<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Anime-Chronicle &#187; Bleach (manga)</title>
	<atom:link href="http://www.anime-chronicle.pl/category/anime/bleach-manga/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.anime-chronicle.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 09 Sep 2010 21:39:48 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Bleach &#8211; rozdział 418</title>
		<link>http://www.anime-chronicle.pl/2010/09/09/bleach-rozdzial-418/</link>
		<comments>http://www.anime-chronicle.pl/2010/09/09/bleach-rozdzial-418/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 09 Sep 2010 09:34:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dino</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bleach (manga)]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.anime-chronicle.pl/?p=24484</guid>
		<description><![CDATA[418. &#8222;Deicide 20&#8243; Aizen, potraktowany przez Ichigo jak ostatnia szmata, stwierdził że rozumie dlaczego od Truskawy nie czuć żadnego reiatsu. Ichigo zamienił je w czystą siłę fizyczną. Uznając, że Kurosaki wciąż nie jest dla niego przeciwnikiem, Żelmen przemienił się w wielką, gołą Rei z &#8222;End of Evangelion&#8221; i ruszył z atakiem, mając najwidoczniej nadzieję na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-24485 aligncenter" title="ACbleachmanga7Urahara" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/09/ACbleachmanga7Urahara.jpg" alt="" width="524" height="136" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-24484"></span><strong>418. &#8222;Deicide 20&#8243;</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/09/04.png"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-24486" title="04" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/09/04-240x347.png" alt="" width="240" height="347" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Aizen, potraktowany przez Ichigo jak ostatnia szmata, stwierdził że rozumie dlaczego od Truskawy nie czuć żadnego reiatsu. Ichigo zamienił je w czystą siłę fizyczną. Uznając, że Kurosaki wciąż nie jest dla niego przeciwnikiem, Żelmen przemienił się w wielką, gołą Rei z &#8222;End of Evangelion&#8221; i ruszył z atakiem, mając najwidoczniej nadzieję na przemienienie Ichigo w pomarańczową zupkę. Cóż, przynajmniej nasz główny bohater zachowałby swój kolor włosów. Bo zderzeniu się mieczy obu panów, stojąca obok góra została oskalpowana. Aizen stwierdził, że to dzięki jego nowej, ogromnej mocy, ale nie wiem, czym się tak jarał, bo Kenpachi już podczas walki z Ichigo jednym machnięciem miecza ściął wielgachny budynek, o wiele większy niż ten aizenowy kopczyk. Chyba pamiętał o tym także Ichigo, bo nie robiło to na nim żadnego wrażenia. Co więcej, blokował miecz Aizena nie tylko swym własnym, ale też gołą dłonią. Po owym zablokowaniu i wysłuchaniu najbardziej badaskiej kwestii w historii tej mangi, zdesperowany Aizen postanowił użyć kidou. Rzucił na Ichigo Kurohitsugi, jednak Truskawa nie miał najmniejszych problemów z połamaniem trumienki. Stwierdził też, że to on, a nie Aizen, ściął wcześniej górkę po czym ciachnął błyskawicznym ciachem Butterfly-mana.</p>
<p style="text-align: justify;">A więc rozdział w prostej linii kontynuuje piękne tradycje wyznaczone przez swego przeciwnika. I dobrze. Aizen wciąż jest szmacony, z czego się cieszę, a Ichigo wciąż jest mega kozakiem, z czego także się cieszę. Bo jak tu się nie cieszyć, jak tu się nie jarać, widząc jak Ichigo, w zemście za wydarzenia z końca arcu Soul Society, zatrzymuje miecz Aizena dłonią? Jak się nie jarać, widząc jak niweczy każdy jego wysiłek, jak przyprawia go o wielkie oczy i, wreszcie, kiedy wypowiada wspomnianą już przeze mnie wyżej, uber słodką kwestię, pytając Aizena, czy ten boi się widząc coś, czego nie rozumie. O tak, te słowa zatrzęsły całym rozdziałem. A biedny Aizen, z genialnego, wielbionego przez tłumy, w tym i mnie, antagonisty, którym niegdyś był, wciąż stacza się coraz niżej. I to nie dlatego, że przegrywa. Dlatego, że stracił całą swoją klasę. Z bystrego, knującego miłośnika herbaty stał się przeładowanym siłą mutantem, któremu to całe Hougyoku, cokolwiek to w ogóle jest, coraz bardziej blokuje kontakt z mózgiem. Dawnemu Aizenowi mógłbym kibicować, nie tyle życząc mu zwycięstwa z Ichigo, co to to nie, ale na pewno pragnąc ostrej, wyrównanej walki. Teraz jednak mam nadzieję, że Ichi będzie dalej jechał po motylku jak po burej suce. Na zdrowie im obu. Żałuję tylko trochę , że Aizen zaatakował Ichigo akurat za pomocą Kurohitsugi. Po akcji z Komamurą z miejca zakochałem się w tym zaklęciu i cały czas jest moją absolutnie ulubioną techniką z Bleacha. No, może jedną z dwóch. Tutaj jednak zaklęcie to było skazane na porażkę i jakoś zatraciło coś ze swej mistycznej potęgi. Zresztą nawet jego skala, ten wielki rozmiar, nie zrobiła na mnie najmniejszego wrażenia. O wiele fajniej wyglądała trumienka, która capnęła Komamurę. No, ale fajnie widzieć chociaż że Tite pamięta jeszcze stare dobre czasy. Tyle co do moich odczuć z rozdziału, a teraz jeszcze jedna kwestia natury bardziej technicznej. Czy ktoś może mi wyjaśnić, bo ja chyba za głupi jestem żeby to skumać, czym właściwie są te gwiaździste rozbłyski, których używa Aizen? Takie jak na stronie szóstej. Rozumiem, że ma to coś wspólnego z Hougyoku, ale serio nie mam pojęcia co to ma niby być i wkurza mnie to niepomiernie. Zresztą wygląda też strasznie głupio. No nic, rozdziałowi i tak dam piątkę. Bo taki stan rzeczy, patrząc na ostatnie wydarzenia w serii, mi pasuje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.anime-chronicle.pl/2010/09/09/bleach-rozdzial-418/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bleach &#8211; rozdział 417</title>
		<link>http://www.anime-chronicle.pl/2010/08/27/bleach-rozdzial-417/</link>
		<comments>http://www.anime-chronicle.pl/2010/08/27/bleach-rozdzial-417/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 27 Aug 2010 10:57:53 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dino</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bleach (manga)]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.anime-chronicle.pl/?p=24104</guid>
		<description><![CDATA[417. &#8222;Deicide 19&#8243; Gdy Matsumoto opłakiwała Gina, a Aizen zamierzał kontynuować swe dzieło zniszczenia, nagle pojawił się Ichigo, wraz z nieprzytomnym Isshinem. Odmieniony wygląd Ichigo zadziwił jego przyjaciół, ale jeszcze dziwniejsze było jego zachowanie. Całkowicie spokojny, stanął naprzeciw Aizena, choć nie dało się w nim wyczuć najmniejszej energii. Zauważywszy to, Aizen uznał, że Ichigo nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-24105 aligncenter" title="ACbleachmanga6Ichigo&amp;Aizen" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/08/ACbleachmanga6IchigoAizen.jpg" alt="" width="523" height="136" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-24104"></span><strong>417. &#8222;Deicide 19&#8243;</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/08/02-03.png"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-24106" title="02-03" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/08/02-03-240x175.png" alt="" width="240" height="175" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Gdy Matsumoto opłakiwała Gina, a Aizen zamierzał kontynuować swe dzieło zniszczenia, nagle pojawił się Ichigo, wraz z nieprzytomnym Isshinem. Odmieniony wygląd Ichigo zadziwił jego przyjaciół, ale jeszcze dziwniejsze było jego zachowanie. Całkowicie spokojny, stanął naprzeciw Aizena, choć nie dało się w nim wyczuć najmniejszej energii. Zauważywszy to, Aizen uznał, że Ichigo nie jest dla niego żadnym przeciwnikiem. Co innego zauważył jednak konający Gin, czując w Ichigo wielką siłę. Truskawa zaproponował Aizenowi zmianę miejsca ich pojedynku. Gdy Aizen nie chciał na to przystać, nie widząc w tym sensu, Ichigo siłą przeniósł go w inne miejsce. Czas na rozpoczęcie!</p>
<p>5/5. 10/10. 120/100.</p>
<p>Koniec opisu.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie no, oczywiście że nie podaruję sobie możliwości podzielenia się z Wami swoimi wrażeniami z tego, z TAKIEGO, rozdziału, ale serio, to co napisałem wyżej spokojnie mogłoby wystarczyć za cały opis. Nie ma co tu kryć i bawić się w podchody. Powiem wprost. Ten rozdział to czysty geniusz. Jest świetny. Jest boski. Jest zajebisty. Jest, i nie boję się użyć tego słowa, doskonały. Kurde, tak jak Tite nie raz i nie dwa męczył nas i dręczył swoimi coraz dziwaczniejszymi wymysłami, tak tym razem zaserwował coś tak megaśnego, że jedyne, co mogę, to paść na kolana i bić pokłony. Możecie powiedzieć, że przesadzam, ale mało mnie to obchodzi. Zakochałem się w tym rozdziale i uważam go za czysty majstersztyk. Dlaczego? Jest jeden jedyny powód takiego stanu rzeczy. Zwie się on Kurosaki Ichigo. Nasz główny bohater jest tutaj tak niesamowicie badasski, że aż słów brak. Ostatni raz, i jedyny zresztą do tej pory, czułem od niego taką moc kiedy przerwał egzekucję Rukii. Chociaż nie. Teraz to jest jeszcze wyższa szkoła jazdy. Gdy Ichi pojawił się na końcu poprzedniego odcinka mogliśmy zobaczyć jedynie, jak zmienił się zewnętrznie (a wygląda teraz baaardzo fajnie, trzeba tu zaznaczyć) ale nie wiem, czy ktokolwiek spodziewał się, że aż tak bardzo zmieni się także wewnętrznie. Koniec z robiącym co rusz wielkie oczy, skołowanym i targanym przez najróżniejsze uczucia i emocje chłopakiem. Teraz mamy wojownika z prawdziwego wrażenia. Bije z niego taka moc i taki spokój, że aż szczena opada. Ale po  kolei. Już na samym początku Ichigo sprawia wrażenie odmienionego, stojąc niezwykle pewnie przed Aizenem. Samą swoją postawą robi wrażenie. A potem mamy ten moment, kiedy sprawdza co z Yuzu i Karin. I ten właśnie moment zmienił wszystko. W tym momencie wiedziałem, że teraz Ichigo to totalnie inna liga. A potem jest jeszcze lepiej. Ten bijący z niego spokój naprawdę robi piorunujące wrażenie. Ładnie podkreślił wszystko Gin, który najwyraźniej nie pożegna się z życiem tak łatwo, jak mogło się wydawać. Z kolei na kompletnego idiotę wyszedł Aizen, nie przeczuwając że za dziwnym zachowaniem Ichigo może się kryć coś więcej. Nie dociekając, dlaczego nie czuć od niego żadnej energii. Jak widać tak się przekoksił, że stracił wszelki kontakt ze światem i własnym zdrowym rozsądkiem. Ale co tam Aizen, czas przejść w końcu do zakończenia odcinka. Samo to, jak Ichi przerwał kolejną drętwą przemowę pana motylka było bardzo fajne, ale już to, co zrobił później, dosłownie wymiotło cały system. Ta akcja z przetarganiem Aizena za facjatę jest po prostu piękna. Cały rozdział taki jest. Ktoś może się przyczepić, że mało się w nim dzieje, ale widząc coś takiego, naprawdę nie czuję niedosytu. Sam zapominam nawet o fakcie, że mamy tu praktycznie kalkę z innego popularnego tasiemca. Ba, nawet z co najmniej dwóch całkiem innych jego momentów. Właściwie to jedynym, do czego mógłbym się przyczepić jest&#8230; kolejny &#8222;Deicide&#8221;. Nawet po tym, jak ostatni był podpisany jako &#8222;The End&#8221;. WTF? No ale mniejsza, to się nie liczy. Liczy się to, że dostaliśmy genialny rozdział, przedstawiający nam Ichigo, jakiego do tej pory nie znaliśmy. Ichigo, który dla mnie przebija absolutnie wszystko, co do tej pory widziałem w tej mandze. I nie mam nawet zamiaru bawić się w przewidywania na temat tego, co się dalej wydarzy, jak Tite to rozwiąże i dokąd to wszystko prowadzi. Stanowczo wolę sobie czytać i przeglądać ten chapter raz za razem. Jest świetny. A jak sobie wyobrażę, że w anime może, i powinno, się pojawić w tej rozpoczynającej się walce „Number One”, towarzyszące takiemu Ichigo… Oł jeee.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.anime-chronicle.pl/2010/08/27/bleach-rozdzial-417/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>17</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bleach &#8211; rozdział 416</title>
		<link>http://www.anime-chronicle.pl/2010/08/22/bleach-rozdzial-416/</link>
		<comments>http://www.anime-chronicle.pl/2010/08/22/bleach-rozdzial-416/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Aug 2010 13:24:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dino</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bleach (manga)]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.anime-chronicle.pl/?p=24005</guid>
		<description><![CDATA[416. &#8222;Deicide 18 [The End]&#8222; Aizen zaatakował Gina, ciężko go raniąc. Wspomniał wtedy, jak sam stworzył Hougyoku, jeszcze zanim dokonał tego Urahara. Nie udało mu się go jednak w pełni ukończyć, podobnie jak później Kapelusznikowi. Po chwili wspomnień, Aizen oderwał Ginowi rękę i przebił go swym mieczem. Ledwie żywy Gin także wrócił wspomnieniami w przeszłość, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-24006 aligncenter" title="ACbleachmanga10Ichigo" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/08/ACbleachmanga10Ichigo.jpg" alt="" width="524" height="134" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-24005"></span><strong>416. &#8222;Deicide 18 [The End]&#8222;</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/08/16-17.png"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-24007" title="16-17" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/08/16-17-240x175.png" alt="" width="240" height="175" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Aizen zaatakował Gina, ciężko go raniąc. Wspomniał wtedy, jak sam stworzył Hougyoku, jeszcze zanim dokonał tego Urahara. Nie udało mu się go jednak w pełni ukończyć, podobnie jak później Kapelusznikowi. Po chwili wspomnień, Aizen oderwał Ginowi rękę i przebił go swym mieczem. Ledwie żywy Gin także wrócił wspomnieniami w przeszłość, do chwili, kiedy oznajmił Matsumoto że zamierza zostać Shinigami. Teraz Matsumoto, która jak się okazało wciąż żyje (Surprise, baby!) zjawiła się przy Ginie, który w tym momencie, najprawdopodobniej, skonał. Nagle jednak wszystko przerwało pojawienie się Ichigo.</p>
<p style="text-align: justify;">Y&#8230; Eee&#8230; Znaczy&#8230; Nie mam zielonego pojęcia, od czego zacząć. Na czym się skupić. Chciałbym już teraz zacząć wzdychać do trzech ostatnich stron i w każdym innym wypadku pewnie tak by było, ale tym razem poprzedza je coś, przez co ciężko zwracać uwagę na cokolwiek innego. Stało się coś, co już od jakiegoś czasu wielu pewnie przeczuwało, choć walczyło z tymi przeczuciami z całych sił. Mieliśmy nadzieję, że jednak do tego nie dojdzie. Że skończy się to inaczej. Teraz jednak&#8230; były kapitan trzeciego oddziału Gotei 13 oraz była prawa ręka samozwańczego władcy Las Noches, Ichimaru Gin, nie żyje. I choć patrząc na to, co działo się już od pewnego czasu, wydaje się to oczywistą oczywistością, to jednak strasznie trudno przyjąć to do wiadomości. Oczywiście istnieje szansa, że jednak Tite znowu zabłyśnie swoją mocą wskrzeszania postaci, ale tym razem nie jest chyba zbyt wielka. I, tak sobie myślę, może nie jest też zbyt potrzebna. Jak by nie było, póki co wygląda na to, że Gin zginął. Kurde, to pierwsza odchodząca postać tej serii, do której czułem i czuję prawdziwą sympatię, dlatego trochę to dziwne, kiedy taka postać ginie. Zapominając jednak o tym, że żegnamy się z tak świetną postacią, muszę przyznać, że sama akcja, którą tu dostaliśmy, jest naprawdę niezła. Rozcięcie, urwanie ręki, przebicie na wylot a na koniec jeszcze potraktowanie jakimś wybuchem. Gdyby nie to, że chodzi o Gina, byłbym pewnie wielce uradowany z takiej miluchnej dawki małego hardkorzenia. No ale chodzi o Gina. Ech, szkoda mi tej postaci. Głównie dlatego, że był w niej wielki potencjał na dużo, dużo więcej, niż ostatecznie Tite dał jej do zagrania. Co innego, gdyby ginęła fajna postać, ale postać spełniona. Gin jednak ostatecznie został trochę zmarnowany. Wciąż jednak uważam go za świetną postać, cześć jego pamięci. I tak kończy się rozdział i na koniec dostajemy trzy ostatnie strony. Wspominałem już o nich na początku. Wszedł Ichigo. Wszedł Ichigo i kurde, jakież badassowskie jest jego wejście! I nie tylko samo wejście, ale też lekko zmieniony wygląd naszej Truskawki. Cóż, kto zna Dragon Balla, pamięta pewnie jak Trunks zmienił się po wyjściu z Komnaty Ducha i Czasu. Tu mamy właściwie identyczny patent. Podoba mi się ten nowy Ichigo, oj i to jak. Na dodatek towarzyszą temu jeszcze dwie inne bardzo przyjemne rzeczy. Po pierwsze, dostaliśmy wypasiony rysunek przedstawiający całą dotychczasową ewolucję Ichigo, od zwykłego ucznia, aż po rogate monstrum, a nawet jeszcze odrobinkę dalej. Świetnie to wygląda i z miejsca trafiło na mój pullpit. Po drugie natomiast, Tite oszczędził nam oglądania walki Ichigo z tą pomyłką dizajnerską, która siedziała w jego głowie. Jak dobrze! Normalnie pewnie chciałbym to zobaczyć, ale jeśli w grę wchodzi spartolona fuzja dwóch bardzo fajnych postaci, zresztą jednej też spartolonej już na chwilę przed fuzją, to ja dziękuję, postoję. Zresztą pewnie i tak dostaniemy chociaż urywki z tamtych wydarzeń w jakichś fleszbekach, ale to akurat da się jeszcze przeżyć. Teraz zastanawiają mnie jeszcze tylko dwie rzeczy. Po pierwsze, czy pan autor pamięta jeszcze w ogóle o akcji w Hueco Mundo? Wiecie, było tam takich dwóch kolesi, nazywali się jakoś&#8230; Kenpachi i Byakuya? Nie wiem, coś takiego. I walczyli z jakimś wielkim gościem. Kim on był? Zaraz, zaraz&#8230; Espadą 0? Brzmi ważnie, ale to chyba tylko zmyłka. Jeśli jednak Tite jeszcze o tym wszystkim pamięta, to pytanie kiedy chce nam to pokazać? Po walce Ichigo z Aizenem? Nie wiem, czy to dobry moment. Lepszy wydawałby się obecny, nawet jeśli oznaczałoby to odłożenie na później wspomnianej wyżej walki. A może w ogóle tego nie zobaczymy i cała akcja rozegra się zakulisowo? To też nie byłoby zbyt przyjemne. Oby autor dobrze z tego wybrnął. To jednak tylko pierwsza rzecz, drugą jest kwestia ocenienia tego rozdziału. Z jednej strony wszystko jest bardzo fajnie, na początku ostro, w środku smutno, na końcu badassko, z drugiej za to ginie nam Gin, historia Hougyoku staje cię coraz bardziej zagmatwana a Aizen coraz bardziej kijowy. Ech, jeszcze się zastanowię.</p>
<p style="text-align: justify;">A na koniec oczywiście dziękuję Barnikowi za kolejną okładeczkę : ]</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.anime-chronicle.pl/2010/08/22/bleach-rozdzial-416/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bleach &#8211; rozdział 415</title>
		<link>http://www.anime-chronicle.pl/2010/08/22/bleach-rozdzial-415/</link>
		<comments>http://www.anime-chronicle.pl/2010/08/22/bleach-rozdzial-415/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 22 Aug 2010 13:21:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dino</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bleach (manga)]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.anime-chronicle.pl/?p=24001</guid>
		<description><![CDATA[415. &#8222;Deicide 17&#8243; Młody Gin obserwuje z ukrycia grupkę Shinigamich. Kilku z nich płaszczy się przed pewnym osobnikiem w okularach, trzymającym dziwny, okrągły przedmiot. Dużo starszy Gin patrzy na pewnego osobnika, już bez okularów, z którego rozdartego ciała wyłania się dziwny, okrągły przedmiot. W ten sposób Ichimaru kradnie Aizenowi Hougyoku, pozostawiając go na śmierć, rannego [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-24002 aligncenter" title="ACbleachmanga5Ichigo&amp;Gin" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/08/ACbleachmanga5IchigoGin.jpg" alt="" width="524" height="136" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-24001"></span><strong>415. &#8222;Deicide 17&#8243;</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/08/04.png"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-24003" title="04" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/08/04-240x344.png" alt="" width="240" height="344" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Młody Gin obserwuje z ukrycia grupkę Shinigamich. Kilku z nich płaszczy się przed pewnym osobnikiem w okularach, trzymającym dziwny, okrągły przedmiot. Dużo starszy Gin patrzy na pewnego osobnika, już bez okularów, z którego rozdartego ciała wyłania się dziwny, okrągły przedmiot. W ten sposób Ichimaru kradnie Aizenowi Hougyoku, pozostawiając go na śmierć, rannego i bezsilnego. Wszystko dobiegło końca. Jednak czy na pewno? Nagle Aizen powstaje, nie tylko cały i zdrowy, ale także po raz kolejny przemieniony i potężniejszy niż kiedykolwiek. Okazuje się, że nawet poza jego ciałem, Hougyoku wciąż pozostaje posłuszne Aizenowi. Czas na jego kontratak.</p>
<p style="text-align: justify;">Okej, nie wiem, czy Was tym zaskoczę, czy też wręcz odwrotnie, ale przyznam szczerze, że się zawiodłem. Po poprzednim rozdziale na serio liczyłem na jakiś wielki zwrot akcji, nawet i na miarę tego z końca arcu Soul Society. Zresztą pisałem już o tym ostatnim razem. Tymczasem jednak do niczego takiego nie doszło. Cała ta akcja Gina, która rozbudziła we mnie nadzieje na coś naprawdę mocnego, okazała się prowadzić do ni mniej ni więcej jak tylko kolejnego podładowania mocy Aizena. Łał, no normalnie być nie może. Gość, który zdążył już, na dobrą sprawę w ciągu jednego i tego samego dnia, dwa razy się przemienić, zyskując za każdym razem coraz większą siłę, stając się coraz bardziej i bardziej nieosiągalnym dla wszystkich swoich wrogów, nagle przemienia się po raz kolejny i staje się jeszcze mocniejszy? Noż kurde, to ja tu chyba padnę z wrażenia, widząc coś tak niesamowitego, zaskakującego i oryginalnego. A teraz, mówiąc już tak całkiem serio&#8230; LEJM! Sztampa! Słabizna! Cytując tekst, i to pełny, piosenki Gienka z jego występu w Randce w Ciemno: &#8222;nic ciekawego&#8221;. Mówią, że nadzieja matką głupich, więc chyba naprawdę jestem strasznie głupi, skoro liczyłem na jakiś wypaśnicki plot twist, ze strony szanownego autora, który od dłuższego czasu coraz częściej przypomina nam, że trzymanie poziomu to on ma głęboko i szeroko. Poza tym zostawiając już samą kwestię tego, jak Tite rozwiązał tą sytuację, muszę niestety stwierdzić, że Aizen wygląda dość słabiuchno. To znaczy, wręcz przeciwnie, wygląda na mega koksa. I w tym cały problem. Aizen &#8211; Clark Kent, Aizen &#8211; Superman, Aizen &#8211; pancerzyk i Aizen &#8211; długowłosy bożek, wszystkie te jego odsłony wyglądały świetnie. Ale Aizen &#8211; motylek? Już nie bardzo. I nie chodzi mi tu nawet o tą motylkowatość, bo okej, te skrzydła są dziwne, ale co tam, niech mu już będą. To co mi się naprawdę nie podoba, to jego twarz. Do tej pory facjata Aizena miała w sobie zawsze trochę więcej stonowania, subtelności. Czuć było, że to menda, ale nie rzucało się to zbytnio w oczy. I to było fajne. Teraz wystarczy rzut oka na jego buziuchnę i pewnie każdy, kto w życiu nawet nie słyszał o Bleachu, bez problemu określi go jako złego mega zakapiora. Niezbyt mi się to podoba. Nie u tej postaci. Nie dość więc, że akcja nie przypadła mi do gustu, to jeszcze Aizen się popsuł jeszcze bardziej. Ech, jakże bardzo chciałbym zobaczyć teraz Leo puszczającego swojego bączka, który nie chciałby się zatrzymać. Mógłbym mieć wtedy nadzieję, że wystarczy strzelić sobie w łeb by obudzić się i zobaczyć, że w rzeczywistości to wszystko wygląda lepiej. Tja, pomarzyć zawsze można. Ostatecznie daję wybitną ocenę 2/5. Skąd to 2? Za ładne kadry z Ginem i za rozwalonego, wydzierającego się Aizena na początku. To jeszcze było dobre. Naprawdę, naprawdę dobre. A tak na koniec pozwolę sobie wyjątkowo na mały offtop i każdemu, kto jeszcze tego nie uczynił, rzeknę: Marsz do kina! Marsz na &#8222;Incepcję&#8221;! Serio ludzie, kurde, warto!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.anime-chronicle.pl/2010/08/22/bleach-rozdzial-415/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bleach &#8211; rozdział 414</title>
		<link>http://www.anime-chronicle.pl/2010/08/01/bleach-rozdzial-414/</link>
		<comments>http://www.anime-chronicle.pl/2010/08/01/bleach-rozdzial-414/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Aug 2010 17:40:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dino</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bleach (manga)]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.anime-chronicle.pl/?p=23434</guid>
		<description><![CDATA[414. &#8222;Deicide 16&#8243; Gin wrócił do Aizena, oznajmiając, że zabił Matsumoto. Trochę zaskoczyło to Aizena, który rzeczywiście przestał wyczuwać jej reiatsu. Dziwił się Ginowi, gdyż myślał że Matsumoto jest dla niego ważna, jednak Ichimaru stwierdził, że nie czuje wobec nikogo żadnych emocji, a jedynie czyha na co smakowitsze kąski, niczym wąż. I tak nadszedł czas [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-23435 aligncenter" title="ACbleachmanga9Gin" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/08/ACbleachmanga9Gin.jpg" alt="" width="524" height="134" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-23434"></span><strong>414. &#8222;Deicide 16&#8243;</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/08/031.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-23436" title="03" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/08/031-240x339.jpg" alt="" width="240" height="339" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Gin wrócił do Aizena, oznajmiając, że zabił Matsumoto. Trochę zaskoczyło to Aizena, który rzeczywiście przestał wyczuwać jej reiatsu. Dziwił się Ginowi, gdyż myślał że Matsumoto jest dla niego ważna, jednak Ichimaru stwierdził, że nie czuje wobec nikogo żadnych emocji, a jedynie czyha na co smakowitsze kąski, niczym wąż. I tak nadszedł czas by wąż pokazał swoje kły. Gin nagle zaatakował Aizena, przebijając go swoim mieczem. Wiedział, jak uniknąć hipnozy Kyoki Suigetsu i zamierzał zabić swego dotychczasowego towarzysza broni. Aizen był nieporuszony, wierząc że Gin nie może mu nic zrobić takim atakiem. Gin jednak oznajmił, że skłamał wcześniej opowiadając o zdolnościach swojego miecza. Wyjaśnił, że podczas wydłużania i skracania rozsypuje się on na proch, zawierający truciznę i że podczas ataku mała część tego prochu pozostała w sercu Aizena (choć miecz raczej nie przeszedł przez serce, więc wtf?), tym samym skazując go na śmierć.</p>
<p style="text-align: justify;">Łał. Po prostu łał. Wreszcie. Wreszcie! Wreszcie Tite przestał przynudzać i sieknął nam potężnym pociskiem prosto między oczy. Kurde, i to jakim pociskiem! Jak już wspominałem ostatnim razem, a w sumie to kilkakrotnie od jakiegoś już czasu, zmiana w relacjach pomiędzy Aizenem i Ginem stała się najciekawszym elementem ostatnich wydarzeń. Każdy kolejny moment rozmowy między nimi, wymiany spojrzeń, przemyśleń obydwu, błyskawicznie przyciągał uwagę, stając się następnym elementem układanki, którą tak bardzo chcieliśmy ułożyć. Dla mnie było to na tyle zajmujące, że całkowicie przyćmiło zarówno nową moc Aizena jak i trening Ichigo i wszystkie inne wydarzenia. A teraz wreszcie, po wszystkich tych niezwykle zajmujących wyobraźnię fanów hintach, doszło do wybuchu. Koniec z hintami. Gin obrócił się oficjalnie przeciw Aizenowi. Aizen oficjalnie wygarnął Ginowi, że wie o jego zamiarach. Spodziewałem się, że coś między tą dwójką się wreszcie wydarzy, ale tak ostry obrót spraw zbił mnie odrobinę z tropu. Niemniej jednak bardzo mi się podoba. Gin zdecydowanie pokazał, że nie mylili się jego fani, od początku widząc w nim postać wyjątkową. Bardzo możliwe, bo rzecz jasna jeszcze nie pewne, że rzeczywiście zabije Aizena, stając się nowym bossem rozgrywki. Co więcej, może byłoby to sensowne rozwiązanie, gdyż Aizen otrzymał moc tak ogromną, że ciężko sobie wyobrazić żeby ktokolwiek mógł stanąć z nim do równej walki. Z Ginem jest inaczej i ewentualne pokonanie go w przyszłości byłoby pewnie mniej naciągane. Poza tym Tite spełniłby z pewnością nasze nadzieje na kolejny, finałowy mega plot twist, kończący cały arc Arrancarów, tak jak zdrada Aizena zakończyła w przeszłości arc Soul Society. Poza tym, będę szczery, tak jak dawniej wychwalałem Żelmena pod niebiosy, tak teraz stał się trochę męczący, za to Gin jest nieprzerwanie bardzo interesującą postacią. Ba! Chyba nawet bardziej, niż kiedykolwiek! Nie mówię jednak, że gdyby Aizen nie został tu ubity, byłbym zawiedziony. Wszystko zależy od tego, jak się ta cała sytuacja rozwinie. Mam jedynie nadzieję, że Gin przeżyje. Pamiętajmy, że Aizen wcale nie musiał mówić Ginowi prawdy o możliwości uniknięcia hipnozy. W końcu sam Gin także okłamał Aizena w kwestii zdolności swego miecza. Ostatnią interesująca rzeczą jest to, jaką sztuczkę zastosował Gin, żeby Aizen nie czuł reiatsu Matsumoto. Lub jak Tite wyjaśni to, że Matsumoto ukryła swoje reiatsu. Że co? Że Gin rzeczywiście ją zabił? Cóż, może i on jest tego pewny, ale to jest Bleach i jeżeli ktoś wierzy, że dobra postać tutaj padnie, to chyba przespał ostatnie czterysta rozdziałów. Niemniej jednak ten chapter jest oczywiście świetny. Daje nam dużo emocji, zaskakuje, jest, co rzeczą jasną, bardzo ładny, a na dodatek dostaliśmy też naprawdę fajną stronkę wstępną z Ginem. 5/5, bez cienia wątpliwości. Teraz pozostaje czekać, a czekanie będzie tym razem wyjątkowo męczące, by zobaczyć, czy to właśnie Ichimaru Gin jest tak usilnie zapowiadanym od dłuższego czasu przez Tite „deicidem”.</p>
<p style="text-align: justify;">A na koniec jeszcze małe ogłoszenia parafialne. Już ich dłuższą chwilę nie było, co? Teraz jednak są dwa. Po pierwsze oczywiście dzięki wielkie za nową okładeczkę, przygotowaną przez, tu Was zaskoczę, Barnika ( : ] ), po drugie zaś czas na prezentację okładki do 46 tomu serii. Jego tytuł brzmi &#8222;Back From Blind&#8221;, zawiera rozdziały od 396 (&#8222;The Bite&#8221;) do 404 (&#8222;Deicide 6&#8243;) a na okładce widnieje tym razem Matsumoto. Chyba nikt nie będzie wybrzydzał nad takim wyborem, bo okładeczka, cóż, przyjemna ; ]</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/08/978-4-08-870085-4.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-23437" title="978-4-08-870085-4" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/08/978-4-08-870085-4.jpg" alt="" width="318" height="500" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.anime-chronicle.pl/2010/08/01/bleach-rozdzial-414/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>15</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bleach &#8211; rozdział 413</title>
		<link>http://www.anime-chronicle.pl/2010/07/29/bleach-rozdzial-413/</link>
		<comments>http://www.anime-chronicle.pl/2010/07/29/bleach-rozdzial-413/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Jul 2010 10:32:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dino</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bleach (manga)]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.anime-chronicle.pl/?p=23304</guid>
		<description><![CDATA[413. &#8222;Deicide 15&#8243; Podczas gdy Ichigo wciąż tkwił w swoim transie, jego przyjaciele próbowali znaleźć schronienie przed chcącym ich powybijać Aizenem. Liczba owych przyjaciół jednak wzrosła, gdyż wreszcie znalazł się Mizuiro, który na dodatek okazał się być całkiem nieźle przygotowanym, tyle że raczej do szkoły przetrwania, niż do starcia z Aizenem. Jedynie Chizuru, jako niewtajemniczona [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-23305       aligncenter" title="ACbleachmanga4Kung-fu" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/07/ACbleachmanga4Kung-fu.jpg" alt="" width="524" height="136" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-23304"></span><strong> 413. &#8222;Deicide 15&#8243;</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong><a href="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/07/021.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-23306" title="02" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/07/021-240x368.jpg" alt="" width="240" height="368" /></a></strong></p>
<p style="text-align: justify;">Podczas gdy Ichigo wciąż tkwił w swoim transie, jego przyjaciele próbowali znaleźć schronienie przed chcącym ich powybijać Aizenem. Liczba owych przyjaciół jednak wzrosła, gdyż wreszcie znalazł się Mizuiro, który na dodatek okazał się być całkiem nieźle przygotowanym, tyle że raczej do szkoły przetrwania, niż do starcia z Aizenem. Jedynie Chizuru, jako niewtajemniczona w tajemnicę Ichigo (tak zwana mugolka), czuła się całkowicie zagubiona w sytuacji. Nim jednak pozostali zdążyli jej cokolwiek wytłumaczyć, musieli ratować się ucieczką, gdyż Aizen znów zaczął trząść okolicą. Nie uciekli jednak zbyt daleko, gdy ponownie stanęli z nim oczy w oczy. Potęga Aizena wydawała się jednak nie mieć granic, opierając się nawet butelce, rzuconej przez Mizuiro, a także zafundowanym przez niego fajerwerkom. Ostatecznie Keigo postanowił wypróbować miecz zwędzony Kurumadaniemu, nim jednak to zrobił, zjawił się jego prawowity właściciel, który dobył swego zanpakutou uwalniając czym prędzej shikai, Tsuchinamazu i ostatecznie przechodząc wraz z pozostałymi do strategicznego odwrotu. Nagle u boku Aizena ponownie stanął Gin.</p>
<p style="text-align: justify;">No, jest lepiej niż ostatnio, to na pewno. Przede wszystkim mamy w akcji Tatsuki, Keigo i Mizuiro, co mi osobiście bardzo się podoba. Zwłaszcza Mizuiro jest w tym rozdziale bardzo fajny, co rusz pokazując swą zaradność i to pod wieloma względami. Oczywiście na nic się zda gromadzenie zapasów i popisy pirotechniczne w starciu z takim Aizenem, ale w końcu to Aizen. W normalnych warunkach można by śmiało rzec, że Mizuiro naprawdę wymiata. Zresztą nawet w tych warunkach wymiata. Chłopak rzucił w Żelmena butelką. Oczywiście pomogło mu w tym niedoinformowanie, ale odwagi też musiał mieć sporo. W porównaniu z Mizuiro, bardzo blado wypada sam Aizen. Dalej nic nie robi, tylko łazi i zgrywa chojraka. Jeszcze jakiś czas temu uwielbiałem tego faceta, ale teraz, ostro mnie już wkurza. Nie wiem, co on się tak tu bawi w kotka i myszkę. Snuje się po mieście urządzając polowanie, jak Alien w kanałach albo Predator w dżungli. Niestety, w porównaniu ze wspomnianymi osobnikami, Aizen posysa w tej roli po całości. Zamiast wziąć tyłek w troki ciągle tylko przynudza. Serio, napawanie się swoją siłą to jedno, ale to co on odwala, to już zdecydowanie o kilka leveli za wysoko. Zresztą nie tylko Mizuiro go przyćmił, ale też Keigo, stający do beznadziejnego starcia z zanpakutou w ręku. A do tego jeszcze zjawił się Afro, uwalniając nawet shikai i prezentując nam jego umiejętności. Owe shikai było do tej pory pokazane, z tego co mi wiadomo, w jednym z fillerowych odcinków anime, oraz w jakiejś grze spod znaku Bleacha. W samej mandze jest to więc jego debiut i trzeba przyznać, że jest całkiem niezłe. Mimo wszystko jednak ponownie na pierwszy plan wysunął się Gin, potrzebując do tego jedynie jednej, ostatniej zresztą, strony. Zdaje się, że wreszcie nadszedł czas na poważną rozmowę między nim a Aizenem. Oto coś, na co naprawdę czekałem, odkąd zaczęło być oczywiste, że coś między tą dwójką jest nie tak. Pora dowiedzieć się co. Rozdział ma ode mnie naciąganą czwórkę. Większa rola Mizuiro, Tatsuki i Keigo jest jak już wspomniałem bardzo przyjemną odmianą, no i ta ostatnia strona jest bardzo interesująca.</p>
<p style="text-align: justify;">P.S.</p>
<p style="text-align: justify;">Czy Wy też macie już dość tych deicidów?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.anime-chronicle.pl/2010/07/29/bleach-rozdzial-413/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bleach &#8211; rozdział 412</title>
		<link>http://www.anime-chronicle.pl/2010/07/29/bleach-rozdzial-412/</link>
		<comments>http://www.anime-chronicle.pl/2010/07/29/bleach-rozdzial-412/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Jul 2010 10:28:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dino</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bleach (manga)]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.anime-chronicle.pl/?p=23300</guid>
		<description><![CDATA[412. &#8222;Deicide 14&#8243; Gdy Don Kan&#8217;onji miał właśnie zakończyć życie w samobójczym ataku na Aizena, przeszkodziła mu w tym Matsumoto, która pojawiła się nagle przed naszymi bohaterami. Następnie porucznik dziesiątego oddziału zmusiła Kan&#8217;onjiego do ucieczki z miejsca wydarzeń wraz z Tatsuki i Michiru, a sama stanęła naprzeciw Aizena i Gina. Wtedy, za pozwoleniem Aizena, Gin [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-23311    aligncenter" title="ACbleachmanga3IchigoxRukia(black-white)" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/07/ACbleachmanga3IchigoxRukiablack-white1.jpg" alt="" width="524" height="136" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-23300"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>412. &#8222;Deicide 14&#8243;</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/07/02.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-23302" title="02" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/07/02-240x348.jpg" alt="" width="240" height="348" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Gdy Don Kan&#8217;onji miał właśnie zakończyć życie w samobójczym ataku na Aizena, przeszkodziła mu w tym Matsumoto, która pojawiła się nagle przed naszymi bohaterami. Następnie porucznik dziesiątego oddziału zmusiła Kan&#8217;onjiego do ucieczki z miejsca wydarzeń wraz z Tatsuki i Michiru, a sama stanęła naprzeciw Aizena i Gina. Wtedy, za pozwoleniem Aizena, Gin pochwycił Matsumoto i zabrał ją w inne miejsce, by mogli porozmawiać. W trakcie tej rozmowy, Gin nagle zaatakował Rangiku. Tymczasem Kan&#8217;onji i Tatsuki spotkali Keigo, trzymającego w ręku zanpakutou, które pożyczył od uśpionego Kurumadaniego. Musieli teraz wszyscy uciekać, gdyż Aizen znów się zbliżał. W tym samym czasie Ichigo wciąż kontynuował swą walkę z fuzją Tensy i Hichigo. Zarówno on, jak i Isshin, byli w coraz gorszym stanie.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak więc akcja wciąż nie posuwa się naprzód i właściwie wciąż stoimy w jednym miejscu. Ichigo i Isshin dalej siedzą w Dangai, Aizen dalej nic nie robi jarając się tylko swoją mocą i chyba tylko Gin postanowił dać nam trochę rozrywki, dość niespodziewanie atakując Matsumoto. Ciężko mieć jednak nadzieję na to, że dzięki temu dostaniemy pierwszego dobrego trupa. Mimo to, Gin w tym chapterze to zdecydowanie jego największy plus. Sama rozmowa jego i Matsumoto była całkiem przyjemna i na pewno od dawien dawna wyczekiwana przez fanów tej specyficznej pary. Jednak tym co mi najbardziej przypadło do gustu, były słowa Aizena, wypowiedziane przez niego tuż po tym jak Gin oddalił się wraz z Rangiku. Bez wątpienie obserwowanie relacji wiążących Aizena i Gina oraz próby ich zrozumienia to ostatnio najciekawsze aspekty kolejnych rozdziałów. Sam Gin jest takim najciekawszym aspektem, gdyż wciąż pozostaje niezwykle tajemniczy i za nic nie da się go wybadać. Zdecydowanie przebija teraz Aizena, który zredukował swą rolę do bycia potężnym gościem siejącym strach i zniszczenie. Poza nimi mamy jeszcze w odcinku Kan&#8217;onjiego i spółkę. Tak jak w poprzednim rozdziale, słynny bohater mas i pogromca złych duchów dodaje akcji odrobiny uroku. Ciekawie było też zobaczyć Keigo z zanpakutou w dłoni. Poza tym jednak nic tu się właściwie nie zadziało, a najciekawsza rzecz związana z tą grupką to ponownie kilka słów, tym razem wypowiedzianych przez niesioną przez Kan&#8217;onjiego Tatsuki, na widok Matsumoto. Co do wspomnianego Ichigo, widzimy go tylko na ostatniej stronie i tylko jego, że tak to wyrażę, fizyczne ciało, a nie zmagania w jego wnętrzu. Cóż, może to nawet lepiej, przynajmniej nie trzeba męczyć oczu patrząc na tą jednorogą pomyłkę, zarówno dizajnerską, jak i fabularną. Na plus mogę zaliczyć to, że ciało Ichigo, tak jak miałem nadzieję, staje się coraz bardziej sponiewierane. Może na razie jeszcze nie jest to nic specjalnego, ale zawsze to już coś. Kiedy ten cały trening dobiegnie końca, Ichi może wyglądać naprawdę badassko. A na razie niewiele więcej mam do napisania, bo i w rozdziale niewiele się dzieje. Ode mnie trója.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.anime-chronicle.pl/2010/07/29/bleach-rozdzial-412/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bleach &#8211; rozdział 411</title>
		<link>http://www.anime-chronicle.pl/2010/07/15/bleach-rozdzial-411/</link>
		<comments>http://www.anime-chronicle.pl/2010/07/15/bleach-rozdzial-411/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Jul 2010 13:40:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dino</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bleach (manga)]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.anime-chronicle.pl/?p=23015</guid>
		<description><![CDATA[411. &#8222;Deicide 13&#8243; Ichigo był bardzo zaskoczony widząc ponownie swego Hollowa, gdyż był pewien, że ostatnim razem pozbył się go na dobre. Hichi wyprowadził go jednak z błędu, a Tensa wyjaśnił Truskawie, zadziwionemu rogatą formą, w jakiej pojawił się Hollow, iż on sam pokonał w tej właśnie formie Ulquiorrę. Doprowadziło to oczywiście do jeszcze większej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-23018 aligncenter" title="ACbleachmanga2IchigoxRukia" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/07/ACbleachmanga2IchigoxRukia.jpg" alt="" width="524" height="136" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-23015"></span><strong>411. &#8222;Deicide 13&#8243;</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/07/101.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-23020" title="10" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/07/101-240x350.jpg" alt="" width="240" height="350" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Ichigo był bardzo zaskoczony widząc ponownie swego Hollowa, gdyż był pewien, że ostatnim razem pozbył się go na dobre. Hichi wyprowadził go jednak z błędu, a Tensa wyjaśnił Truskawie, zadziwionemu rogatą formą, w jakiej pojawił się Hollow, iż on sam pokonał w tej właśnie formie Ulquiorrę. Doprowadziło to oczywiście do jeszcze większej konsternacji Ichigo, która pogłębiła się nawet bardziej, gdy nagle Tensa i Hichi połączyli się w jeden byt, który ma być teraz jego przeciwnikiem. Nim jednak walka się rozpoczęła, akcja ponownie przeniosła się do Karakury, gdzie Tatsuki czekała na egzekucję z ręki Aizena. Nagle jednak ten ostatni został zaatakowany, a wybawcą dziewczyny okazał się być&#8230; Don Kan’onji! Dodatkowo super bohater mas postanowił zająć się Aizenem i żadne tłumaczenia, ani ze strony Tatsuki, ani nawet samego Aizena, nie mogły zmienić jego decyzji. Jednak gdy Kan’onji przeszedł wreszcie do samobójczej ofensywy, jego atak został zatrzymany przez Matsumoto.</p>
<p style="text-align: justify;">Okej, to się dopiero nazywają mieszane uczucia. Rozdział dzieli się pięknie na dwie odrębne części &#8211; fajną i syfiastą. Pierwsza część rozgrywa się na plantacji truskawek. To ta syfiasta część. Nie zrozumcie mnie źle, pojawienie się Hollowa, konfrontacja Ichigo ze swoim rogatym ja i w ogóle, naprawdę fajna to sprawa. Ale&#8230; Ale w końcu musiało nadejść jedno wielkie popsucie humoru. Tite po raz kolejny sięgnął do randomowo wybranego tomiku Dragon Balla, wylosował warty użycia pomysł i proszę bardzo. Widząc jak Tensa i Hiczigo się ze sobą łączą, niemal słyszałem Gotena i Trunksa z tym ich &#8222;fu-zja-ha!&#8221;. Możecie powiedzieć, że przesadzam z tym Dragonem, widząc go ostatnio w Wybielaczu na niemal każdym kroku, ale naprawdę nie potrafię nic na to poradzić, gdy chwilę temu zawitaliśmy do kopii Komnaty Ducha i Czasu a teraz dostaliśmy fuzję jak nic wyglądającą jak dragonowa fuzja przy użyciu kolczyków Potara, z tym że tutaj kolczyków nie uświadczyliśmy. Zresztą to nawet nie o te walące po oczach skojarzenia z Dragonem się czepiam, ale samo to połączenie wyszło jakoś dziwnie. Okej, to rozsypywanie się Tensy i Hollowa i łączenie się wyglądało całkiem ciekawie, ale efekt końcowy prezentuje się po prostu tragicznie. Tak zrypanego dizajnu chyba jeszcze w tej mandze nie widziałem, nie licząc rzecz jasna Zangetsu w formie gimnazjalnej, a chyba nawet on nie wygląda tak kulawo. Mamy strój żywcem zdjęty z Muramasy (uch, ciężkie wspomnienie) plus kompletnie nijaką twarz i pozostałość maski, która także pozostawia wiele do życzenia. Nawet mój kumpel, zakochany w Bleachu po uszy, a już w samym Ichigo i wszystkim co z nim związane (czyli także Zangetsu i Hollowie) to zupełnie, stwierdził że ta fuzja wygląda słabiuchno. Normalnie screw you guys, I&#8217;m going home. Na szczęście druga część rozdziału jest już lepsza, a to za sprawą Kan’onjiego. Naprawdę w życiu bym nie pomyślał, że ta noga należy do niego. Tym bardziej rozbroił mnie mój kuzyn, do którego rzuciłem, już po przeczytaniu tego rozdziału &#8222;w życiu byś nie zgadł kto to jest!&#8221;, na co on walnął &#8222;Kanonji?&#8221;. Normalnie screw you dude, I&#8217;m going home. Niemniej jednak Kan’onji uratował rozdział, wprowadzając miły powiew humoru i starego, dobrego Bleacha. Zresztą widok Tatsuki i Kan’onjiego naprzeciw ultra Aizena jest bardzo symboliczny, przedstawiając właśnie niemal konfrontację starego Bleacha z nowym. Chyba nie muszę dodawać, której z tych stron bym kibicował. Wszystko kończy jeszcze pojawienie się Matsumoto, co pewnie da nam jakąś interesującą scenkę z Ginem. Oby tylko się nie połączyli, bo Tite takie rzeczy nie wychodzą. Dodatkowo warto jeszcze odnotować bardzo przyjemną, kolorową stronkę z Ichigo na początku. Miły bonusik. Osatecznie wystawiam 3/5, za Kan’onjiego. Nie ma to, jak znowu usłyszeć (no, w sumie to raczej przeczytać), że Spirits Are Always With You!!!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.anime-chronicle.pl/2010/07/15/bleach-rozdzial-411/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bleach &#8211; rozdział 410</title>
		<link>http://www.anime-chronicle.pl/2010/07/15/bleach-rozdzial-410/</link>
		<comments>http://www.anime-chronicle.pl/2010/07/15/bleach-rozdzial-410/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Jul 2010 12:49:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dino</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bleach (manga)]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.anime-chronicle.pl/?p=22982</guid>
		<description><![CDATA[410. &#8222;Deicide 12&#8243; Ichigo w swoim wewnętrznym świecie nadal walczył z Tensa Zangetsu, nie rozumiejąc, dlaczego ten stwierdził iż jego cele różnią się od truskawkowych. Tensa wskazał mu na roztaczający się dookoła świat, który z monumentalnych wieżowców przemienił się w miasteczko podobne Karakurze. Ambicje Ichigo się zmieniły, a wszystko było spowodowane przez coś, co tkwiło [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-22983 aligncenter" title="ACbleachmanga" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/07/ACbleachmanga.jpg" alt="" width="524" height="135" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-22982"></span><strong>410. &#8222;Deicide 12&#8243;</strong></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/07/01.jpg"><img class="alignnone size-thumbnail wp-image-22984" title="01" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/07/01-240x351.jpg" alt="" width="240" height="351" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Ichigo w swoim wewnętrznym świecie nadal walczył z Tensa Zangetsu, nie rozumiejąc, dlaczego ten stwierdził iż jego cele różnią się od truskawkowych. Tensa wskazał mu na roztaczający się dookoła świat, który z monumentalnych wieżowców przemienił się w miasteczko podobne Karakurze. Ambicje Ichigo się zmieniły, a wszystko było spowodowane przez coś, co tkwiło w nim samym. Tensa postanowił to coś wyciągnąć i już po chwili przed Ichigo stał Hollow, dodatkowo w formie rogatej. Tymczasem w Karakurze, Tatsuki i Keigo kierowali się w stronę szkoły. Nagle ich rozmowę o Mizuiro przerwało pojawienie się Gina i Aizena, roztaczającego swą potęgę. Aizen postanowił zabić przyjaciół Ichigo, by wywołać w nim jeszcze większy przyrost siły. Tatsuki nakazała Keigo uciekać, lecz sama nie mogła się ruszyć klęcząc przed ostrzem miecza Aizena. Nagle jednak ktoś się pojawił.</p>
<p style="text-align: justify;">No cóż, męki wynikającej z obcowania z niedoróbką Zangetsu ciąg dalszy. Ciąg dalszy także wypychania rozdziałów jak najmniejszą ilością treści. Jednakże mimo to, chapter mi się podoba. Po pierwsze bardzo fajny jest ten patent ze zmianą wewnętrznego świata Ichigo. Rzeczywiście, wielkie miasto zmieniło się w lichą mieścinę, a deszcz w istną powódź. Idąc tym tropem, podejrzewam że gdy Ichigo będzie wreszcie gotów do walki z Aizenem, jego wewnętrzny świat będzie się wręcz uginał od cegieł, szkła i żelbetonu. Następną fajną rzeczą jest kolejna konfrontacja Ichigo z Hollowem. Uwielbiam to proste &#8222;yo&#8221; w ustach tego ostatniego. Dodatkowo Hiczi pojawia się tu jako rogatek, co dodaje jeszcze większego smaczku. I wtedy przewracamy stronę, jesteśmy teraz na stronie dziesiątej i widzimy panel z Hichim podnoszącym maskę. Dawno już nie widziałem kogoś lub czegoś wyglądającego tak masakrycznie badassowsko. Ten jeden konkretny panel rzucił mnie na kolana. Nawet jeśli Tite ostatnio (i nie tylko ostatnio) pod pewnymi (może nawet wieloma) względami posysa, to wciąż potrafi wymieść całą okolicę swoim talentem rysowniczym. Weźta mu tam ludzie w Japonii dajta jakąś nagrodę za ten panel albo co takiego, bo się należy. A, tylko od razu dajta jeszcze jakąś anty-nagrodę za Zangetsu a’la błyszczące wampiry. Bo też się należy. Dalej mamy część z Tatsuki i Keigo. Też jest całkiem fajna, bo Tatsuki i Keigo są fajni, a do tego Tite wreszcie wraca do przywiązywania odrobinę większej uwagi do tej trójki, włączając jeszcze Mizuiro, co ukazuje rozmowa dotycząca właśnie tego ostatniego. Mnie bardzo się to spodobało. No a na końcu mamy oczywiście Aizena okrutnika i tajemniczą stopę, o której jednak lepiej za wiele nie rozmyślać, bo może należeć do każdego, nawet i do Ichigo. Kończąc, raz jeszcze przyznaję, że chapter braki ma, ale ma też trochę uroku, głównie osadzonego w tym genialnym rysunku Hichigo i choćby za to, wystawiam mu czwórkę.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.anime-chronicle.pl/2010/07/15/bleach-rozdzial-410/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bleach &#8211; rozdział 409</title>
		<link>http://www.anime-chronicle.pl/2010/06/24/bleach-rozdzial-409/</link>
		<comments>http://www.anime-chronicle.pl/2010/06/24/bleach-rozdzial-409/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 24 Jun 2010 15:35:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Dino</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bleach (manga)]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.anime-chronicle.pl/?p=22334</guid>
		<description><![CDATA[409. &#8222;Deicide 11&#8243; Podczas gdy Aizen i Gin dotarli do Karakury, Ichigo rozpoczął trening w swym wewnętrznym świecie. Ten okazał się być zalany przez co Ichigo zaczął tonąć, jednak pomogła mu nieznana postać w kapturze. Już po chwili postać owa przedstawiła się jako Zangetsu, a dokładniej Tensa Zangetsu, gdyż taką właśnie formę przyjmuje mieczyk Ichigo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-22335 aligncenter" title="ACbleachmanga7Urahara" src="http://www.anime-chronicle.pl/wp-content/uploads/2010/06/ACbleachmanga7Urahara.jpg" alt="" width="524" height="136" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-22334"></span><strong>409. &#8222;Deicide 11&#8243;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Podczas gdy Aizen i Gin dotarli do Karakury, Ichigo rozpoczął trening w swym wewnętrznym świecie. Ten okazał się być zalany przez co Ichigo zaczął tonąć, jednak pomogła mu nieznana postać w kapturze. Już po chwili postać owa przedstawiła się jako Zangetsu, a dokładniej Tensa Zangetsu, gdyż taką właśnie formę przyjmuje mieczyk Ichigo gdy ten przechodzi w bankai. Co więcej, Tensa Zangetsu rzucił się na swego właściciela. Skupionego Ichigo obserwował Isshin, który wyjawił przy tym imię swego miecza &#8211; Engetsu, stwierdzając także, że miecze nie chcą uczyć Shinigamich technik takich jak ostateczna Getsuga. I rzeczywiście, Tensa Zangetsu odmówił Ichigo, stwierdzając przy tym, że cele jego i Truskawki się od siebie różnią. Aizen i Gin wkroczyli tymczasem do Karakury, gdzie samo reiatsu Żelmena kroiło przebudzonych ludzi na plasterki. Wtedy właśnie oczom Aizena i Gina ukazali się przyjaciele Ichigo.</p>
<p style="text-align: justify;">Łał, ależ mną wstrząsnęło! Kiedy zabrałem się wczoraj wieczorem do czytania tego rozdziału, wszystko zaczęło się tak pięknie. Na początek mamy bardzo przyjemną, kolorową, podwójną stronę z Truskawa Team (którego połowa bawi się w &#8222;Dawno temu w trawie&#8221; ale to szczegół) i dwugłowym orłem (czyżby Tite kupił sobie pupilka w sklepie zoologicznym pod Czarnobylem?), która jak znalazł nadaje się na tapetkę. Potem mamy jeszcze jedną kolorową stronę, tym razem będącą już częścią samego rozdziału i przedstawiającą Aizena oraz Gina wkraczających do Karakury. Wprawdzie osła i gałązek brak, ale i tak jest chwalebnie. Strona ta cieszy z dwóch powodów. Po pierwsze, bo ładna, a po drugie, bo teraz można być chyba spokojnym o pokolorowanie nowego dizajnu Aizena w anime. Jeszcze by wyskoczyli z jakimś zielonym słoniem, a tak jest już porządny przykład więc powinno być dobrze. Poza tym Aizen i Gin, nieumyślnie nawet, zaczęli robić niezłą jatkę. I bardzo mi się to podoba. Ślad  pociachanych ciał i krwistych plam, zostawiany przez Aizena, wygląda mega. No i na dodatek poznaliśmy imię Zanpakutou Isshina i, po długiej przerwie, ponownie zawitaliśmy do wewnętrznego świata Ichigo. Jak na razie wszystko jest więc dobrze. No właśnie, na razie&#8230; Jak już pisałem, zasiadłem sobie wczoraj wieczorem do lektury tego rozdziału, wszystko ładnie się zaczęło i nagle Tite przywalił tak, że mało co z łóżka nie spadłem. Ja się, kurde, pytam: gdzie jest Zangetsu? Bo to, co tam lata (pływa?) z Ichigo, to nie jest Zangetsu. O nie. Zangetsu to starszy gość w badaskich okularach, z badakim zarostem, z badaską fryzurą i w badasko poszarpanym i badasko powiewającym na badaskim wietrze badaskim płaszczu. Wystarczy na niego spojrzeć, by stwierdzić, że to kozak. Że to ktoś. Jest po prostu fajny. Teraz jednak Zangetsu nie ma. Nie. Teraz jest Tensa Zangetsu. Czy wygląda on równie fajnie, co jego poprzednik, a może raczej poprzednie wcielenie? Tja, a czy &#8222;Starcie Tytanów&#8221; to dobry film? No właśnie. Nowy Zangetsu to jakiś szczeniak, któremu tak pasuje ten płaszcz, jak mi plakat z Inoue nad łóżkiem. Nie wygląda ani trochę tak fajnie jak stary Zangetsu. To tak, jakby na miejsce System Of A Down postawić Jonas Brothers. WTF? Do tego taki wygląd nie tylko jest nie fajny, ale też totalnie nie pasuje takiej postaci jak Zangetsu. Zangetsu to jakby mistrz Ichigo. Mistrz nie może wyglądać jak nieletni bish z kompleksami. Mistrz powinien być stary, albo przynajmniej wyraźnie starszy niż uczeń, i powinien być badassem. Przykłady? A pewnie, całe mnóstwo. Kto szkolił Goku w Dragon Ballu? Son Gohan, Boski Miszcz, Karin, Wszechmogący z Popo oraz Kaio. Każdy stary i każdy starszy od poprzedniego. Luke&#8217;a Skywalkera ćwiczyli Obi-Wan Kenobi i Yoda, starzy badassi. Rocky&#8217;ego trenował niemal osiemdziesięcioletni Mickey, w &#8222;Yaibie&#8221; był Musashi a w &#8222;Karate Kid&#8221; Pan Miyagi. Wyobrażacie sobie, żeby którykolwiek z nich miał mieć szesnaście lat? Ja też nie. Tite wywalił surowy cios między oczy. Oprawił rozdział w bardzo ładne ramy, a w środku ukrył skazę, jakiej chyba nikt się nie spodziewał. Nie wiem, czy poczuł modę na Tłajlajta, czy co, ale zrypał Zangetsu, którego wcześniej tak pięknie zbudował. Jeszcze jednym minusem jest budzenie się mieszkańców. Do tej pory widzieliśmy, że obudzili się Tatsuki i Keigo, co było spoko, bo można było to tłumaczyć tym, że posiadają oni jakieś tam zapasy mocy duchowej. Teraz jednak budzą się szeregowi mieszkańcy, co da się wytłumaczyć jedynie głupotą Shinigamich, z Uraharą na czele. Czyli coś tu nie gra. Nie wydaje mi się, żeby Kapelusznik czy ewentualnie Mayuri, mogli dać ludziom zbyt małą dawkę usypiacza. Wygląda to więc dość głupio, gdy nagle ni z tego ni z owego mieszkańcy się budzą. Nawet jeśli w wyniku tego dostaliśmy ten megaśny szlak śmierci. Co do oceny, to nie mam pojęcia jaką wystawić. Za tą głupotę z Zangetsu dałbym jeden, ale poza tym rozdział jest przyzwoity i sam pomysł żeby zmienić trochę postać Zanpakutou gdy użytkownik przechodzi w formę bankai też jest niezły. Ważne jest tu jednak słowo &#8222;trochę&#8221;. A Tite posunął się &#8222;trochę&#8221; za daleko. Trója.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.anime-chronicle.pl/2010/06/24/bleach-rozdzial-409/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>29</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
