardzo dobrze! Jest rum, to i mówić można. To o czym mam opowiedzieć? Aaa, Wyspa Ryboludzi! O tak, tam to się działo. Na godziny opowieści! To co, wiesz coś o tym, co się tam wydarzyło, czy mam zaczynać od początku? O, przepowiednia mówisz? Pięknie! Czyli trochę już wiesz! Tak, tak, Shyarly przepowiedziała, że Luffy zniszczy Wyspę Ryboludzi. Tak jak wcześniej przepowiedziała śmierć Białobrodego. A to raczej nie było coś, czego można się było tak po prostu spodziewać. Wiadomo więc, że ta syrena raczej do zwykłych nie należy. I nie mówię tylko o jej nieprzeciętnej wielkości i równie rzadkiej urodzie oraz pięknym głosie. Ale, zanim będziemy kontynuować temat jej wróżby, wróćmy do załogi.

Luffy, Usopp, Brook i Keimi dotarli do domu Pappuga, do którego ten sam ich doprowadził. Trzeba przyznać, że rozgwiazda całkiem nieźle się urządziła. Uwierzysz, że na jego widok nawet syreny piały z zachwytu? Zresztą nie tylko jego. Sława Brooka, czy jak wolisz Soul Kinga, dotarła nawet na tą wyspę. Piosenkarz i projektant, niezły się z nich zrobił duet. Chociaż projektantowi przestało być tak wesoło, kiedy korzystając z jego gościnności, Słomkowi ogołocili mu cały sklep. Cieszyło to zwłaszcza Nami, którą właśnie w tym sklepie znaleźli Luffy i spółka. No, ale niezbyt ucieszyło Pappuga, rzecz jasna. A to był dla niego tylko początek wrażeń. Dla niego, dla naszych piratów i dla wszystkich, którym dane było na własne oczy zobaczyć, jak bez żadnej obstawy, w biały dzień, zjawił się sam Neptun! Co? Nie wiesz, kim jest Neptun? To król! Władca Królestwa Ryugu, którego częścią jest Wyspa Ryboludzi! To wielka persona, dosłownie i w przenośni. A przy tym, zdaje się, całkiem sympatyczny kawał ryby, pomimo paniki, jaką wywołało w niektórych jego przybycie. W każdym razie Neptun zaskoczył wszystkich, kiedy okazało się, że przybył osobiście, by zaprosić Słomkowych do swojego pałacu. Coś niewiarygodnego! A wszystko dlatego, że uratowali oni wcześniej jego rekina, nie wiedząc nawet, z jak ważną rybą mają do czynienia. A zaproszenie oczywiście przyjęli, zabierając za sobą Keimi i Pappuga. Szkoda tylko, że nie było z nimi reszty załogi. Zresztą Chopper ciągle czuwał nad Sanjim, który… taa, miał swoje problemy. Ale w końcu za nie, między innymi, go kochamy.

No, ale nie wszystkim piratom na Wyspie Ryboludzi było tego dnia tak do śmiechu, jak Luffy’emu i jego towarzyszom. A to dlatego, że tego właśnie dnia z wyspy próbowała uciec załoga pod komendą Kraborękiego Gyro. Swoją drogą, fajną miał facet tą rękę. Żeby ratować życia, zgodzili się dołączyć do pirackiej załogi Ryboludzi, ale w końcu postanowili dać nogę. No, ale daleko oczywiście nie dopłynęli. Na drodze stanął im Hody Jones we własnej osobie! Kapitan Nowych Ryboludzich Piratów. I to ze skutymi rękami! Dlaczego? Żeby pokazać im swoją siłę. Że nawet bez użycia rąk potrafi zniszczyć im statek i ich zatrzymać. I zrobił to. Wszystko przez te jego pastylki. Energy Steroids, tak się zwą. Połkniesz jedną, twoja siła się podwaja. Drugą, podwaja się znowu. A przecież ryboludzie są z natury dziesięć razy silniejsi od nas. Po takim doładowaniu stają się prawdziwymi bestiami! Widać to było w ataku Jonesa. Okrutny, brutalny, straszny, a w tym wszystkim piękny, porażający siłą zniszczenia. Tak, tak, Jones dał tam wysokiej próby pokaz. I pochwalił się tymi swoimi prochami. Ale z drugiej strony, skracają im one życie. Interesująca rzecz, te pastylki. No i, jak widać, zapewnią naszym bohaterom nie lada wyzwanie. Ale to dobrze. Opowieść będzie ciekawsza. A załoga Gyro i tak miała szczęście. Pokonanych i rannych, ale puszczono ich wolno. Żeby mogli przekazać ludziom z powierzchni, jak potężna i przerażająca jest załoga Hody’ego.

Sam Hody, trzeba mu przyznać, nawet tylko wyglądem wzbudza strach. Zwłaszcza, jak się dodatkowo nażre tych pastylek. Jego zęby stają się wtedy prawdziwie śmiercionośną bronią. Co się dziwić, w końcu to żarłacz biały! Czy można sobie wyobrazić rybę bardziej nadającą się na kapitana takiej załogi? Wiem, że ja nie mogę, to na pewno. Do tego gość uwielbia Arlonga. A to z miejsca sprawia, że Słomkowych to on niezbyt lubi. Pamiętasz walkę Luffy’ego z Arlongiem, co? Tak, to naprawdę było coś! Pomyśl więc tylko, jak Słomowy Kapelusz będzie musiał się teraz wysilić! Oj tak, przygoda na Wyspie Ryboludzi ciekawie się zaczyna. Załoga jak zawsze rozdzielona, jej część już teraz spotkała króla Neptuna, a Hody Jones, choć nie na oczach Słomkowych, zaprezentował już swoją moc. I to nie byle jaką. Tak, tak, początek jest niezły, a dalej będzie jeszcze lepiej, tak sobie pewnie myślisz. Nie dziwię ci się. No, ale reszty już ci nie opowiem. Rum wypity, a na mnie już pora. Czas wracać na morze, dość już siedzenia na gruncie. Szkoda ci, powiadasz? Słuchaj, a co powiesz na dołączenie do mojej załogi, hę? Nasz majtek ostatnio awansował i teraz nie ma komu pokładu szorować, hehehe. To jak, piszesz się na to? Poznasz dalsze losy Słomkowych Piratów. A i własną przygodę przeżyjesz, to mogę obiecać. Tylko pamiętaj, życie pirata piękne jest, ale często też niezbyt długie. W takim razie postanowione! Wyruszamy czym prędzej. Cieszę się, że dołączysz do mej załogi. Już niebawem opowiem ci, co działo się dalej na wspaniałej Wyspie Ryboludzi!

One Piece 530, 3.3 out of 5 based on 17 ratings

43 odpowiedzi dla “One Piece 530” RSS icon

  1. szkoda że nie od 1 epa :P

    [Odpowiedz]

    To by trzeba było zmienić nazwę strony na Anime-Archive, w skrócie AA czyli Anonimowi Alkoholicy…Animowcy chciałem napisać. I wtedy gdyby ktoś Ciebie zapytał jakie masz hobby, Ty z dumą byś odpowiedział: udzielam się na AA! To większe bohaterstwo niż być z Cesarzem pod Austerlitz! A ja bym zrobił serię przeżyjmy to jeszcze raz. I bym Madokę opisał. Ha, ha, ha buhahahaha….

    [Odpowiedz]

    @Obsédé,
    Śmiej się śmiej, ale ci powiem że archiwum opisów się przydaje częściej niż by się mogło wydawać. Zresztą generalnie, sens robienia streszczeń anime można zawrzeć w dwóch punktach:
    a) opisywanie (i komentowanie) na bieżąco, tak aby można się na gorąco podzielić aktualnymi odczuciami z właśnie emitowanej serii
    b) stosunkowo łatwa możliwość odszukania pewnych fragmentów fabuły w serii na podstawie archiwaliów właśnie

    [Odpowiedz]

    @richie, Niektóre serie są jak wina. Im później się je opisuje tym lepiej, bo widać ich wpływ na otaczającą rzeczywistość. Łatwiej wyłapać pewne mechanizmy. Wreszcie takie drobnostki mogłyby się nie zmieścić jeśli by chcieć o serii napisać w krótszym tekście. A tak można zmieścić wszytko: reakcje postaci, dobór muzyki, podpuchy na widzów, historię teorii dotyczących rozwoju fabuły. W opisach odcinków można zmieścić to wszystko i jeszcze więcej np. polemizować z pewnymi teoriami, na co w zwykłej recenzji nie ma miejsca a na forum może przejść niezauważone. Tak w zasadzie to lubię opisywać odcinki wiedząc co się zdarzyło później. Może nie ma tego szału nowości, ale wiadomo jak się rzecz rozwija.

    Ale na miłość Madoki, One Piece ma 530 odcinków… to trochę dużo pracy, nawet gdyby opisywać po 10 odcinków za jednym razem. To już nie wiem, czy może nie lepiej opisywać oryginalną mangę a odcinki tylko tam, gdzie są fillery. Przynajmniej do ich zrównania się.

    [Odpowiedz]

    @Obsédé, Eee… ale przecież jak są fillery to w anime, czyli w odcinkach właśnie. Więc o jakim zrównaniu się mowa? Chyba chodziło Ci o to, żeby opisywać mangę tylko wtedy, kiedy w anime są fillery. Wtedy to ma jakiś sens. Albo mi się coś dziwnie rozumuje.

    [Odpowiedz]

    @Dino, Na odwrót. Żeby opisywać mangę, a odcinki tylko wtedy gdy są fillery i przerywać ich opisywanie kiedy anime znów wraca do mangi.

    [Odpowiedz]

    @Obsédé, Aha, rozumiem, sorki. No ale właśnie mangi na bieżąco nie czytam. Wychodzi w Polsce, więc nie ruszam żadnych skanów z netu. Z Bleachem jest tak, że czytałem go na kompie na długo, zanim zaczął u nas wychodzić, więc mimo, że kupuję tomiki, czytam też nowe rozdziały. Ale gdybym teraz miał zacząć czytać One Piece’a na kompie, zrobiłbym to, kiedy wychodzi już u nas. Złamałbym swoją żelazną zasadę. Nie zrobię tego, tak więc proponowana przez Ciebie opcja w moim przypadku odpada.

    [Odpowiedz]

    @Dino, Wiem, wiem. Sam nie czytam nic w necie jeśli mam nadzieję, że ktoś to wyda w Polsce. Np. Berserka nie tknąłem do tej pory, tak samo Kuroshitsuji, a kiedy Kasem padł i zostawił nas z sześcioma tomami Priesta to też nie mam zamiaru czytać tego w postaci skanów. Kiedyś w ankiecie JPF było Rozen Maiden, ale nie przeszło i pomimo tego dzisiaj też do skanów nie zaglądam. Tak w zasadzie to obecnie z jedyną serią, którą jestem na bieżąco i czekam jak głupi na kolejne rozdziały jest spinoff (jeśli to słowo pasuje) Madoki pt. Puella Magi Kazumi Magica. Natomiat ogólnie mangę lubię sobie aplikować w większej ilości i najlepiej papierowymi tomikami, gdyż po roku czytania co miesiąc skanów następnego rozdziału to gdzieś się ta radość wytraca. To takie smutne.

    [Odpowiedz]

    @Obsédé, Ja też jestem na bieżąco, i w ogóle czytam aktualnie na kompie tylko jedną serię. Bleacha. Zaczynałem kilka innych, ale nawet kiedy bardzo mi się podobały (Hoshin Engi, Liar Game), po kilku tomach odpadałem. Czytanie mang na ekranie komputera to po prostu jakiś wybrakowany półśrodek. Nie siedzi mi to zbytnio. I też mam kilka tytułów, które mam nadzieję że u nas wyjdą. Może nie za rok, ale za dwa, trzy, kto wie, przez co za cholerę ich na kompie nie ruszę.

    A czy Kuroshitsuji nie wychodzi już u nas? Bodaj od Waneko? Może mi się z czymś innym myli, bo sam nigdy tą serią się specjalnie nie interesowałem, ale coś mi tak w głowie świta.

    [Odpowiedz]

    @Dino, Wychodzi i są już dwa tomiki. Po prawdzie czyta się lepiej niż ogląda anime. W ogóle od kiedy JPF wydaje głównie długie serie, które nie wiadomo kiedy się skończą, to najwięcej nadziei pokładam w Waneko. Wydaje nazwijmy to serie nie dla młodszego czytelnika, ale też coś dla trochę starszego ale nie popadając w „sekciarstwo”. Kiedyś JPF też takie było. Nie żebym ich krytykował, bo wpierw muszą zarobić żeby coś innego wydać, ale mimo wszystko dobór ich pozycji mi nie leży. Chciałbym, żeby ktoś u nas wydał:
    1. Berserk: (nie czytałem ale podobno świetne),
    2. Gantz: (nie czytałem ale podobno świetne),
    3. Rozen Maiden: (czytałem, ale nie śledzę ostatnich rozdziałów. Poza tym uważam, że pozycja zacna. A najzacniejsza ze wszystkich Suigintou. Do Madoki mój nr.1 pod względem niekontrolowanych odruchów ciała podczas seansu). Tak w zasadzie to powinno być drugie.
    4. Mogliby mangową adaptację i spinoffy Madoki wydać. Tak w zasadzie to powinno być u góry listy.
    5. Priest: (nie czytałem ale podobno świetne)
    6. Battle Angel Alita: Last Order. Bo pomijając końcówkę ale Deus Ex Machina z pierwszej ALity, to skoro już powiedziało JPF ileś tam lat temu A, to czas powiedzieć B. Nie czytałem w necie, ale podobno zacna pozycja. A poza tym chciałbym wiedzieć jak się to w końcu skończyło.
    7. Claymore: Anime Claymore mnie wprowadził do anime. Nie powiem, żeby to było wybitne, ale potrafię być bardzo sentymentalny. Mangi nie śledzę, ale chciałbym wiedzieć jak to się w końcu zakończyło.
    8. Drifters: Ale to za parę lat jak Kouta Hirano napisze ileś tam tomików. Mangi też nie śledzę, doczytałem do mniej więcej połowy pierwszego tomu na skanach.
    No i w sumie to tyle. Mogliby zrobić dodruki starych mang JPF np. Ghost in the Shell. Tak mniej więcej wygląda moja lista życzeń, które mogą ale nie muszą się spełnić. Przy czym pozycje z uniwersum Madoki to bym był gotów z USA/UK sprowadzić.

    [Odpowiedz]

    @Obsédé, Z tego co czytałem na forum JPFu, to na Berserka nie ma co liczyć. Nie pamiętam, czy to chodziło o długość serii i to, że kij wie kiedy się skończy, czy o problemy ze stroną japońską, bo o kilku seriach z takimi problemami tam czytałem. Sam Berserka też nie czytałem, anime też nie widziałem, ale kurde, chciałbym bardzo tą serię sprawdzić, bo wszyscy mówią, że jest świetna. I wygląda po prostu badasko. Czuję, że pięknie by mi przypasowała. Ale mimo to za skany się nie łapię. Wciąż mam nadzieję, że jednak uda się kiedyś chociaż zacząć to u nas wydawać.

    Z reszty tych serii miałem kontakt tylko z Claymorem, też z anime właśnie. Podobno manga jest dużo lepsza. Anime było całkiem niezłe, ale nic bardzo specjalnego. Gdyby wyszła u nas manga, myślę, że bym się połasił. Podobnie z tym Drifters. Nie wiem nawet, o czym to jest, ale jak przeczytałem nazwisko autora, to od razu musiałem Ci przytaknąć. Hellsing jest mega, więc z chęcią sprawdziłbym więcej tytułów Hirano.

    Co do mnie, to mangi, które chciałbym zobaczyć na naszych półkach to przede wszystkim wspomniany Berserk, a idąc dalej Hoshin Engi (leciało u nas anime na jej podstawie – Łowca Dusz), Liar Game, Trigun (wiem, że są dwie serie mangi, pierwsza krótka, druga dłuższa i podobno lepsza, ale że żadnej sam nie znam, znam tylko anime, to w sumie sam nie wiem, którą bym wolał), Beck (bo podobno ciągnie się dalej po zakończeniu anime, co brzmi bardzo fajnie, bo aż szkoda było, kiedy serial się skończył) i Mushishi (też jest niby więcej mangi niż anime). Z chęcią zobaczyłbym też wznowienie Dr. Slumpa od JPFu i coś, na co z pewnością nie ma co liczyć, ale mangowe Pokemony, które zaczął kiedyś wydawać u nas właśnie JPF, z tym że w jakichś dziwnych zeszytach. Gdyby wychodziło to u nas w tomikach i nie urwało się znowu na samym początku, byłoby pięknie. Na dodruk Ghost In The Shella też bym się pisał. A już chyba moje największe numero uno marzenie to wydanie kilku krótszych, jednotomowych mang Akiry Toriyamy. Wydał parę takich rzeczy już po Dragon Ballu i patrząc na popularność tego ostatniego w naszym kraju, myślę, że znaleźliby się u nas na coś takiego klienci. Gdyby np. wydać to jako jakąś mini serię sygnowaną właśnie nazwiskiem autora. Ach, marzenia : ]

    [Odpowiedz]

    @Dino, Tak, Hellsing to dla mnie czysty kult, nawet jeśli fabuła to zwykła rzeź. W sumie to do wyżej wymienionych pozycji bym jeszcze dołączył:
    Pandora Hearts: To już ponad dwa lata jak anime przestało wychodzić a do dziś ciepło wspomina tę serię. Bodajże czy Alicja nie była ostatnią porządnie skonstruowaną tsundere jaką pamiętam? A sumie to te ponad trzydzieści tomów berserka to i tak by wydawali ponad pięć lat, więc roboty mieli by nie mniej niż z Bleachem, One Piecie czy Naruto. Tylko czy by na tym zarobili? Oto jest pytanie.

    [Odpowiedz]

    @zse1,
    Też myślałem że będzie od pierwszego epa… byłaby dobra okazja do obejrzenia, a tak no cóż. Znów coś nie dla mnie.

    [Odpowiedz]

    @richie, Ludzie, czy wyście się szaleju najedli? Kiedy biedny Dino zdążyłby to opisać? Na emeryturze?

    [Odpowiedz]

    @Obsédé,
    Dla prawdziwych fanów nie ma rzeczy niemożliwych więc… czemu nie ;)

    [Odpowiedz]

    @Obsédé, Dzięki Ci! Właśnie miałem pisać, że życia to ja niestety z gumy nie mam. Czas się tak jak Luffy nie rozciąga. Prawdę mówiąc, myślałem dawno temu, żeby zrobić tak z Bleachem. Tzn opisywać normalnie nowe odcinki, ale przy tym, dodatkowo, opisywać też od pierwszego stare epki. Ale dałem sobie spokój z tym pomysłem. Teraz, z One Piece, serio bym to zrobił. Jestem tak zajarany serią, że naprawdę bym się za to wziął. Gdybym tak jak Bleacha, zaczął opisywać od 190 odcinka. Ale mając do wytrzaskania 529 epków? No dobra, gdyby olać fillery byłoby mniej, ale ilość i tak byłaby przytłaczająca. Dlatego nie, niestety, raczej się za to nie wezmę : ]

    [Odpowiedz]

    @Dino,

    Jestem tak zajarany serią, że naprawdę bym się za to wziął

    Wiem co to znaczy być zajarany jakąś serią. Wiem bo od miesiąca jestem na madokowym głodzie i muszę przyjmować dawki douszne i dooczne by jakoś funkcjonować. Kiedy bym pomyślał, żeby jakąś serię co ma kilkaset odcinków oglądać od początku to sama wizja kilku tygodni (a może miesięcy) wyrwanych z życiorysu jest przerażająca i paraliżuje ruchy. Ale jaranie się serią pozwala przekroczyć i ten Rubikon, zdobyć Mount Everest a nawet polecieć w Kosmos. Bo w anime najważniejsze jest to, żeby się nimi jarać. Kiedy się jarasz anime to czujesz się błogo i wspaniale. Oglądam sobie na TV4 Sailor Moon. Dwieście odcinków to nic, kiedy jestem podjarany i mogę zobaczyć Rei i Minako. Niektórzy chodzą na marsze wolnych konopi i biorą dopalacze. Ja twierdzę, że najlepszy „towar” jest z Japonii :-)

    [Odpowiedz]

  2. Hej, mam pytanko. One Piece porzuciłem gdzieś na początku, ale mnie więcej kojarzę postacie i ich historię. Od jakiego odcinka zacząć teraz oglądać żeby ogarnąć obecny wątek który się dzieje w OP? Dałoby się obejrzeć ostanie np. paręnaście odcinków żeby wskoczyć teraz w historię i jako tako cieszyć się z seansu?

    [Odpowiedz]

    @sirpeter, Jeżeli naprawdę nie chce Ci się nadrabiać, to od 517. Akurat wtedy zaczyna się zupełnie nowy rozdział w historii, więc to najlepszy moment. Jedyne, co musisz wiedzieć, ważna rzecz, będzie spoiler Pokaż ▼

    [Odpowiedz]

    @Dino, Super, dzięki Dino. Tak właśnie zrobię.

    [Odpowiedz]

  3. Nieee, Dino! No coś Ty zrobił! A nie mógłbyś tak zacząć opisywać odcinki od setnego? ;] Mnie też bardzo wciągnęło One Piecie :] I też przyznaje, że się zakochałam i też, ha! Miałam roczną przerwę, ale po 50 odcinkach.] I tak jak Ty ostatnio znów zaczęłam oglądać <3 Przez to okrutnie zaniedbałam Bleacha, Naruto i Fairy Tail~ Dobrze, że chociaż z mangami jestem na bieżąco. Tak więc, nie czytałam co żeś później naskrobał o odcinku 530, ale jestem jak najbardziej za, byś za OP się wziął. Szkoda tylko, że zajmie mi dobre kilka miesięcy zanim zacznę czytać jakikolwiek Twój opis… Cóż, życzę weny i ciesze się, ze znów wróciłeś w skromne progi A-Ch z tak fantastyczną serią; pozdrawiam gorąco!

    [Odpowiedz]

    @Ginuska, Hehe, wybacz, ale raczej nie, z tym setnym sobie dam spokój ; ] Ale kiedy już nadrobisz, mam nadzieję że będziesz zaglądać.

    Btw, miałem to napisać na górze, ale zapomniałem. Teraz widząc ten tytuł mi się przypomniało. Jeżeli ktoś liczy na to, że wezmę się za inne tasiemce, odpowiedź brzmi nie. Jedynym poza One Piece i Bleachem, jaki oglądam, jest Gintama, ale jestem bardzo mocno w tyle a nawet kiedy nadrobię, nie mam zamiaru jej opisywać. Naruto nawet nie oglądam, więc nikt mnie o to nie pyta.

    [Odpowiedz]

  4. Ja!Ja sie zaciagne na te krype!!!
    -byle by i mnie rumu kropla spadla.

    [Odpowiedz]

    @Hzum, Tobie akurat ani rumu, ani innych alkoholi więcej nie trzeba ; ]

    [Odpowiedz]

  5. Wow, wreszcie One Piece na A-C! Co jak co, ale ta seria na to zasługuje. Przyjemność z cotygodniowego oglądania odcinka na pewno zostanie zwielokrotniona dzięki Twoim opisom. :)

    Z tym „pięknym” głosem Shyarly to był żart? Rozumiem, że gusta są różne, ale ja od słuchania jej dostaję gęsiej skórki. Przerażająca baba, jej dramatyzm mnie denerwuje, głos odrzuca, a w ogóle jak śmiała przepowiedzieć, że Luffy zniszczy wyspę? Kto jak kto, ale Luffy…

    Co do Twojego nowego sposobu opisywania… Moje pierwsze wrażenie było raczej dziwne. Wszyscy znamy i kochamy Twoje opisy, a w tym zabawne uwagi i trafne spostrzeżenia. Dlatego kiedy zaczynam któryś z nich czytać, przede wszystkim chcę poznać Twoją opinię na temat danego odcinka. Przecież nie fabułę, bo fabułę pamiętam. W nowym sposobie recenzowania wcielasz się jakby w inną postać, więc mam wrażenie, że nie poznaję Twojego zdania, ale coś w stylu cienia Twojego zdania podanego przez pryzmat stworzonej przez Ciebie fikcyjnej postaci. Ciężko było mi się do tego przyzwyczaić. Poza tym, trochę sobie nie wyobrażam, jak takim tonem gawędy chcesz napisać „i towarzyszyła tej scenie genialna muzyka Taka i Taka” albo „animatorom zdarzyła się mała wpadka i Ten a Ten miał krzywą twarz”. Moje pierwsze odczucia można by określić takim zdaniem: „jest fajnie, ale to nie do końca to, co chciałam przeczytać”. No, ale muszę przyznać, że zaciekawiłam się pod koniec opisu. Na początku myślałam, że wstęp był tylko takim… no, wstępem, ale w końcówce zaczęła się nawet zawiązywać jakaś fabuła, aż zaciekawiłam się, co napiszesz następnym razem. Więc tak… Nowy styl jest intrygujący i poczytałabym więcej. Z drugiej strony, chciałabym też przeczytać opis tego odcinka napisany po prostu przez Dina (to się odmienia?) i nikogo więcej.

    W każdym razie, chętnie stanę się członkiem załogi. Można powiedzieć, że „jaram się” One Piecem od jakichś 2 lat i kilku miesięcy. Pamiętam, że nadrobiłam wszystkie stare odcinki w ok. miesiąc (teraz byłoby to dla mnie absolutnie niemożliwe i często zachodzę w głowę, jak ja to zrobiłam), zatrzymując się na początku Marineford. Beznadziejny moment na przerwę, trzeba Ace’a ratować, załoga porozrzucana, a przed Luffym ciężka próba. Jakoś udało mi się nie zajrzeć do mangi i przez te ponad 2 lata co niedzielę śledziłam kolejne odcinki. Bywało, że entuzjazm opadał i wydawało mi się, że zapomniałam, czym się niedawno tak podniecałam. Ale wystarczył Pokaż ▼

    i wszystko wróciło do normy. I teraz jeszcze mam Twoje opisy na A-C. Jestem szczęśliwym człowiekiem xD

    [Odpowiedz]

    @Maigo, Nie, z pięknym głosem pisałem serio. Rzeczywiście, trochę kobita dramatyzuje, ale z drugiej strony była na ekranie ledwie chwilę, więc ciężko ją jako postać jeszcze oceniać. Ale głos mi się bardzo podoba. To głos Romi Paku. A to wyjaśnia wszystko : ] Choć serio, jestem bardziej przyzwyczajony do słuchania tego głosu z ust facetów xD

    Co do formy, jaką obrałem, to tak, brałem pod uwagę, że taki będzie skutek. I też myślałem, że może stracę, używając dużych słów, swoją dotychczasową tożsamość na tej stronie. Ale jednak, po pierwsze, nie chcę, jak widać wyżej, pisać jako Dino. Piszę jako postać, którą postanowiłem stworzyć. Mam zamiar tworzyć ją na bieżąco, zarysować wizerunek zarówno tej postaci, jak i może kilku innych. W końcu mowa o załodze, prawda? A skoro już są postacie, to czasem będą pewnie coś robić. Zresztą, w jednej z początkowych wersji, opis posiadał nawet narrację i dialogi. Potem dopiero stwierdziłem, że, jeśli chcę, by czytelnik mógł poczuć się postacią, której opowiada, cóż, opowiadający, najlepiej będzie porzucić narrację, przynajmniej przez większość czasu, i pisać tak, jakby kapitan po prostu mówił do czytelnika. Nie wiem, czy mi to wyszło, ale mam nadzieję, że da się bez problemu wyczuć, w jakim miejscu „postać” czytelnika zwraca się do kapitana, ten na jego słowa odpowiada i tak dalej. Raz jeszcze – nie wiem czy podołałem, nie mnie to oceniać. Zresztą starałem się pisać tak, żeby nie dało się rozpoznać płci nowego załoganta. I będę starał się pisać tak dalej. Żeby każdy mógł łatwiej wejść w jego rolę.

    Co do opisu napisanego przez Dina (i tak, odmienia się, czasem aż o tym ludziom przypominam, bo nie lubię, kiedy „rozmawiałem z Dino” itp) to cóż, moje opinie są wplecione w opowiadania kapitana. Napisałem, co sądzę o Jonesie, o jego ataku, o patencie z pastylkami, o tym, jak podoba mi się rozpoczęcie tego etapu historii. Zdaję sobie oczywiście sprawę, że jeżeli komuś podobają się moje standardowe opisy, to tutaj może się poczuć zawiedziony albo przynajmniej pogubiony, ale będę się starał lepiej wyrażać swoje opinie ustami kapitana.

    Z drugiej strony, myślałem też o tym (jak pisałem pomysł na formę i sama forma ewoluowały parokrotnie), żeby może robić jakby dwa opisy. Tzn na koniec dawać po prostu, wprost, swoją opinię (coś jak Doug Walker (Nostalgia Critic), kiedy pod swoimi recenzjami filmów, w których występuje jako postać Chester A. Bum, daje drugą recenzję, po prostu od siebie) ale na dobrą sprawę po prostu bym się powtarzał, tyle że pisząc trochę inaczej.

    Oczywiście, jeżeli naprawdę nie przypasuje ludziom taka postać opisów, wrócę do tradycji. Pisałem o tym wyżej : ]

    Aha, a co do tego, jak będę komentował muzykę czy grafikę odcinka… mam pewien pomysł. Na szczęście One Piece to seria tego typu, z którą mogę się trochę luźniej zabawić. Mam nadzieję, że pomysł zda egzamin. Ale to się jeszcze zobaczy. To chyba wszysko, co chciałem napisać, mam nadzieję ^^

    [Odpowiedz]

    @Dino, przecież nie kazałabym Ci pisać dwóch opisów o tym samym, to by było bez sensu. Chociaż nie ukrywam, że chętnie przeczytałabym na końcu jakieś jedno czy dwa zdania podsumowania typu: „ogólnie na plus, ale szkoda, że ktoś nie zrobił czegoś” albo coś. No, ale myślę, że trochę innowacyjności na A-C nikomu nie zaszkodzi. Zawsze warto spróbować czegoś nowego, tym bardziej, że najpewniej sprawia to radość zarówno piszącemu, jak i czytającym. Chętnie będę śledzić Twoją historię i zobaczę, co się z tego wykluje. Pozostaje mi mieć nadzieję, że wszystko pójdzie po Twojej myśli i stworzysz fajnego narratora, którego opisy będzie się czytało tak samo dobrze albo i lepiej niż Twoje zwykłe opisy. ^^

    Btw., ja też zauważyłam, że to głos Paku Romi. I właśnie dlatego, że ją lubię, to głos Shyarly mi się nie podoba. Po prostu nie pasuje do tej ponurej baby, przez co głos i baba krzywdzą się wzajemnie, a ja myślę o Edzie i nie mogę na to patrzeć. Ale może faktycznie za wcześnie na narzekanie, może Shyarly uda się poprawić moje złe pierwsze wrażenie. Chyba pójdę obejrzeć 531. odcinek i sama sprawdzę ^^”

    [Odpowiedz]

    @Maigo, Od razu chcę sprostować w kwestii „mojej historii”, żebyście się na żadną wybitną opowieść nie nastawiali : ] Od, spróbuję nadać opisom trochę życia, charakteru, ale nie mam zamiaru pisać tu książki ^^

    [Odpowiedz]

    @Dino, w końcu recenzujesz One Piece’a, więc raczej niewskazane by było, gdyby One Piece schodził na dalszy plan względem Twojej historii xD Ale jakbyś kiedyś pisał gdzieś jakąś książkę, to daj znać, myślę, że dużo osób chętnie ją przeczyta ^^

    [Odpowiedz]

  6. Komentarz Sirpetera dał mi trochę do myślenia. Myślę, że pod następnym opisem skrobnę jakieś streszczenie serii. Nie jakoś bardzo szczegółowe, ale taki ogólny zarys, tak żeby także ci, którym naprawdę nie chce się (lub może nie mają po prostu czasu) nadrabiać całej serii, a chcieliby sprawdzić One Piece’a, mogli się wbić w serię od 517 odcinka. Dlaczego od tego akurat, to już wyjaśni streszczenie. Mieliby wtedy do nadrobienia dosłownie kilkanaście odcinków. Tak więc czekajcie na coś takiego. Mam zamiar w kolejnych opisach dawać też inne takie dodatki pod spodem. Szczegółowe opinie o minionych przygodach, coś o postaciach, takie rzeczy.

    [Odpowiedz]

    @Dino, wydaje mi się to bardzo dobrym pomysłem. Sama chciałam zaproponować, żebyś napisał jakieś streszczenie, ale przy rozpisywaniu się na inne tematy zupełnie wyleciało mi to z głowy. A dodatki w odcinkach… wszyscy lubią dodatki i bonusy. Jak naprawdę uda Ci się robić regularnie te wypasione opisy, jeszcze z dodatkami i wszystkim, to naprawdę będę Cię podziwiać. Ja bym tak nie potrafiła :>

    Chociaż, nawiasem mówiąc, wydaje mi się, że lepiej byłoby, gdyby wszyscy zaczęli jednak oglądanie serii od początku. Bo po prostu strasznie dużo stracą, a postaci nie lubi się od tak, tylko trzeba samemu „przeżyć” ich przygody. Nawet najlepsi bohaterowie wydadzą się nijacy, jeżeli nie mają żadnego tła. No, ale to już nie mnie o tym decydować. Ja w każdym razie nie żałuję ani chwili spędzonej na nadrabianiu One Piece’a.

    [Odpowiedz]

    @Maigo, Tak, też myślę, że najlepiej zacząć od początku i będę o tym przypominał, ale jak pisałem, niektórzy mogą po prostu nie mieć na to czasu, tak więc, dla wygody, można coś skrobnąć : ]

    [Odpowiedz]

  7. To mnie zaskoczyłeś;P W życiu bym się nie spodziewała;] Serii nie oglądam, bo tak jak pisałeś, jestem jedną z tych którym wydaje się… dziwna. Trochę jednak mnie przekonałeś. Chociażby obejrzeć pierwszy epek. Bleacha właściwie nie ma już po co oglądać, więc czemu by nie;]

    [Odpowiedz]

  8. Dino trolluje.. serio ? od 530 odcinka?

    [Odpowiedz]

    @Noli, Chciałem od 630, ale DeLorean mi się gdzieś zawieruszył. Btw, pierwszy raz ktoś powiedział mi, przynajmniej wprost, że trolluję. Nie wiem jeszcze, jak się z tym czuję, ale to interesujące wrażenie ; ]

    [Odpowiedz]

    @Dino,
    to jak go odnajdziesz to zacznij od 1 :P

    [Odpowiedz]

    @Noli, Dino nie trolluje. Dino jest hardkorem :-)

    [Odpowiedz]

    @Obsédé, Dzięki xD

    [Odpowiedz]

  9. NIEEEEEEEEE ja nie czytam mangi, aleś mi dowalił pokuse Dino…..

    [Odpowiedz]

    @barnik, ok grunt to najpierw pisać potem patrzeć co sie dzieje…. jak anime to bomba, już dawno temu OP powinno tu gościć

    [Odpowiedz]

  10. Przepraszam Was, ale na opis kolejnego odcinka musicie jeszcze chwilę zaczekać. Niestety, trochę się przeliczyłem zasiadając do pisania obiecanego streszczenia. Jest tego więcej, niż myślałem xD Myślę, że wszystko powinno być gotowe we wtorek. Uff.

    [Odpowiedz]

    @Dino, hej wporządku, tego jest od ch.. i jeszcze 100 razy tyle : ) warto poczekać bo to miedzy innymi zaletami jedyny tasiemiec który robi się coraz lepszy technicznie a nie w drugą strone

    [Odpowiedz]

  11. A jednak też dałeś se w to złapać ;)

    [Odpowiedz]

Skomentuj

Proszę nie zamieszczać w komentarzach linków do stron posiadających nielegalne materiały. Tyczy się to zwłaszcza witryn, z których można pobierać anime.